azyl

Dom pod zwariowaną gwiazdą – Diane Ackerman – „Azyl” [recenzja]

Antonina i Jan Żabińscy – ogród zoologiczny był całym ich życiem. Tu mieszkali, wychowywali dziecko, pracowali, snuli plany na przyszłość. Potem nie bez przyczyny nazywano go domem pod zwariowaną gwiazdą. Przed niemiecką okupacją był rajem na ziemi. Po bombardowaniu stał się azylem dla kilkudziesięciu osób, które ukrywały się w domu, piwnicach, a nawet pustych klatkach po zwierzętach. Niczym Arka Noego warszawski ogród starał się ocalić tyle istnień, ile tylko zdołał. A wszyscy mieszkańcy żyli ze sobą w symbiozie. Tu nawet goście otrzymywali zwierzęce przezwiska, a zwierzętom nadawano ludzkie imiona. Jak temu małżeństwu udało się ocalić tyle osób, zważywszy na to, że zoo znajdowało się niedaleko nazistowskich placówek? Odpowiedzi szukajcie w książce.

Niegdyś ogrody zoologiczne były własnością prywatną. Nawet magnaci, chcąc dać wyraz swojej zamożności, budowali w swoich dobrach menażerie. Dla Antoniny zwierzęta były niczym istoty wyciągnięte z egzotycznych bajek, gdzie ludzie mogą stanąć oko w oko z dzikimi zwierzętami. Była pewna, że wizyta w zoo jest w stanie poszerzyć ludzkie horyzonty, a interakcja z „małymi braćmi” pozwala kontaktować się ze zwierzęcą stroną swojej natury – otwiera przed zwiedzającymi pewnego rodzaju niewidzialny pomost.

Niestety po wielu dobrych latach Warszawa została zbombardowana i zryta pociskami. Ucierpiał również ogród zoologiczny, w którym zaczęła panować cmentarna cisza. Hitlerowski reżim budził w Żabińskich grozę, ale w pewien sposób nauczyli się wykorzystywać go, by pomagać swoim przyjaciołom uwięzionym w getcie, a później umieścić ich w swojej posiadłości. Przez ich dom przewinęli się między innymi: Irena Mayzel, Ludwika Kramsztyk, dr Ludwik Hirszfold, dr Róża Anzelówna, rodzina Lewi-Łebkowskiego, dr Lonia Tenenbaum, mecenasowa Weissowa, rodzina Kellerów, Rchela Auerbach, Magdalena Gross oraz wiele innych. Sekretem powodzenia tej jakże śmiałej akcji była mania nazistów na punkcie rzadkich gatunków zwierząt. Ich bohaterstwo zadziwia tym bardziej, gdy uświadomimy sobie, że za jakikolwiek ludzki odruch w stosunku do Żydów groziła śmierć. Jak jednak mogło dojść do takiego barbarzyństwa w XX wieku?! – z niedowierzaniem zadawała sobie pytanie Antonina Żabińska. Przecież świat dawno już potępił zbrodnię i barbarzyństwa ciemnych epok swojej przeszłości.

Azyl śmiało można nazwać powieścią historyczną z uwagi na pojawienie się prawdziwych bohaterów oraz zdarzeń mających miejsce w okupowanej Warszawie. To również niezwykła opowieść o rodzinie: Antoninie zwanej „żoną Noego” oraz Janie zwanym „Franciszkiem (od świętego z Asyżu) na tle niemieckiej okupacji. Tworząc z domu tymczasowe schronisko, „stację tranzytową” dla uciekinierów z getta, dopóki nie znaleziono im nowej, bezpieczniejszej kryjówki, Jan odkrył, że ateizm nie chroni go przed wrażeniem, iż nie jest panem swego losu. Autorka oddaje snucie historii „dyrektorowej”. Niekiedy czytelnik może mieć wrażenie, że jest to wręcz jej biografia z uwagi na pojawiające się kartki z pamiętnika. Zawiedzie się jednak ten, kto w tej opowieści szukał informacji o ukrywanych Żydach, ich codziennym życiu i odczuciach, choć podtytuł książki na to właśnie wskazuje. Zostało im bowiem poświęcone niewiele miejsca. Za to z pewnością Azyl dotyka codziennego życia przepełnionego strachem, niepewnością i balansowaniem na granicy życia i śmierci. Pokazuje, w jaki sposób ludzie starali się „oszukać śmierć” i jak budowali siatki konspiracyjne. A przy tym całym balaście codzienności mimo wszystko próbowali zachować pogodę ducha i człowieczeństwo.

Fot.: Świat Książki

azyl

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.