kraina wielkiego nieba
kraina wielkiego nieba

Pierwszy tydzień września niemal dobiegł końca i, choć pogoda wciąż nas rozpieszcza, za oknem widać pierwsze zwiastuny mojej ukochanej pory roku – jesieni. Chłodne i ponure wieczory, podczas których warto zabarykadować się w domu z kubkiem herbaty i przygnębiającym filmem w tle jeszcze nie nadeszły, więc być może dacie się skusić na wizytę w kinie. Czekając na najciekawszy filmowo okres, a więc ten, w którym w kinach pojawiają się pretendenci do zdobycia statuetek na oscarowej gali, dystrybutorzy wciąż oferują nam nieco lżejsze i bardziej rozrywkowe kino, choć oczywiście nie wszyscy; w tym tygodniu, jak zwykle zresztą, repertuar jest bardzo zróżnicowany. Prawdziwym blockbusterem z pewnością jest oczekiwany przez wszystkich horror, szumnie zapowiadany jako jedna z najstrasznieszych produkcji ostatnich miesięcy – Zakonnica. Widownię ma przestraszyć również film z gatunku Sci-Fi, Endless. Dla przeciwwagi kina grozy i ku pocieszeniu najmłodszym, których wakacje dobiegły już końca, na ekranach pojawią się również dwie bajki animowane: Biały kieł oraz Stateczek Eliasz. Jest duże prawdopodobieństwo, że żadna z powyższych propozycji nie trafia w Wasz gust i tak się składa, że w mój też nie. Na całe szczęście dystrybutorzy oferują nam również dramaty, choć przyznam szczerze, że nie każdy z nich mnie do siebie przekonuje. Wyjątkiem jest z pewnością produkcja, którą Głos Kultury objął swoim patronatem, a więc francusko-niemiecko-izraelski film, Fokstrot. Jeśli chcecie się przekonać, czy w moim przekonaniu warto ten weekend spędzić w kinie, przeczytajcie kolejne wydanie Co jest grane.


 

ZakonnicaZakonnica (The Nun) – reż. Corin Hardy

USA | Horror

Przegląd premier tego tygodnia wypada zacząć od produkcji, która z pewnością zgromadzi w kinowych salach największą publiczność – właśnie w ten weekend na ekranach pojawi się najbardziej oczekiwany od lat film grozy, Zakonnica. Dzieło Corina Hardy’ego jest odpowiedzią na oczekiwania fanów Obecności i to właśnie w uniwersum przedstawionym w dwóch częściach tej produkcji oraz filmie Anabelle dzieje się akcja The Nun. Hardy dostał dość trudne zadanie opowiedzenia historii tytułowej zakonnicy, która pojawiła się już we wcześniej wspomnianej produkcji Jamesa Wana, a więc Obecności 2, w której jej wątek owiany był pewną tajemnicą. Właśnie w The Nun miłośnicy uniwersum mają poznać pełną historię upiornej przeszłości kobiety z wizji bohaterów filmowej serii. Tę tajemnicę odkryje ojciec Burke, w którego rolę wcielił się Demian Bichir. Duchowny został wysłany przez urzędników z samego Watykanu do rumuńskiego miasteczka, by zbadać, co dzieje się w tamtejszym zakonie, a konkretniej poznać przyczyny śmierci zakonnicy, która popełniła samobójstwo. Pomoże mu w tym siostra Irene – nowicjuszka, mająca przed sobą śluby zakonne, którą zagrała siostra znanej z Obecności Very Farmigi, Taissa Farmiga. Czy taki dobór aktorki do głównej roli kobiecej jest przypadkowy? A może wizualne podobieństwo między obiema paniami ma znaczenie dla przebiegu fabuły? Choć nie jestem fanką, a co za tym idzie, znawcą tej serii, skłaniam się bardziej ku drugiej opcji: wszak akcja pokazana w Zakonnicy poprzedza tę z obu części Obecności, więc pokrewieństwo aktorek odgrywających główne role mogło stać się udziałem postaci, w które się wcieliły… Tego można się dowiedzieć jedynie podczas seansu. Myślę, że fanów poprzednich filmów z tego uniwersum nie muszę namawiać do wizyty w kinie, a cała reszta, jeśli lubi się bać, również powinna wybrać się na jeden z maratonów proponowanych przez sieci kinowe.

