gorgonzolla

Głos pokolenia gniewu – Gorgonzolla – „Eksploatowani” [recenzja]

Warszawska kapela Gorgonzolla jest dowodem na to, że w muzycznym undergroundzie, dalekim od mainstreamowego zgiełku, dzieją się rzeczy niezwykle ciekawe. Płyta Eksploatowani niekoniecznie spowoduje, że ekipa Dominika Pajewskiego pojawi się na świeczniku rockowego światka, czy też nawet znajdzie się w jego pobliżu. Chyba też nie o to chodzi, natomiast słuchacz, odbiorca poznając Gorgonzollę, winien również skupiać się na przekazie słownym, bowiem Eksploatowani to muzyka szczera, bezpośrednia, płynąca prosto z serca.

Niewątpliwie oryginalna nazwa przyciąga i zarazem intryguje. Szczerze mówiąc, gdy pierwszy raz nastawiłem płytę Eksploatowani, obawiałem się przaśnego heavy metalu w stylu Nocnego Kochanka, a nie surowej, dynamicznej, zagranej z niesamowitym powerem dawki nowoczesnego metalu, lokującego się gdzieś pomiędzy hard rockiem, thrash, nu i groove metalem. Podobać się musi brzmienie – oszczędne, lekko przybrudzone, aczkolwiek z soczystymi gitarami i basem, lecz niestety z trochę zbyt płaską perkusją. Osoba, niebędąca wolną od trudów codziennej egzystencji w coraz bardziej wymagającym świecie, w którym liczy się przede wszystkim pieniądz, również zwróci uwagę na warstwę tekstową, dotykającą wiele ważkich spraw z naszego otoczenia, czego zresztą można się spodziewać po niezwykle sugestywnej okładce i tytule płyty.

Muzycznie jest różnorodnie, jak wspominałem Gorgonzolla nie zamyka się w jednej szufladce stylistycznej. Słuchacz może się spodziewać dynamicznych, szybkich, iście hard core’owych strzałów, jak Czas psychicznej degradacji czy surowy, nieokiełznany hymn w postaci Głosu pokolenia gniew. Z drugiej strony na płycie są kroczące, mroczne, z doskonale zaakcentowaną gitarą basową i kapitalnym refrenem utwory, jak Eksploatowani czy balladowy W deszczu wspomnień, gdzie usłyszymy wspaniały duet wokalny Dominika i Kingi. Zresztą wokalistka ta daje popis w Ćpuńce, gdzie jej wokalizy nadają piosence nieco gotyckiego posmaku.

Zespół lubi pokombinować również w warstwie muzycznej, zmieniając tempa i natężenie dźwięków, pamiętając o tym, aby gitarzyści swoimi riffami wgniatali słuchacza w fotel (Marazm), zespół lubi pójść nieco w psychodeliczne, lekko stonerowe klimaty połączone z frazowaniem tekstu à la Kazik z czasów KNŻu (Wojna z samym sobą), a jak trzeba, to Gorgonzolla zagra po prostu bez zbędnych komplikacji (Renata G.).

Oczywiście płyta ma nieco mankamentów. Momentami wydaje się, że niektórym utworom brakuje wyrazistych melodii, a gdzieniegdzie wkrada się stylistyczny chaos, jakby Gorgonzolla starała się złapać zbyt wiele srok za ogon. Ale szczerze mówiąc, są to nieliczne zarzuty, które zostają przyćmione całością, a ta naprawdę potrafi zwalić z nóg z każdym odsłuchem. Szczerze mówiąc, Gorgonzolla prochu nie odkrywa, lecz ta muzyka po prostu w pełni trafia do mnie. Może dlatego, że gdy słucham takich utworów jak Głos pokolenia gniewu, Wojna z samym sobą i przede wszystkim Eksploatowani, to czuje, że m.in. zespół śpiewa o mnie?

Fot.: Cantaramusic.pl

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.