Mo Xiang Tong Xiu

Cena niesprawiedliwości – Mo Xiang Tong Xiu – „Błogosławieństwo Niebios”

Błogosławieństwo Niebios autorstwa Mo Xiang Tong Xiu powraca w czwartym tomie! Za każdym kolejnym wciąż nie mogę uwierzyć, że czytam jedną z najsłynniejszych pozycji literatury danmei w polskim wydaniu; coś co jeszcze rok temu wydawało się być dla mnie nieosiągalnym marzeniem. A tu już trzymam w rękach czwarty tom, który ponownie pokazał na co stać autorkę. I nie mówię tutaj o uroczych interakcjach między Xie Lianem, a Hua Chengiem, lecz porządnym plot twist’cie w wątku samego Pana Wiatru. Fanom serii ten tom kojarzy się z “tą” jedną sceną,w której niesprawiedliwość doprowadzi do ogromnej tragedii. Ciemne chmury nad niebiosami stają się gęstsze.

Recenzja zawiera spoilery!

Czwarty tom skupił się przede wszystkim na postaci Shi Qingxuana – chyba jednej z najbardziej uwielbianych w całej serii. Otwarty, radosny i kochany przez wielu. Jego życie od początku wydawało się jak wygrane na loterii. Dorastał w dostatku i przepychu, a gdy jego brat wniebowstąpił i stał się kolejnym bogiem, Shi Qingxuan poszedł w jego ślady niedługo potem. Szczęście towarzyszyło mu zarówno na ziemi, jak i w niebiosach, jednak któż by się spodziewał, że jego dobra fortuna była po prostu komuś… skradziona. I jaką rolę odegrał tutaj Ming Yi?

Relacja między Ming Yi’em (chociaż od tego tomu powinniśmy się do niego zwracać He Xuan) a Shi Qingxuanem jest jedną z najbardziej tragicznych i złożonych relacji w całej serii. Początkowo ich więź wydaje się być oparta na szczerej sympatii, gdyż, bądźmy tutaj szczerzy, kto by nie pokochał tak charyzmatycznego Pana Wiatru! Sam Ming Yi od początku daje się poznać jako bóg nieprzystępny czy nawet nieco wycofany; aż ciężko uwierzyć, że to właśnie on “skradł serce” naszego wesołego bożka. Od początku wydawali się być swoimi przeciwieństwami, jednak to właśnie ten kontrast sprawia, że są jedną z najciekawszych par Błogosławieństwa Niebios. Jednak “sympatia” Ming Yi’ga okazuje się wynikać z zupełnie czegoś innego; czegoś znacznie mroczniejszego, co postawi tę znajomość pod znakiem zapytania.

Zdradzając odrobinę więcej szczegółów (ostrzegałam przed spojlerami!)),okazuje się, że zarówno Shi Qingxuan Yi, jak i He Xuan/Ming Yi stali się ofiarami knowań Shi Wudu. Pierwszy, w wyniku braterskiej miłości, a drugi – po prostu z “czystego pecha”. Shi Wudu, którym z pewnością kierowała troska o młodszego brata, naprawdę “zabawił się w boga”, dokonując zamiany losu między tą dwójką. Szczęście Pana Wiatru od początku nie należało do niego, gdyż zostało skradzione…czy bardziej, zamienione z losem He Xuana, który w rezultacie tego podstępu wiódł życie pełne bólu i cierpienia…, aby powrócić jako potężny duch, planując zemstę na Shi Wudu. W celu jej zrealizowania zbliża się do Qingxuana pod fałszywą tożsamością, budując ich relację na kłamstwie i manipulacji. Czy jednak mimo początkowej chłodnej kalkulacji He Xuan z czasem zaczyna odczuwać wobec Qingxuana autentyczne przywiązanie? Tutaj Mo Xiang Tong Xiu pozostawia to naszym domysłom.

Ich relacja pozostaje dla mnie niejednoznaczna. Z jednej strony doskonale wiemy, że Shi Qingxuan nie zasłużył sobie na taki los. On również padł ofiarą postępowań swojego brata, a cierpienie, które mógł nieświadomie przysporzyć He Xuanowi…. no właśnie, przysporzył go nieświadomie. Z drugiej strony nie jestem w stanie winić He Xuana; jego pragnienie zemsty było jak najbardziej zrozumiałe, mimo iż było one tragiczne w skutkach.

Jednak w tym wszystkim nie zabraknie oczywiście naszej okładkowej pary, czyli Xie Liana i Hua Chenga. Ich relacja wydaje się coraz bardziej rozwijać, zaś dystans między nimi – coraz szybciej kurczyć (co idealnie obrazuje „słynna” scena w trumnie). Wśród tej ciemności, którą przyniósł ze sobą wątek Shi Qingxuana i jego brata, sceny między głównymi bohaterami były tutaj na wagę złota, aby dać nieco odsapnąć po tragicznym końcu Shi Wudu.

Mo Xiang Tong Xiu chyba lubi znęcać się nad swoimi czytelnikami i robi to w najlepszy (bolesny, tragiczny i wyciskający łzy) sposób. Czwarty tom Błogosławieństwa niebios jest tutaj idealnym przykładem. Dostarcza mi on to, co osobiście uwielbiam w tej serii – swoistą mieszankę dramatu i komizmu, gdzie z jednej strony widzimy jak Shi Qingxuan zostaje zdradzony w najbrutalniejszy możliwy sposób, a z drugiej obserwujemy jak Xie Lian nieudolnie próbuje udzielić Hua Chengowi pierwszej pomocy… który jako duch raczej drugi raz nie umrze. Autorka stopniowo zmienia ton całej powieści, kierując się ku mroczniejsze tematyce, jednak to właśnie jest urok twórczości Mo Xiang Tong Xiu. Radość jest tutaj ulotna, a nawet najbardziej pozytywna postać nie uniknie dramatycznego końca, jeśli tak właśnie zdecydowali bogowie.

Fot. Wydawnictwo Czarna Owca

Mo Xiang Tong Xiu

Write a Review

Opublikowane przez

Natalia Trzeja

Piszę, więc jestem. I straszę w horrorach. Bu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *