Spider-Man
Spider-Man

W tym tygodniu dziewięć premier zawita do polskich kin, a ponieważ zdecydowana większość kinomaniaków i filmoholików żyje teraz oscarowym szaleństwem, warto nadmienić, że wśród tej dziewiątki znajdują się trzy tytuły z szansami na zdobycie nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Wśród nominowanych są bowiem Dziewczyna z portretuSyn Szawła, a także animacja Anomalisa. Nie zabraknie również prostej, mało ambitnej komedii, bajki dla najmłodszych, filmu biograficznego, historycznego, a także powrotu rodzimego Pitbulla. Zakres wyboru będzie więc niemały, z czego pozostaje nam się wyłącznie cieszyć. Zapraszamy zatem do lektury i życzymy samych udanych filmowych wyborów (Akademii życzymy po cichu tego samego).

Dziewczyna z portretu plakatDziewczyna z portretu (The Danish Girl) – reż. Tom Hooper

Niemcy, USA, Wielka Brytania | Biograficzny, Dramat

Pierwsza z propozycji na końcówkę tego tygodnia i nadchodzący przyszły, zwraca szczególną uwagę z dwóch powodów. Pierwszym jest tematyka, jaką podejmuje – bo choć transseksualizm, zmiana płci, całe to głośne i niemale “modne” teraz gender i zagubienie we własnej tożsamości to tematy już nie tak odległe dla współczesnego świata, to nadal świat kultury podchodzi do nich z pewną rezerwą i dystansem, nie afiszując się z nimi aż tak bardzo. Drugim powodem jest fakt, że wcielenia się w tytułową rolę podjął się Eddie Redmayne, czyli nie kto inny, jak zeszłoroczny zdobywca Oscara za główną rolę męską w filmie Teoria wszystkiego. No cóż, Redmayne nie zwalnia tempa i widać, że swoich ról nie wybiera przypadkowo. Czy wcielając się w kobietę, wypadnie równie delikatnie i przekonująco, co Jared Leto w filmie Dallas Buyers Club? Niebawem się przekonamy. Tymczasem przybliżmy sobie nieco fabułę filmu. Einar i Gerda Wegener to małżeństwo malarzy, które kocha się, rozumie i nie dość, że łączy ich uczucie, to jeszcze pasja zawodowa. Jednak ich miłość, związek i przyszłość zostają wystawione na próbę, kiedy w efekcie niewinnej zabawy i żartu, Einar odkrywa w sobie kobietę, która zaczyna przeważać nad jego męską naturą. Coś co miało być psotą i inspiracją dla sztuki, okazało się ważniejsze niż rzeczywistość, obudziło w mężczyźnie głosy, uczucia i pragnienia, które zawsze w nim były, ale z  ich istnienia do tej pory nie zdawał sobie sprawy. Makijaż, ciuchy, fryzura, a także zainteresowanie mężczyzn sprawiło, że Einar już na zawsze zapragnął być kobietą, zapragnął być Lili. Jego ciało przestało mu wystarczać, co więcej – zaczęło przeszkadzać. Dlatego zdecydował się na coś, co dziś wciąż budzi pewne kontrowersje, a wtedy musiało być niemal nie do pomyślenia. Postanowił poddać się niebezpiecznej, innowacyjnej operacji zmiany płci. Najbardziej wzruszającym  i jednocześnie niełatwym elementem tej historii, opartej przecież na prawdziwych wydarzeniach, jest opisanie relacji Einara/Lili z jego żoną Gerdą. Kobietą, która pokochała mężczyznę, wyszła za mężczyznę, natomiast kiedy okazało się, że tkwi w nim natura kobiety, postanowiła nadal wspierać męża i była dla niego niezastąpioną opoką. W rolę tak wyrozumiałej i tolerancyjnej, kochającej żony wcieliła się znana z głośnego filmu Ex Machina Alicia Vikander. Obok dwójki głównych aktorów w filmie nagrodzonego Oscarem reżysera (za film Jak zostać królem) Toma Hoopera wystąpili również: Ben Whishaw (pachnący morderca z Pachnidła, który spotkał się już z Redmayne’m na planie filmu Teoria wszystkiego), Sebastian Koch (Most szpiegów, Szklana pułapka 5), Amber Heard (Dziennik zakrapiany rumem, Maczeta zabija) i jeszcze wielu innych oczywiście. Natomiast muzyką do filmu zajął się nagrodzony Oscarem za pracę przy dziele Grand Budapest Hotel Alexandre Desplat. W filmie Dziewczyna z portretu jest więc nie tylko sporo znanych nazwisk wśród aktorów, ale również od strony technicznej film wydaje się być oscarowo zrobiony. Również bowiem twórca zdjęć, Danny Cohen, nominowany był do tej najważniejszej filmowej nagrody za obraz Jak zostać królem. Szykuje się więc nie lada kandydat, a to z kolei sprawia, że film warto będzie obejrzeć chociażby po to, aby przekonać się o jego wartości i móc włączyć się do dyskusji o jego oscarowych szansach. Być może ktoś skusi się również na lekturę literackiego pierwowzoru pod tym samym tytułem autorstwa Davida Ebershoffa. Jak natomiast Dziewczyna z portretu zapowiada się po samym zwiastunie? No cóż, na pewno nie będzie to film byle jaki, ale szczerze mówiąc, trailer nie porywa jakoś znacząco, ale nie po tym przecież ocenia się filmy. Dzieło Hoopera otrzymało 4 nominacje do tegorocznych Oscarów w kategoriach: najlepszy aktor pierwszoplanowy, najlepsza aktorka drugoplanowa, najlepsza scenografia i najlepsze kostiumy. Czy ma szanse na zwycięztwo w którejś z tych kategorii? Już od jutra sami będziemy mogli to ocenić.

