Spider-Man
Spider-Man

No, no, no… Trzeba przyznać, że polscy dystrybutorzy postarali się, aby początek września powitał nas wieloma ciekawymi premierami kinowymi. Już dawno nie było aż tylu interesujących tytułów zapowiedzianych jednego dnia, dlatego dzisiejsze Co jest grane jest naprawdę wyjątkowe. Spośród aż dziewięciu propozycji, z pewnością każdy wybierze coś dla siebie – po prostu nie widzę innej możliwości. Destrukcja –  w której Jake Gyllenhaal przechodzi żałobę w dość specyficzny sposób, Nerve –  ze śliczną Emmą Roberts, Pan Idealny –  który zapowiada się na naprawdę zabawną komedię, Julieta –  długo wyczekiwany najnowszy film Pedra Almodóvara, Miles Davis i ja –  bo… przecież lubisz jazz, Aż do piekła – w którym Jeff Bridges, Ben Foster i Chris Pine aż kipią od emocji, Fuocoammare. Ogień na morzu  – dokument o uchodźcach z Afryki szukających schronienia na wyspie Lampedusa, który to film Głos Kultury objął patronatem medialnym, Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci – w którym zagłębimy się w internetową rewolucję, a w końcu także coś dla dzieciaków –  Kosmiczna jazda. Hau hau mamy problem. Wybierajcie, przebierajcie, oglądajcie i dyskutujcie. Wrzesień zaczyna się pięknie dla kinomanów, choć dopiero od jutra przekonamy się, ile warta jest każda z premier. A jak się zapowiadają póki co? O tym poniżej :).


DestrukcjaDestrukcja (Demolition) – reż. Jean-Marc Vallée

USA | Dramat, Komedia

Pierwszy film w tym zestawieniu i od razu strzał w dziesiątkę! A przynajmniej wszystko zdaje się na to wskazywać – dobra obsada, obiecujący zwiastun, intrygujący opis… No właśnie, co do tego… opis jest nad wyraz enigmatyczny i  w zasadzie niezbyt zachęcający, jeśli się nad tym głębiej zastanowić. O co mi chodzi? O zdanie: Bankier nie potrafi pogodzić się ze śmiercią żony. Przypadkowo spotyka kobietę. A i owszem, dobrze myślicie – oto i cały opis filmu. Na szczęście mamy jeszcze do dyspozycji zwiastuny i to one mogą nam więcej powiedzieć w przypadkach takich jak ten. Z trailera wynika, że Davis (w tej roli Jake Gyllenhaal) w dość specyficzny sposób przechodzi żałobę. Jak dowiedzieliśmy się z lapidarnego opisu, Davis stracił żonę, a z krótkiego filmu promującego wiemy także, że zginęła ona w wypadku samochodowym, w której również on brał udział. Mężczyzna nie może pogodzić się z tym, co się stało, a swoje żale przelewa na kartki papieru, pisząc listy do firmy – o ile dobrze zrozumiałam – która zajmuje się maszynami do dystrybucji słodyczy. A że z jedną z owych maszyn Davis miał styczność na parę minut przed śmiercią żony – zdaje się to wszystko mieć ręce i nogi. Po bodajże czwartym nietuzinkowym liście odzywa się do niego pracownica tej firmy, niejaka Karen (Naomi Watts). Z dalszych sekwencji zwiastuna dowiadujemy się, że zarówno kobieta, jak i jej syn (w którego wcielił się młody aktor Judah Lewis) nawiążą z żałobnikiem niezwykłą więź i pozwolą przejść przez ten skomplikowany, wieloetapowy proces, jakim jest godzenie się ze śmiercią bliskiej sercu osoby. Wszystko wskazuje bowiem na to, że tłumiąc w sobie emocje, Davis sam pozbawił się szansy na uporanie się z żałobą. Teraz musi pozwolić sobie na destrukcję dotychczasowego życia i świata, jaki otaczał go, kiedy był jeszcze mężem swojej żony. Gyllenhaal ma już doświadczenie w graniu rozpaczającego po stracie kobiety swojego życia mężczyzny (Do utraty sił), toteż nie powinien mieć większych problemów z tą rolą. Zresztą – co tu dużo mówić – to po prostu zdolny aktor i film naprawdę zapowiada się interesująco. Obok trójki wymienionych już aktorów na ekranie pojawią się także: Chris Cooper, C.J. Wilson, Polly Draper, Malachy Cleary i Debra Monk. Pierwsze opinie i oceny wyglądają zachęcająco, więc na pewno film przyciągnie do kin spore grono widzów. A i mnie nie zabraknie podczas jednego z seansów.

