Książki,Recenzje

Inaczej, a jednak ciągle tak samo – Camilla Läckberg – „Morderstwa i woń migdałów” [recenzja]

Morderstwa i woń migdałów
Morderstwa i woń migdałów

Camilla Läckberg sama w sobie jest już marką, ale książka Morderstwa i woń migdałów prowokuje do zadania pytania, czy aby na pewno w pełni zasłużenie? Jeśli ktokolwiek wcześniej miał wątpliwości i przypuszczał, że być może chodzi tylko o marketingowe wykorzystanie panującej mody na skandynawskie kryminały oraz dobrze pomyślany cykl, to teraz ma pretekst, żeby jeszcze raz zastanowić się nad swoją oceną. Morderstwa i woń migdałów to przede wszystkim publikacja, która pozwala nam spojrzeć na autorkę z trzech różnych, dotychczas zapewne większości czytelników nieznanych perspektyw i niezależnie od tego, czy uznamy to spotkanie za lepsze, czy gorsze od słynnej serii, będzie na pewno ciekawe.

Publikację można podzielić na trzy części i w każdej z nich znajdziemy coś innego, a nawet mogę zaryzykować stwierdzenie, że są przeznaczone dla trochę innego odbiorcy. W pierwszej dostaniemy trzy nowele i jedną krótką powieść, która była już wydana niezależnie – Zamieć śnieżna i woń migdałów. Kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy, byłam odrobinę rozczarowana lekturą. Cały czas miałam wrażenie, że nie jest to coś, czego spodziewałabym się po pisarce. Teraz z perspektywy czasu oraz po zaznajomieniu się z wypowiedziami Camilli Läckberg wiem, że rok temu zaczęłam interpretację od błędnego założenia, jakby umieszczenie w tej minipowieści Martina Molina – policjanta znanego już czytelnikom cyklu – gwarantowało opowieść w tym samym stylu. Nic bardziej mylnego. Läckberg stworzyła pastisz powieści Agathy Christie i jeśli coś mogę zarzucić, to tylko sobie, że po lekturze tak wielu dzieł spod pióra Christie nie zauważyłam, że tym razem utwór Camilli Läckberg musiał różnić się od wcześniejszych, że miał być właśnie taki.

Trzy nowe nowele również nie przypominają w niczym znanych mi powieści, ale trudno oczekiwać czegoś innego, skoro forma wymusza odmienną treść. W opowiadaniach nie ma wątków obyczajowych, a nawet samo śledztwo nie trafia na pierwszy plan, ponieważ pisarka skupia się przede wszystkim na psychologii bohaterów i prezentuje czytelnikowi, co doprowadziło postaci do takich, a nie innych decyzji. Najbardziej wyróżnia się w zbiorze Elegancka śmierć, nie dlatego, że zbrodnia czy motyw są szczególnie wyjątkowe, ale raczej ze względu na ciekawie pokazaną przewrotność losu, przez co nawet morderstwo na nic się nie zda. W Eleganckiej śmierci spotkamy też dobrze znanych bohaterów, co dla stałych czytelników będzie pewnie dodatkowym plusem, za to nowym da przedsmak tego, co może im zaoferować szwedzka autorka kryminałów.

Część prozatorską mogą przeczytać wszyscy, za to pozostałe są już raczej dla bardziej sprecyzowanej grupy czytelników. Wątek biograficzny spodoba się tym, którzy znają już twórczość Läckberg i są po prostu ciekawi, jaką osobą prywatnie jest autorka ich ulubionych książek. Oczywiście tak czy inaczej to przede wszystkim spotkanie z nietuzinkową osobowością, a takie zawsze warto poznać, ale mimo wszystko perypetie autorki serii o Fjällbace są raczej gratką dla stałych czytelników.

Camilla Läckberg – cha-cha-cha - Let’s Dance (TV4)

Ja bardzo dużo się dowiedziałam, ale najważniejsze nie było dla mnie to, że Camilla po Tańcu z gwiazdami polubiła tę formę aktywności albo że zawsze intensywnie angażowała się w promocję swoich książek. Najbardziej interesująca i godna podziwu jest jej umiejętność opowiadania o życiu osobistym. Chociaż zdradza bardzo wiele na temat rodziny i partnerów, robi to w sposób bardzo przemyślany i wyważony. Nie ma miejsca na rozliczanie, darcie szat czy wywlekanie flaków, bo w końcu wywiad przeprowadzony przez Carinę Nunstedt to coś zupełnie innego niż sekcja zwłok na kartach kryminału. To niezwykłe wyczucie sprawia, że całość naprawdę chce się czytać.

Camilla Läckberg rozpoczęła karierę pełnoetatowego pisarza od kursu dla autorów kryminałów, a teraz korzystając ze zdobytego przez lata doświadczenia, zachęca innych do spróbowania swoich sił i chwycenia za pióra (albo uderzenia w klawiatury, jak kto woli). Udziela rad, poleca pomocne lektury i zadaje ćwiczenia dla początkujących. Nawet jeśli nie rozważamy kariery pisarza kryminałów, to warto się z nimi zmierzyć, bo to dobry trening dla szarych komórek, a w końcu mózg jak każdy mięsień trzeba ćwiczyć, bo inaczej (podobno) zanika.

Morderstwa i woń migdałów to książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie – od fana sagi z Eriką i Patrikiem w roli głównej, przez odbiorcę pierwszy raz stykającego się z twórczością Läckberg aż do fana kryminałów, który pragnie zamienić się z czytelnika w autora. Na pewno warto, a tym, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać sagi o Fjällbace, radzę jak najszybciej nadrobić braki, zwłaszcza że Sylwia ocenia audiobooki bardzo wysoko.

Fot.: Czarna Owca

Podobne wpisy:

Avatar

Doktorantka na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Pilnie śledzi wszystkie zmiany zachodzące w sferze literatury i kultury. Książkoholiczka, która ma słabość do dobrej literatury dla dzieci, a od czasu do czasu zajmuje się analizowaniem przekładu literackiego. Uważnie śledzi rozwój polskiej kultury.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *