A gdyby tak nie znać scenariusza… tak jak w życiu? – Christian Carion – „Mój syn”

Szkockie góry, surowy i majestatyczny krajobraz oraz tajemnicza historia zaginięcia małego chłopczyka. W środku tej historii on – ojciec, który nie zawaha się przed niczym, aby odnaleźć swoje dziecko. Mój syn w reżyserii Christiana Cariona to nowatorsko zrealizowany obraz, w którym grający główna rolę James McAvoy nie miał pojęcia, jak potoczą się losy kreowanego przez niego bohatera. Nie otrzymał on scenariusza do filmu, nie znał zakończenia zagadki – improwizował i wczuwał się w każdą chwilę, aby z niuansów odgrywanych scen poskładać po kawałku ostatnie chwile oraz miejsca, w których widziany był chłopczyk i spróbować rozwikłać zagadkę jego zniknięcia. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał i nikt nic nie wie. Zrozpaczony mężczyzna próbuje na własną rękę odszukać syna. Kto stoi za jego uprowadzeniem? Co przyniosą kolejne rozmowy i co skrywają inni? Przede wszystkim jednak, czy sam ojciec nosi w sobie jakąś winę? 

Głos Kultury objął film patronatem medialnym, a Best Film wprowadza go na ekrany polskich kin.

 

Tajemnicze zaginięcie

Edmond Murray (James McAvoy) dostaje informację od swojej byłej żony Joan (Claire Foy) o ich synu – siedmioletni Ethan zaginął, będąc na odległym od miasta obozie. Rodzice są mocno poruszeni, nie wiedzą, co mogłoby skłonić chłopca do ucieczki, a myśl o porwaniu dziecka wywołuje u nich przerażenie i spędza im sen z powiek. Policja zaczyna dość szybko badać różne tropy dotyczące Ethana, ale przede wszystkim te dotyczące Edmonda. Jego postać rysuje się tutaj dość tajemniczo, pracuje bowiem w przemyśle naftowym, a jego częste wielomiesięczne kontrakty w krajach takich jak Libia czy Arabia Saudyjska nakierowują policjantów prowadzących śledztwo na różne tropy. On sam jednak nie wierzy w pomysł porwania i obiektem jego podejrzeń staje się partner byłej żony, Frank. Mężczyzna dziwnie się zachowuje, co w obliczu zaistniałej tragedii jawi się Edmondowi bardzo podejrzanie. Rozpoczyna on własne śledztwo, które zaprowadzi go w bardzo mroczne i niepokojące rewiry.

Historia przedstawiona w obrazie Mój syn to historia, która mogłaby się wydarzyć wszędzie i każdemu. To taka historia, która uderza w czułe struny każdego rodzica. Na myśl o zniknięciu dziecka podczas wycieczki czy kolonii przeszywa nas zimny dreszcz. To spotkało bohaterów filmu. Tutaj głównie skupiamy się na emocjach ojca, na jego perspektywie i na jego postaci. Jamesa McAvoya obserwujemy jako roztrzęsionego ojca, który nie zawaha się przed niczym, aby odkryć prawdę o tym, gdzie jest jego syn. Z powolnie sunących kadrów wyłania nam się obraz rodzica zrozpaczonego, ale także winnego. Poczucie winy, które Edmond w sobie nosi, przygniata go, ale w sytuacji zagrożenia życia małego Ethana także uskrzydla. Co mógł zrobić lepiej? Czy mógł temu zapobiec?

Coraz głębiej w las

Mój syn to obraz surowy, naturalistyczny i bolesny. Porusza temat, który jest bolączką wielu, strasznym snem rodziców na całym świecie. Jednak nie tylko to stanowi o sile przekazu filmu, ale także to napięcie, które generuje, które nie chce nas jeszcze po seansie długo opuścić. Kolejne wydarzenia i niepewność dotycząca losów chłopca, ale także ta niepewność wynikająca z postępowania głównego bohatera trzyma w niepokoju i porusza widza. Emocje nie opadają nawet na chwilę. Od pierwszych kadrów, od oglądania surowych górskich widoków, od porannej mgły – od tych pierwszych momentów wiemy, że historia nie będzie lekka, nie będzie łatwa w odbiorze. Czujemy, że zdarzy się coś, co wywróci świat bohaterów do góry nogami, a nam widzom, przyniesie różne refleksje.

Zanurzamy się w śledztwie, które prowadzi Edmond, spoglądamy w oczy jego strachowi, snujemy różne domysły. Z niepokojem obserwujemy powoli toczące się postępowanie i mylenie tropów. Rodzi się w nas bunt, czujemy, że policja nie robi wszystkiego, że odpuszcza, że zostawia rodziców samych ze sobą i ich stratą. Gdzie szukać? Co robić?

Edmond chwyta się każdej brzytwy niczym ten tonący, każdego małego tropu, każdej podejrzanej miny i grymasu rozmówcy. Robi to, co w stresie robiłby każdy, komu zaginął ktoś bliski, a zwłaszcza dziecko. Czujemy ten strach, także z powodu pracy kamery, która jest tak blisko Edmonda, jak tylko może. Zło czai się na każdym kroku, a my towarzyszymy bohaterowi w odkrywaniu prawdy, warstwa po warstwie, niezależnie od rezultatu.

Dramat, który porusza serca

Mój syn to dramat, może nawet thriller, który opiera się na prostej fabularnej konstrukcji. Na zaginięciu dziecka, na śledztwie i poszukiwaniach zrozpaczonego rodzica. Jednak stawia poprzeczkę wysoko, gdyż realizuje głębszy, ważniejszy cel. Skupia jak w soczewce emocje, uczucia, będące ważne dla wielu z nas. To wielowarstwowy film psychologiczny, który pokazuje nie tylko strach i przerażenie zagubionego ojca, ale także jego poczucie winy. Poczucie winy za brak spędzanych wspólnie chwil, które mogły być tymi ostatnimi, za brak zainteresowania, za brak głębokiej relacji, za niezauważenie potrzeb dziecka, za stawianie innych spraw na pierwszym miejscu. Przez to właśnie obraz Cariona ogląda się w dużych emocjach, ze zrozumieniem dla bohatera, z empatią.

Naturalizm filmu podkreśla nie tylko to, w jakich miejscach był kręcony – surowa natura, małe ciemne pomieszczenia, las – ale także to, że stoimy zawsze tuż obok Eda, tuż obok niego śledzimy różne postaci, wędrujemy wraz z nim po lesie, po korytarzach domu na odludziu. W takich scenach klimat podkreśla muzyka, najpierw delikatna, ale stopniowo mocniejsza, kiedy wydarzenia na ekranie nabierają tempa. Doskonale podkreśla ona klimat obrazu, taki duszny, niepewny, tajemniczy.

Mój syn to film emocjonalny, wciągający i ciekawie, nowatorsko zrealizowany. Takie kino daje do myślenia, nie tylko nad złem tego świata, nad złem różnych ludzi, ale także nad kondycją dzisiejszego rodzicielstwa, nad rozpadem związków i więzi rodzinnych, nad kryzysowymi sytuacjami, które mają moc łączenia. Łączenia tego, co wydawałoby się, że już się rozpadło.

Fot.: Best Film


MÓJ SYN | IMPROWIZOWANY DEBIUT JAMESA McAVOY'A | W KINACH OD 25 LUTEGO | ZWIASTUN

Overview

Ocena:
7 / 10
7

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.