Drodzy Czytelnicy – Shaun Usher – „Listy niezapomniane” [recenzja]

Drodzy Czytelnicy,

Piszę do Was, aby opowiedzieć o niezwykłej książce, którą miałem okazję czytać. Listy niezapomniane, bo taki nosi tytuł, to tak naprawdę nie książka w normalnym znaczeniu tego słowa. To zbiór listów ludzi z całego świata, zarówno tych sławnych, jak i tych zupełnie nieznanych, zebranych i opracowanych przez Shauna Ushera, autora bloga Letters of Note.

Na pewno wpajano Wam zasadę, że nie wolno czytać cudzej korespondencji. Niektóre listy jednak nie powinny pozostać tajemnicą, szczególnie takie jak te, które prezentuje Usher. Jak głosi podtytuł książki, jest to „korespondencja godna szerszego grona odbiorców” i zgadzam się z tym zdaniem w stu procentach. Są tu zarówno giganci tacy jak Królowa Elżbieta, która postanowiła podzielić się swoim przepisem na babeczki z prezydentem Stanów Zjednoczonych, Dwightem Eisenhowerem, jak i zwyczajni ludzie, jak Jourdon Anderson – czarnoskóry niewolnik, który po odzyskaniu wolności napisał wyjątkowo trafny list do swego byłego pana, proszącego go o powrót. Jednak największą siłą tej książki jest nie tylko tekst, ale także reprodukcje wielu z przedstawionych w niej listów, w formie zeskanowanych zdjęć. Dzięki temu na własne oczy będziecie mogli przekonać się na przykład o tym, że Elvis Presley bazgrał jak kura pazurem.

Dużo czasu zajęłoby mi wymienianie tego, jakie jeszcze niesamowite listy można znaleźć w tym tomie. Ograniczę się zatem do tych, które mnie osobiście w jakiś sposób ujęły, rozbawiły lub po prostu zapadły w pamięć. Niemal na samym początku znajdziecie list wywołujący ciarki na plecach, napisany ręką samego Kuby Rozpruwacza, nadany „z piekła” i w obrazowy sposób informujący o nietypowych preferencjach kulinarnych tego słynnego mordercy. Jest też list piosenkarza, Nicka Cave’a, proszącego stację MTV o wycofanie jego kandydatury z walki o trofeum w kategorii najlepszego wykonawcy, tłumacząc się tym, że jego muza to nie koń i nie musi o nic rywalizować. Z kolei niezwykle wzruszający list słynnego fizyka, Richarda Feynmana, napisany do jego zmarłej żony, autentycznie sprawił, że moich oczu pociekły łzy. Były też takie listy, które zamiast łez, wywoływały atak szczerego śmiechu, jak na przykład ten wysłany przez Podpułkownika Alfreda D. Wintle do redaktora „The Timesa”, który w bardzo zwięzły sposób informuje, że napisał długi list, ale po przeczytaniu, wyrzucił go do śmieci. W innym liście, zwykły obywatel w niezwykle dowcipny sposób informuje Ministerstwo Ochrony Środowiska, które oskarżyło go o nielegalne stawianie tam na rzece, że powinni raczej pociągnąć do odpowiedzialności bobry. Dowiecie się też, dlaczego James Cameron nie zaproponował H.R. Gigerowi współpracy przy Obcym: Decydującym starciu oraz co tak naprawdę Alec Guinness sądził o swojej najsłynniejszej roli Obi-Wana Kenobiego i że grał u boku „jakiegoś Tennysona Forda”.

Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale szkoda by było zepsuć Wam zabawę odkrywania pozostałych listów i kawałków życia w nich zawartych. Bo tym właśnie są owe listy – możliwością spojrzenia na fragment czyjegoś życia, dowiedzenia się ciekawych rzeczy dotyczących ludzi znanych i podziwianych, ale też tych zwyczajnych, takich jak Ty czy ja. Shaun Usher dokonał rzeczy niezwykłej i oryginalnej, zbierając te fragmenty w jedną całość, ale brawa należą się też naszemu polskiemu wydaniu, po pierwsze dla wydawnictwa SQN, za wspaniały, szyty zbiór w twardej oprawie, a po drugie dla tłumacza, Jakuba Małeckiego, który podjął się nie lada wyzwania i jak sam napisał we wstępie, musiał wcielać się w setki różnych ról, żeby móc poprawnie przetłumaczyć wszystkie te listy. Panie Jakubie, wykonał pan kawał świetnej roboty. Dodano też polski akcent, którego nie było w oryginalnym wydaniu książki – ostatni list (a właściwie notatka) Wisławy Szymborskiej napisany do jej sekretarza Michała Rusinka.

Listy niezapomniane odkładam już na półkę, ale na pewno będę do nich wracał, bo to właśnie takiego rodzaju książka, której nie czyta się jak porywającej fabuły, ale od czasu do czasu sięga się po jeden z tekstów, w zależności od aktualnego nastroju. Lektura tylu wspaniałych listów jest też świetną inspiracją i prawdopodobnie skuszę się na napisanie kilku własnych, do osób zarówno tych bliskich mnie, jak i tych sławnych, z pozoru nieosiągalnych. Czego i Wam życzę, drodzy Czytelnicy. Inspirujcie się i piszcie listy!

Z poważaniem,

podpis

.

 

PS  Kiedy już zachwycicie się tym zbiorem, odwiedźcie koniecznie stronę autora – lettersofnote.com. Znajdziecie tam jeszcze więcej materiału i zapowiedź drugiego tomu (który, mam nadzieję, ukaże się także u nas, w swoim czasie).

Fot.: Wydawnictwo SQN

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Bębenek

Dziecko lat 80. Wychowany na komiksach Marvela, horrorach i kinie klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.