Książki,Recenzje

Świat po apokalipsie – Kate Brown – „Czarnobyl. Instrukcje przetrwania” [recenzja]

czarnobyl. instrukcje przetrwania
czarnobyl. instrukcje przetrwania

Współczesna wersja apokalipsy, która rozgrywała się na oczach wielu z nas, zawładnęła już masową wyobraźnią. Strefa wykluczenia wokół czarnobylskiej elektrowni jądrowej to dziś cel wielu wycieczek sporej grupy turystów. Miejsce wymarłe, postapokaliptyczne, powoli przejęte przez wszędobylską naturę, której nikt i nic nie może przeszkodzić – tak można w skrócie opisać Zonę. Jak jednak opisuje ją Kate Brown w najnowszym reportażu Czarnobyl. Instrukcje przetrwania? Na pewno zauważa, że fascynacja miastem Prypeć, ta kulturowa, odsunęła trochę na bok rzeczywiste problemy strefy wykluczenia. Paradoksem, jaki można zaobserwować, jest to, że wzrost zainteresowania Czarnobylem wcale nie przekłada się na większą wiedzę i większą wrażliwość dla przesiedleńców, dla tradycji kulturowej Polesia, która zamarła z powodu katastrofy. Przyczyn jest wiele i te przyczyny, ale przede wszystkim skutki owej najtragiczniejszej katastrofy w dziejach energetyki jądrowej, stara się wyjaśnić i przybliżyć autorka. Reportaż to zapis jej wielu podróży na Ukrainę i do Białorusi, to efekt jej ciężkiej reporterskiej pracy nad wieloma tomami starych akt i przede wszystkim spotkań z ludźmi, na których katastrofa odcisnęła swoje piętno.

To, co wydarzyło się za naszą wschodnią granicą 26 kwietnia 1986 roku, do dziś pozostaje przedmiotem wielu teorii, rozważań i domysłów. Pozostawiło po sobie szereg spekulacji na temat bezpieczeństwa energetyki jądrowej oraz wpłynęło już, tu i teraz, na kulturowy aspekt Czarnobyla – o katastrofie powstawały nie tylko filmy dokumentalne, ale również fabularne (Chernobyl: The Final Warning z 1991 r.), w tym horrory (Czarnobyl. Reaktor strachu z 2012 r.), do katastrofy odnosi się gra S.T.A.L.K.E.R, a wielu twórców postanowiło również w swojej muzyce poruszyć ten temat (np. Jacek Kaczmarski w piosence Dzień gniewu II [Czarnobyl]). Dziś marzeniem wielu jest podróż do strefy wykluczenia i zobaczenie na żywo tego postapokaliptycznego świata. Ale wtedy, w roku 1986, nikt jeszcze nie myślał o turystyce do skażonego miejsca. Każdy rozważał, czy aby na pewno przyjął odpowiednią dawkę leku? Czy radioaktywna chmura ominie nasz kraj? Co będzie, jeśli nie ominie, i czego nam jeszcze nie mówią? Te i wiele innych pytań było w pełni uzasadnionych.

Czarnobyl. Instrukcja przetrwania porusza problem z nieco innej strony. Autorka stara się nam przybliżyć skutki długofalowe, pokazać wpływ na środowisko oraz zachować pamięć świadków zdarzeń, a także opisać nam, jaki wpływ na życie tych ludzi miała katastrofa. Kate Brown pokazuje wiele nieścisłości, które pojawiały się w badaniach, w komunikatach władzy, jak zdezorientowana była ludność, jak mocno odbiła się tragedia na stosunkach międzynarodowych oraz to, jak zimna wojna doprowadziła do nieufności między sąsiednimi krajami, które nie były w stanie się zmobilizować i przeprowadzić, tak potrzebnego w tym czasie, dialogu.

Podczas lektury byłam nie raz przytłoczona faktami, liczbami i obliczeniami, dlatego na mnie największe wrażenie robiły pojedyncze sytuacje, nie statystyki. Pewne opisy wywoływały ciarki, jak ten, o „radowych dziewczynach”, które w latach dwudziestych minionego wieku malowały radem napisy na tarczach zegarków, które miały jaśnieć w mroku. Żeby to dobrze zrobić, śliniły czubki pędzelków. Pierwszymi objawami były bóle stawów, kruszące się zęby, anemia. Ich kości powoli zyskiwały strukturę plastra miodu – kruszyły się i pękały, a operacje tylko pogarszały ten stan, bo rany nie chciały się goić.

Sam tytuł książki – Czarnobyl. Instrukcje przetrwania – nawiązuje jednak nie tylko do katastrofy, ale też do broszurki, którą władze przygotowały po to, aby oswoić lokalną ludność i poinstruować ludzi, jak mają odtąd żyć na skażonych terenach. Znajdują się tam takie wytyczne, jak chociażby informacja, że nikt nie ucierpi i że promieniowanie uległo już rozpadowi oraz to, że można już bez obaw spożywać lokalnie rosnące produkty bez obaw o swoje zdrowie. Później jednak w broszurce znajdują się takie informacje:

Nie jeść grzybów, jagód, miejscowego mięsa i nabiału, regularnie zmywać lica domów, nie puszczać dzieci do lasu, zebrać górną warstwę gleby w ogrodach i zakopać w grobownikach.

W książce Kate Brown znajdziemy też mnóstwo przykładów na to, jak ówczesna władza radziła sobie z kłopotliwym dla nich skutkiem katastrofy – tonami skażonego bydła, trzody, owoców, mleka. Niepokojące są niektóre fragmenty:

(…) pracownicy rzeźni mieli dzielić mięso w zależności od stopnia napromieniowania. Przy przerobie należało mielić skażone mięso i po dodaniu doń odpowiedniej ilości czystego surowca produkować kiełbasy.

oraz:

W 1987 roku 317 ton mrożonego, radioaktywnego mięsa załadowano do wagonów i wysłano ten wątpliwy dar do republiki Gruzji.

Niestety, były również takie przypadki :

(…) Europejska Wspólnota Gospodarcza zgodziła się kupić skażone zboże. Po wymieszaniu z czystym ziarnem zostało ono przekazane do Afryki i NRD jako „pomoc humanitarna”.

Dezinformacja panująca na terenach strefy wykluczenia sprawiła, że miejscowa ludność żyła w wielkim strachu i przede wszystkim niewiedzy na temat możliwych skutków skażenia. Brak konkretnych danych dotyczących chorób oraz to, że miejscowi nie mieli zbyt dużej wiedzy na temat promieniotwórczości, sprawiła, że każdą jednostkę chorobową przypisywali właśnie katastrofie. Czy słusznie? Autorka nie przedstawiła zbyt wielu badań i dowodów w tej sprawie, ale mimo to sugeruje, że skutki awarii w Czarnobylu są równie wielkie jak wcześniejsze katastrofy jądrowe, a mówi ona przede wszystkim o bombach zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki 6 oraz 9 sierpnia 1945 roku. To pierwsze i jedyne użycie broni atomowej w konflikcie wojennym. Różne źródła mówiły, że nawet 100 tys. osób mogło umrzeć wskutek wybuchu bomb atomowych, ale ostatecznie w latach 60. udowodniono, że tylko 800 osób można bezsprzecznie zaliczyć do ofiar wybuchu. Jak jest w przypadku Czarnobyla? Takie dane mówią wciąż tylko o 31 osobach, które zostały uznane oficjalnie za ofiary wypadku.

Nie wiem, jak mam ocenić nagromadzone w książce informacje, fakty oraz przypuszczenia. Niewątpliwie autorka poświęciła mnóstwo czasu na to, aby jak najdokładniej przedstawić te najgorsze skutki czarnobylskiej katastrofy. Mało tu jednak obiektywizmu, wydaje mi się, że wszystko składa się ku tezie, że energetyka jądrowa to największe zło. Czarnobyl i katastrofa jądrowa to pokłosie wielu błędnych decyzji władz, z którymi Ukraina i Białoruś zmagają się po dziś dzień. Jeszcze w latach 2003-2005 Ukraina przeznaczała 5 -7 % budżetu na wydatki związane z katastrofą, a Białoruś 6%. To przede wszystkim koszty socjalne dla ludności żyjącej na skażonych terenach.

Strefa wokół Czarnobyla do dziś pozostaje zamknięta i obowiązuje tam całkowity zakaz przebywania. Mimo tego, w niewielu domach w okolicznych wsiach można spotkać jeszcze jakiegoś zbłąkanego mieszkańca, który wcale nie ma ochoty mieszkać gdzie indziej, gdyż tu żył od dziecka i tu żyli jego pradziadowie. Ponadto Zona stała się miejscem wielu wycieczek dla spragnionych apokaliptycznych emocji ludzi – opuszczone i zarośnięte dziką zielenią blokowiska, wszechobecny las, cisza i złowrogi klimat. Niegdyś tętniące życiem miasto, a dziś to jedynie martwa strefa dostępna dla śmiałków.

Fot.: Wydawnictwo Czarne

Ocena6
6Ocena ogólna
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!