Cienka granica – Susanna Kaysen – “Przerwana lekcja muzyki” [recenzja]

Jak cienka jest granica między normalnością a szaleństwem? Susanna Kaysen przekonała się, że pod koniec lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku wystarczyło odrobinę odstawać od reszty społeczeństwa, by trafić do ośrodka dla psychicznie chorych. Przerwana lekcja muzyki to wspomnienia autorki z prawie dwuletniego pobytu w szpitalu psychiatrycznym McLean, zaś inspiracją do napisania autobiografii była analiza jej akt medycznych. W 1999 roku (sześć lat po premierze) książka doczekała się ekranizacji, obecnie już kultowej, w reżyserii Jamesa Mangolda, a w rolach głównych wystąpiły Winona Ryder, Angelina Jolie i Whoopi Goldberg.

Susannie ciężko odnaleźć się w otaczającej ją rzeczywistości. Ma 18 lat i postanowiła, że zamiast pójść do collegu podejmie pracę, w żadnej jednak sobie nie radzi. Jako sprzedawczyni w sklepie wciąż coś potrąca lub wypuszcza z rąk, niszcząc przy tym asortyment; jako maszynistka popełnia błędy, wysyła nieprawidłowe faktury i korespondencję. Nie ma o sobie dobrego zdania, nie wierzy w swoje możliwości, przez co jeszcze bardziej się stresuje. Dodatkowo martwi się swoja przyszłością i nie potrafi zdecydować, jak pokierować własnym życiem. Pewnego dnia nie wytrzymuje i połyka garść tabletek, chcąc uwolnić się od rozterek, które zatruwają jej wszystkie myśli. Prędko jednak się reflektuje i biegnie do sklepu, do miejsca, gdzie ktoś się nią zainteresuje i wezwie pomoc. Po tym incydencie Susanna trafia do psychologa, który po krótkim wywiadzie odsyła ją do ośrodka dla osób psychicznie chorych. Twierdzi, że pobyt tam będzie trwał jedynie dwa tygodnie, dlatego dziewczyna się zgadza. Doktor wzywa taksówkę, a ta zabiera Susannę do miejsca, które na zawsze odmieni jej życie. Zanim usłyszała diagnozę minęło kilka miesięcy; czas ten spędziła na oddziale o średnim rygorze i pozostała na nim do końca pobytu.

Autorka skrupulatnie opisuje harmonogram i zasady panujące na oddziale, a także relacjonuje, jak radzą sobie inne pacjentki, które z czasem będzie mogła określać mianem przyjaciółek.

Do lektury zabrałam się z entuzjazmem; kiedyś oglądałam film, którego już co prawda nie pamiętam, ale w głowie pozostały pozytywne wrażenia. Dodatkowo nakręcała mnie popularność powieści, jej kultowość i tematyka. Byłam wręcz przekonana, że to musi być dobra książka. Mając już takie oczekiwania, nietrudno się zawieść i tak też było w moim przypadku. Liczyłam na duże emocje, a tych zabrakło. Nie powiem, żeby powieść mnie w ogóle nie poruszyła – poruszyła, ale nie w takim stopniu i nie w taki sposób, w jaki się spodziewałam. Kaysen posługuje się suchym, beznamiętnym językiem i pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że autorem jest ktoś, kto tylko zasłyszał, co się w takim miejscu działo i opisał to. Brakowało mi pełnego obrazu samej pisarki, jej relacji z rodzicami, szerszego kontekstu jej problemów i odczuć. Rozdziały są krótkie i czyta się je błyskawicznie, ale każdy z nich pozostawia uczucie niedosytu. Przez pierwszą połowę czekałam na głębszą analizę, na wstrząs lub większe zrozumienie autorki, a później sama zrozumiałam, że to nie nastąpi. Wiem, że wspomnienia zostały spisane dopiero w latach dziewięćdziesiątych (a więc dwadzieścia cztery lata po opuszczeniu szpitala)  i niektóre aspekty mogły się zatrzeć w umyśle Susanny, ale mimo to była to przykra niespodzianka.

Głównym celem powstania i wydania tej powieści jest uzmysłowienie ludziom, jak kiedyś łatwo można było otrzymać miano wariata i zostać zamkniętym w towarzystwie, które niekoniecznie ma dobry wpływ na pacjenta. Osoby tak zagubione i wrażliwe jak Susanna gotowe były uwierzyć, że nie są zdolne do samodzielnego życia i podświadomie zachowywać się zgodnie z niezbyt trafną diagnozą. To szokujący wniosek i w obecnych czasach ciężko sobie wyobrazić, że ktokolwiek mógł stosować takie procedury.

Będę całkowicie szczera i przyznam, że nie wiem, jak ocenić tę powieść. Na pewno daleko jej do arcydzieła, nie jest to też pozycja, do której będzie się wracać. Z jednej strony jest interesująca i stanowi dla mnie źródło nowych informacji i przemyśleń, a z drugiej pobieżność, pośpiech i odczuwany przez to niedosyt powoduje rozczarowanie. Summa summarum nie będę jej odradzać; jest krótka w związku z czym uważam, że warto się z nią zapoznać i wyrobić sobie o niej własne zdanie.

Fot.: Replika

Write a Review

Opublikowane przez

Agata Zubala

Nałogowo czyta i kolekcjonuje książki, głównie kryminały i thrillery, ale chętnie i regularnie sięga po inne gatunki. Uwielbia oglądać filmy i seriale wszelkiej maści. Sporo czasu poświęca na aktywność fizyczną, a do ulubionych form zalicza jazdę na rowerze, bieganie i pływanie.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.