Jaka piękna katastrofa – William Dalrymple – „Powrót króla. Bitwa o Afganistan 1839-42” [recenzja]

Wydawać by się mogło, że historia konfliktu na kolonijnych peryferiach ówczesnego świata Zachodu nie jest na tyle ważna i istotna, aby się nią zainteresować. Ot, zwykły bunt kolonizowanych przed byciem skolonizowanym. Tymczasem okazuje się, że rywalizacja o wpływy europejskich mocarstw w Afganistanie doprowadzała rosyjskie i (zwłaszcza) brytyjskie rządy do paranoicznej gorączki, której efektem była nieudana okupacja i jeszcze bardziej żałosny odwrót „armii wyzwoleńczej”. William Dalrymple jednocześnie zauważa, że współczesne losy Afganistanu niewiele się różnią od XIX-wiecznych zapędów kolonialnych imperiów.

Chociaż tematyka Powrotu króla Williama Dalrymple’a nawet dla fanów historii może się okazać czarną dziurą ich niewiedzy, nie znaczy to, że nie warto poświęcić temu zagadnieniu trochę czasu, aby poznać obraz przeszłości z czasów pierwszej wojny afgańskiej. Powiedzmy sobie szczerze – nikt na lekcjach historii nie uważa, aby warto było wspominać o jakimś rozbitym państewku w centrum Azji, które dla nas wydaje się nie mieć większego znaczenia w ówczesnej sytuacji geopolitycznej świata. Jednocześnie warto pamiętać, że mieszkańcy Afganistanu (czy raczej Chorasanu, jak większość woli po dziś dzień nazywać ziemie swojego kraju) do dzisiaj nie mogą zapomnieć krzywd i upokorzeń, jakich w pierwszej połowie XIX wieku dostarczyli im Brytyjczycy. O ile dla nich takie nazwiska jak Burnes czy Macnaghten wciąż funkcjonują jako symbol brytyjskiego ucisku oraz arogancji i jeszcze na długo tak pozostaną zapamiętane, świat Zachodu jakby chciał zapomnieć o własnych klęskach w tym regionie, toteż nie powstają nawet rzetelne prace na ten temat. Na ironię zakrawa więc fakt, że dzisiaj Afganistan również jest miejscem zbrojnej interwencji, z którą obecnie światowe mocarstwa nie wiedzą, co począć.

Przystępując do lektury Powrotu króla, nie posiadałem wiedzy na temat XIX-wiecznego Afganistanu ani na temat stosunków między tym krajem a Imperium Brytyjskim czy Cesarstwem Rosyjskim, lecz William Dalrymple szybko i bezboleśnie wprowadził mnie w meandry polityki tak długo ignorowanego przeze mnie rejonu świata. Co ważne, autor nie zarzucił mnie ogromem faktów, nie prowadził również genezy Afganistanu od kilkuset lat wstecz, skupił się natomiast na najbliższej przeszłości, aby wyjaśnić przyczyny rywalizacji wewnętrznej między szlacheckimi rodami Sadozai i Barakzai. Wśród nich najważniejsi okażą się Szach Szudża oraz Dost Mohammad, których familie na przestrzeni lat prowadziły wobec siebie krwawe odwety za naruszenie honoru własnej rodziny. Niezrozumienie przyczyn tych relacji przez Brytyjczyków było jednym z powodów dla ich późniejszej klęski.

Zanim William Dalrymple przejdzie do sedna sprawy, czyli do bitwy o Afganistan w latach 1839-1842, sukcesywnie wprowadza czytelnika w świat tzw. Wielkiej Gry, którą toczyć miały między sobą Wielka Brytania i Rosja. Widząc w sobie wielkich rywali na starym kontynencie, bacznie obserwowali rozwój wydarzeń na wszystkich frontach swoich stref wpływu. A ponieważ Brytyjczycy drżeli na samą myśl o utracie kontroli nad Indiami (które według Napoleona były głównym źródłem bogactwa Anglików), każda pogłoska o ruchach nieprzyjaciela w okolicach brytyjskiej perły kolonialnej budziła w nich ekstatyczne poruszenie. Jak dowodzi szkocki historyk, Brytyjczycy licznymi pamfletami politycznymi i publicznymi okrzykami niezadowolenia sprokurowali skupienie uwagi Rosjan na Afganistanie – graniczącym bezpośrednio z Indiami – przez co sami sprowadzili na siebie nieszczęście w postaci wielkomocarstwowej rywalizacji o wpływy w Azji Środkowej. Nie jest to jedyna krytyka działań Brytyjczyków, bowiem Powrót króla jest przepełniony negatywnymi uwagami skierowanymi przeciwko synom Albionu. Dalrymple nie pozostawia suchej nitki na sztabie dowodzącym operacją wciągnięcia Afganistanu w strefę wpływów Wielkiej Brytanii, poczynając od nietrafnego doboru wewnętrznego sojusznika. Uparcie trzymając się nieszczęśliwego Szacha Szudży, Brytyjczycy nie potrafili dostrzec faktycznej proporcji sił w Chorasanie i swoim uporem dowiedli, że między zwycięstwem a klęską biegnie bardzo cienka granica.

Wraz z wkroczeniem armii brytyjskiej na ziemie Afganistanu ignorancja najeźdźców wręcz przeraża swym ogromem, a niezgodność i wewnętrzna rywalizacja głównodowodzących woła o pomstę do nieba. W rezultacie William Dalrymple mógł tylko skrupulatnie punktować błędy Brytyjczyków, podpierając je solidnym materiałem dowodowym. Co więcej, autor posiłkował się nie tylko znanymi już archiwaliami angielskimi, lecz sięgnął również po oryginalne, XIX-wieczne źródła afgańskie, opisujące poczynania Brytyjczyków z perspektywy ofiar najeźdźców, ale również i ich pogromców. Te niewykorzystywane wcześniej księgi pozwoliły spojrzeć z większą głębią na ówczesną sytuację polityczną i kulturalną, których armia interwencyjna wręcz nie chciała dostrzegać. Wynika z nich jasno, że Anglicy oskarżali mieszkańców Chorasanu o wrodzone barbarzyństwo i zachowali się wobec nich z zadufaną wyższością, sami zachowując się jak banda dzikusów – rabując, mordując i gwałcąc na potęgę. Brytyjska nieudolność w końcu odpłaciła się im z nawiązką, gdyż sam odwrót wojsk to kulminacyjny dowód na ich arogancję wobec podbijanego kraju. Historia chaotycznego przerwania okupacji Kabulu jest przykładem niezwykłego przypadku, gdy Anglia w okresie swej potęgi i odniesionych wielu zwycięstw w innych ośrodkach kolonialnych, poniosła sromotną porażkę w Afganistanie. Nie dość, że Brytyjczycy nie uzyskali żadnych realnych wpływów swoją interwencją, to sprowadzili na siebie nienawiść Afgańczyków i umocnili we władzy ludzi, przeciw którym prowadzili ofensywę. Powrót króla jest świetną lekturą demaskującą potęgę Imperium Brytyjskiego w XIX wieku, a skrupulatne opisy błędów brytyjskich możnowładców powinny być obowiązkową lekcją dla polityków. Działalność Brytyjczyków najlepiej skwitował jeden z kronikarzy afgańskich, Mohammad Husajn Herati: „Ach, ci Anglicy! Tacy niby uczeni, rozumni i doświadczeni politycznie”.

Autor na sam koniec swojej narracji wybiega wiele lat wprzód, porównując epokę Wielkiej Gry z obecną sytuacją Afganistanu, do którego na początku XXI wieku przybyły siły NATO z misją ustabilizowania nowego rządu i wprowadzenia prawa i porządku; efektem zaś jest pochłaniająca wiele środków i istnień ludzkich interwencja, która zdaje się nie mieć większych szans powodzenia, do tego również dochodzi całkiem możliwa wizja w postaci nieumiejętnie i po cichu prowadzonego odwrotu wojsk okupacyjnych, który pozostawi kraj w jeszcze większym chaosie i rozbiciu. Szkoda jedynie, że autor poprzestał jedynie na paru porównaniach i zagadkowej końcówce, bowiem temat jest znacznie ciekawszy i z pewnością wywołałby wiele dyskusji. Rozumiem jednak, że w tej, i tak już pokaźnej, książce trudno byłoby skupić się jednocześnie na XIX-wiecznej historii i współczesności.

Słów kilka warto również powiedzieć o samej narracji – książka Williama Dalrymple’a określana jest reportażem historycznym, który łączy w sobie przystępną formę z rzetelnością naukową. Muszę w tym wypadku przyznać hasłom reklamowym rację, bowiem Powrót króla to książka, którą zarówno dobrze się czyta, jak i niesie ona ze sobą ogromny zasób wiedzy historycznej. Pomimo solidnego aparatu naukowego w postaci bibliografii i przypisów, a także licznych cytatów wtrącanych co chwila w narrację, ta praca historyczna nosi znamiona ciekawie napisanej książki, w której autor skupia się nie tylko na faktach i datach, ale również na portretach psychologicznych postaci, które dzięki jego żywemu pióru nabierają kształtów i kolorów. Pozycję tę dopełniają takie pomoce naukowe jak mapy, kolorowe ilustracje z okresu epoki (wraz z moim ulubionym obrazem Pozostałość armii) jak i wymienieni, niczym bohaterowie w sztuce teatralnej, uczestnicy Wielkej Gry w Afganistanie. Wszystko to sprawia, że mimo orientalnego posmaku Powrót króla jest książką niezwykle ciekawą i przystępną, nawet jeśli czytelnik nie jest zaznajomiony z historią Azji Środkowej.

Fot.: noir.pl

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.