Stwory nocy i inne historie

Gaiman instant – Gaiman, Russell, Zulli, Bolton, Oakley – „Stwory nocy i inne historie” [recenzja]

Neil Gaiman to artystyczne objawienie, bez względu na to, w obszarze jakiego medium się wypowiada. Ze swadą łączy toposy i mitologie. Żongluje estetyką i narracjami, doprawiając swoje postmodernistyczne opowieści specyficznym humorem.  Z lekkością wykorzystuje klisze gatunkowe, by tworzyć nowe, fantastycznie nonsensowne światy, zbudowane na fundamentach grozy, melancholii i fantastyki. Z pozornie banalnej sytuacji potrafi wykreować wielopiętrowe metafory. Jest współczesnym baśniopisarzem. W antologii Stwory nocy i inne historie, krótkie narracyjne formy autorstwa Gaimana dostają drugie życie. Część tych publikacji jest już znana polskiemu czytelnikowi. W zbiorze pojawiły się jednak dwie perełki – pozycje wcześniej w Polsce niepublikowane.

Do niedawna wokół wszystkiego, co sygnowane nazwiskiem Neil Gaiman, panowało absolutne szaleństwo. Na fali gaimanomanii wypłynęło kilka komiksów – adaptacji opowiadań pisarza. Stwory nocy i inne historie są takim właśnie zbiorem komiksowych adaptacji. Swego czasu zostały wydane jako samodzielne albumy. Sam Gaiman przełożył te opowiadania na język komiksu. I choć ów zbiór zapowiadał się obiecująco, kusząc zwłaszcza dwoma niepublikowanymi dotąd fabułami, to ostatecznie zadowoli chyba tylko najzagorzalszych fanów pisarza.

Teatr grozy

„Fakty w sprawie odejścia panny Finch” to nowelka stylizowana na autobiograficzną. Opowiada o niezapowiedzianej wizycie Neila Gaimana w Londynie. Pisarz towarzyszy przyjaciołom oraz tajemniczej pannie Finch w wieczornym wyjściu na miasto i bierze udział w specyficznym przedstawieniu cyrkowym. Dominuje tu estetyka grozy. Mistrzem ceremonii w tym odrealnionym widowisku jest nie kto inny, jak sam Alice Cooper. Który zresztą idealnie wpisuje się w surrealistyczną konwencję tego dziełka.

Kolejna fabuła to Zakazane narzeczone niewolników bez twarzy w sekretnym domu nocy straszliwych żądz. W przeciwieństwie do tytułu, opowiadanie jest nieskomplikowane. Fabuła czerpie z powieści gotyckiej. Przewodni koncept nie jest szczególnie oryginalny. Gaiman zastanawia się co było, gdyby fantastyka i realność zamieniły się miejscami.

Targowisko próżności

Najlepiej w tym konglomeracie dziwności wypadają Morderstwa i tajemnice, czyli rasowy chandlerowski kryminał rozgrywający się wśród aniołów zajętych formowaniem wszechświata. Czuć tu prawdziwie gaimanowskiego ducha. Za udane można uznać też tytułowe Stwory nocy – pean na cześć kotów z Gaimanem jako głównym bohaterem. Z kolei Córka sów to prosta anegdota z dreszczykiem.

Estetycznie zbiór jest bardzo ciekawy, warstwa wizualna idealnie komponuje się z wysmakowanym stylem Gaimana. Momentami ma się wrażenie, że przeglądamy album z malarstwem impresjonistycznym, momentami natomiast stylistyka jest wręcz awangardowa.

Stwory nocy i inne historie to album wybitnie postmodernistyczny, świetny wizualnie, lecz nieco rozczarowujący warstwą fabularną. Przeznaczony jest przede wszystkim dla zagorzałym fanów pisarza. Czytelnicy nie zaznajomieni z twórczością Gaimana raczej nie zakochają się w niej po tej lekturze.

Fot. Egmont


Przeczytaj także:

Recenzja komiksu Hellblazer

Recenzja komiksu 30 dni nocy

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.