Jedyne, co uwielbiam bardziej niż stare filmy, to stare książki. Za sprawą tych pierwszych mogę zajrzeć w przeszłość i zobaczyć świat takim, jakim był. Te drugie pozwalają zrobić coś więcej – zajrzeć do głowy autora i poznać jego sposób patrzenia na rzeczywistość, ukształtowany przez społeczeństwo i kulturę sprzed kilkudziesięciu lat. Draka w Harlemie to właśnie jedna z takich powieści. Dzięki wznowieniu przygotowanemu przez wydawnictwo Karakter możemy wrócić do Harlemu lat pięćdziesiątych i przekonać się, że choć świat bardzo się zmienił, ludzkie przywary pozostały zaskakująco aktualne. To była zabawna, dynamiczna, ale też momentami niepokojąca podróż.
Historia rozpoczyna się od sytuacji, która balansuje na granicy suspensu i absurdu. Jackson dostaje szansę na interes życia. Wystarczy zgromadzić tysiąc pięćset dolarów w dziesięciodolarowych banknotach, a pewien harlemski „magik” przy pomocy papierowych tubek i piekarnika zamieni je w setki. W kilka minut bohater ma stać się bardzo bogaty a wszystkie troski znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Zaraz, co?
Sam musiałem przeczytać pierwsze strony jeszcze raz, żeby upewnić się, że nie ominąłem jakiegoś kluczowego akapitu Draki w Harlemie. Nie – Chester Himes doskonale wiedział, co robi. Świadomie wrzuca czytelnika w środek szalonego pomysłu, który z pozoru nie ma prawa działać, po czym z wprawą wywraca wszystko do góry nogami. To rodzaj narracji, który dziś kojarzy się z kinem Quentina Tarantino – pełnym przypadku, czarnego humoru i lawiny nieprzewidzianych wydarzeń. Tyle że w tym przypadku należałoby powiedzieć odwrotnie: to Tarantino opowiada historie w duchu Himesa.
Oczywiście plan błyskawicznie bierze w łeb, a policyjny nalot przekreśla marzenia Jacksona o łatwym wzbogaceniu się. Od tego momentu bohater wpada w spiralę coraz większych kłopotów. Jedna decyzja pociąga za sobą następną, a każda kolejna sytuacja wydaje się jeszcze bardziej absurdalna od poprzedniej. Draka w Harlemie praktycznie nie zwalnia. Himes buduje napięcie krótkimi scenami, błyskawicznymi dialogami i nieustannymi zwrotami akcji. Kilkanaście stron tej książki potrafi dostarczyć więcej emocji niż niejeden współczesny kryminał czy thriller.
Niemniej ważny od samej intrygi jest język. Dialogi brzmią naturalnie, są pełne ulicznego slangu, ciętych ripost i specyficznego humoru mieszkańców Harlemu. Bohaterowie nie wypowiadają górnolotnych kwestii – mówią prosto, dosadnie i tak, jak nakazuje im codzienność. Trudno się temu dziwić. Dla wielu z nich największym sukcesem jest po prostu dotrwać do końca dnia, nie zostając pobitym, okradzionym lub aresztowanym.
Pod płaszczem błyskotliwej (choć bardzo zabawnej) powieści sensacyjnej Himes przemyca jednak znacznie więcej niż wartką akcję. Harlem jawi się jako miejsce, w którym bieda, rasizm i korupcja tworzą zamknięty krąg, z którego niemal nie sposób się wyrwać. Policjanci są brutalni i skorumpowani, drobni przestępcy próbują oszukać siebie nawzajem, a Jackson nie jest bohaterem z nieugiętym kręgosłupem moralnym. Trudno jednak oceniać jego wybory w oderwaniu od świata, w którym przyszło mu żyć. Himes nie usprawiedliwia swoich bohaterów, ale pokazuje, że są w dużej mierze produktem rzeczywistości, która od początku stawia ich na przegranej pozycji. Dzięki temu Draka w Harlemie pozostaje nie tylko świetną powieścią sensacyjną, lecz także gorzkim portretem społeczeństwa Ameryki połowy XX wieku.
Nie bez powodu twórczość Himesa do dziś uznawana jest za jedną z najważniejszych odsłon amerykańskiego czarnego kryminału. Choć od premiery Draki w Harlemie minęło ponad siedemdziesiąt lat, powieść wciąż czyta się znakomicie. Nie sprawia wrażenia muzealnego eksponatu, lecz żywej opowieści, która nadal potrafi bawić, zaskakiwać i prowokować do refleksji.
Cieszę się, że dzięki wydawnictwu Karakter ta powieść doczekała się wznowienia. W zalewie podobnych do siebie nowości stanowi powiew świeżości i przypomina, że klasyka nie musi oznaczać lektury obowiązkowej odhaczanej z poczucia obowiązku. Jeśli cenicie kryminały z wyrazistymi bohaterami, błyskawicznym tempem akcji i wyraźnym społecznym komentarzem, Draka w Harlemie zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Dusza anarchisty ściera się we mnie z romantycznym sercem. Jednego dnia rzucałbym koktajlem Mołotowa i palił rządowe pałace, innym razem wzruszam się nad twórczością klasyków literatury - Tołstoja, Steinbecka czy Remarque'a. W wolnych chwilach potrafię wyruszyć samotnie na szlak i biwakuję w ostępach przyrody. Moim marzeniem jest napisać powieść.
Na tej stronie wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? ZGADZAM SIĘ
Manage consent
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.