DEMOLITION: Official HD Trailer


NerveNerve – reż. Henry Joost, Ariel Schulman

USA | Thriller

Na ten film również czeka z pewnością (i z niecierpliwością) wielu z Was. Nie tylko ze względu na śliczną i przyciągającą wzrok Emmę Roberts, ale również swój wkład w to zainteresowanie może mieć interesująca fabuła. Przyjrzyjmy się jej więc. Główną bohaterką Nerve jest Vee – zwykła dziewczyna, która niekoniecznie musi podejmować ryzyko i brać udział w szalonych zabawach, aby czuć, że żyje. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia. Przyjaciółka Vee, Sydney, namawia w końcu dziewczynę do zrobienia czegoś odrobinę szalonego. Ryzyko nie jest ogromne, to po pierwsze, a po drugie, można na tej “zabawie” nieźle zarobić. O co chodzi? O grę o nazwie Nerve. Wchodząc do świata Nerve, a zarazem współtworząc go, decydujesz, czy chcesz być graczem, czy widzem. Gracze wykonują zadania wymyślone im przez widzów, którzy z kolei obserwują wszystko na żywo za pomocą – oczywiście – Internetu. Vee decyduje się zostać graczem, a jej pierwsze zadanie polega na całowaniu się przez pięć sekund z nieznajomym. A że ów nieznajomy przypada do gustu widzom, stworzy on z Vee parę, której losy i zmagania obserwować będą setki spragnionych wrażeń obserwatorów. Jednak niewinna gra, która początkowo wygląda nawet na naprawdę niezłą zabawę, powoli zaczyna przeradzać się  niebezpieczną rozgrywkę. Pieniądze z konta Vee znikają niepostrzeżenie, jej tożsamość zostaje skradziona, a nikt – nawet policja – nie wydaje się należeć do realnego świata. Zatem jedynym sposobem, aby uwolnić się ze szponów Nerve, jest odnieść zwycięstwo w tej nieczystej rozgrywce. Rozgrywce, która może okazać się zabawą na śmierć i życie. A to wszystko zmanipulowane i na żywo. No dobra, przyznajcie, że brzmi znajomo. Igrzyska śmierci czy coś w ten deseń? Choć trzeba przyznać, że zwiastun zapowiada interesujący film nawet pomimo tego, że najprawdopodobniej nie będzie to nic nowego, a zakończenie będzie przewidywalne. W rolę Vee, jak wiemy, wcieliła się Emma Roberts, czyli jedyna z wielu Najwyższych w serialu American Horror Story: Sabat. Ta młoda aktorka ma z pewnością tylu fanów swojej urody i talentu, że już oni sami powinni zapełnić sale kinowe. Ale choćby nie wiem, jak ogromny był jej talent, nadal potrzebuje u swego boku innych aktorów. Sprawdźmy zatem, któż taki wystąpił jeszcze w Nerve. W rolę przystojniaka, z którego los robi partnera w grze Vee, wcielił się Dave Franco (którego kojarzyć możemy chociażby z Iluzji czy drugiej części tej produkcji, która stosunkowo niedawno wyświetlana była w polskich kinach), natomiast w popularną, rozrywkową Sydney wcieliła się Emily Meade (Odlot, Pozostawieni). W Nerve zagrali także: Juliette Lewis (już ona wie, Co gryzie Gilberta Grape’a), Miles Heizer (Więzy życia, Parenthood), Kimiko Glenn, Marc John Jefferies, Machine Gun Kelly. Warto zaznaczyć, że film powstał na podstawie debiutanckiej powieści Jeanne Ryan, pod tym samym tytułem. Powieść swoją polską premierę miała wczoraj (31 sierpnia) za sprawą Wydawnictwa Dolnośląskiego i można się tylko domyślać, jak wielki sukces osiągnie po pierwszym tygodniu wyświetlania filmu  w kinach. Tylko czy przypadkiem… nie powinno być na odwrót? No nic, niedługo się przekonamy, czy oba twory kultury warte są naszego czasu. Niezgorzej zapowiada się natomiast muzyka do filmu, bo odpowiedzialny za nią jest twórca ścieżki dźwiękowej do takich filmów jak Cudowne tu i teraz, Najgorsze najlepsze wakacje, 500 dni miłości czy Wiek Adaline.

Nerve (2016) - Zwiastun PL #1


pan idealnyPan Idealny (Mr. Right) – reż. Paco Cabezas

USA | Akcja, Komedia romantyczna

Martha nie ma szczęścia do mężczyzn. Ach, Drogie Panie, która z nas przynajmniej raz nie pomyślała o sobie czegoś takiego lub nie podzieliła się taką obawą na głos? Ale, ale! Martha McKay naprawdę nie ma szczęścia do mężczyzn. Zwiastun nie pozostawia co do tego najmniejszych wątpliwości. Jej ukochany zdradza ją na jej oczach (i na stole), po czym kręci na wszystkie strony, bagatelizując całą sytuację. Dupek? A i owszem, ale widzicie – Martha (mówiłam to już?) nie ma szczęścia do mężczyzn. Po zdradzającej ją szumowinie trafia jednak na swoją druga połówkę. Na miłość swojego życia. Na spełnienie marzeń. Na swojego Pana Idealnego. Jest jednak drobne ale. No dobra – ale przez duże “A”. Okazuje się bowiem, że jej ideał jest… płatnym mordercą. Czymże jest jednak zabijanie za pieniądze w porównaniu ze zdradą cielesną! Dlatego Martha nie skreśla Pana Righta za taki drobiazg jak bycie maszyną do zabijania i postanawia dotrzymać mu kroku w jego szaleństwach i wariactwach. A mężczyzna – dręczony wyrzutami sumienia, nawrócony, jeszcze bardziej szalony… nieważne – zaczyna mordować nie ludzi wskazywanych przez swoich klientów, ale samych klientów właśnie. Zapowiada się więc jazda bez absolutnej trzymanki, dobry humor i pędząca na złamanie karku akcja. Zwiastun daje nadzieję na (wreszcie!) porządne komediowe kino w dodatku z dobra obsadą. W rolę Pana Idealnego wcielił się sympatyczny Sam Rockwell, którego znamy z występów w takich filmach jak Najlepsze najgorsze wakacje (nie bez poodu już drugi raz wymieniam ten fim – naprawdę przyjemny obraz), 7 psychopatów, Moon czy Naciągacze. W jego równie zwariowaną ukochaną wcieliła się natomiast Anna Kendrick – znamy ją z ról  w Pitch Perfect, Jak urodzić i nie zwariować czy Zmierzchu. Obok nich w Panu Idealnym wystąpili: Tim Roth, James Ransone, Anson Mount, Michael Eklund, RZA, Katie Nehra. To może być naprawdę udana komedia, a takich ostatnio nie było wiele wśród kinowych propozycji. Co prawda przypisanie filmu do komedii romantycznej nie wróży nic dobrego, ale może nie czepiajmy się, dopóki nie zobaczymy, co z tego wyszło.

Mr. Right Official Trailer #1 (2016) - Anna Kendrick, Sam Rockwell Comedy HD


PedroJulieta – reż. Pedro Almodóvar

Hiszpania | Dramat

Ten weekend i zresztą cały przyszły tydzień naprawdę zapowiada się gorąco, jeśli chodzi o premiery filmowe. To już bowiem czwarty film w dzisiejszym zestawieniu i jakoś przez klawiaturę nie przechodzą mi złe słowa o nim. Czyżby zapowiadał się iście filmowy początek września? Pedro Almodóvar to twórca, którego przedstawiać nie trzeba. Jego filmy każdorazowo przyciągają do kin tłumy, ale – co ważne   – zadowala on przy okazji tych co bardziej wybrednych widzów i niejednokrotnie zdarzało mu się zamykać usta również krytykom. Czy tak będzie i tym razem? Przed wydaniem wyroku, sprawdźmy, o czym w ogóle opowiadać będzie Julieta. Główną bohaterką filmu – co chyba nikogo nie zdziwi – jest Julieta, kobieta w średnim wieku, która pewnego dnia, przez przypadek wpada na ulicy na dawną przyjaciółkę swojej córki. To spotkanie wywołuje u niej potężną falę wspomnień, która okazuje się nie do powstrzymania. Julieta zaczyna spisywać swoje wspomnienia i to właśnie one w dużej mierze stanowić będą oś fabularną filmu. Przeszłość kobiety skrywa w sobie postać Xoana – rybaka, w którym bohaterka filmu była  młodości zakochana, ale uczucie to zostało brutalnie przerwane przez gwałtowną śmierć mężczyzny. Szczerze mówiąc, zwiastun filmu nie porywa ani specjalnie nie zaciekawia, ale sama już świadomość tego, kto jest odpowiedzialny za reżyserię i scenariusz, sprawia, że możemy myśleć, iż trailer to nic w porównaniu z tym, co czekać będzie nas w kinie. Zresztą w przypadku niektórych filmów lepiej, aby zwiastun nie pokazywał za dużo. Nie mówiąc już o przypadkach, kiedy krótka zapowiedź okazywała się najlepszym, co miało do zaoferowania dzieło. Julieta może pochwalić się obecnością na ekranie takich aktorów jak: Emma Suárez (Moskitiera, Krowy, Bohaterowie), Adriana Ugarte (Gra w wisielca, Obsesja zemsty), Daniel Grao (Oczy Julii), Inma Cuesta (Kuzyni), Michelle Jenner, Rossy de Palma. Dodatkową zachętą dla moli książkowych (i nie tylko) powinno być to, że film ten jest adaptacją opowiadań uznanej pisarki Alice Munro zatytułowanych Szansa, WkrótceMilczenie. Fanów twórczości Hiszpana zapraszamy do przeczytania tekstu traktującego o płynnej seksualności w jego filmach. Artykuł tenz najdziecie tutaj.

Julieta (2016) zwiastun PL, film dostępny na VOD i DVD


 

Miles Davis i ja (Miles Ahead) – reż. Don CheadleMiles

USA | Biograficzny, Dramat, Muzyczny

Czas na film typowo dla fanów pewnego człowieka i pewnej muzyki. Choć właściwie Miles Davis to postać tak legendarna i zasłużona dla świata kultury, że widownia nie powinna się raczej ograniczać do zagorzałych wielbicieli artysty i znawców jego dokonań. A tych jest naprawdę co niemiara, dlatego wybaczcie, że nie będę ich tutaj wymieniać. Powinno wystarczyć stwierdzenie, że od czasów II wojny światowej do lat 90. nie było praktycznie żadnego etapu rozwoju muzyki jazzowej, do którego by się nie przyczynił w jakikolwiek sposób lub którego nie był twórcą czy prowodyrem. Zwiastun filmu zapowiada się żywo i ciekawie, pokazuje, że w życiu Milesa Davisa – jak  życiu niemal każdego popularnego muzyka – nie brakowało skandali, barw, nieszczęść i hałasu. W rolę legendarnego artysty wcielił się reżyser filmu Don Cheadle i jeśli wierzyć zagranicznym krytykom – spisał się on naprawdę rewelacyjnie. Opinie rożnorakich magazynów w ogóle prześcigają się w pozytywnych opiniach na temat produkcji. Nie brakuje także tych, którzy już widzą ten film wśród tytułów nominowanych do najbliższych Oscarów. Don Cheadle do filmu zaangażował (poza samym sobą) również takich aktorów jak: Ewan McGregor (Fargo, Sierpień w Hrabstwie Osage), Emayatzy Corinealdi (Zaproszenie, Salon piękności), która wcieliła się w rolę Frances Taylor, ukochaną Davisa (chodzą plotki, że rolę tę odrzuciła Zoe Saldana), a także Michael Stuhlbarg, Christina Karis, Brent Vimtrup. Za muzykę do filmu odpowiedzialny jest Robert Glasper, dla którego – o dziwo – jest to debiut, a przecież niejeden widz zwróci na pewno uwagę na ten aspekt filmu o legendzie jazzu. Oczywiście polscy internauci już “psioczą, jojczą i pipczą” na tłumaczenie tytułu, ale… czy możemy ich winić? Ale przecież ostatecznie nie tytuł będzie najważniejszy, tylko to, czy twórcom uda się oddać specyfikę postaci, a także czasów, w których żył i tworzył Miles Davis.

