Berezyna

Legion upiorów – Patrick Rambaud, Frédéric Richaud, Ivan Gil – „Berezyna” [recenzja]

Napoleon Bonaparte był przykładem człowieka o na tyle wygórowanych ambicjach, że nie umiał zrezygnować z marzenia o byciu hegemonem całego globu. To pragnienie bycia najważniejszą osobą na świecie zaprowadziło go pod mury Moskwy, która nieoczekiwanie okazała się początkiem końca przemarszu Wielkiej Armii Cesarstwa Francuskiego. Wejście do opuszczonego przez Rosjan miasta zostało okrzyknięte jako banalne zwycięstwo, ale stało się pułapką dla armii i cywilów. Nawet tak wielki strateg, jak Napoleon nie przewidział, że przeciwnik może sięgnąć po drastyczne, ale skuteczne metody walki z agresorem. Nic dziwnego, że historia marszu na Moskwę i sromotnego odwrotu armii Napoleona wciąż jest chętnie przywoływana przez artystów – wszak jest ona pełna dramaturgii i zdecydowanie miała wpływ na historię XIX-wiecznej Europy, a może nawet i świata. Berezyna jest jednym ze świetnych przykładów przedstawienia tej opowieści w porywający czytelnika sposób.

Oczywiście sięgając po taki komiks jak Berezyna, należy znać chociażby podstawy historii powszechnej. Napoleona kojarzą nawet najbardziej oporni uczniowie, ale warto sobie przypomnieć, w jakim momencie doszedł on do władzy i co chciał osiągnąć, tworząc nowy porządek w Europie. A plany miał ogromne, bo – niczym starożytny Aleksander Macedoński – marzył o dojściu do Indii. O ile Aleksander dopiero tam poniósł klęskę, o tyle Bonaparte musiał zrezygnować ze swoich planów właśnie po porażce w Rosji. Od razu trzeba sobie powiedzieć, że Napoleon w Berezynie jest bohaterem raczej drugoplanowym, a jego portret psychologiczny jest jednoznaczny – widzimy go jako romantycznego wodza, który marzy o wielkich zwycięstwach podczas otwartej bitwy. Działania cara Aleksandra natomiast napawają go odrazą, wykrzykuje do swych podwładnych, że takie zachowanie jest niehonorowe i w ten sposób car odbiera mu zasłużone zwycięstwo. Czyli jeśli miałbym zdecydować, czy scenariusz komiksu (oparty na podstawie powieści Patricka Rambaud) przedstawia Napoleona jako genialnego polityka i stratega, czy też buńczucznego i zadufanego w sobie tyrana, to skłaniałbym się ku drugiej opcji.

Bohaterem zbiorowym jest Wielka Armia, która stopniowo zostaje sprowadzona na krawędź przepaści. Rozpoczynamy od wejścia do opuszczonej przez Rosjan Moskwy, ale już od początku wiemy, ile wysiłku kosztowało cesarską armię dotarcie pod mury miasta. Na kadrach widzimy okaleczonych, zmęczonych żołnierzy, podbudowanych jednocześnie zwycięstwem pod Borodino. Radość jest krótka, bo Moskwa okazuje się celowo splądrowana, a zaraz po wejściu wojsk Napoleona w większości drewniane miasto trawi ogień. Berezyna to komiks o klęsce, stąd świadoma decyzja o właśnie takim rozpoczęciu – już od początku sygnalizuje to czytelnikowi, że to nie będzie opowieść o heroizmie, ale o upodleniu i sromotnej porażce. Wraz z niezdecydowaniem generalicji, co do dalszych kroków, armia ulega stopniowej demoralizacji, a z ludzi wychodzą najgorsze demony. I tu, jak się okazuje, nie potrzeba już słów. Wielkim atutem Berezyny jest to, ile pokazuje obrazem. Na szerokich kadrach widzimy zabiedzonych żołnierzy i cywilów, niektórzy zamarzają w miejscu swego ostatniego spoczynku, inni obrabiają zwłoki lub dopuszczają się jeszcze gorszych czynów. Ivan Gil wykonał wspaniałą robotę swoimi ilustracjami i ze zgrozą obserwowałem, jak z rozwojem opowiadanej historii krajobraz ulega przepoczwarzeniu się w wizję mroźnego piekła, do którego trafiła Wielka Armia Napoleona.

Narrator natomiast decyduje się często na skomentowanie wydarzeń słowami poety. Adaptujący powieść Frédéric Richaud sięga po poematy Victora Hugo, który w utworach PokutaGłupota wojny wybitnie skomentował straceńczą kampanię rosyjską Napoleona. Zwłaszcza ten pierwszy – w którym autor powtarza jak mantra słowa: śnieg sypał, które mogły być tysiące razy wypowiadane przez przerażonych żołnierzy – idealnie komponuje się z komiksową narracją. I zastanawiałem się nawet, czemu akurat Berezyna – wszak bardziej chwytliwy byłby jakiś tytuł z Moskwą albo z Napoleonem. Ale to właśnie przeprawa przez tytułową rzekę okazała się prawdziwym dramatem Wielkiej Armii. Ci, którzy dotąd przetrwali mroźną zimę, myśleli tylko o jak najszybszej przeprawie przez Berezynę, co miało otworzyć drogę na Wilno, a tym samym dać szansę na zachowanie życia. Dantejskie sceny są po prostu przerażające, Ivan Gil kolejny raz wbił mnie w fotel swoimi przenikliwymi ilustracjami, pokazującymi pełne spektrum ludzkiego przerażenia, upokorzenia i bestialstwa.

Liczby mówią same za siebie – do Rosji wyruszyła Wielka Armia w ilości około 500 000 żołnierzy. Do bezpiecznej granicy odwrotu dotarło mniej niż 30 000 ludzi. Kampania rosyjska była ogromną klęską Napoleona, która spowodowała stratę najznamienitszej armii, jaką cesarz Francji miał wówczas do dyspozycji. I chociaż wiedziałem z lekcji historii o znaczeniu porażki Napoleona w 1812 roku, to dopiero czytając Berezynę, ujrzałem ogrom cierpienia, jakiego doświadczyli biorący w niej udział ludzie. Ten komiks trzeba przeczytać, jeśli interesujecie się historią.

Fot.: Egmont


Przeczytaj także:

Recenzja komiksu Raport W. Opowieść rotmistrza Pileckiego

Berezyna

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.