gdzie jesteś piękny świecie recenzja

Bajka dla lewicowego pokolenia XYZ – Sally Rooney – „Gdzie jesteś piękny świecie”

Sally Rooney zachwyciła świat swoją powieścią Normalni Ludzie o parze dorastających nastolatków. Po jej premierze została jej przyklejona etykieta „głosu pokolenia”. Nie jest to bezpodstawne i powiedziałabym nawet, że zasłużone, ponieważ z niesamowitą precyzją ujmuje charakterystykę pokolenia XYZ. Do rąk czytelników trafiła jakiś czas temu jej nowa powieść Gdzie jesteś, piękny świecie. Podobnie jak poprzedni tytuł autorki rodzi zachwyty wśród odbiorców, ale i powątpiewania. Czego właściwie dotyczą? Czy jakości wydanej powieści, czy jakości stawianych przez pisarkę diagnoz? Zatem przyjrzyjmy się powieści nieco bliżej.

Gdzie jesteś piękny świecie – o czym to właściwie jest?

Zacznijmy może od skrótu fabuły i przedstawienia głównych ról w tym współczesnym dramacie. W Gdzie jesteś, piękny świecie mamy pisarkę Alice, która jest uznaną i bogatą celebrytką po przejściu załamania nerwowego. Wyprowadza się na odludzie w poszukiwaniu spokoju. Tam zawiązuje romans z poznanym przez Tindera „prostym człowiekiem z ludu” o imieniu Felix. To jedna para, której romansowe losy przyjdzie nam śledzić.

Drugą jest przyjaciółka ze studiów pisarki Eileen i jej przyjaciel z dzieciństwa Simon. Dziewczyny pozostają ze sobą w kontakcie mailowym, w którym Eileen wydaje się wykształconą i inteligentną dziewczyną. Jednak w swoich fragmentach fabularnych staje się głupią, zahukaną i zagubioną dziewczynką. Jest typową romansową kobietą, która bez faceta nie trafi palcem do… Z kolei sam Simon jest przystojnym – co podkreślają wszyscy spotykający go bohaterowie, serio wszyscy, jakby czytelnik po jednym razie nie mógł sobie już tego zapamiętać – pełnym tajemnic, opiekuńczym typem współczesnego amanta spod znaku Edwarda czy Graya.

Psychoanaliza i metafizyczne drgania

Przyznam, że proza Rooney zawsze nastraja mnie na jakieś dziwne tony. Po lekturze tej powieści i Normalnych ludzi stawałam się na jakiś czas hiperwrażliwa na siebie i innych. Wciąż chciałam gadać o najbardziej skomplikowanych uczuciach, motywacjach i pragnieniach, analizować je i rozbrajać na kawałki niezależnie od pory dnia i nocy czy poziomu intymności. Podobnie jak bohaterowie Rooney, którzy niezależnie od ilości ubrań na sobie zawsze odnajdą czas na głęboką analizę własnych charakterów i pragnień. Doszłam do wniosku, że to trochę jednak dziwne. Ten aspekt jej pisarstwa jednak wzbudza we mnie – i z tego, co obserwuje także w innych czytelnikach – ambiwalentne uczucia.

Z jednej strony ta niezwykła wrażliwość na szczegóły pozwala tworzyć autorce ciekawe rozmowy, w których każdy gest i słowo są ważne. Bohaterowie pomimo swojego gadulstwa skrywają w sobie drugie tyle lęków i kompleksów, że wszystko staje się oznaką głębszych problemów psychiczno-emocjonalno-społecznych. Brzmi jak psychoanaliza – i tym właśnie jest.  Ten psychoanalityczny sposób budowania portretów bohaterów odpowiada także potrzebom współczesnego pokolenia. Potrzebie bycia zauważonym przez innych i zrozumienia dla skrywanych wewnątrz problemów. Doskonałym punktem kulminacyjnym tego wątku jest moment kłótni dwóch bohaterek, które przerzucają się pomiędzy sobą swoimi nieszczęściami. Jedna krzyczy o swoich zaburzeniach psychicznych (czytaj: załamanie nerwowe z powodu sukcesu literackiego), a druga o rozstaniu z kilkuletnim partnerem. Która z nich ochroni swój wyjątkowy status ofiary, która ma gorzej, której powinniśmy bardziej współczuć? Może znajdzie się ktoś, kto potraktuje to poważnie, dla mnie to czysta, być może niezamierzona, ironia.

Ciekawym zabiegiem, który stosuje Rooney, jest zestawianie właśnie tych niezwykle szczegółowych obrazów z szeroką perspektywą. Wywołuje to w czytelniku poczucie samotności i pewien egzystencjalny niepokój. Nie jest to nic odkrywczego. Już u Williama Blake’a w końcu możemy przeczytać: „Świat zobaczyć w Ziarenku Piasku,/ Niebo w Dzikiej Roślinie,/ Nieskończoność uchwycić w ręku, / A Wieczność w godzinie”. Te metafizyczne drgania u Rooney wywołują uczucie obawy o los bohaterów, który jest tak mocno zagrożony przez…  siebie, kończący się świat i upadek kultury.

Chcę i nie chcę – czyli kwintesencja pokolenia XYZ

Bohaterowie Rooney pomimo tego, że z pozoru niczego im nie brakuje, nieustannie walczą z jakimś brakiem, który zamienia ich życie w ziejącą pustkę. Życie płynie jakby obok nich, a oni w marazmie jedynie się temu przyglądają. Dlaczego tak jest? Ano chwieje się im cały świat, bo i kultura, w której żyją, chwieje się u podstaw. Do tego świat w kryzysie klimatycznym zaczyna płonąć dosłownie i w przenośni, zabierając im odwagę spojrzenia w przyszłość i robienia jakichkolwiek planów.

Postawa lewicowa każe im odrzucić wszelkie konserwatywne poglądy na małżeństwo, rodzinę, wiarę, nie dając im nic w zamian. Okazuje się jednak, że bez względu na pojęcia, nazwy, rytuały, w jakie ubierzemy te aspekty ludzkiego życia, ukryte w nich pragnienia człowieka pozostają te same. I tego w rzeczywistości chcą także bohaterowie powieści Rooney. Chcą drugiej osoby na dobre i złe, niewielkiej wspólnoty nadającej sens dalszemu życiu i poczucia bezpieczeństwa w perspektywie nieprzeniknionej przyszłości.

Nie mogło także i w tej książce zabraknąć komunistycznych sympatii Rooney. Jedynym bohaterem, który ma najbardziej trzeźwe uwagi, jest Felix – prosty chłopak pracujący w magazynie, który czasami lubi się zabawić. Bez wyższego wykształcenia, nie czyta książek, za to ma piękny głos, który wszystkich zachwyca. Wykonany przez niego utwór pochodzi z najgłębszych pokładów irlandzkiej kultury i porusza do głębi uczestników imprezy urodzinowej. Jest bohaterem stojącym najbliżej życia, a nie teorii na jego temat.

Gdzie jesteś,, piękny świecie Rooney świetnie charakteryzuje pokolenie XYZ – trzeba jej to przyznać. Co ciekawe, bohaterowie jej nowej powieści nie różnią się zbyt wiele od tych poznanych na kartach Normalnych ludzi. Choć dzieli ich około dziesięciu lat różnicy, mentalnie nadal są dziećmi z problemami dzieci. Różnią się jedynie tym, że używają mądrzejszych słów, wynikających z ich powierzchownie wyższego wykształcenia. Pozwala im to przerzucać się naukowymi teoriami jak linkami do Wikipedii. Rooney nie ocenia swoich bohaterów, choć pokazuje największe ich słabości. Dobrze, kiedy młody czytelnik, czytając jej powieść, dostrzeże te słabości, zamiast zachwycać się tym, jak dobrze autorka pisze o jego uczuciach o skrywanych we wnętrzu „problemach”, właściwych dla pokolenia XYZ.

No dobrze, ale warto czy nie warto czytać? Czytać zawsze warto, ale…

Pewnie spytacie, jak oceniam tę książkę. Struktura tej powieści jest banalna i prosta jak budowa sielankowego cepa. To jest romans, z nieco szerszą analizą pokoleniową, ale jednak romans ociosany od najgorszej formy. Fabuła i język są kiepskie. Narracja jest niechlujna. Nieustanne przerzucanie mowy zależnej i niezależnej tworzy jedynie bałagan i efekt notatek do powieści, a nie właściwej treści.

Tym bardziej dziwi mnie to niechlujstwo i gadulstwo, bo Rooney nie jest łatwo z łatką nadaną jej przez publiczność. W swojej bohaterce, Alice, zawarła wiele osobistych obaw dotyczących jej statusu jako powieściopisarki, rynku wydawniczego i kondycji literatury, która niejako oddala człowieka od najważniejszych problemów współczesnego świata. Jej bohaterka przyznała, że jest przemijającą modą, że nie zapisze się w kanonie, że zniknie wraz z obecną chwilą. Przynajmniej dobrze, że ma tego świadomość. Więcej o tym wątku w powieści przeczytacie w recenzji Macieja Jakubowiaka „Poglądy są nudne”, która dostępna jest na łamach „Dwutygodnika” i do czego Was zachęcam.

Słowo rodzi dystans, a dystans do świata jest tym, czego najmniej nam w obecnych kryzysowych czasach potrzeba. Podobne wątki znajdziecie w nowej powieści Richarda Flanagana Żywe morze snów na jawie. Brzmi trochę, jakby pisarze zaczęli kopać pod sobą dołki. Czyżby nie było już ratunku dla nich i dla literatury?

Wracając do Rooney – jest coś, co może samą autorkę, jak i tę powieść ocalić. Niezwykła wrażliwość, dobre oko i tląca się gdzieś pod płaszczem populistycznego podlizywania się publiczności odwaga do krytyki. Mam nadzieję, że kiedyś w końcu zyska siłę, aby ją wykrzesać i napisze dorosłą powieść. Póki co Gdzie jesteś, piękny świecie jest próbą eseistycznego przedłożenia, jakby nie było – poglądów autorki skrywającej się w naprawdę kiepskiej fabule.

Źródło zdjęcia: Wydawnictwo W.A.B.

gdzie jesteś piękny świecie recenzja

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Bugajna

Kulturoznawca, literaturoznawca, pisze tu i ówdzie o tym i o tamtym. "Niektórzy noszą baletki i wierzą, że na koniec wszystko będzie dobrze. Inni noszą kowbojki, które stukają, i wierzą w co innego: że trzeba wyjść na zewnątrz i zobaczyć świat, póki jeszcze trwa" R. J. Waller. Baletki to z pewnością nie jej typ obuwia.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.