There are no slides in this slider.

Książki,Recenzje

Jesteś memem – Roger Scruton – “O naturze ludzkiej’ [recenzja]

o naturze ludzkiej
o naturze ludzkiej

Człowiek, między innymi, jest memem. Genem, memem, nie ma co się śmiać. Roger Scruton, autor tego pomysłu i książki O naturze ludzkiej, z pewnością się nie śmieje. Na okładce jesteśmy zapewniani, że będziemy mieli przyjemność z czytania mowy adwokackiej broniącej człowieka, czegoś, co przywróci nam radość z bycia promilem społeczeństwa bez sięgania po alkohol. Dodatkowo dystrybutor twierdzi, że będzie to oryginalne i w romantycznej aurze buntu. Całość jest napisana przez filozofa, który na papierze ma nie tylko spisane poglądy, ale i potwierdzające je kompetencje. Jest brytyjskim myślicielem eksploatującym pióro na kilkudziesięciu książkach z zakresu literaturoznawstwa, beletrystyki, a gdy naprawdę ponosi go fantazja – o naturze ludzkiej. Jego obrona osobowości posuwa się do argumentacji wręcz internetowej. Na podparcie swoich racji nawet memy.

Coś, co kojarzymy z obrazkami z zabawnym podpisem, w książce jest pojęciem oznaczającym “byty myślowe wykorzystujące energię naszych mózgów”. Autor kulturę nazywa “maszyną samoreplikujących się memów”. Pozycja O naturze ludzkiej sprzedawana jest pod etykietą obrony człowieka jako wyłącznie biologicznego tworu dającego się rzetelnie opisać. Według autora to niemożliwe, ponieważ jesteśmy nie tylko ludźmi, ale i osobami. Istotami, o których mówili już znani i wspominani przez autora: Kant, Nietzsche, Tomasz z Akwinu, a teraz on sam, chcący zapisać swoje imię obok tego doborowego towarzystwa.

Brzmi to bardzo ambitnie i romantycznie, jak materiał do odważnej refleksji lub przynajmniej coś wypełnionego cytatami gotowymi na Instagram. Niestety, takie nie jest w argumentacji. Drocząc się z naukowością, Scruton walczy bronią swojego przeciwnika, a więc nudzi tak, jak jego opozycja w dyskusji. Walka jest więc na równych zasadach, natomiast nudnych i przeintelektualizowanych. Problem polega na tym, że już wielokrotnie podłączano ludzi do rejestrującej funkcje życiowe elektroniki, cięto nasze organy z pietyzmem, przeanalizowano nawet ulotną osobowość, przez co człowieka opisuje się przesadnie naukowo, bezdusznie pisząc nawet o szeroko rozumianej duszy. Roger Scruton wpada w tę pułapkę pisania o człowieku językiem naukowym, ale nie ludzkim. Robi to na pewno w szlachetnych intencjach i dba o rzetelność, i możliwą precyzyjność, ale efekt jest… smutny. Sam siebie argumentuje cudzymi słowami i badaniami, ale zapomniał chyba, że wciąż pisze o człowieku dla człowieka, a książka sprawia wrażenie pracy naukowej wartościowej jedynie jako literatura akademicka napisana po to, aby odhaczyć jednemu naukowcowi wymaganą ilość publikacji, a drugiemu podeprzeć tezę w przypisie.

Moralność, według tej książki, to potencjalna funkcja biologiczna, a piękno ludzkiej rozmowy stłumione jest do oświadczenia, że „jesteśmy czymś, co odnosi się do członków swojego rodzaju za pomocą postaw interpersonalnych ze świadomością własnych stanów mentalnych”. Wszystko to nie podlega wytłumaczeniu, a podpięciu pod akurat pasujące do tego przypisy. O naturze ludzkiej wielokrotnie odnosi się do wielkich filozofów, natomiast formalnie w niczym ich nie przypomina. Nie jest to dzieło, które mówi o człowieku, ale twór człowieka, który mówi po o skomplikowanym obiekcie badawczym.

Nie chcę tutaj krytykować rzetelności naukowej, ale to, że z filozofii próbuje się taką naukę robić. Nauka ma to do siebie, że przeprowadza badania i eksperymenty, które powinny być powtarzalne. Z czymś tak humanistycznym jak filozofia ciężko to zrobić, ponieważ skorelowanie ciała człowieka z jego umysłem jest zbyt złożone psychologicznie, aby efekt był satysfakcjonujący. Jest wręcz niegodnym filozofii pisanie w taki sposób, w jaki prezentuje nam autor. Pisze o życiu człowieku, podczas gdy nie ma w tej pisaninie życia. To natomiast nie jest w tej książce najsmutniejsze. Najbardziej przytłaczającym fragmentem jest ten, w którym autor tłumaczy śmiech. Niewiele jest tak smutnych rzeczy jak tłumaczenie śmiechu w formie pretensjonalnej pracy naukowej.

Podsumowując, tę książkę można polecić ludziom profesjonalnie zajmującym się filozofią, i to takim, którzy tę dziedzinę humanistyki traktują bardzo poważnie. Nie jest to dzieło, z którego wydobędziemy oryginalne myśli ani nie uderzy nas przenikliwością. Może za to drażnić bezdusznością. Nie jest to też tekst, który daje przyjemność z czytania. To nawet nie jest książka, a praca naukowa dla tych ludzi, którzy mają cierpliwość przy czytaniu o człowieku w sposób bardzo nieludzki, ale z godnością. Człowiek w książce jest potraktowany jak posąg z okładki – piękny, ale sztuczny, i z rozbitym łbem.

Fot.: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Podobne wpisy:

Avatar

Buchalter dyplomowany niepraktykujący z sentymentem do roweru, dobrze napisanych książek i serka tylżyckiego. Całym temperamentem humanista wegetujący na kilku uczelniach, obecnie Uniwersytecie Jagiellońskim. Z każdej placówki wyciągał nieco więcej niż notatki i ubezpieczenie. Dla higieny psychicznej stale szuka zależności między tym co go interesuje, a tym za co w normalnym życiu płacą pieniądze. Serek kosztuje.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *