Gdzie są kwiaty z tamtych lat? – Lustro – “Gloria Victis” [recenzja]

Lustro

Nie będę specjalnie ukrywał, że łączenie rocka z wartościami patriotycznymi moim zdaniem jest słabe. Większości zespołom, które uprawiają tzw. patriotyczny rock, kazałbym się zdelegalizować, a głośne słuchanie takiej muzyki zgłaszałbym na policję. Dlaczego mam taki ostry stosunek do tego, wydaje się coraz bardziej prężnego, nurtu krajowego rocka? Bo rock’n’roll jest z natury kosmopolityczny, otwarty, daleki od konserwatywnych przekonań. Po prostu tak było, jest i będzie. A smutni chłopcy z kapel grających rock patriotyczny ociekają taką powagą i patosem, że niejednokrotnie mam wrażenie, iż ci kolesie uprawiają balet, operę, muzykę poważną, a nie rock’n’roll. Na szczęście na polskiej scenie są wyjątki takie jak formacja Lustro, której płyta zatytułowana Gloria Victis potrafi podejść do tematu z szacunkiem, ale i z rock’n’rollowym luzem, co wpływa na to, że całość tworzy momentami porywającą mieszankę.

Lustro płytą Gloria Victis powraca po kilkuletniej, fonograficznej przerwie spowodowanej perturbacjami w składzie. Warto sprawdzić, jaka była geneza sięgnięcia przez zespół po partyzanckie szlagiery, które ostatecznie znalazły się na płycie. Kilka lat temu pasjonat i rekonstruktor historii Przemysław Bednarczyk poprosił Lustro o zaaranżowanie kilku piosenek na potrzeby widowiska historycznego. Okazało się, że jednorazowa akcja zaowocowała kolejnymi występami tego rodzaju, zespół powiększał repertuar, aż w końcu za namową fanów postanowił nagrać te utwory na płytę.

Nie ma co ukrywać, że formacja Lustro miała trudne zadanie. Podejść do nagrania tych kompozycji tak, aby zachować ich ducha, a przy okazji, lekkim, pop-rockowym wykonaniem nie urazić czyichś uczuć. Tak jak wspominałem, mnóstwo artystów nagrywało na własne konto kompozycje, jak chociażby Gdzie są kwiaty z tamtych lat, Pałacyk Michla czy Warszawskie dzieci. Lecz przeważnie ich wykonania przypominały pieśni z apeli szkolnych tudzież aranże na potrzeby festiwalu pieśni patriotycznych. Krótko mówiąc, nie dało się ich słuchać.

Lustro zaproponowali zaskakująco lekkie, zwiewne i melodyjne wersje tych utworów. I wydaje mi się, że jest to najsłuszniejsza droga postępowania, bo chyba mało kto rozumie kontekst ich powstania, ich pierwotne znaczenie. Mam wrażenie, że powstańcy warszawscy, śpiewając Pałacyk Michla, choć na chwilę próbowali się dzięki temu odprężyć, zapomnieć o tym, że prowadzą śmiertelny bój z wrogiem. Może się mylę, ale partyzanckie pieśni służyły temu, aby ci, którzy walczyli w podziemiu, przebywali w ukryciu w lasach, mieli choć chwilę na oddech, na wspólną identyfikacje poprzez śpiewanie lekkich piosenek poprawiających humor.

Lustro – Niebieskooka (Official Video)

No dobra, tyle mojego ględzenia, czas na analizę zawartości Gloria Victis. Lustro, jak już wspominałem, krąży wokół delikatnego, balladowego pop-rocka (Gdzie są kwiaty z tamtych lat), nie zapominając jednak o bardziej teatralnej jego odmianie (Dziś do Ciebie przyjść nie mogę), a także o mocnej, bardziej hard rockowych akcentach, jak w doskonałej, singlowej Niebieskookiej. Muszę przyznać, że zaskoczeń nie ma. Jeśli ktoś znał dotychczasową twórczość Lustra, to zdecydowanie będzie usatysfakcjonowany muzyczną zawartością krążka. Ale chyba tylko tyle; specyficzny repertuar niejako wymógł na zespole pewną ostrożność w aranżacjach, chociaż hałaśliwa, rockowa wersja Warszawskich dzieci jest zdecydowanie zaskoczeniem i to in plus. Podobnie jest ze skocznym Pałacykiem Michla, a w przypadku utworów takich jak Biały Krzyż czy Po Ten Kwiat Czerwony zespół zachował odpowiednią powagę.

Piękna płyta, z pięknym repertuarem. Warto po nią sięgnąć.

Fot.: MJM Music

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *