FEST Festival 2019 w Chorzowie – relacja

Pierwsza edycja Fest Festiwalu rozpoczęła się 23 sierpnia. Park Śląski w Chorzowie, jeden z największych parków w Europie liczący ok. 520 hektarów, rozbłysł w blasku świateł i w nieskończonych brzmieniach wplatających się w malowniczą zieleń. Oczywiście tylko część tego miejsca została wydzielona i zebrała sporą ilość osób chętnych na dwudniową przygodę z nowym festiwalem, chcącą doświadczyć radości, ekscytacji z uczestnictwa na wymarzonych koncertach. Zaproszeni artyści, dobra promocja wydarzenia, odpowiedni partnerzy czy lokalizacja zdecydowanie przyniosło dużo korzyści. Od tygodni czekano z zastanowieniem jaki ten festiwal właściwie będzie – osiem scen głównych, ponad 90 artystów z całego świata, instalacje artystyczne, nad którymi pracowało ponad 70 osób z całej Polski, kręgi taneczne, festiwal kolorów, wakepark, wioska wina… można by jeszcze tak wymieniać. To wydarzenie stworzone zdecydowanie dla wszystkich, którzy oczekują czegoś więcej, niż tylko koncerty.

DZIEŃ PIERWSZY 

Pełne słońce powitało pierwszy dzień festiwalu, pierwsze dźwięki mogliśmy usłyszeć na New Stage. Prezentowali się tam młodzi twórcy polskiej sceny muzycznej: Jagoda Kret, Bleeding Moses, Mary Spolsky, Honeycomb, Funkasanki. Dużo świeżych, fantastycznych odkryć, które działają w wytwórni płytowej Kayax. Najbardziej zapamiętany przeze mnie został zespół Rat Kru, rockandrollowa energia przełożona na elektroniczne dźwięki – trudno do tego nie tańczyć. Duet tworzą: Papa Musta odpowiedzialny za warstwę liryczno–wokalną i Rat One, odpowiadający za sferę muzyczną. Teksty odzwierciedlają to, jak patrzymy na rzeczywistość, czasem jeden zasłyszany zwrot przeradza się w piosenkę choćby „masujesz duszę basem” – podkreślają.

Niedaleko Sceny New weszliśmy z festiwalowymi towarzyszami w rytm piosenki Stars zespołu Rebeka, w nowych aranżacjach i jeszcze większej mocy dzięki dobremu nagłośnieniu lekko poruszały się ciała w ruchu i uśmiechu. Na Silesia Stage działo się tego wieczoru znacznie więcej. Koncert Viagra Boys Chłopcy ze Sztokholmu lubią się droczyć, bo akurat ich muzyce viagra zupełnie nie jest potrzebna. Wręcz przeciwnie, to właśnie materiał z debiutanckiego Street Worms może służyć za pobudzający specyfik. Pod sceną czuć było energiczną atmosferę siły i wyrazu. Ciało Sebastiana Murphy’ego, wokalisty, idealnie ukazywało emocje wyrażające to wszystko, co się nagle wydarzyło, swoim ruchem i sceniczną ekspresją.

Kontynuacją i lekkim uspokojeniem był koncert Christiana Berishaj pod pseudonimem JMSN prezentującego alternatywne melodie r’n’b, które unosiły się na wietrze poruszając drzewa w koło sceny oraz ludzkie ciała. Wszystko płynęło, wielu zdecydowało się usiąść na zielonej trawie i na moment dać wytchnienie drepczącym nogom przy tak przyjemnych utworach.

Chwilę później grał zespół tworzący muzykę elektroniczną oraz synth-pop – Little Dragon, który tworzą: cudowna piosenkarka szwedzko-japońskiego pochodzenia, Yukimi Nagano, oraz jej znajomi z liceum: Erik Bodin, Fredrick Källgren i Håkan Wirenstrand. Scena nabrała wraz z zachodem słońca kolorów. Minimalistyczny wystrój dużej sceny, która obudowana została małymi lampkami dawała pewnego rodzaju intymność dla uczestników, jak i pewnie dla twórców.

W równoległym czasie na Main Stage bujaliśmy się do projektu Albo Inaczej z Piotrem Ziołą, Miuosh-em, Natalią Nykiel, Rosalie, Ten Typ Mes-em, Krystyną Prońko, Te-Tris-em, Emilem Blefem. Następnie śladem dobrej polskiej muzyki słuchaliśmy między innymi takich utworów jak Wiosna, Niemiłość, Mississippi w ogniu w wykonaniu znakomitego w swojej twórczości Organka.

Godzina 22:00, nad tysiącem ludzi bezchmurne niebo, którzy wyczekiwali gwiazdy tego wieczora. Z początku miał to być Wu-Tang Clan, niestety, dosłownie na chwilę przed wydarzeniem organizatorzy poinformowali, że raperzy byli zmuszeni odwołać swój koncert. Sporo osób było zasmuconych i poirytowanych tą informacją. W ich zastępstwie udało się szybko znaleźć innego artystę zza oceanu, a konkretnie ScHoolboya Q, by w 18 godzin przyleciał na drugi koniec świata. Koncert ze strony odbiorców był dobrze odebrany, ale okazuje się, że sam artysta stwierdził, iż bardzo mu się nudziło i zdecydowanie liczył na większą publiczność. Nie wszyscy byli przygotowani na jego przyjazd.

Różnorodność i energia schowała się na Coke Tent Stage, gdzie zagrali BEMY, SOLAR, YOUNG IGI, Otsochodzi, Natalia Szroeder. Przeogromne wrażenie i show jakiego nie było tego dnia zrobił jeszcze MEUTE – zespół, który łącząc hipnotyczne techno z brzmieniem orkiestr marszowych, wypełnia potężną lukę między muzyką poprzednich stuleci i nowoczesną elektroniką. Używając tylko bębnów i instrumentów dętych odświeżają wizerunek staroświeckich orkiestr i bez użycia komputerów rewolucjonizują techno. Publiczność szalała, biła niekończące się brawa, krzyczała. Zdecydowanie dla niektórych były to najdłuższe i najcudowniejsze energetycznie chwile, które pozostawiły po sobie gęsią skórkę. Oczywiście był bis!

Podczas całej imprezy warto wspomnieć o sztuce, którą można było zobaczyć na każdym kroku. Strefy relaksu wśród drzew z hamakami, pufami, leżakami, dawały chwile wytchnienia, pojawiły się rzeźby oraz ściany na których mogliśmy, malując, ukazać naszą ekscytację i zostawić coś po sobie czy instalacje świetlne umieszczone w niektórych strefach. Dodatkowo przez dwa dni malowano specjalny mural, na którym pojawili się artyści tegorocznej edycji.

Po północy odbyliśmy spotkanie z norweskim DJ-em i producentem muzycznym, Alanem Walkerem, znanym z takich utworów jak Faded czy Different World. Na scenie obok pojawił się Lost Frequencies ze znanym utworem Reality i nie tylko. Obaj artyści zebrali pod sceną prawie cały roztańczony festiwal.

Nocna część Fest Festivalu w otoczeniu najbardziej zjawiskowej scenerii Kręgów Tanecznych Parku Śląskiego została otwarta o 20:00. Sceny takie jak: Raban o którą zadbał 175 BPM drum and bass – łódzki klub, aranżując scenę na miejsce z galaktycznej przyszłości, Astral Stage pod przewodnictwem Goadupa Arts, Culture & Music Festival zaprojektowanej przez naczelnego grafika The Essence imprez psytransowych w Polsce, która błyszczała z daleka tysiącami neonowych kolorów. Krąg Taneczny, którym zajął się jeden z najbardziej znanych klubów muzyki elektronicznej i eksperymentalnej – Smolna z Warszawy. Rozpoczynającym koncertem był islandzki DJset Kiasmos, a chwilę później KOLLEKTIV TURMSTRASSE i wielu innych. Warto podkreślić, że cały parkiet utworzony został na planie koła, który został otoczony głośnikami z każdej możliwej strony. Zdecydowanie każda komórka naszego ciała została przeszyta elektronicznym brzmieniem. Wszyscy ruszali się w swoich rytmach, wybierając sceny, na których najlepiej się czują, aż do samego rana.