Dziewczyna z portretu – zwiastun


Syn Szawła plakatSyn Szawła (Saul fia) – reż. László Nemes

Węgry | Dramat

Tym razem również kandydat do tegorocznego Oscara, ale w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego i już teraz wiadomo, że obraz Nemesa ma spore szanse w walce o nagrodę, którą w zeszłorocznym rozdaniu zgarnął polski film Ida. Nie bawiąc się absolutnie w żadne złośliwości, należy także wspomnieć o tym, że sama tematyka jest tu elementem równie istotnym, jeśli chodzi o typowanie zwycięzcy. Zagłada Żydów, prześladowania, obozy zagłady… to zdawałoby się temat niewyczerpalny, a każdy kolejny film o tej tematyce stara się pokazać albo coś nowego, albo przynajmniej ująć to z innej perspektywy. Jak natomiast jesteśmy w stanie ocenić film Syn Szawła po obejrzeniu zwiastuna? Niestety, niezwykle ciężko tego dokonać, ponieważ trailer węgierskiego filmu skonstruowany został tak, że naprawdę niewiele pokazuje i niewiele w związku z tym można o nim powiedzieć. Szczerze mówiąc, gdyby nie opis filmu, nie wiadomo by było nic, poza samą tematyką. Kilka zdań streszczenia uświadamia nam jednak, że obraz Nemesa opowiadać będzie historię mężczyzny skazanego na obóz koncentracyjny, w dodatku wyznaczonego do bycia członkiem Sonderkommando, a więc tego oddziału więźniów żydowskich, w którym skupieni byli mężczyźni zwani poetycko powiernikami tajemnic, choć ich zadanie i przeznaczenie nie miało z poezją nic wspólnego. Ci mężczyźni musieli wbrew swoim przekonaniom i poglądom pomagać hitlerowcom w zagładzie, a więc nie tylko znosili głód, cierpienie i upokorzenie, ale jeszcze musieli przykładać rękę do cierpienia swoich współtowarzyszy. Powiernicy tajemnic często się zmieniali i nie zabawiali w Sonderkomando zbyt długo, bo po krótkiej służbie zostawali bowiem zabijani. No cóż, prawdziwym powiernikiem tajemnic, któremu można zaufać, jest ktoś, kto już na pewno nigdy nic nie powie… Syn Szawła skupia się na jednym z tych powierników i opowiada o 48 godzinach z jego życia, w Auschwitz-Birkenau w 1944 roku. Co jest jednak osią fabularną? Główny bohater pracuje w krematorium, gdzie pewnego dnia rozpoznaje ciało swojego syna. Od tej pory za cel swojego życia obiera sobie pochowanie go, aby zapewnić mu godne odejście, przyzwoity pochówek. Mężczyzna próbuje więc na przekór wszystkiemu, stawiając opór obozowemu odczłowieczeniu i odarciu z godności, zachować dla siebie i syna resztki człowieczeństwa, których pozbawiła ich wojna. Wracamy więc poniekąd do zdania, które wypowiedziała jedna z bohaterek poprzedniego Co Jest Grane, kobieta z filmu Aurora, która postanowiła wbrew prawu i zdrowemu rozsądkowi wyprawić pogrzeb znalezionemu na śmietnisku noworodkowi. Tym, którzy nie pamiętają lub którzy pominęli 28. odsłonę naszego cyklu, przypomnę słowa Sofii, których ogólny sens i zamysł wyrażał przekonanie, że  o byciu człowiekiem nie świadczy sam fakt narodzin, ale właśnie godny pochówek. I choć oba filmy dzieją się w kompletnie różnych światach i rzeczywistościach, to łączy je właśnie to przekonanie, ten upór, aby oddać komuś ostatnią przysługę. W roli tytułowego Szawła wystąpił Géza Röhrig, 48-latek, dla którego jest to pierwsza rola filmowa. Obok niego wystąpili między innymi: Urs Rechn, Levente Molnár, Todd Charmont. Warto będzie poświęcić niecałe dwie godziny, aby obejrzeć film nazwany przez “Time Out”: Czarnym koniem tegorocznego rozdania Oscarów, a przez “The Guardian” opisany został jako: Wybitny film, który do końca trzyma w napięciu.

