Godzilla
Godzilla

Ten weekend w polskich kinach zapowiada się w sumie dość niecodziennie. Pierwsze, co dziwi, to brak jakiegoś dużego, amerykańskiego blockbustera – żaden mocno promowany tytuł dla szerokiej widowni nie trafi w tym tygodniu na ekrany. Pewnym substytutem może okazać się najnowszy film Patryka Vegi – Kobiety Mafii, bo choć absolutnie nie zapowiada pokazania czegoś nowego i zaskakującego, a krytyka pod nazwiskiem twórcy jest od jakiegoś czasu dość mocna, to jednak mogę się założyć, że to ten film przyciągnie w weekend najwięcej widzów. Ja jednak zachęcam, żeby wykorzystać ten fakt i wybrać się na coś bardziej ambitnego. To dobry moment, żeby nadrobić europejskie kino z poprzedniego roku – do wyboru mamy aż trzy produkcje z różnych krajów: niemiecki dramat/thriller W ułamku sekundy o stracie najbliższych i zemście; portugalskie Gniazdo podejmujące tematykę kryzysu gospodarczego i trudnych, rodzinnych relacji; w końcu nasz patronat – włoski, minimalistycznie nakręcony dramat The Place, zadający pytania na temat ludzkiej natury i moralności. Amerykę reprezentuje w tym tygodniu kunsztownie nakręcony dramat Nić widmo twórcy Magnolii, a chwilę oddechu, śmiechu i relaksu zapewni Jaskiniowiec – animowany film, wykorzystujący plastelinowe postacie, oraz trzecia cześć przygodowej produkcji niemieckiej o przyjaźni między koniem a człowiekiem –   Wicher – dzikie konie. Zapraszamy do kin!


Kobiety Mafii – reż. Patryk Vega

Polska | Sensacyjny

Patryk Vega nie zwalnia i atakuje kina nową produkcją. Patrząc na jego kolejne filmy, trudno uwierzyć, że to ta sama osoba, która odpowiedzialna jest za genialnego Pitbulla z 2005 roku. Niestety ten brudny, ciężki klimat Vega już dawno zamienił na tanią wulgarność i scenariuszowy chaos, bo każdy jego kolejny film złożony jest z kilku opowieści, które gdzieś tam się niby łączą, ale w praktyce niełatwo doszukać się tutaj spójnej fabuły. Sensacyjne kino skierowane do masowego, niezbyt wymagającego odbiorcy, w czym nie ma w sumie nic złego. Gorzej było z wydanym w zeszłym roku Botoksem, który teraz został przerobiony na serial – ten pierwszy został niechlubnym laureatem wielu nagród na najgorszą polską produkcję 2017 roku i to głównie przez społeczną szkodliwość nagromadzenia patologii, usprawiedliwianej opieraniem się na prawdziwej historii, o tym drugim natomiast kilka dni temu słyszałem opowieści od znajomych, którzy mieli wątpliwą przyjemność oglądać – jest jeszcze niesmaczniej. Ale wracając do Kobiet Mafii – wygląda to trochę jak kolejny Pitbull, tylko pod inną nazwą. Klasycznie mamy kilka wątków, których bohaterkami jest pięć kobiet. Klasycznie Vega mówi o inspiracji prawdziwymi wydarzeniami, a na plakacie widnieje informacja, że scenariusz pisał z gangsterami Grupy Mokotowskiej. Klasycznie zwiastun policzkuje nas przekleństwami i “brawurowymi” dialogami. Klasycznie na ekranie zobaczymy takie nazwiska jak Olga Bołądź, Agnieszka Dygant, Piotr Stramowski, Sebastian Fabiański, Janusz Chabior czy oczywiście Tomasz Oświeciński (z mniej oczywistych, może warto wymienić jeszcze Aleksandrę Popławską, Bugusława Lindę czy Olafa Lubaszenkę). Parafrazując klasyka, jakie jest kino Patryka Vegi, każdy widzi. Ach, i byłbym zapomniał –  Kobiety Mafii wchodzą do kina wyjątkowo dziś, czyli w czwartek.


Nić widmo (Phantom Thread) – reż. Paul Thomas Anderson

USA | Dramat

Najnowszy (i być może również ostatni) film Paula Thomas Andersona, mimo iż opowiada o słynnym krawcu Reynoldsie Woodcocku (Daniel Day-Lewis), działającym w Londynie w latach 50., nie jest bynajmniej filmem o modzie. Wszystkie widoczne w zwiastunie suknie, które tworzy i o których uwielbia mówić, tworzą postać człowieka całkowicie oddanego swojej pracy i pasji. Sławny i przebywający blisko rodziny królewskiej Reynolds poznaje wiele kobiet, jednak mimo słusznego wieku pozostaje kawalerem. Jego ułożone, idealnie zaplanowane życie zmienia się, kiedy poznaje skromną kelnerkę Almę (Lesley Manville). Zostaje ona jego muzą i kochanką, jednak krawiec zdaje się panicznie bronić przed miłością, uparcie wierząc w klątwę, która podobno nad nim wisi. Reżysera Paula Thomas Andersona często określa się jako artystę, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać, i który w swoich filmach lubi przeplatać różne gatunki i zaskakiwać widza. Cóż, trailer Nici Widmo (coś mi nie pasuje w tym tłumaczeniu, oryginał oddaje zupełnie co innego) pozwala mi się z całą pewnością z tym zgodzić. Coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak stonowany, nakręcony dokładnymi ujęciami film kostiumowy, podszyte jest czymś niepokojącym, jakąś obawą, chyba nawet emanującą z postaci głownego bohatera, który przestaje sobie radzić ze znajomością z żywiołową i nieco nieokrzesaną Almą lub nawet ze swoim życiem w ogóle.


W ułamku sekundy (Aus dem Nichts) – reż. Fatih Akin

Francja, Niemcy | Dramat

Nie lubię bawić się w politykowanie, ale to chyba jest niestety smutna domena naszych czasów, że Niemcy i Francuzi robią film o zamachu skierowanym w stronę muzułmanina, kiedy rzeczywistość jest zgoła odwrotna. I być może film opowiada historię uniwersalną, jest pokazaniem emocji człowieka w sposób brutalny pozbawionego bliskich osób, gdzie wyznanie, kolor skóry i wiara nie mają znaczenia, niemniej jednak pozostawia to we mnie pewien niesmak. Może nawet nie tym, że film ma taką, a nie inną fabułę, ale tym, że odwrotna oś fabularna, gdzie za zdetonowaniem bomby stałby islamista, byłaby zarówno w Niemczech, jak i we Francji czymś politycznie niepoprawnym, złym i potępionym.
Rodowita Niemka Katja wiedzie szczęśliwe życie z tureckim mężem i kilkuletnim synem. To rozpada się w tytułowym ułamku sekundy, gdy w biurze, gdzie obydwaj przebywają, wybucha bomba. Katja jest zrozpaczona, a jej przejmująca żałoba zamienia się w gniew i nienawiść, kiedy dowiaduje się, że za zamachem stoi para neonazistów. Kiedy sąd okazuje się bezsilny w wymierzeniu sprawiedliwości, zrozpaczona kobieta postanawia wymierzyć ją na własną rękę. Film Fatiha Akina podzielony jest na trzy części, w których najpierw obserwujemy Katję zdruzgotaną po stracie najbliższych, później obraz przemienia się w swoisty dramat sądowy, gdzie dochodzi do jej starcia z mordercami, by następnie trzeci akt zakończyć thrillerem opowiadającym o zemście. Obraz znalazł się w programie Konkursu Głównego MFF w Cannes 2017, gdzie uzyskał nagrodę jury w kategorii: najlepsza aktorka oraz nagrodę prasy dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Jego sukces to przede wszystkim zasługa prawdziwego popisu aktorskiego odtwórczyni głównej roli, Diane Kruger (znanej choćby z roli Bridget Von Hammersmark w Bękartach Wojny).


Jaskiniowiec (Early Man) – reż. Mark Burton, John O’Farrell

Francja, Wielka Brytania | Animacja, Komedia, Przygodowy

Wystarczy tylko krótkie spojrzenie na sam plakat i już jest w nim coś znajomego, prawda? Oczywiście – chodzi o wyjątkowy styl plastelinowych postaci, które, jako Wallace i Gromit, stworzył w 1982 roku brytyjski twórca Nick Park. Zrobione z ich udziałem w technice poklatkowej filmy były najpierw emitowane w telewizji, a po ich dużym sukcesie powstał pierwszy pełnometrażowy film animowany – Uciekające kurczaki (2005), natomiast Wallace i Gromit: Klątwa królika uzyskał w 2005 roku nagrodę Akademii w kategorii  kategorii pełnometrażowego filmu animowanego.
Jaskiniowiec to historia walecznego Duga i jego plemienia, którego spokojne, jaskiniowe życie zostaje zaburzone przez pojawienie się wysłanników, obwieszczających nadejście nowej epoki – brązu. Przyznam, że miło jest zobaczyć pewną odmianę od klasycznych filmów animowanych, zresztą mam wrażenie, że plastelinowa animacja poklatkowa mogłaby ogólnie być bardziej eksplorowana – tak, patrzę na ciebie, gro The Neverhood.
Film Marka Burtona i Johna O’Farrella zapowiada się na kolorową i dobrze zrobioną animację i choć po zwiastunie niewiele wiadomo ponad to, o czym informuje nas krótki opis fabuły, to może lepiej, że dopiero w kinie dowiemy się, do czego doprowadzi do starcie epok i jak twórcy postarają się ugryźć ten niecodzienny temat.

Jaskiniowiec na Cineman - zwiastun


The Place – reż. Paolo Genovese

Włochy | Dramat

Jeśli Głos Kultury może polecić Wam w tym tygodniu jakiś film, będzie to właśnie nowe dzieło Paolo Genovese, które objęliśmy patronatem medialnym. W poprzednim filmie Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie reżyser w przewrotnej, prostej i nieco komediowej formie pokazuje, ile w każdym z nas tkwi tajemnic i wstydliwych sekretów (Wielogłos Sylwii i Mateusza przeczytacie tutaj). W The Place Włoch ponownie  stawia na minimalizm i niemal statyczną formę, próbując odpowiedzieć na pytania na temat ludzkiej moralności, empatii i determinacji w dążeniu do marzeń. Głównym bohaterem jest tajemniczy mężczyzna (Valerio Mastandrea), który przesiaduje codziennie w kawiarni, rozmawiając z przychodzącymi do niego ludźmi. Każdy z nich czegoś od niego chce, a on jest w stanie spełnić każde życzenie – uzdrowić syna biznesmena czy zapewnić prostemu mechanikowi upojną noc z dziewczyną z plakatu. Od każdego wymaga jednak wykonania zadania, które wyczytuje w swoim notesie, z którym nigdy się nie rozstaje. Wystarczy, jeśli napiszę, że zadania te nie są przyjemne i często wymagają skrzywdzenia kogoś. The Place to specyficzne kino, w całości oparte na dialogach, również tych niewerbalnych, nie bojące zadawać się trudnych pytań o te mroczne sfery natury człowieka. W pozostałych rolach zobaczymy również innych ulubionych aktorów reżysera, między innymi Marco Gialliniego i Albę Rohrwacher. Ja film miałem już przyjemność oglądać i, mimo że nie nazwałbym siebie miłośnikiem kina niezależnego, a na początku seansu obawiałem się, że forma przebywania cały czas w jednym pomieszczeniu znuży mnie, nic takiego się nie stało i z całą pewnością mogę go polecić, natomiast już niedługo pojawi się u nas obszerna recenzja w formie Wielogłosu.


Wicher – dzikie konie (Ostwind 3: Aufbruch nach Ora) – reż. Katja von Garnier

Niemcy | Przygodowy

Niech Was nie zmyli, zastanawiający skądinąd brak liczby trzy w tytule – opowieść o nastolatce i jej wiernym koniu jest trzecią częścią serii – wcześniej ukazał się po prostu Wicher (2013) oraz Wicher 2: Na przekór wszystkiemu. W trzeciej części niemieckiego filmu przygodowego rudowłosa Mika, która jest już znaną zaklinaczką koni, wybiera się wraz ze swoim koniem Wichrem do hiszpańskiej Andaluzji, miejsca jego narodzin. Tam, w miejscu o nazwie Ora odkrywa magiczną oazę, którą odwiedzają dzikie konie. Zostaje jednak ona wykupiona przez bezduszną firmę, która odcina zwierzęta od wodopoju. Mika i Wicher będą musieli wskrzesić dawną tradycję wyścigu dzikich koni, by mieć szansę ocalić Orę i zwierzęta.
O ile takie przygodowe filmy dla młodzieży zazwyczaj trącą dla mnie pewną budżetowością realizacji, tak widoki i zdjęcia w flmie Wicher – dzikie konie robią naprawdę duże wrażenie. Dzieje się oczywiście również tak za sprawą występujących w nim w imponującej liczbie, pięknych koni – w końcu nie ma chyba dużo filmów poświęconych tym zwierzętom, najczęściej są jedynie nieistotnym elementem filmów kostiumowych lub doświadczają niezbyt przyjemnego losu w historycznych scenach batalistycznych. Aha – wybaczcie, ale nie znalazłem na YouTube polskiego zwiastuna, znajdziecie go jednak tutaj.

OSTWIND 3 Trailer (2017)


Gniazdo (Colo) – reż. Teresa Villaverde

Portugalia | Dramat

O niektórych filmach naprawdę trudno napisać choćby kilka pełniejszych zdań na podstawie samego zwiastuna. W przypadku portugalskiej produkcji niezależnej Gniazdo jest to naprawdę trudne – trailer oprócz jednej kwestii wyrwanej z kontekstu jest niemy, okraszony pojedynczymi ujęciami, które, o ile wprowadzają w pewien sposób w jego atmosferę i pewną intymność produkcji, to niełatwo jest je nazwać i prawdę mówiąc nie współgrają mi nawet z krótkim opisem dystrybutora, informującym, że film Teresy Villaverde opowiada o losach biednej rodziny na przedmieściach Lizbony. Na szczęście na Bomba Film znalazłem nieco więcej informacji. Rodzina, o której opowiada Gniazdo składa się z przesiadującym cały dzień na bezrobociu ojca, pracującej na dwa etaty matki i nastoletniej córki. Wszyscy oni są w jakiś sposób nieszczęśliwi, a opłakana sytuacja finansowa pogłębia tylko przepaść między nimi. Portugalska produkcja płynie powoli, nieśpiesznie, korzysta z minimalnych środków, ograniczony jest tu zarówno ruch kamery, jak i dialogi bohaterów. Ci zdają się być zawieszeni w czymś na kształt snów, często nie pamiętają pewnych sytuacji lub pamiętają je inaczej niż reszta rodziny, widzą postaci, których tak naprawdę nie ma. To niełatwy film, podejmujący temat kryzysu gospodarczego i trudnych relacji rodzinnych, nakręcony w wymagający, oniryczny sposób. Strona producenta podaje, że Gniazdo miało swoją premierę nieco wcześniej, bo na początku tygodnia, 19 lutego.


Fot.: Kino Świat, United International Pictures, Gutek Film, Monolith Films, Aurora Films, Bomba Film

Podobne wpisy:

Avatar

Z wykształcenia polonista. Zapalony gracz. Miłośnik rzemieślniczego piwa i nierzemieślniczej sztuki. Muzyczny poligamista.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *