Idziemy z duchem czasu – rozmowa z Mają Konarską i Danielem Potaszem z zespołu Moonlight

Moonlight

Jedna z czołowych krajowych grup muzycznych lat dziewięćdziesiątych i początku nowego stulecia – Moonlight – powróciła do świata żywych. Zespół koncertuje, ujawnił dwie nowe kompozycje – 2 Faces  OFF – i przymierza się do wydania nowej, studyjnej płyty, której premiera planowana jest na przyszły rok. Z tej okazji porozmawiałem chwilę z dwójką muzyków zespołu: wokalistką, Mają Konarską, i z klawiszowcem, Danielem Potaszem. Zapraszam do lektury.

Jakub Pożarowszczyk: Powróciliście po dłuższej przerwie. Dlaczego podjęliście decyzję o reaktywacji?

Maja Konarska: To nie była decyzja. Tak się po prostu stało.

Daniel Potasz: Bo za długo już nas nie było :). A tak poważnie, po prostu nagromadziło się dużo nowego materiału, chyba dojrzeliśmy, jesteśmy bardziej świadomi.

Czy pierwsze próby i koncerty po przerwie były emocjonalnym i silnym doznaniem?

Maja: Dla mnie raczej stresem, bo głos wprawdzie był używany, ale nie na tę skalę, jaka potrzebna jest do śpiewania z zespołem. Tu był stres, a reszta poszła dość naturalnie.

Daniel: Oczywiście, na Castle Party trochę nogi się trzęsły :). Ale też przygotowania były bardzo miłe, spotkania na próbach, tworzenie wersji koncertowych utworów. Na przykład dla mnie przygoda zaczęła się już rok przed Bolkowem, bo tyle czasu spędziłem nad nowymi aranżami starych utworów.

Zaprezentowaliście fanom nowe utwory, w tym dosyć kontrowersyjny 2 Faces, który charakteryzuje się nowoczesną, wręcz popową produkcja. Nie ukrywam, że pojawiają się różne opinie o tym kawałku. Celowy zabieg z tym mocno elektronicznym brzmieniem, czy tak po prostu będzie brzmiał współczesny Moonlight?

Maja: To piosenka. Taka się ułożyła i sama w sobie w pewnym sensie wymusiła taki sposób jej przedstawienia.

Daniel: Ostatnio powtarzam to bardzo często. 2 Faces jest tylko jednym utworem z dwunastu, które prawdopodobnie będą na nowym materiale. Jest inny, zgadzam się. Ale absolutnie nie wyznacza kierunku płyty. Będzie na niej dużo starego i trochę nowego. Już utwór OFF, który ukazał się ostatnio, różni się znacznie od 2 Faces, a trzeci, Ciężar, będzie Moonlightem w starym wydaniu. Oczywiście idziemy z duchem czasu, gusta też się trochę pozmieniały, ale gdzieś chyba ten styl zostaje, bo nie da rady zmienić się całkowicie. Czy ktoś zarzuca zmianę stylu przykładowo zespołowi Depeche Mode, bo dodał dużo gitary na ostatnich płytach albo śpiewają na koncertach z afroamerykańskim chórkiem? Czy od lat grają z perkusistą koncerty? Nie. To dalej ten sam zespół. Więc jeżeli powstaje utwór inny od reszty, to nie oznacza wywrócenia świata do góry nogami.

2 Faces niesie za sobą również ważną treść, bo to kompozycja o kimś, kto stoi na rozdrożu życiowych dróg. Ja to tak zrozumiałem. Jaka jest geneza tego tekstu?

Maja: Ja tylko ten tekst śpiewam ;).

Daniel: Tak, to rozdarcie pomiędzy wyborami, przed którymi stajemy codziennie. Takim wyborem była też reaktywacja zespołu, z takimi wyborami spotykamy się cały czas, nawet w najdrobniejszych sprawach. Mnie to zawsze interesowało. Pójście w prawo czy lewo automatycznie określa, co się z nami stanie, i każde następne zdarzenie dopisuje historię do naszego życia. Pomyślmy, że zamiast pojechać gdzieś autobusem, pójdziemy pieszo albo wrócimy do domu, bo zapomnieliśmy czegoś. Spotkamy inne osoby, zauważymy inne rzeczy, jedne się wydarzą, a inne, które wydarzyłyby się, jakbyśmy pojechali tym autobusem, już nie. Może nie poznalibyśmy swojej żony, męża, mielibyśmy innych przyjaciół, poszli do innych szkół, mieli inną pracę i żyli inaczej. To rozdroże mamy praktycznie co chwilę i to kształtuje obraz całego życia, wspomnień, naszej historii. Ja po prostu na chwilę o tym pomyślałem, co by było, jakbym poszedł w inną stronę, niż miałem pójść. Gdzie bym był. Stąd ten tekst.

MOONLIGHT – 2 faces

Czytając informacje w Internecie o Waszym powrocie i nowych nagraniach, zauważyłem, że nazywa się Was nawet zespołem „legendarnym”. Wygląda na to, że Wasz powrót absolutnie nie trafił w próżnię. Jak czujecie się z takimi określeniami Moonlight?

Maja: Super! Ja czuję się znakomicie :).

Daniel: Słyszałem, ale to chyba zbyt wiele :). Ciężko się odnieść.

W jakim kierunku muzycznym pójdziecie z nowym albumem? Czy dotychczasowe dwa nowe single stanowią jakiś wyznacznik tego, co przyniesie długograj? Kiedy możemy się spodziewać jego premiery?

Maja: Każdy z nowych utworów jest inny… na razie nie słychać, jaki będzie ostateczny wynik złożenia tych wszystkich utworów do tzw. “kupy”. Jeszcze jest kilka piosenek do dotknięcia.

Daniel: To już częściowo wyjaśniłem wcześniej. Nie, dwa utwory nie mówią nic o płycie. Potrzebujemy trochę czasu na mixy. Trzy utwory są w ogóle na początku drogi. Myślę, że w okolicach lutego, marca będziemy gotowi.

Z perspektywy czasu, to z jakiego albumu Moonlight jesteście najbardziej zadowoleni, najbardziej dumni, a o którym, jeśli taki jest, chcielibyście zapomnieć albo uważacie za mniej udany od reszty?

Maja: Byłam dumna i blada za każdym razem, jak oddawaliśmy płytę w Wasze ręce. Każda kosztowała dużą ilość pracy i godzin ślęczenia nad każdym dźwiękiem.

Daniel: Na temat płyt, przy których nie brałem udziału, nie wypowiadam się za bardzo, bo ich za dobrze nie znam. Po płycie Candra zespół zaczął iść w kierunku, którego nie rozumiałem i nie czułem. Właśnie tę płytę uważam za najbardziej dojrzałą i muzycznie, i tekstowo, ale to bardziej wynika z chronologii. Człowiek dojrzewa z każdym nowym utworem, a te były dla mnie wtedy ostatnie. Lubię też wracać do Kalpa Taru, bo była pierwsza i taka chaotyczna. Wiadomo, że dla mnie bardzo ważny jest też cały cykl o Meren-Re, który snuje się przez kilka płyt, bo jest on jakąś opowieścią, a ja uwielbiam takie rzeczy.

Jak precyzują się Wasze najbliższe plany koncertowe?

Maja: Damy radę :).

Daniel: W najbliższym czasie 7 koncertów w listopadzie i grudniu, później już chyba na wiosnę.
Trzeba się zacząć rozkręcać :).

Dziękuję za rozmowę!

MOONLIGHT – OFF

Fot.: Waldemar Jaszczak

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *