Przemytnik
Przemytnik

Drodzy Czytelnicy! Jeśli nie mieliście pojęcia, co zrobić ze sobą w nadchodzący weekend, to być może z ratunkiem przyjdą wam polscy dystrybutorzy, bo połączywszy ich siły, mamy do wyboru w kinach studyjnych i multipleksach aż dziewięć premier! Dziesięć, jeśli liczyć Czarną panterę, która wyjątkowo miała premierę już wczoraj, czyli 14 lutego. My skupimy się jednak w poniższym tekście na tych dziełach, które będą miały premierę już jutro. A wybór jest tak duży, że aż głowa może od tego rozboleć. Niekwestionowanym hitem kin będzie z pewnością Kształt wody od Guillermo del Toro, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że film ten otrzymał aż 13 nominacji do tegorocznych Oscarów. Wreszcie polscy widzowie będą mogli sprawdzić, o co tyle krzyku. Następnie mamy nie mniej intrygujący film z samą Meryl Streep w roli głównej, czyli obraz Czwarta władza, opowiadający o ujawnieniu tzw. pentagon papers. Kolejne w kolejce jest polskie dzieło, Pomiędzy słowami, w którym Jakub Gierszał zagrał podobno – póki co – rolę życia. Dalej mamy francuski dramat zatytułowany Jeszcze nie koniec o rodzicach walczących po rozwodzie o opiekę nad synem, który staje pośrodku tego chaosu. Będziemy mogli zobaczyć również litewskiego kandydata do Oscara, czyli film Szron, będący koprodukcją litewsko-ukraińsko-francusko-polską, a w którym zobaczymy między innymi Andrzeja Chyrę. Czeka na nas równiez włoska komedia Żona czy mąż, opowiadająca o tym, jak to mąż i żona (w tej roli Kasia Smutniak) zamieniają się ciałami. Nie zabraknie również francuskiej komedii – Mąż, czy nie mąż – której motywem przewodnim jest ślub dwojga przyjaciół, wzięty tylko po to, by jeden z nich nie został deportowany. Na koniec kino serwuje dwie egoztyczne produkcje – Miód dla dakini, czyli wyprodukowany w Bhutanie kryminał noir okraszony tamtejszymi podaniami i wierzeniami, a także nasz patronat medialny, film Słudzy diabła, będący indonezyjskim horrorem. Trochę tego jest, prawda? W takim razie lecimy z opisami wymienionych filmów – zapraszam do lektury!


Kształt wody (The Shape of Water) – Guillermo del Toro

USA | Fantasy

Nie wiem, jak Wy, ale ja nie jestem jakąś ogromna fanką tego reżysera. Mimo to Labirynt fauna zrobił na mnie duże wrażenie i do tej pory uważam go za jeden z moich ulubionych filmów. Dlatego cieszę się na polską premierę Kształtu wody, ponieważ mówi się, że to najbardziej udana produkcja Meksykanina, od czasu właśnie Labiryntu… I jeśli będzie ona przynajmniej w połowie tak dobra, to myślę, że już będzie przyzwoicie. Zresztą… te wszystkie nominacje do Oscarów też coś nam powinny o tej produkcji mówić. Główną bohaterką Kształtu wody jest niema Eliza Esposito (w tej roli nominowana za główną rolę kobiecą Sally Hawkins), która pracuje jako sprzątaczka w pilnie strzeżonym rządowym laboratorium. Jej życie jest szarne i nudne do momentu, kiedy w miejscu jej pracy pojawia się pewien przybysz – stwór z głębin, którego Amerykanie planują wykorzystać w konflikcie z Sowietami (akcja filmu toczy się w latach 60.). Eliza zaczyna czuć z niespotykaną istotą pewną więź, czy jednak zdoła uratować ją przed zachłannymi, podejrzliwymi i nastawionymi na korzyść agentami rządowymi? O tym przekonamy się, oglądając film. Wydaje mi się, że więcej tu mówić już nie trzeba – produkcja często nazywana jest baśnią dla dorosłych i niejednokrotnie właśnie z motywów bajek i baśni czerpie, przeobrażając je w kształt, pasujący do opowiadanej przez del Toro historii. Sam zwiastun powinien mniej więcej wystarczyć do tego, byście ocenili, czy dzieło to Was zainteresuje, czy nie. Choć myślę, że warto obejrzeć Kształt wody choćby po to, by wiedzieć, czy będziemy mu kibicować podczas rozdania nagród Akademii Filmowej. Obok Sally Hawkins w filmie wystąpili również: Michael Shannon, Richard Jenkins, Octavia Spencer, Michael Stuhlbarg, Doug Jones, David Hewlett i inni. I choć podejrzewam, że Hawkins spisała się fantastycznie w roli niemej sprzątaczki, i choć jeszcze nie widziałam filmu, to osobiście nie mogę przeboleć, że aktorka dostała nominację właśnie za Kształt wody, a nie za film Maudie (nasz Wielogłos znajdziecie tutaj), w którym partnerował jej Ethan Hawke (którego brakiem nominacji również jestem lekko zawiedziona), ale kto wie – może po seansie zmienię zdanie. Warto dodać również, że za muzyke do tej baśni dla dorosłych odpowiedzialny jest sam Alexandre Desplat.

Kształt wody | Zwiastun [#1] | 2018


Czwarta władza (The Post) – reż. Steven Spielberg

USA | Dramat

Aż dziwne, że ten film otrzymał tylko dwie nominacje… Ale w zasadzie dwie z trzech najważniejszych, a to już coś. Niektórzy pewnie myślą, że nominacja Meryl Streep była tylko formalnością, i możliwe, że faktycznie tak było, ale ja cholernie lubie tę aktorkę i nie przypominam sobie, by walczyła kiedykolwiek o nagrodę, na którą by choć w połowie nie zasłużyła. Dlatego jestem pewna, że Czwarta władza to kolejne dzieło, w którym pokazała kunszt aktorski i talent. Najnowsza produkcja w reżyserii Stevena Spielberga opowiada o spektakularnej (w filmie na pewno taka będzie) walce dziennikarzy z rządem Stanów Zjednoczonych, w tym oczywiście ze stojącym na jego czele prezydentem, a dokładniej z Nixonem. Kay Graham to kobieta, na barki której pewnego dnia spadł nie lada obowiązek. Zmarły mąż zostawił jej w spadku dziennik “The Washington Post”, na czele którego musiała z dnia na dzień stanąć. Choć Graham jest kobietą ambitną i pracowitą, to nawet dla niej pewne decyzje i działania okażą się trudne do podjęcia. Gorąco jednak zacznie się robić, kiedy konkurencyjny “The New York Times” zdobędzie raporty rządu amerykańskiego dotyczące ich działań w wojnie wietnamskiej, tzw. pentagon papers. Dziennik opublikuje trzy artykuły, będące jedynie wstępem do kontrowersyjnej treści zawartej na około 7 tysiącach stronach raportu, po czym… zamilknie z powodu dochodzenia, jakie na rządanie prezydenta zostanie wszczętę pod zarzutem popełnienia przez czasopismo przestępstwa. Jednak kiedy powiedziało się A, trzeba powiedzieć również B, a ponieważ jeden dziennik ma związane ręce, a społeczeństwo domaga się prawdy, może uda się to innej gazecie? I owszem, udaje się, między innymi dzięki znajomościom i uporowi redaktora naczelnego “The Washington Post”, Bena Bradlee (Tom Hanks). I tak oto dziennikarze reprezentujący przede wszystkim wolność słowa, a także prawo do prawdy stają do walki z całym Białym Domem. Afera związana z ujawnieniem pentagon papers była jedną z tych, które razem z Watergate, doprowadziły do ustąpienia prezydenta Nixona ze stanowiska. Warto dodać, że Katharine Graham jest zdobywczynią Nagrody Pulitzera za wspomnienia zatytułowane Personal History. Zwiastun Czwartej władzy nie powala na kolana, a sam film kręcony był podobno dość intensywnie i w stosunkowo krótkim czasie, jednak te dwie kwestie bledną przy tematyce, a także obsadzie. Obok Streep i Hanksa w filmie Spielberga wystąpili: Sarah Paulson (znana z American Horror Story), Bob Odenkirk (czyli nie kto inny, jak… Better Call Saul), Tracy Letts, Bradley Whitford, Bruce Greenwood, Matthew Rhys i wielu innych. Zdjęciami do filmu zajął się natomiast Janusz Kamiński. No cóż… widzieliśmy już, jak nad Nixonem znęcał się na wielkim ekranie Michael Sheen, teraz możemy popatrzeć, jak robi to sama Meryl Streep.

CZWARTA WŁADZA – zwiastun PL (premiera: 16.02.2018)


Pomiędzy słowami – reż. Urszula Antoniak

Holandia, Niemcy Polska | Dramat

Pora odetchnąć od Oscarowych produkcji i przyjrzeć się bliżej tym, którym z kolei blisko do polskiego podwórka filmowego. Auć… nie zabrzmiało to zbyt dobrze, a wcale nie o to mi chodziło. Reżyserka produkcji Pomiędzy słowami to Polka, która na stałe zamieszkuje poza granicami kraju, w Holandii. Pokuszając się o dzieło traktujące właśnie o życiu w obcym kraju i niejako o zmaganiu się z własna tożsamością, chcąc nie chcąc, z pewnością narazi się na bardzo osobiste pytania  i na utożsamianie jej z bohaterami. Z pewnością jednak nie jest to coś, czego się nie spodziewała, tworząc taką tematycznie produkcję. Przejdźmy zatem do fabuły. Głównym bohaterem Pomiędzy słowami jest Michael – młody Niemiec, który na życie zarabia jako (wzięty) prawnik. Zawsze elegancko ubrany, zawsze z idealnie ułożonymi włosami, przechadza się po ulicach Berlina niczym król świata. Wspomniałam, że jest Niemcem? No tak, to dlatego, że sam tak o sobie mówi, tak sie przedstawia i tak zapewne też myśli. Prawda jest jednak taka, że Michael to tak naprawdę Michał, urodzony w Polsce chłopak, który wyjechał z ojczyzny, by odciąć się od ojczystego kraju raz na zawsze.Udaje więc Niemca – a może faktycznie się nim stał – i żyje poukładanym niemieckim życiem. Oczywiście musi nastąpić jakiś przełom, żeby wydarzenia nabrały rumieńców, a będzie nim niespodziewany przyjazd ojca Michała, Stanisława. Zjawi się on niczym duch – i to niemalże dosłownie – bo wieść niosła, że mężczyzna nie żyje. Jak więc udawać perfekcyjnego Niemca, kiedy u drzwi zjawia się polski na wskroś ojciec? W dodatku różniący się od Michała stylem bycia, ubiorem, manierami… Czy ojciec i syn mają ze sobą cokolwiek wspólnego? Czy są w stanie nawiązać jakąkolwiek więź? Czy w Michale zostało cokolwiek z Polaka? Czy zostało cokolwiek…. z syna? Urszula Antoniak przeprowadzi nas przez te pytania i – miejmy nadzieję, że również odpowiedzi – lawirując pomiędzy czarno-białymi kadrami filmu. Nie zabraknie również jakiegoś damskiego elementu, dlatego na ekranie pojawi się Alina – również mieszkająca w Niemczech Polka. Ciekawi Was, do jakich konfontacji doprowadzą poszczególne spotkania? W takim razie zapraszam do kin. Zwiastun zapowiada całkiem ciekawy film, a Jakub Gierszał wcielający się w rolę Michała zaliczył w nim podobno swoją najlepszą, póki co, kreację. Obok niego w Między słowami wystąpili: Andrzej Chyra, Justyna Wasilewska, Christian Löber, Philip Wilhelmi i inni.

Pomiędzy słowami/Beyond Words/ English trailer


Jeszcze nie koniec (Jusqu’à la garde) – reż. Xavier Legrand

Francja | Dramat

Teraz przenosimy się do francuskiego dramatu, który opowiada o konflikcie narastającym między rozwiedzionymi rodzicami, którzy stają do walki o opiekę nad swoim synem, Julienem. Matka chłopca, Miriam, będzie za wszelką cenę próbowała doprowadzić do tego, by mieć wyłączną opiekę nad synem nie tylko dlatego, by mieć go na oku, i ze względu na przekonanie o tym, że ona lepiej go wychowa, ale równnież z powodu tego, iż – jak twierdzi – jej były mąż, Antoine, bywa agresywny i brutalny, a ona boi się o bezpieczeństwo Juliena. Mężczyzna natomiast nie przyznaje się do winy, twierdząc, że są to oszczersta, a on sam jako rodzic, jest po prostu lekceważony. Sędzia wydaje więc wyrok, którego mocą Miriam i Antoine mają sprawować nad chłopcem wspólną opiekę. Taki układ ma jednak niewielkie szanse na powodzenie i szczęśliwe zakończenie. Między kobietą a mężczyzną zaczynają się poważne zgrzyty i konflikty, a w samym środku tej burzy, między młotem a kowadłem, między Scyllą a Charybdą trwa zdezorientowany młody chłopiec, który postanawia, że musi jakoś zaradzić tej sytuacji. Opis filmu nie zdradza widzowi, czy Antoine rzeczywiście jest tyranem i brutalem, który zagraża swojej rodzinie, jednak zwiastun Jeszcze nie koniec w dużej mierze skupia się na relacji chłopca odczytywanej przez sędzinę, z której wynika, że Julien boi się ojca, nie chce go widywać ani mieć z nim nic wspólnego. Wspomina też o swojej siostrze, która podobno również nienawidzi ojca, lecz jako że jest ona starsza od Juliena – nie musi się widywać z brutalnym rodzicem. Po zwiastunie i opisie filmu nasuwa się więc pytanie – dlaczego decyzją sądu Antoine współdzieli opiekę nad synem z Miriam? Czyżby sąd uznał zarzuty za przesadzone? Czy strach dziecka przed własnym ojcem nie był wystarczającym powodem? Tego wszystkiego dowiemy się podczas seansu, który może okazać się naprawdę bardzo trafnym wyborem na spędzenie wieczoru; przemawia za tym równiez fakt, że film ten zbiera całkiem pozytywne recenzje. We francuskiej produkcji wystąpili: Denis Ménochet (jako ojciec), Léa Drucker (jako matka), Thomas Gioria (jako Julien), Mathilde Auneveux (jako siostra Juliena), Saadia Bentaïeb (jako sędzia) i inni. Zapowiada się niczego sobie film, jak myślicie?

Jeszcze nie koniec – Zwiastun PL (2017)


Szron (Šerkšnas) – reż. Sharunas Bartas

Litwa, Ukraina, Polska, Francja | Dramat

Czas na film, który był litewskim kandydatem do Oscara – co prawda nie zakwalifikował się do walki o statuetkę w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny, ale to właśnie ten film reprezentował litewski świat filmowy. W zasadzie jest to koprodukcja – francusko-litewsko-ukraińsko-polska, jeśli mamy być dokładni. Szron to opowieść o dwójce młodych ludzi, zakochanych w sobie Litwinów, którzy pewnego dnia spotykają się z niecodzienna prośbą. Mieliby wyręczyć swojego znajomego w transporcie żywności i innych darów dla żołnierzy pochłoniętych wojną domowa na Ukrainie. Młoda kobieta i młody mężczyzna ulegają pokusie przygody – a zapewne też spełnienia dobrego uczynku – i postanawiają wyruszyć w tę niebezpieczną i początkowo w ich mniemaniu ekscytująca podróż. W drodze do celu, z Litwy na Ukrainę, przez Polskę, będa mieli trzy przystanki, w bardzo różnych lokalizacjach, dzięki czemu widz będzie miał szanse przysłuchać się interesującym rozmowom – również na temat związany bezpośrednio z problematyką filmu. Ze względu na to, że sporą część filmu zajmuje tak naprawdę samo dotarcie do celu, nie dziwi, że produkcja ta pretenduje do miana filmu drogi. Zapoznałam się z dwiema recenzjami Szronu i w każdej z nich pojawiło się także porównanie do wędrówki Dantego, dlatego wnoszę, że to skojarzenie nie będzie przypadkowe i jest na tyle ciekawe, że zachęca do seansu. Również w obydwu tekstach pojawia się zarzut, jakoby motywacja pary zakochanych wyruszających na Ukrainę nie była do końca wyjaśniona, zresztą podobno ich relacja również jest pełna niedopowiedzeń i niezrozumenia – zwłaszcza dla widza. Jednak najlepiej zobaczyć film samemu (jeśli tematyka nas interesuje) i wtedy wyciagnąć własne wnioski.  W filmie zobaczymy polskich aktorów – Andrzeja Chryę i Weronikę Rosati, którzy wystąpili u boku: Mantasa Janciauskasa i Lyji Maknaviciute. Zwiastun zapowiada ciężkie i zasmucające kino, które w pewnych momentach mocno może się skupić na ukazaniu rozpadu świata, jakieś małej apokalipsy. Świetnie wyszły natomiast (jak wyczytałam) te elementy filmu, które były wynikiem koprodukcji, dlatego myślę, że filmowi naprawdę warto dać szansę!

Szron – Zwiastun PL (2017)


Żona czy mąż? (Moglie e marito) – reż. Simone Godano

Włochy | Komedia

Oj, sporo już było tego typu produkcji, oj sporo. Na ciała zamieniały się już matki z córkami (Zwariowany piątek, a także Zakręcony piątek), ocjowie z synami (Jaki ojciec taki syn, jak również Vice Versa), dzieci przenosiły się w mgnieniu oka do swoich przyszłych dorosłych ciał (Duży i żeński odpowiednik – Dziś 13, jutro 30), były filmy o przedstawicielach przeciwnych płci, których łączyła jedynie wzajemna antypatia i którzy któregoś dnia zamienili się ciałami (Męsko-damska rzecz), były nastolatki, które nagle budziły się w ciele niezbyt atrakcyjnego mężczyzny (Gorąca laska), byli hokeiści, którzy po śmierci przenieśli się do ciała łyżwiarki leżącej w śpiączce (Lodowa księżniczka), był kobieciarz i wielbiciel blondynek, który po śmierci z rąk swoich byłych kochanek odradza się jako… blondpiękność (Switch: Trudno być kobietą i bollywodzka wersja tej historii – Mr Ya Miss), był również zamordowany przez męża swojej kochanki mężczyzna, który także obudził się w ciele kobiety, byli dwaj przyjaciele płci brzydkiej, którzy zmianieli się ciałami (Zamiana ciał). Trochę tego jest, a i tak nie wymieniłam wszystkiego. Czy jednak nakręcono historię zamiany ciał, która przytrafiłaby się żonie i mężowi? Możliwe, że tak, ale ja na takową nie trafiłam i nie kojarzę takiego filmu. A właśnie taka zamiana jest punktem wyjścia historii opisanej we włoskiej produkcji Żona czy mąż? Przy okazji na jaw wychodzi wiele sekretów i pęknięć na ich związku, które wcześniej mogły być niewidoczne – a przynajmniej dla jednego z partnerów. Jak jednak dochodzi do zamiany? W ich małżenstwie nie dzieje się najlepiej, więc Andrea, który jest neurochirurgiem, chce przeprowadzić na sobie i żonie Sofii eksperyment, który pozwoli im lepiej zrozumieć drugą stronę. Jednak wszystko wymyka się spod kontroli, a skutkiem jest właśnie zamiana ciał – Andrea ląduje w ciele swojej żony, a Sofia – swojego męża. Zwiastun zapowiada nam, że przy okazji wyjdzie na jaw, że mąż romansował z opiekunką, a żona odwiedziła prawnika specjalizującego się w rozwodach. Co z tego wyniknie? Zwiastun daje nadzieję na to, że może być to całkiem zabawne kino, choć raczej nie odkrywcze. W roli Sofi zobaczymy znaną nam z roli w świetnym Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (tutaj nasz Wielogłos) Kasię Smutniak, a partneruje jej na ekranie Pierfrancesco Favino. Dla fanów komedii innych niż amerykańskie z pewnością będzie to coś ciekawego, podobnie jak dla fanów pięknej aktorki.

Żona czy mąż? – Zwiastun PL (2017) – Trailer [HD]


Mąż, czy nie mąż? (Épouse moi mon pote) – reż. Tarek Boudali

Francja | Komedia

Czy to kontynuacja filmu Żona czy mąż? – oczywiście nie, ale zbieżność tytułów filmów, które mają premierę w tym samym dniu, mocno rzuca się w oczy. Tym razem mamy do czynienia z komedia francuską, a – jak już kiedyś mówiłam – osobiście lubię komedie francuskie, dlatego ciekawa jestem, cóż to będzie. Główny bohater, Yassine, studiuje we Francji, a dokładniej w Paryżu, architekturę. Nauka w tym miejscu to dla niego coś więcej niż dla sporej części jego kolegów i koleżanek – była to ryzykowna i droga inwestycja, na którą… złożyła się cała rodzina bohatera, a także jego sąsiedzi. Czy w takiej sytuacji można w ogóle nie odczuwać presji? Raczej wątpię. W każdym razie zbliża się dzień bardzo ważnego dla Yassine’a egzaminu. I tak, jak to zazwyczaj bywa w świecie przedstawionym w filmach (dzięki czemu otrzymujemy tyle szalonych – czasem dziwacznych, a czasem rewelacyjnych produkcji) – nie wszystko idzie zgodnie z planem. W zasadzie nie idzie… nic. Student dzień przed egzaminem bierze udział w bardzo, ale to bardzo mocno zakrapianej imprezie… I problemem nawet nie jest kac, bo z tym pewnie Yassine by sobie poradził, ale… on przesypia czas egzaminu – i tu leży pies pogrzebany (czemu nie kot? – nie wiem). Młody mężczyzna jest załamany, bo nie tylko zostaje wyrzucony z uczelni, ale – co gorsza – grozi mu deportacja! Co można by zrobić, żeby Yassine jednak pozostał w kraju? Jeśli nie zaczęliście oglądać filmów i seriali dopiero od zeszłego tygodnia, to z pewnością wiecie, że najlepszym pomysłem według scenarzystów jest wtedy ślub. Najlepiej z przypadkową lub problematyczną osobą. W produkcji Mąż, czy nie mąż jedyną osobą, która może pomóc zatroskanemu studentowi jest jego przyjaciel, Fred. Nie, żeby nie miał obiekcji, ale w końcu zgadza się ratować kumpla, biorą więc ślub, a Yassine pozostaje we Francji. I dopiero po – wydawałoby się – zażegnaniu największego niebezpieczeństwa zaczynają pojawiać się kłopoty – cała sytuacja nie podoba się ukochanej Freda, pojawia się również znienacka była partnerka jego obecnego męża. Co gorsza – sprawą zaczyna interesować się dociekliwy inspektor, który zrobi wszystko, by udowodnić, że to małżeństwo jest fałszywe. Przybywa również matka Yassine’a. No cóż, można być pewnym jednego – z pewnoścą będzie się działo. Czy jednak ze smakiem i zabawnie? To trzeba będzie sprawdzić w kinie. W rolach głownych wystąpili: reżyser i współscenarzysta Tarek Boudali jako Yassine, Philippe Lacheau jako jego przyjaciel i zarazem mąż, czy nie mąż. Obok nich na ekranie pojawili się również: Charlotte Gabris, David Marsais, Julien Arruti, Baya Belai i inni. A teraz zobaczcie sobie zwiastun.

Mąż czy nie mąż? (2017) – Zwiastun #1 PL


Miód dla dakini (Honeygiver Among the Dogs) – reż. Dechen Roder

Bhutan | Kryminał

I oto zdecydowanie najbardziej egzotyczna propozycja zbliżających się premier (choć zaraz po niej omówimy również całkiem dla naszej widowni oryginalny film) – Miód dla dakini. Ten powstały w Królestwie Smoka (jak tłumaczy się oficjalną nazwą państwa – Druk Jul) obraz w Polsce będziemy mogli obejrzeć dzięki całkiem młodemu dystrybutorowi – Pięć Smaków (piękna nazwa, prawda?). Zarówno zwiastun, jak i opis, a także ogólnie “otoczka” filmu zapowiadają naprawdę ciekawe, intrygujące i przede wszystkim tchnące świeżością dzieło, które warto będzie zobaczyć, choćby po to, by otworzyć się na inne kultury. O czym jednak opowiada Miód dla dakini? Pewnego dnia w klasztorze położonym na obszarze bhutańskich lasów zaginęła przeorysza. Mieszkańcy leżącego nieopodal miasteczka zaczynają się niepokoić, a do sprawy zostaje przydzielony niezbyt rozmowny i nietryskający humorem policjant Kinley. Mieszkańcy okolic szybko dają Kinleyowi do zrozumienia, że powinien skierować swoje podejrzenia ku tajemniczej kobiecie, która samotnie zamieszkuje okolicę – trzymając sie na uboczu, co dodaje jej aury tajemniczości, ale także rosnącego w ludziach niepokoju – nie kryją się oni z tym, że posądzają kobietę o nadnaturalne, demoniczne zdolności. Policjant rusza więc jej śladem, a kiedy ją odnajduje, Choden – bo takie imię nosi kobieta – szybko oczarowuje go swoją niezwykłą aurą, a także opowieściami, które nijak się mają do jego żmudnej i tak bardzo “rzeczywistej”, a także szarej i zwykłej pracy stróża prawa. Widz otrzymuje więc nie tylko kryminalną opowieść utrzymaną w okolicach stylistyki noir, ale także zostaje otulony przez podania, wierzenia i legendy tamtejszych stron, którymi – jak mniemam – szybko da się oczarować. Cyznizm Kinleya będzie więc musiał zejśc na dalszy plan, kiedy Choden weźmie go za rękę i poprowadzi w magiczny świat. Zapowiada się niezwykle ciekawie, prawda? Wyjaśnijmy sobie zatem jeszcze tytuł – o co chodzi z tą dakini? Już mówię. Dakinie to w buddyzmie podstawowy symbol żenskiej energii, a wyobrażane są jako podniebne tancerki; dakinie miałyby się objawiać w snach i wszelakich wizjach. Pozwolę sobie zacytować słowa Rinpoczego o dakini: Ta swawolna dziewczyna jest wszechobecna. Ona cię kocha. Nienawidzi cię. Bez niej twoje życie byłoby bezustanną nudą. Ale ona ciągle płata ci figle. Gdy chcesz się jej pozbyć, lgnie do ciebie. Pozbyć się jej, to pozbyć się własnego ciała – ona jest taka bliska. W literaturze tantrycznej nazywa się ją zasadą dakini. Dakini jest swawolna. Igra z twoim życiem. Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się zachęcona. Tym bardziej żałuję, że w moim mieście nie grają nigdzie tego filmu. W rolach głównych wystąpili: Jamyang Jamtsho Wangchuk jako Kinley i debiutująca na ekranie Sonam Tashi Choden jako Choden. Poniżej zwiastun, który być może Was zaciekawi.

Miód dla dakini – Zwiastun PL (2016)


Słudzy diabła (Pengabdi Setan) – reż. Joko Anwar

Indonezja | Horror

Omówiliśmy już wstępnie bhutański kryminał noir okraszony legendami i wierzeniami, to teraz czas na indonezyjski horror – ostatnią propozycję kinową na zbliżający się weekend i tydzień – a zarazem nasz patronat medialny. Propozycja od Mayfly to tak naprawdę remake indonezyjskiego horroru Pengabdi Setan z 1982 roku. I choć ostatnimi czasy wszelkie amerykańskie “odnawianie” starych filmów, w tym także tych grozy, nie wychodzi kinu zawsze na dobre, tak przy filmach indonezyjskich na tyle rzadko w ogóle się z tym spotykamy, że z pewnością warto będzie dać szansę obrazowi – choćby z czystej ciekawości. Za filmem przemawia również fakt, że zbiera on naprawdę bardzo dobre rezencje, a w przypadku tego gatunku nie jest to wcale łatwe – widzowie i krytycy są niezwykle wybredni i surowi w ocenie. Raz jest za mało strasznie i zbyt oryginalnie, innym razem obraz oferuje zbyt wiele scen będących tak naprawde kliszami, a samo strasznie nie bardzo twórcom wychodzi. Słudzy diabła straszyć mają i trzymać w napięciu niemal cały czas, a taka obietnica brzmi naprawdę kusząco. Przyjrzyjmy się jednak, jaki jest zarys fabularny tej indonezyjskiej produkcji. Na początku poznajemy rodzinę – matka, ojciec, dwudziestokilkuletnia córka i troje młodszych synów. Ponieważ matka rodzeństwa jest ciężko chora, a jej leczenie pochłania większość pieniędzy, rodzina zmuszona jest do tego, aby wziąć kredyt pod zastaw domu, mimo że budynek nie należy do nich, a do babci Rini – bo takie imię nosi najstarsze dziecko chorującej kobiety. I choć na jej leczenie rodzina wydała niemal wszystko, co miała, kobieta umiera, pozostawiając cały ciężar prowadzenia domu i opiekowania się rodziną na ramionach mimo wszystko jeszcze młodziutkiej Rini. By podreperować nieco familijny budżet, który choroba wisząca niczym widmo, pochłonęła całkowicie w ciągu ponad trzech lat jej trwania, ojciec rodziny podejmuje się pracy, która jednak sprawia, że praktycznie nie ma go w domu. I jak to w horrorach musi się wydarzyć, wkrótce po tym, dom, w którym urzędują chłopcy i Rini, zaczyna nawiedzać zjawa, która bardzo przypomina dzieciakom ich zmarłą matkę. Rozpocznie się więc festiwal strachu, ucieczek, krzyków, ale także próba zaradzenia temu wszystkiemu. Rini zrozumie, że nad jej rodziną ciąży jakaś tajemnica, być może związana z klątwą, i aby uchronić się przez zjawą, musi ją rozwiązać – a tym samym znaleźć odpowiedź na wiele pytań, w tym to, dotyczącego pewnego tajemniczego paktu, który kiedyś stał się udziałem jej rodziny. W rolach głównych w filmie wystąpili: Tara Basro, Bront Palarae, Dimas Aditya i inni. Ciekawostką jest fakt, że nie znajdziemy w tym horrorze, jak w wielu innych, które powstały na przestrzeni ostanich lat, żadnych CGI, a mimo to, według większości opinii, wclae nie wpływa to źle na odbiór filmu, nie czyni go mniej strasznym czy – jak to bywa niekiedy – bardziej zabawnym niż przerażającym. Dla fanów horrorów Słudzy diabła to pozycja obowiązkowa, ale reszta widzów myślę, że również z ciekawością obejrzy ten indonezyjski remake. Głos Kultury ze swojej strony gorąco poleca dzieło, którego twórcą jest Joko Anwar.

SŁUDZY DIABŁA – Zwiastun PL (Official Trailer)


Fot.: Imperial – Cinepix, Monolith Films, Best Film, Solopan, Stowarzyszenie Nowe Horyzonty, Kino Świat, Pięć Smaków, Mayfly

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".