Syn Szawła – w kinach od 22 stycznia 2016


Pitbull plakatPitbull. Nowe porządki – reż. Patryk Vega

Polska | Sensacyjny

Trzecia propozycja to film naszej krajowej produkcji i w dodatku film, który kontynuuje pewną serię, jaka miała już szansę zaistnieć zarówno na wielkim ekranie, jak i w formie serialu. I choć wszem i wobec słychać już głosy, że nowy Pitbull bez Despero (postaci granej przez Marcina Dorocińskiego) to nie to samo, to równorzędnie słychać także zapewnienia, że choćby i z samego sentymentu film trzeba będzie zobaczyć. To, czego w dziele Patryka Vegi możemy się spodziewać, to na pewno sporo przekleństw i nie przejmowanie się żadnym tabu czy jego pochodnymi. Fabuła natomiast skupiać się ma – oczywiście – na walce policjantów z gangsterami. Tym razem jednak do akcji wkracza świeża, błękitna, policyjna krew w postaci nieposkromionego, dumnego posiadacza imponującego irokeza, zwanego Majami. Tak zwie się ów policjant, a nie jego irokez, rzecz jasna. I ten też wspomniany Majami (w którego wcielił się Piotr Stramowski znany szerszej publiczności z jakiejś niekoniecznie chlubnej roli w serialu 2XL), rozwścieczony i podjudzony słowami Babci, czyli Bogusława Lindy, które słyszymy już w zwiastunie, a które brzmią, cytuję: Będzie zabójstwo. I ja w nim będę brał udział. A mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz. I tak poruszony do granic możliwości Majami (ksywka na potrzeby tego tekstu: Wajs) rozpoczyna śledztwo, którego celem jest rozpracowanie grupy gangsterów. W tym samy czasie swoją sprawę prowadzą postaci znane z poprzedniego Pitbulla – Gebels (Andrzej Grabowski), Igor (Paweł Królikowski) i Barszczyk (Michał Kula). Wkrótce ich drogi przecinają się i łączą, a sami policjanci dochodzą do wniosku, że oto mają za wroga największą i najgroźniejszą grupę przestępczą w Polsce i aby ją rozpracować i pokonać, muszą połączyć siły. Co też oczywiście robią. Podobno nowością w filmie Pitbull. Nowe porządki ma być szczere ukazanie “od kuchni” nie tylko życia i pracy policjantów, ale także gangsterów. Patryk Vega zarzeka się, że tak jak na przestrzeni lat zmieniło się w polskiej policji i świecie przestępczym, tak zmienił się sposób ich ukazania w jego filmie, aby jak najlepiej oddać rzeczywistość. Jedną z takich zmian wyrażonych w filmie jest właśnie wygląd naszego Wajsa, który bardziej przypominać może na pierwszy rzut oka gangstera niż policjanta. Co ważniejsze jednak, reżyser twierdzi, że praktycznie wszystkie dialogi, jakie usłyszymy w filmie, są autentyczne, a nie wyssane z palca czy stworzone na potrzeby jego najnowszego dzieła. No cóż, co prawda nie ma za bardzo jak tego sprawdzić, ale jeśli faktycznie tak jest, to powinno wyjść to filmowi wyłącznie na plus. Obok wymienionych wcześniej mężczyzn, wśród których pojawi się również Krzysztof Czeczot, zobaczymy znane polskim widzom twarze kobiece: Agnieszki Dygant, Julii Pogrebińskiej (Wataha, W ukryciu), Mai Ostaszewskiej (Przepis na życie), Beaty Kawki (Jasne błękitne okna) czy Anny Muchy (podwójna okładka w Playboyu). Za muzykę do filmu odpowiada natomiast Łukasz Targosz, który swoim nazwiskiem podpisywał takie znane tytuły jak obie części Listów do M., Skrzydlate świnie, Służby specjalne czy Kamienie na szaniec. Zwiastun, który już od jakiegoś czasu puszczany jest w kinach, najlepiej oceniliby zapewne fani Pitbulla, a ja się do takowych nie zaliczam z tej prostej przyczyny, że ani filmu, ani serialu póki co nie dane mi było obejrzeć. W każdym razie Bogusław Linda nadal zgrywa twardziela, Andrzej Grabowski nadal mówi niewyraźnie, a Maja Ostaszewska soczyście przeklina. Po więcej natomiast chętnych zapraszam do kina już od jutra.

Pitbull. Nowe porządki (2016) Zwiastun filmu


Dziadek plakatCo Ty wiesz o swoim dziadku? (Dirty Grandpa) – reż. Dan Mazer

USA | Komedia

Na początku wyjaśnijmy sobie jedno. Nie lubię Zaca Efrona. Może niekoniecznie mam jakieś specjalne powody, żeby pałać do niego taką antypatią, ale jest coś w rolach, które wybiera, w jego twarzy i ogólnym jestestwie, że po prostu mnie odpycha i zniesmacza. Dlatego film Co Ty wiesz o swoim dziadku? jakoś jeszcze przed premierą nie nastraja mnie pozytywnie. No dobrze, skoro mamy to już wyjaśnione, możemy przejść do omawiania tej jakże ambitnej i oryginalnej komedii. Zaczyna się może nietypowo, bo od pogrzebu. Ostatnie pożegnanie dotyczy żony tytułowego dziadka, emerytowanego generała, który zarzeka się, że zmarła żona na łożu śmierci wymogła na nim obietnicę, aby ten korzystał z życia, ile się da. I jak można się domyślać, świeżo upieczony wdowiec (w tej roli Robert De Niro) zrobi wszystko, aby wypełnić ostatnią wolę swojej byłej towarzyszki życia. Oczywiście korzystanie z uroków kolejnych dni można rozumieć różnorako. Dla naszego dziadka, o cudownym, wdzięcznym i dźwięcznym imieniu Dick, będzie to głównie sprostaniu wyzwaniom, jakie stawia przed nim owo imię. Jednak Dick nie zamierza bawić się sam, ale na wycieczkę na Florydę zabiera ze sobą swojego wnuka (tak, tak – w tej roli Efron). Ci dwa przedstawiciele starszego i młodszego pokolenia zdają się kompletnie od siebie różnić. Dziadek Dick zachowuje się jak… no cóż, kawał skurkowańca – nie przejmuje się wulgarnym językiem, którego używa, tabu to dla niego egzotyczne słowo, którym nie warto sobie zawracać głowę, a kobiety są po to, żeby istniał seks i wulgarne mówienie o nim. Wnuk Jason to natomiast młody mężczyzna, który jest dobrze wychowany, grzeczny, elegancki i właśnie zamierza się ustatkować z kobietą, która według dziadka zamieni jego życie w piekło. W dodatku nudne piekło. Celem Dicka podczas wyprawy na Florydę będzie więc nie tylko używanie życia, ale także pokazanie Jasonowi, że wiele traci, nie potrafiąc się dobrze zabawić i choć na chwilę zapomnieć o przyzwoitości. W ten sposób rozpoczyna się więc gra, której głównym zadaniem przynoszącym zwycięstwo będzie zdeprawowanie wnuka, zesłanie go na złą, wyuzdaną, seksualną ścieżkę. A chętnych, żeby dziadkowi w tym pomóc, nie brakuje. Piękne, półnagie kobiety ociekają wprost chęcią i nie stronią od dwuznacznych (a także tych absolutnie jednoznacznych) propozycji. A jeśli już jesteśmy przy płci pięknej, sprawdźmy, kto zagra u boku De Niro i Efrona. Zobaczymy w filmie między innymi Zoey Deutch (21-latkę znaną z takich filmów jak Piękne istoty czy Akademia wapirów), udział w produkcji wzięła również Aubrey Plaza (dla której nie jest to pierwsza rola w ociekającej seksem komedii, ponieważ kobieta zagrała główną rolę w filmie Do zaliczenia, a poza tym kojarzyć ją możemy z roli April w serialu Parks and Recreation i filmów Rozegraj to na luzie czy Na własne ryzyko), natomiast w rolę nudnej przyszłej żonki Jasona wcieliła się Julianne Hough (znana z roli w filmie Bezpieczna przystań czy na przykład Rock of Ages). W pozostałych rolach męskich zobaczymy jeszcze między innymi Dermota Muroneya (znanego chociażby z takich popularnych seriali jak Przyjaciele, Jess i chłopaki czy Shameless) i Jasona Mantzoukasa (którego kojarzymy z ról w filmach Dyktator, Sąsiedzi czy Sypiając z innymi). No cóż, zwiastun momentami naprawdę potrafi skłonić do śmiechu, pytanie tylko czy jeszcze jest to śmiech szczery czy bardziej na zasadzie, że coś jest tak głupie, że aż śmieszne. Salwy śmiechu wzbudził już na pewno nie raz polski tytuł, bo z prostego, chwytliwego i dwuznacznego Dirty Grandpa zrobiono Co Ty wiesz o swoim dziadku? Chociaż lepsze to, niż jakbyśmy mieli iść do kina na Wirującego dziadka…

Co Ty wiesz o swoim dziadku? – zobacz zwiastun (premiera: 22.01.2016)


labirynt klamstw plakatLabirynt kłamstw  (Im Labyrinth des Schweigens) – reż. Giulio Ricciarelli

Niemcy | Historyczny

Syn Szawła to nie jedyny film opowiadający o niechlubnych i nieprzyjemnych wydarzeniach z obozów koncentracyjnych. O ile jednak  węgierski kandydat do Oscara (który w przeciwieństwie do Labiryntu kłamstw otrzymał ostatecznie nominację) snuje swoją opowieść z perspektywy więźnia obozu, a czas filmu to rzeczywisty czas działalności Auschwitz, o tyle niemieckie dzieło zostało osadzone pod koniec lat 50., kiedy Niemcy zaczęły odradzać się po wojnie, kiedy gospodarka pięła się do góry, a echa wojny odchodziły w niepamięć, ustępując miejsca lepszym czasom, luksusowi i rozwojowi. Jak wynika ze zwiastuna filmu, wielu z Niemców, w tym główny bohater filmu, świeżo upieczony prokurator Johann Radmann (w tej roli zobaczymy 34-letniego Alexandra Fehlinga, którego kojarzyć możemy z – o ironio – Bękartów wojny, w których wcielił się w epizodyczną rolę starszego sierżanta sztabowego Wilhelma, ale może więcej Wam powie informacja, że podczas gry miał na czole przyczepioną karteczkę “Pola Negri”), nie zdaje sobie sprawy ze zbrodni, które podczas II wojny światowej popełniali ich rodacy. W ogromnym skrócie można by powiedzieć, że dzielą się oni na dwie grupy. Pierwszą z nich są ludzie, którym słowo Auschwitz nic nie mówi, którzy nie zdają obie sprawy z jego znaczenia, powagi i cierpienia, które się za nim kryje; natomiast drugą grupę stanowią ci, którzy na dźwięk tego słowa tworzą wokół siebie mur, udając, że nic się nie stało, wymazując prawdę, która w ówczesnych czasach jest po prostu niewygodna. Radmann dopiero co został prokuratorem i choć do tej pory nie prowadził żadnej poważnej sprawy, to w wyniku splotu wydarzeń podejmuje się zadania, które z czasem zrazi do niego rodzinę, przyjaciół i wielu Niemców. Pewnego razu bowiem na sali rozpraw zostaje wywołana afera, kiedy w jednym ze szkolnych nauczycieli rozpoznany zostaje strażnik z Auschwitz. Okazuje się jednak, że zainteresowanych tym faktem nie ma, nikt się nie oburza, nikogo to nie interesuje. Z pomocą i wyjaśnieniem głównemu bohaterowi przychodzi prokurator generalny, który jako jeden z niewielu nie tylko nie widzi przeciwwskazań, aby mężczyzna zajął się sprawą, ale wręcz go zachęca. Radmann stawia sobie za cel zadanie niemal w tamtych czasach – czasach rozwoju i zapominania – niewyobrażalne. Zamierza otworzyć oczy wszystkim ślepcom, odrzeć kłamców z fałszu, niedowiarkom przedstawić dowody, niewiedzącym pokazać prawdę, a przy okazji rozprawić się z mętlikiem w głowie, z labiryntem kłamstw, z którego postara się znaleźć wyjście – może nieprzyjemne, może niewygodne, ale przynajmniej szczere. Obok “Poli Negri” w filmie zobaczymy, w roli Prokuratora Generalnego Fritza Bauera, Gerta Vossa, który na krótko po skończeniu zdjęć do filmu bądź kiedy były one na ukończeniu, zmarł na białaczkę w wieku 72 lat. W pozostałych rolach wystąpili między innymi: Friederike Becht, André Szymanski, Johannes Krisch. Labirynt Kłamstw nie został co prawda nominowany do Oscara, ale wydaje się być filmem ciekawym i wartym zobaczenia przede wszystkim dlatego, że opowiada z perspektywy Niemców o sprawie, która właśnie ich kraj i obywateli napiętnowała najbardziej, w dodatku na wiele lat. Sama z zainteresowaniem zobaczę, jak przedstawili oni tę historię i jaka będzie jego końcowa wymowa. Miło nam poinformować, że Głos Kultury objął w Polsce film patronatem medialnym, a już jutro będziecie mogli przeczytać u nas recenzję dzieła Ricciarelliego.

"LABIRYNT KŁAMSTW" – zwiastun PL – w kinach od 22 stycznia 2016


Anomalisa plakatAnomalisa – reż. Duke Johnson, Charlie Kaufman

USA | Animacja, Fantasy

Niech baśniowy tytuł i gatunek kojarzący się przede wszystkim z produkcjami dla młodszych widzów Was nie zmylą, ponieważ szkoda byłoby przegapić Anomalisę ze względu na nieporozumienie. Obraz, do którego scenariusz napisał, a także zajął się reżyserią wespół z Dukem Johnsonem laureat Oscara za scenariusz do filmu Zakochany bez pamięci, a który był nominowany w tej kategorii również za obraz Być Jak John Malkovich, przez wiele magazynów i wielu krytyków zachwalany jest jako jeden z najbardziej ludzkich filmów ostatnich czasów, jako wzruszający, zabawny i po prostu piękny. Poklatkowa animacja i w związku z tym ogrom pracy, jaki musieli włożyć w ten film twórcy, na pewno również dołożyły cegiełkę do tych wszystkich zachwytów i owacji. A jednak fabuła Anomalisy na pierwszy rzut oka wydaje się być banalna i nazbyt prosta, aby okazała się sukcesem. Oto mamy bowiem głównego bohatera, Michaela Stone’a, który jest znanym na całym świecie autorem książki nauczającej, jak zwiększyć o 90% swoją efektywność. Ów poradnik uczynił z Michela niemal celebrytę i sprawił, że jest człowiekiem powszechnie szanowanym i rozpoznawalnym. Natomiast widz poznaje go, kiedy ten udaje się w podróż do Cincinnati, właśnie na promocję swojej książki. I tam, kiedy absolutnie się tego nie spodziewa, odnajduje drugą połówkę. Nic specjalnego, może się wydawać, prawda? Jednak powodem, dla którego Michael od początku jest przekonany o wyjątkowości kobiety, nie jest romantyczny frazes o przeznaczeniu powielany w tanich romansach. Mężczyzna ma poważne i racjonalne powody, aby sądzić, że oto n a p r a w d ę znalazł kobietę swojego życia, bratnią duszę. Natomiast powody te wynikają z choroby, z którą zmaga się nasz bohater, a która to choroba będzie również wyjaśnieniem dla widza, dlaczego do pewnego momentu wszystkie głosy w animacji brzmią identycznie. Otóż Michael Stone cierpi na zespół Fregoliego, czyli rzadko występujące zaburzenie psychiczne, które sprawia, że wszystkich ludzi bierzemy za jedną, tę samą przez cały czas osobę. Zespół ten często idzie w parze z manią prześladowczą, ponieważ objawy nie kończą się na tym, ale przybierają formę przekonania, że ta sama osoba z jakichś przyczyn chce nas oszukać i dlatego przybiera postaci innych ludzi. Kiedy więc nasz bohater przybywa do hotelu, kobiety, które do niego podchodzą, zafascynowane jego książką, będą miały taki sam, w dodatku męski głos. I tutaj na scenę wkracza powód, dla którego Michael będzie przekonany, że kobieta, którą poznaje, jest tą jedyną. Powód ten, jak się już zapewne domyślacie, jest prosty – Lisa, bo tak na imię ma kobieta, jako jedyna wyróżnia się dla Michaela z tłumu,w dodatku jej głos jest wyjątkowy, oryginalny, odrębny. I choć dla przeciętnego widza Lisa – albo Anomalisa, jak zaczyna nazywać ją mężczyzna, dając upust swojej miłości, ale zarazem zdając sobie sprawę z wyjątkowości takiego stanu rzeczy – w żaden sposób nie okaże się szczególna, to dla niego jej wyjątkowość będzie oczywistością. I może, oddając się już nieco bardziej metafizycznym, metaforycznym i symbolicznym rozważaniom, właśnie tym jest miłość, zakochanie? Taką lżejszą odmianą zespołu Fregoliego, kiedy z nieznanych dla nas samych przyczyn, ta jedna jedyna osoba wyróżnia się z tłumu, jawi nam się jako szczególna, podczas gdy cała reszta to jednolita masa? Anomalisa według zapowiedzi i entuzjastycznych opinii krytyków ma być dziełem opowiadającym o wszystkim tym, co tak bardzo ludzkie – o przemijalności, otaczającym nas świecie, relacjach z innymi ludźmi, przypadkowości, śmiertelności i miłości. Największe wrażenie robi oczywiście zdanie Matta Patchesa z “Esquire”: Najbardziej ludzki film roku, a nie gra w nim żaden człowiek. Biorąc pod uwagę chorobę głównego bohatera, w oryginale usłyszymy w animacji jedynie trzy głosy. Tom Noonan użyczył swojego głosu  różnym bohaterom jawiącym się Michaelowi jako ta sama osoba, Jennifer Jason Leigh nominowana do tegorocznych Oscarów za rolę w filmie Nienawistna Ósemka użyczyła swojej barwy Lisie, a głównego bohatera udźwięcznił David Thewlis znany z takich ról jak Duncan w najnowszej adaptacji Makbeta, profesor Lupin z serii o Harrym Potterze czy Dennis Sciama z Teorii wszystkiego. Nam pozostaje czekać na film i mieć nadzieję, że polscy dystrybutorzy pozostawią Anomalisę z oryginalnymi głosami.

Anomalisa Official Trailer #1 (2015) – Charlie Kaufman Stop Motion Animation HD


Alvin plakatAlvin i wiewiórki: Wielka wyprawa (Alvin and the Chipmunks: The Road Chip) – reż. Walt Becker

USA | Animacja, Familijny, Komedia

Po animacji dla dorosłych pora na bajkę, dzięki której najmłodsi kinomani również będą mogli zasiąść na sali w oczekiwaniu na przygodę rozgrywającą się na wielkim ekranie. Alvin i wiewiórki: Wielka wyprawa to już czwarty pełnometrażowy film opowiadający o niesfornych, ale jakże uroczych wiewiórkach. Jak oczywiście wszyscy na pewno pamiętamy (ależ oczywiście, że pamiętamy…) w pierwszej części Alvin i dwójka jego kumpli, Szymon i Teodor, poznali Dave’a – mężczyznę profesjonalnie zajmującego się tworzeniem piosenek. Dave wyniuchał w wiewiórkach niecodzienny talent i postanowił pomóc im w karierze. Szybko jednak okazało się, że tę czwórkę połączą relacje nie tylko muzyczne. I nie, zbereźnicy, wyrzućcie z głowy obraz, który właśnie Wam się w niej zrodził… Chodzi oczywiście o relacje rodzinne. Wiewiórki i Dave tak się polubili, że od tej pory zamieszkali razem, a mężczyzna stał zarówno ich przyjacielem, jak i opiekunem. W kolejnych dwóch częściach zwierzaki mierzyły się z różnymi perypetiami, a przede wszystkim było to: konkurencyjne damskie trio z części drugiej i niespodziewany pobyt na bezludnej wyspie w części trzeciej. Oczywiście, jak można się domyślić – bo to przecież bajka dla dzieci – finały wszystkich części były szczęśliwe, a Alvin, Szymon, Tobiasz i Dave żyli sobie razem w radości i przyjaźni. Jednak w czwartej części wszystko może ulec diametralnej zmianie. Dave poznaje bowiem kobietę, w której się zakochuje, a wkrótce zabiera ją na wycieczkę do Miami.  I choć dla wiewiórek jasne jak słońce jest to, że one również pojadą – plan Dave’a tego nie zakłada. Jakby tego było mało, syn jego ukochanej stanowi również pewien problem, a kiedy Alvin i pozostała dwójka nabierają mylnego przeświadczenia, że w Miami ich opiekun będzie chciał się oświadczyć, a co za tym idzie je porzucić… tworzy się bajka pełna przygód, omyłek i zabawnych sytuacji. Wiewiórki wpadają bowiem na szalony pomysł, aby w sekrecie wybrać się do Miami śladem Dave’a i jego ukochanej i przeszkodzić w zaręczynach. Czy im się to uda? Czy mężczyzna naprawdę zamierza się ustatkować? I czy musi się to wiązać z porzuceniem zwierzątek? No i przede wszystkim – co szalonego wymyślą po drodze Alvin i wiewiórki? Jeśli uważacie, że Wasze dzieciaki będą chciały poznać odpowiedzi na te pytania, myślę, że nie ma się co wahać. Oglądając zwiastun jako człowiek dorosły, można oczywiście pomyśleć, że bajka nie zapowiada się nazbyt optymistycznie, ale trzeba również przyznać, że same wiewiórki pozostają w tym wszystkim zabawne i urocze. Tak jak w poprzednich częściach, w rolę Dave’a wcielił się Jason Lee, którego dorośli widzowie kojarzyć mogą jako odtwórcę głównej roli w zakończonym już (wielka szkoda) serialu komediowym My name is Earl. Lee dał się poznać szerszej publiczności również w filmach takich jak: Łowca snów, Vanilla Sky czy Clerks – Sprzedawcy 2. W polskiej wersji językowej głosu mężczyźnie użyczył natomiast Wojciech Paszkowski, znany z dubbingowania takich postaci jak: Kot Ik, Ross z Przyjaciół, Kurczak (ten od Krowy) Mike Wazowski czy Druga Ślepa Mysz i Trzy świnki ze Shreka. Również pozostałe osoby podkładające głos pod główne postaci w polskiej wersji nie zmieniły się względem poprzednich części. Pod wiewiórki głos podkładają więc: Grzegorz Drojewski pod Alvina, Artur Pontek pod Szymona i Tomasz Steciuk pod Teodora. No cóż, być może Alvin i wiewiórki: Wielka wyprawa nie zalicza się do kina ambitnego (a raczej na pewno), ale myślę, że spokojnie można zabrać na tę bajkę dzieciaki, a kto wie, może nawet sami pośmiejemy się z perypetii bohaterów?

Alvin i wiewiórki: Wielka wyprawa – polski zwiastun


Janis plakatJanis  (Janis: Little Girl Blue) – reż. Amy Berg

USA | Biograficzny, Dokumentalny, Muzyczny

Nominowana do Oscara za film I zbaw nas ode złego reżyserka, Amy Berg, tym razem podjęła się zadania ze wszech miar trudnego i poniekąd bolesnego dla przyszłych jego odbiorców. Nie da się jednak ukryć, że na równi ze smutnym wydźwiękiem filmu towarzyszyć mu będzie ten ważniejszy – pamięciowy, sentymentalny, a miejmy nadzieję, że również mimo wszystko taki, jak czasy, w których żyła bohaterka tego obrazu – a więc kolorowy, radosny i podnoszący na duchu. Może się wydawać, zwłaszcza tym, którzy nie są fanami twórczości Janis Joplin, że film biograficzny o zmarłej w wieku dwudziestu siedmiu lat artystce, której kariera trwała niezwykle krótko, może być z tego powodu pozbawiony racji bytu. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę rolę Joplin, jaką odegrała w światowej muzyce, rzesze fanów, a wręcz swoisty kult, jakim jest do tej pory otaczana – nie moglibyśmy powiedzieć nic bardziej mylnego i krzywdzącego. Całkiem niedawno, bo w sierpniu ubiegłego roku, w Polsce swoją premierę miał film dokumentalny i biograficzny o Amy Winehouse, piosenkarce zmarłej również w wieku fatalnych dwudziestu siedmiu lat i film ten, którego tytuł polski stanowiło również wyłącznie imię piosenkarki, 28 lutego walczyć będzie o Oscara w kategorii najlepszego pełnometrażowego filmu dokumentalnego. Amy zdobył dużą popularność na świecie i wszystko wskazuje na to, że podobne zainteresowanie osiągnie obraz Janis. Artystka była osobowością niezwykle barwną, a film w dużej części można by nazwać epistolarnym, ponieważ w ogromnej mierze opiera się właśnie na listach. Oprócz tego film “zlepiony” będzie z archiwalnych zdjęć, z wszelakich zapisków samej Joplin i nagrań. Nie da się ukryć, że ogromne znaczenie w filmie odegrają czasy, w których artystce przyszło żyć, a które poniekąd naznaczyły ją zarówno jako człowieka, jako kobietę, ale także właśnie jako muzyka. Janis Joplin na początku zaczynała zresztą swoją przygodę ze sztuką od malarstwa, aby dopiero później z grupą przyjaciół zacząć udzielać się muzycznie. Berg przeniesie nas do dzieciństwa artystki spędzonego w Texasie, gdzie Joplin czuła się wyobcowana i samotna. Odrzucenie dziewczyny i jej poczucie braku akceptacji przez środowisko pogłębiały jej problemy z nadwagą, które później poskutkowały widocznymi bliznami na ciele. Jednak to nie nasz wygląd ostatecznie naznacza nas na całe życie i tak też było w przypadku Janis Joplin. Wyróżniała ją bowiem nie tylko fizyczność, ale przede wszystkim zachowanie – podczas gdy inni oddawali się plotkom i wygłupom, ona czytała i malowała. Wbrew wszystkim i wszystkiemu, nawet za cenę akceptacji, nie głosiła rasistowskich poglądów. Jej życie zmieniło się, kiedy wyjechała i zaczęła karierę muzyczną wraz z grupą, z którą wydała dwa albumu i której stała się znakiem rozpoznawczym, a także poniekąd przepustką do kariery. Solowe albumy Janis Joplin ukazały się niestety w liczbie tylko dwóch, z czego ten ostatni już po śmierci artystki. Janis ma być filmem przemyślanym i pełnym, wzruszającym, tłumaczącym i zabierającym widza w podróż nie tylko do młodości i kariery piosenkarki, ale także do czasów, w których wszystko było inne, do czasów hipisowskich, z którymi kobieta była mocno związana i których stanowcze ślady słychać w jej twórczości. Dość oczywistym wydaje się być fakt, że film Janis będzie miał dość ściśle określone grono odbiorców, wątpię bowiem, aby ktoś, kto twórczością i życiem wokalistki i autorki tekstów nigdy się nie interesował i nie interesuje teraz, był zainteresowany seansem. Zresztą wydaje się, że tylko widz znający dokonania artystki i szanujący je, doceni dzieło Amy Berg i dostrzeże w nim prawdziwą perłę.

Janis – zwiastun


miara człowieka plakatMiara człowieka (La Loi du marché) – reż. Stéphane Brizé

Francja | Dramat

Ten film, ostatni już z dziewięciu jutrzejszych premier kinowych, choć dzieje się we Francji, opowiada o Francuzie i francuskim rynku pracy, może być zrozumiany chyba w każdym kraju. Nie bez przyczyny zresztą jego tytuł brzmi Miara człowieka. Bo przecież ostatecznie – choć często o tym zapominamy – nie określa nas kraj, z którego pochodzimy, czy w którym mieszkamy, albo status społeczny, ale właśnie to, co czyni nas człowiekiem, co określa nas jako istotę rozumną. Choć warto wiedzieć, że nie jest to tytuł oryginalny, lecz zaczerpnięty od angielskich tłumaczy; francuski tytuł znaczy mniej więcej tyle co “prawa rynku”. Jednak po opisie filmu i niedługim zwiastunie śmiało można wydać wyrok, że obydwa tytuły są nie tylko adekwatne do treści obrazu, ale co więcej na pewnym etapie mogą okazać się spójne. Głównym bohaterem Miary człowieka jest Thierry Taugourdeau – mężczyzna, mąż, ojciec, bezrobotny. Thierry nie ma pracy od ponad roku, od momentu, kiedy został zwolniony z fabryki, w której pracował jako mechanik. Na początku więc śledzić będziemy perypetie mężczyzny związane z próbą znalezienia pracy, z przesiadywaniem w urzędzie, z bezproduktywnymi kolejnymi rozmowami kwalifikacyjnymi. I jeśli macie stałą pracę, jeśli szczęście się do Was uśmiechnęło i nigdy nie poznaliście gorzkiego smaku odbijania się od jednego przyszłego-niedoszłego pracodawcy do drugiego, cierpkiego smaku wystawania w kilometrowej kolejce do urzędu tworzącej się od bladego świtu, tylko po to, aby usłyszeć, że zmarnowałeś swój czas (a nie daj boże pani urzędniczki!) – nie zrozumiecie w pełni beznadziei, bezsilności i nawet agresji do świata, jaką może wtedy odczuwać człowiek. Niestety może się okazać, że większość z nas zna ten stan. Stan, kiedy przez całą rozmowę wmawiasz sobie, że to nic, że to poniżej twoich kwalifikacji, że to nic, że mniej zarobisz, to nic, że już na starcie traktują cię z góry… – tylko po to, by i tak odejść z kwitkiem. A jednak Thierry dostaje w końcu pracę. Nie wie co prawda, jak za niską wypłatę na stanowisku ochroniarza utrzyma swoją rodzinę, ale i tak ją przyjmuje, bo co innego mu pozostało? Zostaje więc ochroniarzem w jednym z supermarketów i szybko okazuje się, że jego – czysto ludzkie – poglądy mijają się kompletnie z poglądami i sposobem postępowania jego szefów. Do jego obowiązków nie należy bowiem wyłącznie czujne obserwowanie klientów i powstrzymywanie ich przed kradzieżą, ale również baczne przyglądanie się innym pracownikom, ponieważ każdy najdrobniejszy błąd będzie idealnym pretekstem do zwolnienia, które stało się deską ratunku, kiedy okazało się, że nikt nie kwapi się do przejścia na wcześniejszą emeryturę. Thierry od początku czuje się źle w swojej pracy, jednak nie o jego samopoczucie w niej chodzi, a o zarobek – marny, bo marny, ale jakiś. Momentem przełomowym okaże się jednak sytuacja, kiedy na kradzieży mięsa zostanie przyłapany w sklepie starszy mężczyzna, który, jak się okaże, nie ma pieniędzy na zapłatę nie tylko przy sobie, ale w ogóle; nie posiada domu ani rodziny czy przyjaciół. W naszym bohaterze coś wtedy pęka i skłania do buntu – czy wyłącznie moralnego, czy takiego, który przełoży się również na konkretne decyzje i czyny, będziemy się musieli dopiero przekonać. Obserwować będziemy głównego bohatera jednak nie tylko w pracy, ale również przeplatana ona będzie scenami z domu, z lekcji tańca czy wizyt w bankach po kredyty. Ot, zwykły dzień zwykłego człowieka, który nie może sobie pozwolić na wszystko, a chciałby chociaż na podstawowe rzeczy. Brizé zatrudnił w swoim filmie do głównej roli aktora, z którym spotkał się już wielokrotnie na planach swoich filmów, Vincenta Lindona. Otrzymał on zresztą za swoją rolę Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes. Obok niego na ekranie wystąpili: Karine de Mirbeck jako żona i Matthieu Schaller jako jego syn. Miara człowieka zapowiada się na naprawdę interesujący i przede wszystkim prawdziwy film, który pod lupę bierze lecące na łeb na szyję człowieczeństwo, które powinno być przecież czymś, do czego dążymy, a nie czymś, od czego uciekamy. Warto będzie zobaczyć.

Miara Człowieka trailer


Fot.: United International Pictures, Gutek Film, Vue Movie Distribution, Monolith Films, Aurora Films, United International Pictures, Imperial – Cinepix, Mayfly, Against Gravity

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Tagi"Teoria wszystkiego"27 latadaptacjaAgainst GravityAgnieszka DygantAlexander FehlingAlexandre DesplatAlicia VikanderAlvin and the Chipmunks: The Road ChipAlvin i wiewiórki: Wielka wyprawaAmber HeardAmy BergAndré SzymanskiAndrzej GrabowskianimacjaAnna KarczmarczykAnna MuchaAnomalisaArtur PontekAubrey PlazaAurora FilmsAuschwitzAuschwitz-BirkenaubajkaBarszczykBeata KawkaBękarty wojnyBen WhishawbezrobocieBig Brother & the Holding CompanybiograficznybluesBogusław LindaCharlie KaufmanchorobaciałocierpienieCo Ty wiesz o swoim dziadku?człowieczeństwoDan MazerDanny CohenDaveDavid EbershoffDermoa MuroneyDesperoDirty GrandpadokumentdramatDuke JohnsondziadekDziewczyna z portretuEddie RedmayneEinar WegenerfantasyFlorydaFriederike BechtgangsterGebelsgenderGerda WegenerGert VossGéza RöhrigGiulio Ricciarelligodnośćgrupa mokotowskaGrzegorz DrojewskiGutek FilmhistorycznyhitlerowcyIm Labyrinth des SchweigensImperial - CinePixJanis JoplinJanis: Little Girl BlueJason LeeJason MantzoukasJohann RadmannJohannes KrischJulia PogrebińskaJulianne HoughKarine de MirbeckkinokobietamkomediaKrzysztof CzeczotkwalifikacjekłamstwaLa Loi du marchéLabirynt KłamstwLászló NemesLevente MolnárLili ElbeludzkośćMaja OstaszewskaMajamiMatthieu SchallerMayflymałżeństwomężczyznaMiamiMiara człowiekaMichael StonemiłośćMonolith FilmsmoralnośćmuzykaNajlepszy Film Nieanglojęzycznynarkotykiniemcyobozy zagładyochroniaćofiaryojciecopiekunoświadczynyOświęcimPatryk Vegapierwsza operacja zmiany płciPiosenkiPiotr StramowskiPitbullPitbull. Nowe porządkipochówekpogrzebPola Negripolicjapowiernicy tajemnicprawdziwa historiapremieryprokuratorprzemijanieprzestępczośćprzygodaRobert De Nirorockruch hipisowskirutynaSaul fiaSebastian KochseksseksualnośćśmierćSonderkommandosprawiedliwośćstatus społecznyStéphane BrizésynSyn SzawłaThe Danish GirlThierry TaugourdeauTodd CharmontTom HooperTomasz OświecińskiTomasz Steciuktożsamość płciowatragediatransseksualizmUnited International PicturesUrs Rechnurząd pracyusaużywkiVincent LindonVue Movie DistributionWalt BeckerwarszawawdowiecWęgrywielka brytaniawnukWojciech PaszkowskiwojnawsparciewulgaryzmywycieczkazabójstwoZac Efronzapowiedzizaręczynyzbrodniazespół Fregoliegozmiana płciZoey DeutchżycieŻydziZłota Palma