kraina wielkiego nieba
kraina wielkiego nieba

Witam w ten radosny dzień, w którym do grzecznych dzieci przychodzi starszy pan z prezentami, za które niegrzeczni rodzice muszą płacić. Nieważne, w jakim jesteście wieku, jak dużo nieprzyzwoitych uczynków macie na sumieniu; to czy wierzycie w św. Mikołaja, czy był dla Was jedynie jakimś tam biskupem, który żył kiedyś tam – każda okazja do wyjścia do kina jest dobra, nawet jeśli cała ta świąteczna szopka jest dla Was męcząca. Długie zimowe wieczory przyjemnie się spędza w domowym zaciszu z książką i herbatą, jednak teraz, Moi Drodzy, wreszcie zaczyna się najlepszy okres dla miłośników filmu – dystrybutorzy, im bliżej oscarowych nominacji, tym bardziej o nas dbają. Tak oto w kinowych salach już teraz możemy podziwiać ciekawe produkcje, których z każdym tygodniem przybywa. Nie inaczej będzie tym razem – na ekrany trafi m.in. Kraina wielkiego nieba, z Jakiem Gyllenhaalem i Carey Mulligan w rolach głównych, nowy film Agnieszki Smoczyńskiej, doceniona przez krytyków Fuga, czy produkcja twórców Władcy pierścieni, Zabójcze maszyny. Zobaczcie, czy w przeglądzie premier tego tygodnia znajdziecie coś dla siebie.


Kraina wielkiego nieba (Wildlife) – reż. Paul Dano

USA | Dramat

Tym razem przegląd premier tego tygodnia zacznę nie od pretendentów do tytułu blockbustera, ale od produkcji, które z pewnością zainteresowały mnie najbardziej. Będąc wczoraj w kinie, po całej serii świątecznych reklam buraczków, telefonii komórkowych i tym podobnych, wreszcie doczekałam się czegoś, co, poza oczywiście samym seansem, lubię najbardziej – zwiastunów. Po dwóch średnio interesujących mnie zapowiedziach straciłam nadzieję, że wyjdę z kina z przekonaniem, że w niedługim czasie muszę do niego wrócić. Nadzieję tę odzyskałam właśnie dzięki trailerowi filmu, od którego postanowiłam zacząć Co jest grane. Kraina wielkiego nieba w reżyserii debiutanta, aktora Paula Dano, to produkcja oparta na całkiem prostej fabule, którą wcześniej można było zobaczyć w całej masie filmów, takich jak fantastyczne Blue Valentine czy Droga do szczęścia. Debiut reżyserski Dano, jak przekonuje nas opis produkcji, jest historią rozpadu rodziny; zaniedbana przez męża Jeanette wdaje się w romans, by choć na chwilę poczuć, jak to jest być atrakcyjną, docenianą i, przede wszystkim, by przypomnieć sobie, co to znaczy mieć wsparcie drugiej osoby. Jedynym mniej typowym elementem prowadzenia historii wydaje się być to, że jak można wywnioskować ze zwiastuna, cały kryzys Dano postanowił pokazać z perspektywy dojrzewającego syna głównych bohaterów, Joego. Mimo tego zabiegu fabuła wciąż wygląda na niezwykle konwencjonalną, jednak nie upatrywałabym w tym wady, która powinna Was zniechęcić do wycieczki do kina – w moim przekonaniu będzie to film niezwykle emocjonalny. Jak pokazały wspomniane wcześniej produkcje czy chociażby oscarowy pretendent, Narodziny gwiazdy, w tego typu filmach gwarancją sukcesu jest duet aktorski, na którego relacji opiera się cała historia. W przypadku Krainy wielkiego nieba duet ten wygląda niezwykle obiecująco; Jake Gyllenhaal już w Zwierzętach nocy pokazał, że potrafi wcielić się w bohatera nieradzącego sobie z rzeczywistością i pewnego rodzaju toksycznością związku, w którym się znalazł. Podobne doświadczenia aktorskie ma odtwórczyni roli Jeanette, Carey Mulligan – w Drive czy Wielkim Gatsbym z pewnością miała możliwość sprawdzenia się w roli kobiety tkwiącej w relacji trudnej lub wręcz niemającej przyszłości.

'Kraina wielkiego nieba'; zwiastun PL, Carey Mulligan i Jake Gyllenhaal w kinach 7 grudnia


 

Fuga – reż. Agnieszka Smoczyńska

Polska | Thriller, Psychologiczny

Polski film ostatnio ma się naprawdę nieźle, a w każdym razie oferuje widzowi coraz więcej. Nowe pokolenie reżyserów jest nieco odważniejsze – bawi się konwencjami, prowokuje; najwidoczniej zrozumiało, że podczas dwóch godzin seansu ma niepowtarzalną okazję przekazania czegoś, co wcale nie musi być pokrzepiającą historią miłosną, niemającą nic wspólnego z rzeczywistością, bo przecież rzeczywistość wcale się dobrze nie sprzedaje. Jedną z przedstawicielek tegoż pokolenia bez wątpienia jest Agnieszka Smoczyńska, która kojarzona jest głównie z wyrazistymi Córkami dancingu, których wyreżyserowaniem zasłużyła sobie na wejście do kobiecego kwartetu odpowiedzialnego za pierwszy polski serial oryginalny Netflixa, 1983. I w istocie, Fudze nastrojem i kolorystyką znacznie bliżej do najnowszej serialowej produkcji niż do najbardziej znanego dzieła reżyserki. Obsypany nominacjami film jest wyrazem artystycznego dojrzewania Smoczyńskiej – posępna historia Alicji, która po wypadku straciła pamięć i obraz tego, jak w zasadzie na nowo musi poznawać członków najbliższej rodziny, są przedstawione niezwykle wnikliwie. Jak można przeczytać w entuzjastycznych recenzjach filmu, Smoczyńska w tej produkcji skupiła się na stronie psychicznej bohaterów, nie gnając z fabułą i delikatnie rezygnując z zabawy konwencją tak charakterystycznej dla Córek dancingu. Jednak i w Fudze reżyserka nie zrezygnowała ze złamania wszelkich konwenansów – wydawać by się mogło, że przy takiej historii happy endem nazwiemy powrót głównej bohaterki do domu. Tymczasem powrót ten widzimy już w zwiastunie, w którym przedstawiony jest jako początek problemów bohaterów, gdyż z osoby, którą była Alicja przed wypadkiem, nie zostało absolutnie nic. Fuga zapowiada się więc na fantastyczny thriller psychologiczny, z entuzjastycznie przyjętymi rolami Gabrieli Muskały i Łukasza Simlata.

FUGA – oficjalny zwiastun najnowszego filmu Agnieszki Smoczyńskiej


 

Nadmiar łaski (Troppa grazia) – reż. Gianni Zanasi

Włochy | Komedia

Nie zdziwię się, jeśli do seansu nie przekona Was plakat Nadmiaru łaski, bo – z ręką na sercu – mnie też odstraszył. Jeśli do tego dołączymy tytuł, w którym mówią coś o jakiejś łasce, a nawet jej nadmiarze, i wszystko połączymy ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia, otrzymamy obraz produkcji, na którą nie zaciągnęliby mnie do kina nawet, gdyby mieli mi zapłacić. Wszyscy jednak znamy powiedzenie; “Nie oceniaj książki po okładce” i wygląda na to, że filmu przez pryzmat plakatu też nie należy skreślać. Nadmiar łaski, który jako redakcja objęliśmy patronatem medialnym, to błyskotliwa opowieść o życiu Lucii, zmagającej się ze zdradą męża, wychowaniem nastoletniej córki i problemami w pracy. Całe jej życie zmienia się, gdy podczas wykonywania zleconego jej przez szefa zadania wpada na kobietę, którą bierze za żebraczkę. Gdy ta przedstawia się jako Matka Boska, Lucia oczywiście ocenia ją jako wariatkę, jednak wspomniana kobieta szybko pokazuje, że z wariatką nie ma nic wspólnego. Być może objawienie całkiem słusznie kojarzy Wam się z religijnym patosem, jednak reżyser, Gianni Zanasi, nie bierze pod uwagę tak konwencjonalnego tonu filmu – całą historię okrasza niesamowitą ilością humoru, pokazując Lucię jako ostatnią osobę na świecie, do której powinna trafić Matka Boska. Zabawna i niezwykle ciepła historia jest jedynie pretekstem do opowiedzenia historii tego, jak należy walczyć o swoje szczęście. Jeśli więc nie macie problemu z wykorzystaniem religii w popkulturze, nie chcecie już patrzeć na przesadnie moralizatorskie obrazy wykorzystujące katolickie motywy i w zimowy wieczór chcielibyście zobaczyć lekki film, będący definicją włoskiego humoru, koniecznie wybierzcie się na seans. Zresztą, co ja się będę rozwodzić – najlepiej o Nadmiarze łaski opowie Wam moja redakcyjna koleżanka, Iwona, której recenzję znajdziecie TUTAJ.

Nadmiar łaski – Zwiastun PL (2018)


 

Pod wiatr (Nista, samo vjetar) – reż. Timur Makarevic

Polska, Szwecja, Rumunia, Bośnia i Hercegowina | Dramat

Kolejny z omawianych przeze mnie filmów jest dowodem na to, że nie tylko polskie kino ma się coraz lepiej, ale europejskie również. W zasadzie, ze względu na moje zainteresowania tematyką związaną z walką o prawa człowieka, produkcja Makarevica jest szczególnie bliska mojemu sercu. Dlaczego? Pod wiatr to historia sentymentalnego powrotu Vedrana Garibćica do kraju dzieciństwa; kraju zniszczonego przez jugosłowiańską wojnę domową, w której efekcie doszło do ostatnich w Europie ludobójstw i która nieodwracalnie zmieniła bałkańską mentalność, same Bałkany i głównego bohatera filmu. Vedran, od lat mieszkający w Szwecji, pewnego dnia dostaje telefon od swojego prawnika mieszkającego w Sarajewie, który informuje go, że zidentyfikowano ciała rodziców Vedrana, prawdopodobnie zabitych podczas wspomnianej przeze mnie wojny. Główny bohater, w celu załatwienia związanych ze zgonem formalności i pochowania rodziców, wyrusza do Sarajewa, by tam zobaczyć, co zostało z jego miasta po wojnie. Okazuje się, że powrót do domu jest dla Vedrana wyjątkowo traumatycznym przeżyciem, gdyż wbrew własnej woli musi wrócić do miejsc, o których długo starał się zapomnieć. Makarevic zabiera więc widzów w nostalgiczną podróż w przeszłość głównego bohatera, przez której pryzmat pokazuje, jak wojna oddziałuje na jednostki i całe społeczności. Martwi mnie jedynie, że tak potrzebny dzisiaj film, na temat, o którym niewielu reżyserów ma odwagę mówić, ma swoją premierę w Polsce ponad rok po premierze międzynarodowej…

Pod wiatr – Zwiastun PL (2017)


 

Zabójcze maszyny (Mortal Engines) – reż. Christian Rivers

USA | Sci-Fi

Przyszedł czas na wspomnianego pretendenta do miana blockbustera, czyli film, za którego scenariusz odpowiada Peter Jackson – znany fanom fantasy reżyser trylogii Władca Pierścieni, oraz Philippa Boyens, która pracowała przy filmach z serii Hobbit. Tym razem twórcy ekranizacji kultowych powieści fantastycznych postanowili pomóc młodemu reżyserowi, Christianowi Riversowi, przy adaptacji książkowej serii science fiction autorstwa Philipa Reeve’a, o tym samym tytule, który nosi film – Zabójcze maszyny. Można powiedzieć, że fabuła produkcji opiera się na schemacie znanym bardzo dobrze z powieści postapo – po wielkim kataklizmie, który jak głosi zwiastun, trwał zaledwie 60 minut, zmieniła się cała rzeczywistość współczesna bohaterom filmu. Ludzie zdołali jednak przystosować się do surowych, wymagających, a w zasadzie nawet morderczych warunków, dzięki czemu cywilizacja przetrwała, choć w innym niż znanym dotychczas kształcie. Tym, co wyróżnia Zabójcze maszyny na tle innych produkcji tego typu, jest motyw miast – zamieniły się one w niszczycielskie twory, które wędrują po Ziemi, unicestwiając mniejsze metropolie. Reszta wygląda już całkiem klasycznie: Tom Natsworthy, który pochodzi z przedmieść Londynu i walczy o przetrwanie, trafia na niebezpieczną uciekinierkę, Hester Shaw, którą spotyka pierwszy raz przy okazji jej nieudanej próby morderstwa. Choć oczywiście nikt by się nie spodziewał, że ta dwójka może się chociaż polubić, bohaterowie zawiązują sojusz, który może zmienić dzieje ludzkości. Patrząc na zwiastun i ekipę odpowiadającą za realizację filmu, można się spodziewać przynajmniej solidnej produkcji Sci-Fi z naprawdę dobrymi efektami specjalnymi. Moja miłość do fantastyki naukowej kończy się na Gwiezdnych Wojnach i zdecydowanie wolę fantasy, natomiast jeśli komuś brakuje nowości w gatunku science fiction, powinien wybrać się do kina.

Nowy zwiastun "Zabójczych maszyn" Petera Jacksona!


 

Diabeł: Inkarnacja (The Possession of Hannah Grace) – reż. Diederik Van Rooijen

USA | Horror

Ta zapowiedź jest dla mnie zdecydowanie najmniej przyjemna i najtrudniejsza – jednak, jako że staram się być choć odrobinę pomocna i rzetelna, za sekundę włączę zwiastun Diabeł: Inkarnacja, na którym bardzo się przestraszę. Dokładnie tak poświęca się redakcja Głosu Kultury, żeby przybliżyć Wam premiery tygodnia… Mam szczerą nadzieję, że to doceniacie. Problem polega na tym, że jako osoba, która boi się podczas nawet najmniej strasznych horrorów, naprawdę nie potrafię ocenić, czy film ten będzie straszny dla tych, którzy są, mówiąc kolokwialnie, zaprawieni w boju. Jakkolwiek nie chciałabym zobaczyć Suspirii czy netflixowego Nawiedzonego domu na wzgórzu, nawet Stranger Things oglądam przy zapalonej lampce, więc w temacie horrorów nie jestem ekspertem… Ale fabułę mogę Wam streścić. Amerykańska produkcja to historia Megan Reed (w tej roli znana z serialu dla nastolatek, Pretty Little Liers, Shay Mitchell), która pracuje jako patolog w jednej z kostnic. Pewnego pięknego dnia inspektor policji przywozi zwłoki poddanej egzorcyzmom dziewczyny, która zmarła podczas wypędzania z niej złego ducha, czy co tam jej robili. Oczywiście, żaden szanujący się patolog nie wierzy w takie rzeczy jak szatan i tym podobne demony, więc cyniczna i sceptyczna Megan, będąca realistką, podejmuje się zbadania zwłok owej dziewczyny. No i wiadomo, jak to w horrorach, od tego momentu zaczyna się prawdziwa zabawa. Jak już mówiłam, nie potrafię ocenić, czy film ten jest obiektywnie straszny, bo już zwiastun całkiem skutecznie mnie przeraził, natomiast jeśli chodzi o poziom filmowy,  wspomniana wcześniej Suspiria to na pewno nie jest. W każdym razie, jeśli brakuje Wam dreszczyku emocji, Diabeł: Inkarnacja to chyba całkiem niezły wybór.

Diabeł: Inkarnacja – zwiastun


 

Miśków 2-óch w Nowym Jorku (Norm of the North 2) – reż. Tim Maltby

USA, Indie | Animacja, Komedia

Po zapowiedziach produkcji w większości przygnębiających, a w każdym razie takich, na które raczej nie można zabrać pociech do kina z okazji Mikołaja, nadszedł czas na bajkę, która swoją premierę ma już dzisiaj. Miśków 2-óch w Nowym Jorku to opowieść o mianowanym na króla Arktyki, sympatycznym Misiaku, który powraca do Ameryki. Jako ulubieniec amerykańskiego społeczeństwa, w Nowym Jorku, z rąk burmistrza, ma odebrać największe z możliwych odznaczeń – Wielki Klucz do Miasta. Na uroczystą galę Misiek stawia się w towarzystwie syna – Juniora, trójki rozbrykanych lemingów oraz dawno niewidzianych przyjaciółek – Olimpii i Very. Nawet w bajkach nic nie może iść za łatwo, tak więc w trakcie imprezy ktoś kradnie Wielki Klucz, a wkrótce po tym do telewizji trafia nagranie, na którym widać głównego bohatera rabującego nowojorskie banki. Można powiedzieć, że jest to historia z serii “od zera do bohatera”, tylko że w tym przypadku jest odwrotnie – Misiek w jednej chwili, z ulubieńca Ameryki, staje się najbardziej poszukiwanym przestępcą-zwierzakiem w kraju. Jakby tego było mało, z rodzinnego bieguna, to znaczy królestwa, którym włada główny bohater, docierają do Miśka niepokojące wieści. Okazuje się, że bezduszny biznesmen planuje rozpuścić lodowce i zabutelkować całą powstałą z nich wodę. Jak to w bajkach bywa, dzielny Misiek ze swoimi towarzyszami przez cały film będzie szukał rozwiązania trudnej sytuacji, które na końcu bez wątpienia znajdzie. Jeśli więc nie macie pomysłu na to, jak spędzić czas ze swoimi dziećmi, ewentualnie brak Wam cierpliwości do młodszego rodzeństwa i zapłacilibyście krocie, żeby przez 1,5 godziny siedziało cicho, wyjście do kina wydaje się całkiem kuszące.

MISIEK W NOWYM JORKU – oficjalny zwiastun animacji


Fot.: M2 Films, Kino Świat, Aurora Films, Madness, United International Pictures