 

ZAKONNICA- Oficjalny zwiastun # 1 PL


 

EndlessEndless (The Endless) – Justin Benson, Aaron Moorhead

USA | Horror, Sci-Fi

No cóż, produkcja Bensona i Moorheada, mówiąc delikatnie, nie będzie miała łatwo, gdyż o miłośników filmów grozy musi walczyć z blockbusterem. Choć sama nie należę do fanów horrorów, a prawdę mówiąc, panicznie się ich boję, gdybym miała zostać zmuszona do obejrzenia jednego z nich, z pewnością kosztem Endless wybrałabym opisaną przeze mnie wcześniej Zakonnicę, jednak powinność nakazuje mi przedstawienie Wam nieco nietypowej fabuły filmu Sci-Fi. Otóż, Endless zaczyna się tam, gdzie większość historii tego typu ma swój koniec: poznajemy dwóch braci, Justina i Aarona, w których role wcielili się, a jakżeby inaczej, reżyserowie o tych samych imionach, którzy dekadę przed rozpoczęciem fabuły filmu uciekli z niebezpiecznej sekty. Od tej pory próbują ułożyć sobie życie w wolnym świecie, choć funkcjonowanie z dala od grupy, w której do tej pory żyli, okazuje się trudniejsze, niż myśleli. Do odwiedzin skłania ich przesyłka, którą otrzymali od dawnej przyjaciółki – kaseta z zaszyfrowanym nagraniem, choć jak możemy się domyślić po zwiastunie, dla młodszego z braci był to jedynie pretekst. Nieumiejący odnaleźć się na wolności Aaron z nostalgią wspominał czasy spędzone wśród członków okultystycznej społeczności. Gdy rodzeństwo wraca do miejsca, które niegdyś było ich domem, zaczynają się dziać dziwne rzeczy, jak sugeruje opis dystrybutora, mogące potwierdzić słuszność wierzeń sekty. Robiąc research, spotkałam się z wieloma opiniami mówiącymi, że Endless to przykład połączenia Sci-Fi z kinem niezależnym i elementami filmów grozy, który momentami przypomina horrory bardziej refleksyjne… Wiele opinii mówiło jednak, że Benson i Moorhead jedynie starają się, by tak było. Mimo ogromnej ilości komentarzy malkontentów na Filmwebie, nie skreślałabym tej produkcji grubą kreską, choć sama z pewnością się na nią nie wybiorę.

"ENDLESS"; w kinach 7 września 2018, zwiastun PL


 

Letnia szkoła życia Letnia szkoła życia (L’atelier) – reż. Laurent Cantent

Francja | Dramat

Przyszedł czas na propozycję, która znacznie bardziej trafia w mój gust, nie tylko dlatego, że od dość długiego czasu mam ogromną słabość do francuskiego kina. Już samo nazwisko reżysera L’atelier brzmi bardzo zachęcająco – Laurent Cantent ma na swoim koncie dramat społeczny Klasa, który został doceniony na festiwalu w Cannes, gdzie zdobył Złotą Palmę. Nic więc dziwnego, że francuski reżyser postanowił zostać w gatunku i klimacie, w którym dobrze się czuje. Letnia szkoła życia to, jak w Klasie, historia osoby pracującej z młodzieżą, co umożliwiło Cantentowi przedstawienie szerokiej gamy obserwacji dotyczących młodego pokolenia Francuzów – pokolenia, którego duża część ma skrajnie prawicowe poglądy. Przedstawicielem tej grupy w filmie jest młody Antoine, którego zagrał obiecujący francuski aktor, Matthieu Lucci. Twórcy produkcji poprzez relację Antoine z pisarką prowadzącą kurs dla młodych adeptów literatury, Olivią Dejazet, pokazują problemy społeczne, które dotykają nie tylko współczesną Francję, ale cały świat. Wszystko to dzieje się w postindustrialnym krajobrazie idealnie dopełniającym cyniczne pokolenie bezpośrednio dotknięte kryzysem. Najważniejsze w filmie zdają się jednak być relacje między uczestnikami kursu, które momentami nie wyglądają najlepiej; jak widzimy w zwiastunie, Antoine nie szczędzi kolegom ewidentnie nietolerancyjnych, ksenofobicznych i rasistowskich uwag, a jego fascynacja przemocą jednocześnie intryguje i przeraża Dejazet. To wszystko sprawia, że niszowa francuska produkcja, której zapewne nie znajdziemy w kinowych sieciówkach, zdaje się być jedną z ciekawszych propozycji tego tygodnia i swoistym odrodzeniem francuskiego kina egzystencjalnego.

"Letnia szkoła życia" – zwiastun polski


 

Fokstrot Fokstrot (Foxtrot) – reż. Samuel Maoz

Izrael, Francja, Niemcy | Dramat

Równie interesująca wydaje się być izraelska produkcja, którą nasza redakcja objęła patronatem. Fokstrot to uznany na arenie międzynarodowej dramat, który został nagrodzony Złotym i Srebrnym Lwem na festiwalu w Wenecji oraz był izraelskim kandydatem do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego. Produkcja Samuela Maoza zdaje się być przede wszystkim rodzinnym portretem osadzonym w niełatwych dla tego typu relacji czasach wojny, która dotyka Izrael nieprzerwanie od wielu lat. Fokstrot opowiada historię Michaela i Daphne Feldmann, których życie pewnego poranka zmienia się bezpowrotnie. Gdy małżeństwo o wczesnej porze słyszy dzwonek do drzwi, żadne z nich nie spodziewa się, że oto do ich mieszkania postanowił wtargnąć nieznany człowiek, by przekazać im wstrząsające wieści: informację o śmierci ich syna, Jonathana. Od tego momentu widzowie obserwują, jak dorośli ludzie próbują zmierzyć się z osobistą tragedią, a sceny te, jak można wywnioskować ze zwiastuna, przeplatane są relacjami z bazy wojskowej, w której stacjonował ich syn. Jak możemy się domyślić, w tych fragmentach Maoz postanowił złamać tragiczny nastrój dramatu, dokładając odrobinę groteski, dzięki czemu produkcja zdaje się być niekonwencjonalna, a przez to bardziej interesująca. Jeśli zastanawiacie się, czy zobaczyć tę produkcję w kinie, odsyłam Was do Wielogłosu, który ukazał się na naszej stronie.

FOKSTROT – polski zwiastun (premiera kinowa 7 września 2018)


 

ŻonaŻona (The Wife) – reż. Björn Runge

Szwecja, USA | Dramat

Kolejna z propozycji to adaptacja powieści Meg Wolitzer o tym samym tytule, Żona. Szwedzko-amerykańska produkcja to historia miłości, ale bynajmniej nie jest to film romantyczny i mdło uroczy, jakie potrafią być tylko amerykańskie komedie. Runge przedstawił w swoim dziele miłość dokładnie taką, jaka ona jest – zdolną do poświęceń, okupioną ciężką pracą i wyrzeczeniami, na które, jak sądzi główna bohaterka filmu, Joan Castleman, musi się godzić żona artysty. Dla niegdyś dobrze zapowiadającej się pisarki małżeństwo z brylującym w towarzystwie i błyskotliwym pisarzem, Joe Castlemanem, stało się sposobem życia, niemal zawodem. Już w zwiastunie pada zdanie, które jasno pokazuje, jak swoją rolę w życiu męża widzi Joan: przy okazji odbierania przez jej małżonka literackiej nagrody Nobla zapytana o to, czy pracuje, odpowiada, że owszem. Tworzy królów. Jej życie nie jest jednak kolorowe, co Runge świetnie pokazuje, wykorzystując dwie drogi prowadzenia fabuły: sceny z teraźniejszości przeplatają się z retrospekcjami głównej bohaterki, w których małżeństwo nie miało jeszcze paru dekad stażu i dopiero się poznawało. Dzięki temu możemy towarzyszyć Joan, która poświęciła swoją karierę artystyczną dla męża, zdającego się nie doceniać jej wkładu we własną twórczość, co potwierdzają romanse, w które wikłał się mężczyzna na przestrzeni lat. Żona jest więc opowieścią o trudnej relacji między dwojgiem ludzi, znoszeniu ze spokojem serii upokorzeń i graniu roli, którą nadał nam świat, nawet jeśli nie bardzo tego chcieliśmy. To również ukazanie dramatu kobiety, która nie miała szans rozwinąć skrzydeł w zdominowanym przez ekscentrycznych mężczyzn środowisku; historia decyzji młodej dziewczyny, która miała ogromny wpływ na całe jej życie. Nie jest to dla mnie najciekawsza z premier tego tygodnia, jednak z pewnością ten film zasługuje na uwagę widzów.

Żona – zwiastun


 

GottiGotti – reż. Kevin Connolly

USA | Biograficzny, Dramat, Kryminał

Po zapoznaniu się z opisem fabuły amerykańskiej produkcji, najtrafniejszym i najkrótszym streszczeniem tego, co przeczytałam, będzie jedno zdanie: Gotti to próba powrotu do klasyki kina gangsterskiego, do którego, jak muszę przyznać, mam ogromną słabość. Uważam, że Ojciec chrzestny to jedna z najlepszych powieści XX wieku i równie wysoko cenię jej ekranizację z fantastycznymi rolami Marlona Brando i Ala Pacino. W teorii jestem więc idealnym targetem, do którego powinien trafić film Connolly’ego, jednak obawiam się, że nie sprosta on moim oczekiwaniom, bo temat produkcji jest naprawdę zacny. Tytułowy John Gotti, którego historię zobaczymy, to mafiozo, który podobnie do Vita Corleone, od biedy doszedł do ogromnego bogactwa i władzy. W przeciwieństwie do wielkiego Dona, nie jest jednak postacią fikcyjną. Reżyser miał więc poparcie dla swojej historii w relacjach z prasy lat 90., gdyż przywódca jednej z pięciu głównych nowojorskich grup przestępczych na stronach tabloidów bywał dość często. W rolę legendarnego przestępcy wcielił się John Travolta, a jego syna, który, jak informuje dystrybutor, postanowił odłączyć się od rodzinnego interesu, zagrał Spencer Rocco Lofranco. Jeśli mam być szczera, ze zwiastuna trudno jest wyciągnąć coś więcej niż to, co już napisałam: Gotti to historia walki pięciu rodzin o jedno miasto, będące ośrodkiem zbrodni i przemocy. Mam więc nadzieję, że film Conolly’ego będzie prawdziwie męskim i brutalnym kinem, w którym jednak nie zabraknie społecznej analizy nierówności i stratyfikacji, którą obserwowaliśmy we wspomnianym już Ojcu chrzestnym czy też Goodfellas.

GOTTI zwiastun kinowy


 

Biały KiełBiały Kieł (Croc-Blanc) – reż. Alexandre Espigares

Francja, Luksemburg, USA | Animacja, Przygodowy

Na sam koniec zostawiłam dwie produkcje, które siłą rzeczy interesują mnie najmniej. Myślę jednak, że właśnie Biały Kieł Stateczek Eliasz jako jedyne mogą przyciągnąć do kina rodziny z dziećmi. Pierwszy ze wspomnianych filmów animowanych to historia nietypowego i niezwykle rezolutnego szczeniaka, który po swoich rodzicach, psie i wilku, odziedziczył najlepsze cechy obu ras. Przypadek sprawia, że młody zwierzak odłączył się od swojej rodziny i zgubił w lesie, jednak z pomocą przyszedł mu wódz indiańskiego plemienia, który przygarnął go do swojej wioski i nauczył, jak być psem zaprzęgowym. Tam Biały Kieł dorósł i przyzwyczaił się do współpracy oraz życia we wspólnocie, jednak jego szczęście nie trwało długo; na skutek nieprzewidzianych zdarzeń zwierzak trafił do nowych właścicieli, którzy niestety nie byli równie wrażliwi, co mieszkańcy wioski Indian. Białemu Kłowi udało się po raz drugi wykaraskać z kłopotów, więc jak mniemam animacja, będąca ekranizacją słynnej powieści Jacka Londona, ma uczyć wytrwałości i wiary w dobrych ludzi.

BIAŁY KIEŁ – animowana ekranizacja ponadczasowej książki. Oficjalny zwiastun


 

Stateczek EliaszStateczek Eliasz (Elias og Storegaps Hemmelighet)- reż. Simen Alsvik, Will Ashurst

Norwegia | Animacja 

No cóż, w każdym wydaniu cyklu Co jest grane znajduje się ten jeden jedyny film, o którym naprawdę trudno coś napisać i tym razem padło na norweską animację, której tytuł streszcza chyba wszystko. O ile Biały Kieł jest historią wzruszającą i znaną od lat, o tyle przygody statku, a raczej Stateczku Eliasza nie brzmią specjalnie zachęcająco, choć statek był niezaprzeczalnie dzielny. Z opisu dystrybutora dowiadujemy się, że Eliasz, mimo szalejącego sztormu, odpowiedział na wezwanie pomocy i w nagrodę zaoferowano mu pracę w Wielkim Porcie, co chyba możemy uznać za awans społeczny. Oprócz tego, że sumiennie wykonuje trudną pracę, Stateczek (naprawdę nie rozumiem, po co to zdrobnienie w tytule) podsłuchał rozmowę przestępców i, jak możecie się domyślić, pewnie pomógł ich schwytać. Jeśli chcecie zabrać swoje pociechy, rodzeństwo czy kogo tam jeszcze, do kina, choć norweska animacja brzmi nieco egzotycznie, a przez to interesująco, zdecydowanie bardziej polecam Białego Kła… Wydaje mi się, że lepiej patrzeć przez półtorej godziny na słodkiego pieska niż pływający kuter statek ratunkowy.

STATECZEK ELIASZ zwiastun pl


Fot.: Warner Bros, M2 Films, Against Gravity, Aurora Films, United International Pictures, Mayfly, Kino Świat, Vivarto