 

DZIEŃ DRUGI

Tym, którym się udało wstać na pierwszy koncert następnego dnia (14:00) alternatywnego Kwiatu Jabłoni mocno gratuluję. Trawa czy hamaki zostały zajęte na chwilową regeneracje po dniu poprzednim, a uszy mocno wytężone na kolejną dawkę niemożliwego, czyli tego, co przygotowali organizatorzy. 24 sierpnia zagrali: Daria Zawiałow, Holak, Bedoes, Kolory, Baranowski. Tak malownicze miejsce zostało urozmaicone wyrzutem kolorowych proszków przez festiwalowiczów około godziny 17:00, pod napisem Fest podświetlanym nocą, oraz pokazami wodnych akrobacji wśród parkowej scenerii.

Wyczekiwanym wydarzeniem było wejście na scenę Jebena Smitha, który porwał słuchaczy w swoich niesamowitych brzmieniach, takich jak Watch me czy Plastic. Amerykański aktor, piosenkarz, raper, projektant odzieży rozbudził słuchaczy na kolejne godziny festiwalu, w którym zaprezentowała się grupa Kero Kero Bonito znana przede wszystkim z utworu Flamingo. To zdecydowanie wpadające w ucho melodie, rozkoszne instrumentacje.

Z lekkim spóźnieniem na scenę wkradła się angielska grupa tworząca muzykę z pogranicza electropopu, IDM czyli Metronomy, przypominając dokładnie o tym, że wakacje to relaks i niekończące się przygody.  W podobnym czasie mieliśmy okazję również przeżyć najbardziej intymny koncert tego dnia – Sevdalizy, pochodzącej z Iranu awangardowej artystki, poruszającej niełatwe społeczne tematy. Jej głęboki, zmysłowy głos unosił się w powietrzu, a po chwili mocno wchodził pod skórę, wprowadzając w niecodzienny świat indywidualnych emocji. Tuż obok pojawił się Polski zespół Kroki prezentujący nowe utwory z debiutanckiej płyty Controlled Chaos. Chłopcy wprowadzili odbiorców swoimi brzmieniami w świat niekończących się uczuć i poczucia lekkości. W przerwach starali się skomunikować z grającym na przeciwko Sokołem, co było miłym zabiegiem.

FEST festiwal to zdecydowanie spokojne przemieszczanie się pomiędzy scenami. Organizatorzy zaplanowali bardzo trafnie czasowo cały line-up. Każdy z nas zdążył na najważniejszy tej nocy koncert dwójki braci z Wielkiej Brytanii. Dźwięki duetu Disclosure było słychać w każdym zakamarku 500 ha parku. Po tak niebywałym show zdecydowanie należało wybrać się na Krągi Taneczne, by już na długo pozostać w imprezowym klimacie. Drugiego dnia pojawiły się nowe instalacje, a jednym z nich była ogromna kula dyskotekowa powieszona na drzewie. Catz’n Dogz, Vaal, Culture shock, Nozyo, Vitalic – to tylko część artystów, która prowadziła nas już do samego końca tej przecudownej przygody festiwalowej. Powoli jaśniało niebo, a śpiew ptaków wkomponował się w ostatnie DJ sety Virgini, Styropianu czy Matys B2B Sick. Pierwsza edycja Fest Festiwalu była niezapomnianym przeżyciem, z profesjonalną organizacją, artystyczną scenerią całego Parku Śląskiego oraz ogromną ilością dobrych brzmień dla każdego. Czekam z dużą ciekawością na kolejny rok! Fest!

Z Chorzowa relacjonowała Zuzanna Łapka.

Fot.: Zuzanna Łapka, fot. wyróżniająca: Fest Festival

Write a Review

Opublikowane przez

Małgorzata Kilijanek

Pasjonatka sztuki szeroko pojętej. Z wystawy chętnie pobiegnie do kina, zahaczy o targi książki, a w drodze powrotnej przeczyta w biegu fragment „Przekroju” czy „Magazynu Pismo”. Wielbicielka festiwali muzycznych oraz audycji radiowych (Radio Nowy Świat i Radio 357), a także zagadnień naukowych, psychologii społecznej i czarnej kawy. Swoimi recenzjami, relacjami oraz poleceniami dzieli się z czytelniczkami i czytelnikami Głosu Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *