Hjem – gdzie jest dom ? – Hjem – Ilona Wiśniewska [recenzja]

W „Hjem. Na północnych wyspach” Ilona Wiśniewska powraca na daleką Północ, do krajobrazu, który od lat stanowi dla niej nie tylko przestrzeń reporterskiego poznania, ale i własny dom — emocjonalny, wewnętrzny, trudny do zdefiniowania, a jednak stale obecny. Autorka, znana czytelnikom z „Białej”, „Hen”, „Lodu” czy „Migotu”, ponownie zanurza nas w świecie, gdzie granice między człowiekiem a przyrodą nie są tak wyraźne, jak mogłoby się wydawać. W Tromsø i okolicach, dokąd prowadzi nas w najnowszej książce, opowieść rozwija się w rytmie fal, krzyku mew i długich północnych zmierzchów — powoli, uważnie, z niezwykłą czułością.

„Hjem” to książka, którą można by pomylić z liryczną kroniką ornitologiczną, gdyby nie to, że u Wiśniewskiej ptaki — w tym przypadku mewy trójpalczaste, zwane przez mieszkańców „Krysiami” — nigdy nie są tylko elementem przyrody. W ich losach odbija się bowiem wszystko to, co najważniejsze: ludzkie rozedrganie, poczucie wykorzenienia, tęsknota za ciągłością i bezpieczeństwem. Mewy stają się swoistymi świadkami zmian klimatycznych, niepokojącej ingerencji człowieka w środowisko, a także symbolami migracji — tej zwierzęcej i tej ludzkiej. Wiśniewska z niezwykłą lekkością, a jednocześnie głęboką erudycją, splata ze sobą te porządki. W konsekwencji „Hjem” czytamy nie tylko jako opowieść o ptakach, lecz także jako subtelną refleksję nad współczesnym losem uchodźcy: tego, który musi odejść, bo dotychczasowy świat stał się dla niego nie do zniesienia.

Charakterystyczny dla twórczości autorki spokój narracyjny pozostaje jej znakiem rozpoznawczym. Wiśniewska nie popędza swoich rozmówców, nie przyspiesza wyznań, nie wyjaśnia za nich ich historii. Jak w „Lodzie”, gdzie to renifer i pustka przestrzeni podsuwały tropy interpretacji, tak tutaj mewy są pretekstem do rozmów — czasem błahych, czasem przejmujących, czasem zwyczajnie codziennych. W opisach spotkań z mieszkańcami Tromsø czuć wielką cierpliwość reporterki. Wiśniewska czeka, aż Bjørg sama opowie, dlaczego w jej kuchni stoi tylko jedno krzesło; dopóki nie zechce zdradzić, skąd wzięła się jej wrażliwość na ptasie życie; dopóki nie uchyli sensu fotografii wiszących na ścianie. Ta cierpliwość jest jedną z najpiękniejszych cech pisarstwa autorki — jej zdolność „zbierania skrawków pamięci”, nie naruszając ich delikatności.

„Hjem” to także opowieść o tym, czym jest dom. Tytułowe słowo — w norweskim oznaczające nie tylko miejsce zamieszkania, ale przede wszystkim zakorzenienie — odmieniane jest przez książkę na różne sposoby. Dla jednych bohaterów dom to przestrzeń, do której wracają codziennie; dla innych — coś, co utracili; dla jeszcze innych — idea, którą dopiero próbują zdefiniować. Wiśniewska, jak i w swoich wcześniejszych książkach, bada to pojęcie poprzez ludzi Północy: często skromnych, nieufnych, oszczędnych w słowach, a jednocześnie fascynujących w swojej odporności i specyficznym humorze. Reporterka pokazuje ich bez egzotyzacji, traktując z ogromnym szacunkiem i taką samą uważnością, z jaką obserwuje pisklęta mew stawiające pierwsze kroki na krawędziach nordyckich klifów.

Książka ma w sobie coś z medytacji — o czasie, o naturze, o współistnieniu. Jest też głęboko współczesna: temat ingerencji człowieka w środowisko, wpływu turystyki na lokalne społeczności czy zmiany klimatu wybrzmiewa tu mocno, choć nigdy nie nachalnie. Wiśniewska nie moralizuje, nie wskazuje winnych. Raczej pokazuje, jak wielu gatunków — w tym i ludzi — dotyka narastające poczucie bezdomności w świecie, który zmienia się zbyt szybko.

„Hjem. Na północnych wyspach” to jedna z najczulszych książek Wiśniewskiej. Taka, którą się czyta powoli, tak jak żyje się na Północy. Taka, w której słowa stają się domem — zarówno dla opisywanych miejsc, jak i dla czytelnika, który dzięki nim na chwilę odnajduje własne „hjem”.

Foto. Wyd. Czarne

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek - Kamińska

doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o kulturze i religii na podstawie rozprawy pt.: "Polska prasa muzyczna przed transformacją ustrojową na przykładzie "NON STOP". Analiza czasopisma w latach 1972-1990", absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim.  Jej zainteresowania obejmują literaturę, sztukę, psychologię ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *