Hogwart w akwarelach – J.K. Rowling, Jim Kay – „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” [recenzja]

Harry Potter to postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet jeśli ktoś nie zapoznał się jeszcze z historią tego sławnego czarodzieja, wie, kim jest, zna imiona jego przyjaciół i nazwisko autorki, która wykreowała zaczarowany świat, pokochany tak przez dorosłych, jak i młodszych czytelników. Zarówno książki, jak i wszystkie części filmowe, są fenomenem światowym pod względem popularności i pewnie długo nic tego nie zmieni – jeśli w ogóle. Teraz, dzięki wydawnictwu Media Rodzina, cieszyć możemy się wyjątkowym, bogato ilustrowanym wydaniem pierwszej części sagi – Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Wyjątkowo, premiera tego wydania odbyła się w Polsce w tym samym dniu co na świecie, a to, jak zostało ono wykonane, sprawia, że pozostaje tylko niecierpliwie czekać na kolejną część.

Chłopiec Który Przeżył to rozdział, od którego wszystko się zaczyna; nie tylko pierwszy tom cyklu, ale także cała historia. Historia wyjątkowa, o której powiedziano i napisano już chyba wszystko. J.K. Rowling dotarła do czytelników na całym świecie za sprawą niepodważalnego talentu w kreowaniu magicznego, fantazyjnego świata, tworzenia wyjątkowych, skomplikowanych postaci, z którymi czytelnik może się utożsamiać, a także subtelnego, choć niezwykle mądrego i przemyślanego przemycania trudnych tematów. Pierwsza część przygód Harry’ego i jego przyjaciół to tak naprawdę dopiero wstęp nie tylko do znacznie bardziej rozwiniętej i dojrzałej fabuły, ale także do niuansów, symboli i drobnych wskazówek, które autorka rozsiała już po stronach tej pierwszej powieści, by później, w kolejnych, tkać z tego misterną, zaplanowaną dokładnie sieć powiązań i zależności.

mały harryHarry Potter to – nie wiem, po co to piszę, przecież wszyscy o tym wiecie – chłopiec, który nie ma łatwego życia. Osierocony jako dzieciaczek, mieszka z wujostwem i ich synem, którzy szczerze go nienawidzą – i z wzajemnością. Powód tej nienawiści jest prosty – Harry nie cierpi swoich opiekunów, ponieważ oni nie cierpią jego i okazują to na każdym kroku. Dursley’owie z kolei nie tolerują chłopca, bo jego matka Lily – siostra pani Dursley – i jej mąż, James Potter, byli czarodziejami. I tutaj, już na pierwszych stronach swojej powieści, Rowling porusza jeden z większych problemów, z jakimi od wieków, z mniejszymi i większymi sukcesami (najczęściej jednak z mniejszymi) boryka się ludzkość. Opiekunowie Harry’ego nie boją się magii samej w sobie, nie przeraża ich jej moc i to, że wpływa także na świat zwykłych śmiertelników. Panikę wzbudza w nich to, że dysponowanie talentem magicznym nie jest  n o r m a l n e. A normalność to coś, za co Dursley’owie daliby się pokroić. I niestety wielu ludzi podziela poglądy tych niesympatycznych bohaterów. Autorka doskonale zdawała sobie sprawę, kreując Dursley’ów tak a nie inaczej, że człowiek boi się czegoś, czego nie rozumie, co jest dla niego inne i nieznane. Zdawała sobie również sprawę, że takie podejście, jeśli nie idzie za nim chęć poznania i akceptacji – jest przyczyną wielu fatalnych zjawisk takich jak rasizm, homofobia i wiele innych. Tutaj takim zjawiskiem jest, w przypadku rodziny, która trzyma chłopca w komórce pod schodami, magiofobia.

Życie chłopca zmienia się jednak, kiedy okazuje się, że od tego roku rozpocznie naukę w Hogwarcie. Od pierwszego dnia jego pobytu w szkole, włączając w to podróż niezwykłym pociągiem i równie niezwykły peron, na który nie mogą dostać się mugole, czytelnik – nieważne czy młody, czy starszy – zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, tajemnic, zabawnych momentów i w przyjaźnie, które w pierwszej części dopiero tak naprawdę zaczynają kiełkować. Wydaje mi się, że nie ma najmniejszego sensu przytaczać tutaj dalszej fabuły powieści J.K. Rowling. Rzecz bowiem w tym, że w moich rękach znalazło się wydanie nie zwyczajne, a nadzwyczajne. Bogato ilustrowana pierwsza część przygód Harry’ego Pottera spełni tak naprawdę dwie role. Zachęci młodych czytelników, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę serię, czego powodem może być niespecjalna miłość do książek i czytania; a także będzie stanowiło fantastyczną gratkę dla fanów serii. Harry Potter i Kamień Filozoficzny, które w październiku tego roku  trafiło w nasze ręce, to treść, którą większość z nas już dobrze zna, lecz ozdobiona, wzbogacona i ożywiona na nowo dzięki rysunkom Jima Kay’a.

hogwartIlustrator zasługuje na gromkie brawa za pracę, którą włożył w ilustrowaną opowieść o małym czarodzieju. A przed zadaniem trudnym stanął niewątpliwie Jim Kay. Musiał zmierzyć się bowiem z historią kultową, którą poznały i pokochały miliony, którą – jak świat długi i szeroki – czytają mali i duzi, o której zawsze głośno i która, co więcej, została zekranizowana z ogromnym rozmachem, a ekranizacja ta jest równie znana i lubiana. Czy w momencie, kiedy wyobraźnią milionów czytelników zawładnął już reżyser, scenarzysta, scenograf, kostiumolog i aktorzy, jest jeszcze miejsce na no, aby dopowiedzieć coś, co nie byłoby powieleniem, przypomnieniem, kopią? Czy przy efektach specjalnych i całej tej komputerowej technice, którą mieli do dyspozycji twórcy filmów, Jim Kay może nas jeszcze czymś zauroczyć? Posługując się jedynie farbami, ołówkiem i białą kartką? Odpowiedź poznajemy już po przewróceniu kilku stron, od których po prostu nie da się momentami oderwać wzroku.

Laureat Kate Greenaway Medal stworzył tę historię poniekąd na nowo, wypełniając ją cudownymi barwami, przepięknie akcentowanymi szczegółami i zaskakując nas jednocześnie nowym niekiedy i świeżym spojrzeniem na pewne sprawy. Na początku ilustrowane wydanie powieści Harry Potter i Kamień Filozoficzny reklamowane było jako w pełni ilustrowane, w którym ilustracjami opatrzona miała być bez wyjątku każda strona. Tutaj zaczęły pojawiać się jednak obawy. No bo jak wielka musiałaby być książka, aby każdej stronie towarzyszył obrazek? Albo gorsze myśli – czy przypadkiem wydawcy nie oddadzą w ręce fanów historii skróconej, której ilustracje stanowić będą dopowiedzenie fabuły? A jednak udało się znaleźć złoty środek, choć wydawać się to mogło z początku niemożliwe. Harry Potter i Kamień Filozoficzny, opowieść J.K. Rowling, która podbiła serca czytelników na całym świecie, wzbogacona ilustracjami niesłychanie utalentowanego i – co widać po jego pracach – wrażliwego artysty oddana została w ręce czytelników w stanie, można by powiedzieć, niemal idealnym.

chatka

Ilustracji Kay’a jest naprawdę ogrom i nawet, jeśli zdarzy nam się otworzyć książkę w miejscu, gdzie po dwóch stronach nie ma żadnego obrazka, zachowana zostaje stylistyka artystycznego arkusza. Na białym, kredowym papierze widoczne są bowiem plamy farby, które z początkowo niechlujnych, szybko stają się urocze i dodają powieści Rowling jeszcze więcej magii i wyjątkowości. A jednak zdarzają się maksymalnie cztery strony pod rząd pozbawione ilustracji – co i tak jest rzadkością. pokątnaNajwiększe wrażenie robią natomiast te rysunki, które rozciągnięte są na dwie strony, a jeden z nich, przedstawiający ulicę Pokątną obejmuje aż cztery! I z ręką na sercu mogę powiedzieć, że żaden skrawek tych stron nie został zmarnowany. Niełatwo wybrać również ulubioną, najpiękniejszą naszym zdaniem ilustrację – niemal wszystkie są wprost fantastyczne; czasami można odnieść wrażenie, że właśnie takie obrazy miała Rowling w głowie, tworząc dopiero niezapomniane przygody Chłopca Który Przeżył. Historia jest – bez obaw – opowiedziana w całości, nie uświadczymy w niej żadnych ubytków, a dzięki Kay’owi… znajdziemy nawet coś w, tak zwanym, gratisie. Na niecałych 250 stronach udało się zmieścić całą opowieść – wraz z zachwycająco spora ilością (ponad  setka) ilustracji – nie tylko ze względu na większy niż standarowy format książki, ale także dzięki temu, że tekst pisany jest dwukolumnowo.

Obrazy wykonane są w większości akwarelami, które robią naprawdę niesamowite wrażenie. Przejrzystość akwareli, ich pozorna niechlujność i niedbałość tworzą efekt, którego nie da się powtórzyć chyba żadną inną techniką malarską. Są jednak również ilustracje wykonane samym ołówkiem bądź kredką, będące jakby szkicami, a raczej sprawiają tylko takie wrażenie. Mimo całej wspaniałości, jaką Kay obdarzył powieść brytyjskiej pisarki, można natknąć się na zarzuty, że artysta momentami zbyt swobodnie portaktował dzieło, w związku z czym Hagrid na jednej z ilustracji ma na sobie apaszkę w czaszki, której – według niektórych – przyjaciel Harry’ego, Rona i Hermiony by po prostu nie założył. Z zarzutami spotkała się również ilustracja, na której Draco Malfoy przymierza u Madame Malkin szatę w barwach  Sytherinu, a przecież był jeszcze przed decyzją Tiary Przydziału. Dla mnie są to jednak drobiazgi, które jednak, jeśli się już uprzeć, że są ważne, sprawiają, iż ilustrowany Harry Potter staje się czymś więcej niż odwzorowaniem tego, co ilustrator znał już z książek i ich filmowych adaptacji.malfoy Na sytuację z Malfoyem mam zresztą własną teorię i nie uważam tego w żadnym wypadku za błąd rysownika. Nie możemy również zapominać, ze tak Rowling, jak i wydawca wybierając Jima Kay’a do pracy nad tym wyjątkowym wydaniem, zaufali mu, więc w takich kwestiach my – czytelnicy – możemy jedynie wziąć z nich przykład i wziąć pod uwagę, że tak jak my interpretowaliśmy po swojemu niektóre sytuacje podczas lektury, tak musiał to robić również Kay. Zresztą – czy jego praca miałaby jakikolwiek sens, gdyby sugerował się filmem i w efekcie nie stworzył nic nowego?

W Polsce, podobnie jak było to w przypadku poprzednich wydań, zaszczytu wydania ilustrowanej książki Harry Potter i Kamień Filozoficzny doznało wydawnictwo Media Rodzina. I trzeba przyznać, że książka jest nie tylko fantastycznie wydana, ale przy tym – patrząc na to, jak wygląda – opatrzona została naprawdę przyzwoitą ceną. Duży format książki, twarda oprawa z obwolutą, na której mamy ilustrację pociągu ze świstem wjeżdżającego na peron 9 i ¾, a pod obwolutą, przeurocza Hedwiga z listem w dzióbku – to wszystko sprawia, że od książki nie chcą się odkleić tak ręce, jak i oczy. W środku, poza magicznymi ilustracjami, znajdziemy również błyszczącą wstążkę, która okaże się pomocna przy powolnym delektowaniu się historią lub nawet samymi ilustracjami, będącymi kwintesencją tego wydania.

hagridPodobno co roku wychodzić ma kolejna część przygód Harry’ego Pottera ilustrowana niepodważalnie utalentowaną ręką Jima Kay’a. Mam szczerą nadzieję, że naprawdę tak będzie i że również w naszym kraju będziemy mogli cieszyć się pełnym ilustrowanym wydaniem cyklu J.K. Rowling. To, co powstało poprzez połączenie kunsztu pisarki, jej wyobraźni i znajomości ludzkiej duszy wraz z malarską wnikliwością Kay’a, jego zamiłowaniem do detali, okiem do kolorów, wystrzeganiem się przesady i widocznym w wielu ilustracjach poczuciem humoru – warte jest tak wydania, jak i zakupienia. Ilustrowane wydanie książki Harry Potter i Kamień Filozoficzny stanowi nie tylko fantastyczną, obowiązkową pozycję kolekcjonerską, ale także może okazać świetnym sposobem, aby młodzi czytelnicy, którzy nie przepadają z mnogością czarnych liter na białych kartkach, zapoznali się z tą ponadczasową historią.

 

Fot.: Media Rodzina

Write a Review

Opublikowane przez

Sylwia Sekret

Redaktorka naczelna i współzałożycielka Głosu Kultury. Absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim (co brzmi równie bezużytecznie, jak okazało się, że jest w rzeczywistości). Uwielbia pisać i chyba właśnie to w życiu wychodzi jej najlepiej. Kocha komiksy, choć miłość ta przyszła z czasem. Zimą ogląda skoki narciarskie, a latem do czytania musi mieć świeży słonecznik.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.