Zakurzony Projektor

Podróż na księżyc 0

Zakurzony Projektor #3: “Podróż na księżyc” (1902)

Zgodnie z Waszym życzeniem, Zakurzony Projektor wraca z bardzo dalekiej podróży w czasie. W ankiecie (o której z pewnością już prawie każdy zapomniał) pytaliśmy Was, o czym wolicie następny odcinek, i większość z Was chciała poczytać w najbliższych dwóch wpisach o filmach czarno-białych. Zadanie to kosztowało mnie naprawdę sporo szperania w Internecie i chociaż miałem na oku kilka filmów, to w trakcie tych poszukiwań niektóre z moich wcześniejszych planów zostały zmienione. Efektem tego jest ten wpis, omawiający dzieło legendarnego twórcy, który do dziś nazywany jest wielkim magiem kina, a jego podejście do tworzenia filmów było prawdziwą rewolucją i miało olbrzymi wpływ na dalszy rozwój kinematografii na całym świecie.

Podróż na księżyc 1

Zakurzony Projektor #2: “9” (2009)

Kontynuujemy cykl Zakurzony Projektor, w którym omawiać będziemy filmy stare i nowe, nieoczywiste, niekoniecznie mainstreamowe, kinowe i te z serwisów streamingowych, zapomniane lub kompletnie nieznane szerszej publiczności oraz te, będące kiedyś (lub nawet teraz) na ustach wszystkich. Niedawno poprosiliśmy Was o pomoc w wyborze filmów na najbliższe dwa odcinki naszego cyklu i 58% Waszych głosów padło na filmy czarno-białe, natomiast pozostałe 42% zdecydowało się na filmy Netflixa. Spodziewajcie się zatem, że nasz Projektor stanie się bardziej zakurzony niż dotychczas. Jednak filmy czarno-białe dopiero przed nami – tymczasem dzielimy się wrażeniami z seansu filmu animowanego 9.

Filmy animowane nieodzownie kojarzą nam się z produktem przeznaczonym dla dzieci. Wszak to właśnie produkcje skierowane do młodszego odbiorcy nieustannie podbijają serca widzów, zgarniają najważniejsze nagrody filmowe i bardzo długo okupują wysokie miejsca światowego box-office. Ogólny trend nie znaczy na szczęście, że animacje dla dorosłych nie mają prawa bytu. Filmy takie jak Anomalisa, Grobowiec świetlików czy też Burtonowskie Miasteczko Halloween udowadniają, że również w taki sposób można dotrzeć do dojrzałego widza, a animacja w tym wypadku sprawdza się lepiej od standardowego dzieła filmowego. Nie inaczej jest z obrazem Shane’a Ackera o enigmatycznym i niewiele mówiącym tytule 9.

Podróż na księżyc 1

Zakurzony Projektor #1: “Truman Show” (1998)

Ruszamy z ostatnio zapowiadanym cyklem Zakurzony Projektor, w którym omawiać będziemy filmy stare i nowe, nieoczywiste, niekoniecznie mainstreamowe, kinowe i te z serwisów streamingowych, zapomniane lub kompletnie nieznane szerszej publiczności oraz te, będące kiedyś (lub nawet teraz) na ustach wszystkich. Serdeczne dzięki za pomoc przy wyborze okładki wyróżniającej! Mamy nadzieję, że zarówno zwycięzca, jak i wszyscy, którzy brali udział w zabawie poprzedzającej pierwszy wpis cyklu, zostaną z nami na dłużej i pokuszą się o dyskusję dotyczące samego filmu. Na pierwszy ogień klasyk sprzed dwudziestu lat – Truman Show.

Trudno dziś wyobrazić sobie kogoś, kto choćby nie słyszał o serialu Black Mirror. A nawet jeśli ktoś tylko słyszał, to znajomi bądź liczne komentarze dotyczące brytyjskiego serialu skłaniają (niemalże przymusowo) do poświęcenia swojego czasu i zapoznania się z tym, co też do zaoferowania ma dzieło, które wykracza zdecydowanie ponad zwyczajną rozrywkę. Nie zamierzam niczego ujmować serialowi ani wchodzić w polemikę odnośnie jakości oraz wybitności Black Mirror, bo to temat na kompletnie inną dyskusję, ale faktem jest, że wizję równie przytłaczającą, dającą odbiorcy do myślenia i poddającą w wątpliwość stan naszego społeczeństwa wykreowali już dwadzieścia lat temu twórcy filmu Truman Show, z Jimem Carreyem w roli głównej, i z pewnością ich podejście do tematu nie odbiega od tego, czym dziś zachwycają się miliony.