Miles Ahead Official Trailer #1 (2016) - Don Cheadle, Ewan McGregor Movie HD


aż do piekłaAż do piekła (Hell or High Water) – reż. David Mackenzie

USA | Dramat, Kryminał

Sprawiedliwość to nie przestępstwo – takie zdanie pojawia się pod koniec zwiastuna, który promuje film Aż do piekła. I skoro już jesteśmy przy sprawiedliwości, to nie omieszkam wspomnieć, że wielką niesprawiedliwością właśnie jest fakt, że wszystko wskazuje na to, iż akurat tego filmu nie będzie wyświetlać żadne kino w moim mieście. I mylicie się, jeśli myślicie, że mieszkam w jakiejś niewielkiej mieścinie, w której jest jedno, walące się i spróchniałe kino. Mylicie się i to bardzo, w moim mieście bowiem mieści się o wiele więcej niż kilka kin… na przykład całkiem pokaźne grono pielgrzymów… Ale dość tego narzekania, przejdźmy do rzeczy. Aż do piekła to obraz, który opowiada historię dwóch braci wplątujących się w niezbyt przyjemną historię. Jej zakończenie nie zapowiada się lepiej, zwłaszcza że bracia decydują się postawić wszystko na jedną kartę. Toby Howard (w tej roli znany z filmów A więc wojna, Całe szczęście czy Szefowie rogowie 2 Chris Pine) to mężczyzna po rozwodzie, który bardzo kocha swojego syna i chciałby zapewnić mu lepsze życie. Tanner Howard, jego brat (wcielił się w niego Ben Foster, którego widzieliśmy w produkcjach: Ocalony, 3:10 do Yumy, Strategia mistrza), to z kolei bardziej, zdaje się, wykolejony życiowo, były skazaniec. Kiedy bracia dowiadują się, że ich rodzinna ziemia jest zadłużona – co wykończyło ich matkę – decydują się na wariacki i desperacki plan napadu na oddział owego banku, w którym ich rodzina ma dług. Skok się udaje i bracia uciekają z miejsca przestępstwa ze zrabowanymi pieniędzmi, ale ich tropem wyrusza żądny sprawiedliwości szeryf, który na dniach przechodzić ma na emeryturę – Marcus Hamilton (czyli gwiazda Aż do piekła, Jeff Bridges, przy nazwisku którego wymienić należy: Szalone serce – za ten film aktor otrzymał Oscara, K-PAX, Prawdziwe męstwo). Sęk w tym, że choć może się to wydawać nieprawdopodobne, bracia również, podobnie jak Hamilton, poszukują sprawiedliwości, a ta, jak wiemy, ma naprawdę wiele odcieni. Jak zakończy się ta historia, która choć fabularnie wydaje się dość zwyczajna, zwiastun ją zapowiadający sugeruje naprawdę świetne kino trzymające widza za gardło zarówno pod względem akcji, jak i silnych emocji? Obok trójki wymienionych aktorów na ekranie pojawiają się także: Gil Birmingham, Dale Dickey, Kevin Rankin, Katy Mixon, Marin Ireland. Mocnym punktem produkcji okaże się z pewnością także muzyka, za którą odpowiada Nick Cave i Warren Ellis – już sam zwiastun każe podejrzewać, że będzie nie tylko na co popatrzeć, ale także czego posłuchać.

AŻ DO PIEKŁA - zwiastun PL


fuocoammareFuocoammare. Ogień na morzu (Fuocoammare) – reż. Gianfranco Rosi

Francja, Włochy | Dokumentalny

Czas na film odstający od poprzednich produkcji zarówno tematycznie, jak i gatunkowo. Dzieło produkcji francusko-włoskiej to dokument,  dodatku stworzony przez mistrza tego gatunku filmowego, jakim bez wątpienia jest Gianfranco Rosi. To właśnie Fuocoammare. Ogień na morzu zgarnął statuetkę Złotego Niedźwiedzia dla najlepszego filmu na festiwalu Berlinale. To o tym filmie przewodnicząca jury, Meryl Streep, powiedziała, że jest to film: niezbędny i ważny, pokazujący, jak wielką rolę może odegrać dziś dokument. To właśnie ten film, jak miło nam poinformować z dumą, Głos Kultury objął patronatem medialnym. I to właśnie ten film już od jutra będzie można zobaczyć w polskich kinach studyjnych. Dokument opowiada o często tragicznych, a zawsze poruszających wydarzeniach, jakie mają miejsce u wybrzeży wyspy Lampedusa. To do niej, leżącej pomiędzy Afryką a Europą, należącej terytorialnie do Włoch, przybywają co roku uchodźcy z Afryki w liczbie około 150 tysięcy. Uciekają przed wojną, głodem, cierpieniem i życiem, które wcale życiem nazywać się nie powinno. Uciekają, ale nie wszyscy docierają do upragnionego celu. Wielu z nich ginie podczas trudnej wędrówki, podczas przeprawy przez nieprzychylną im wodę, zmagając się z przegniłymi, wątłymi tratwami, tworzonymi naprędce łódkami, które niosą przecież tak cenny ładunek. Reżyser filmu bacznie przypatruje się obu stronom – zarówno tym, którzy szukają schronienia na Lampedusie, jak i tym, którzy już tam mieszkają. Gianfranco Rosi pozostaje wierny idei dokumentu, w związku z czym nie ocenia żadnej z postaw, nie wartościuje i nie deprecjonuje żadnej ze stron. Obserwuje, przygląda się, relacjonuje i opowiada widzom – przedstawia prawdę, o której się coś tam wie, ale o której nie mówi się nigdy wystarczająco wiele i wystarczająco głośno. Choć bowiem o tym, co dzieje się u wybrzeży wyspy, bywa naprawdę szumnie, to jest to hałas sensacyjny – rodzący newsy i napędzający media. Jest to oczywiście rola równie ważna, ale film Rosiego przedstawia tę jak najbardziej ludzką naturę problemu – nie robi tego spektakularnie i krzykliwie, ale przez to dociera do sedna. Pokazuje i daje nam poznać ludzi – ich problemy, troski i spojrzenie na świat. A przecież dopiero tak poznając człowieka, jesteśmy w stanie przynajmniej częściowo spróbować go zrozumieć i utożsamić się z jego problemami. Ten dokument po prostu trzeba zobaczyć.

Fuocoammare. Ogień na morzu / ZWIASTUN PL


LoIStaloSie_plakat B1_bigLo i stało się. Zaduma nad światem w sieci (Lo and Behold, Reveries of the Connected World) – reż. Werner Herzog

USA | Dokumentalny

Dziś nikt z nas nie wyobraża sobie życia bez Internetu. Korzystamy  z niego w pracy i w domu, używamy go do wyszukiwania informacji i do zawierania znajomości. Jego wciąż rosnące możliwości sprawiają, że stopniowo wypiera on sposoby i działania stosowane jeszcze niedawno jako zwyczajne i popularne. Dziś mało kto pisze listy – sprawniej i szybciej dotrze do adresata e-mail. Rzadziej dzwonimy, bo lepiej podczas rozmowy zobaczyć naszego interlokutora. Podania o pracę i CV wysyłamy pocztą elektroniczną, bo tego wymagają od nas ewentualni pracodawcy. Kiedy czegoś nie wiemy, wpisujemy zapytanie w wyszukiwarkę internetową i od razu stajemy się mądrzejsi i bogatsi w wiedzę. Internet opanował cały świat – usprawnił wiele działań i wiele z nich wyparł. Gdzie przebiega jednak granica między dobrem, które czyni, a szkodami, które może wyrządzić lub już wyrządził? Uznany dokumentalista, Werner Herzog (w 2009 roku nominowany do Oscara za film Spotkania na krańcu świata) przygląda się z bliska i bacznie temu, jak Internet zmienił świat i stawia pytania dotyczące tego, jak wiele jeszcze może się za jego sprawą zmienić. Robi również wiele kroków wstecz i cofa się do czasów, kiedy internetowy świat zaczynał dopiero raczkować, kiedy został wynaleziony pierwszy komputer, a nawet prowadzi nas do pokoju mieszczącego się na Uniwersytecie Kalifornijskim, z którego w 1969 roku został pierwszy raz wysłany e-mail. Herzog podczas kręcenia tego dokumentu przeprowadził masę rozmów, które znalazły się w tym filmie. Pokazują one, jak wielki i ważny obszar świata opanował Internet, jak zawładnął zarówno życiem biznesowym, edukacją, a także życiem towarzyskim. Droga, którą przeszedł świat pod tym kątem jest zarówno fascynująca, jak i przerażająca. Razem ze swoimi rozmówcami reżyser zastanawia się, czy za kilkadziesiąt lat dziedzina ta rozwinie się tak bardzo, że maszyny zastąpią człowieka. Czy nasze praprawnuki będą w ogóle potrzebowały towarzystwa innych osób? Czy roboty wygrają mistrzostwa świata w piłce nożnej? Czy będzie można tweetować myśli? Nie są to może pytania zaskakujące, bo wielu z nas na pewno niejednokrotnie zastanawiało się nad taką wizją świata, ale nie ma wątpliwości, że są to pytania niewygodne, ponieważ jedynej słusznej odpowiedzi udzielić może wyłącznie przyszłość. Warto jednak zobaczyć dokument Herzoga i jeszcze raz zastanowić się nad światem, a także poznać początki Internetu i jego wpływ na nasz świat. Wpływ nie zawsze wyłącznie zbawienny. Odpuśćmy sobie natomiast zadumę nad tłumaczeniem tytułu filmu.

Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci - oficjalny zwiastun


hau hauKosmiczna jazda. Hau hau mamy problem (Space Dogs: Adventure to the Moon) – reż. Inna Evlannikova, Aleksander Khramtsov, Vadim Sotskov

Rosja, USA | Animacja, Przygodowy

A teraz szybki kurs języka angielskiego dla leniuchów. Dogs to w wolnym tłumaczeniu jazda, a psy  Stanach szczekają tak: Adventure, Adventure! A teraz skupmy się już na fabule ostatniej propozycji kinowej w tym tygodniu. Po wielu świetnie zapowiadających się potencjalnych kinowych hitach i po dwóch dokumentach, które warto zobaczyć, czas na propozycję dla młodszych widzów. Kosmiczna jazda. Hau hau mamy problem to kontynuacja animacji z 2010 roku zatytułowanej Biała i Strzała podbijają kosmos. Poznaliśmy w niej dwójkę głównych bohaterów – Białą, czyli psa cyrkowego, i Strzałę, czyli ulicznego kundelka. Zbieg okoliczności sprawił, że dwa psy przeszły trening na kosmonautów, po czym ruszyły ku gwiazdom na podbój galaktyki. Teraz znów będziemy im towarzyszyć, lecz w zupełnie nowej – choć nadal kosmicznej i odjechanej – przygodzie. Misja, jaką mają do wykonania Biała i Strzała, jest jednak niezwykle trudna i karkołomna. Otóż, z powierzchni Ziemi zaczynają znikać przeróżne przedmioty. Ginie więc Statua Wolności, ginie całe wesołe miasteczko, znikają samochody i rozpływa się w powietrzu najprawdziwsza budka telefoniczna. O co w tym wszystkim chodzi? Jeśli kradzieży dopuszczają się przybysze z kosmosu, to na co im zwyczajne ludzkie przedmioty codziennego użytku i symbole ich kultury? A do tego gang sierściuchów, którym przewodzi wielki kot, wysyła na księżyc syna Białej – tylko dlaczego zależy im, żeby się go pozbyć? Biała i Strzała nie zwlekają – muszą znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, a czasu nie ma dużo. Animacja zapowiada się na energiczną i pełną przygód, dlatego dzieciaki nie powinny się nudzić i najprawdopodobniej wyjdą z kina zadowolone. Będzie się dużo działo – na ekranie pojawi się między innymi kosmiczna małpa z zamiłowaniem do robienia selfie, a także szczur, który marzy o wielkiej karierze. Nasi bohaterowie natomiast odkryją, że przedstawiciele innych cywilizacji, choć mogą różnić się wyglądem i stylem życia, również mają uczucia i nieobce są im zwykłe ludzkie lęki i tęsknoty. Podobnie jak w poprzedniej części przygód pieskich przyjaciół głosu w polskiej wersji użyczyły: Białej – Małgorzata Kożuchowska, a Strzale – Agnieszka Dygant. Podczas seansu usłyszymy również: Igora Boreckiego, Pawła Ciołkosza, Jarosława Boberka, Wojciecha Żołądkowicza. Czas ruszyć w kosmos i przekonać się, co tak naprawdę oznacza wyrażenie: pieskie życie. Gotowi na przygodę? No to zabierajcie dzieciaki do kina i nie zapomnijcie sprawdzić przed wyjściem, czy Wasi czworonożni przyjaciele mają wodę w misce. A i jakiś przysmak może się znajdzie?

Kosmiczna jazda. Hau hau mamy problem - zwiastun pl


Fot.: United International Pictures, Monolith Films, Best Film, Gutek Film, Kino Świat, Aurora Films, Against Gravity, Mówi Serwis

Podobne wpisy:

Avatar

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Komentarze: 1

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *