Zbrodnie nocy świętojańskiej – Kamila Cudnik – „W cieniu twierdzy” [recenzja]

XIX-wieczna twierdza Toruń to monumentalny militarny budynek, który wpisuje się w dzisiejszy obraz miasta i który posłużył Kamili Cudnik do opisania swojej historii osadzonej tuż na początku XX wieku. To do tej nadgranicznej twierdzy zostaje zesłany z Berlina pruski oficer Walter von Offenberg, jeden z głównych bohaterów jej książki W cieniu twierdzy. Zmagający się ze skandalem po śmierci żony Walter kupuje majątek zubożałego polskiego ziemianina. To jego córkę, Luizę Zagórską, wkrótce poznaje i coś zaczyna ich łączyć. Podczas kupalnocki, w nocy z 21 na 22 czerwca 1904 roku, dochodzi do okrutnej zbrodni. Każdy z bohaterów zostaje jakoś wplątany w następstwa tych tragicznych wydarzeń i na własnych warunkach próbuje dociec prawdy. Powieść W cieniu twierdzy, którą Głos Kultury miał przyjemność objąć patronatem medialnym, to połączenie kryminału retro z powieścią historyczną, w której, tak jak w życiu, obecna jest też miłość, pożądanie, gniew i zazdrość.

Zbrodnie nocy świętojańskiej

Tradycje pogańskie były wciąż żywe we wsiach i miastach jeszcze na początku XX wieku, a Kamila Cudnik odmalowała bardzo spójny obraz wsi i ziemiaństwa, które ciągle zanurzone jest w tym swoistym folklorze. Pojawiają się tutaj nawiązania do poezji romantycznej – jak na przykład śpiewana przez młodą kobietę pieśń Laura i Filon, zaczerpnięta z sielanki Franciszka Karpińskiego. Takie akcenty folkloru ludowego wymieszane zostają z tradycjami pogańskimi, w tle szaleje zawierucha zaborów, a tuż za rogiem czai się okrutna zbrodnia, która jakby nie pasuje do idyllicznego klimatu zarysowanego już na początkowych kartach powieści. To, co dodaje także charakteru powieści W cieniu twierdzy to to, że nie boi się ona brutalnych opisów, a sama autorka kreśli przed nami obrazy zakrwawionych ciał czy sekcji zwłok. Czytając te fragmenty, wręcz chłonie się makabryczną atmosferę, którą dodatkowo podkręca sprawa mordercy, być może seryjnego, który przywodzi na myśl Kubę Rozpruwacza. Mimo że podczas lektury nie znamy jego tożsamości, możemy się jej jedynie domyślać z rzuconych tu i ówdzie przez autorkę wskazówek, to jakaś podskórna intuicja każe nam się nad tym zastanawiać – giną młode kobiety, które były same w nocy w odludnym miejscu, być może podczas schadzki z tajemniczym mężczyzną. Takie odgadywanie tropów i zagadek bardzo pasuje do rasowej powieści kryminalnej i choć W cieniu twierdzy nie tylko jest historycznym kryminałem, bo również obyczajówką z wątkiem romansu, to elementy dotyczące zabójstw i śledztwa czyta się bardzo dobrze, a otwarte zakończenie powieści daje do myślenia.

Wesoły gwar świętojańskiej zabawy przerywa krzyk młodej kobiety. To nie pierwsze zabójstwo, które miało miejsce w malowniczej miejscowości. Mieszkańcy dobrze pamiętają okrutne morderstwo młodej kobiety sprzed jedenastu lat. Mimo że miejsca znalezienia zwłok można by ze sobą połączyć, a obie ofiary były młodymi kobietami, to zwraca to także uwagę na to, że stróże prawa nie mają zbyt wielu koncepcji związanych z brutalnym morderstwem, a samo śledztwo nie przypomina dzisiejszych dochodzeń. Pełne jest uprzedzeń do kobiet i trudne też z tego powodu, że śledczy mają trudności z rozszyfrowaniem powodów, dla których córka kowala straciła życie. Komisarz i jego śledczy badają wiele wątków i próbują połączyć starą sprawę z tą nową, zważywszy dodatkowo na fakt, że nigdy nie odnaleziono mordercy.

Nutka romansu

My z kolei powoli zagłębiamy się w życie i różne tajemnice, które skrywają mieszkańcy okolicznych majątków ziemskich, a przede wszystkim odkrywamy powoli sekrety ofiary i być może zbliżamy się do odnalezienia sprawcy. Autorka podrzuca nam tropy i ślady, po których możemy wywnioskować, kto stoi za morderczym szałem, w wyniku którego zginęła Julia Gincz. Myślę, że dzięki temu czytelnik nie czuję się jak w pierwszym z brzegu kryminale, który stara się co rusz mieszać wątki, by na koniec przeszarżować i tym samym rozczarować. Kamila Cudnik sprawnie kreśli wątek kryminalny, ale ciekawość u czytelnika wzbudza także relacja głównej bohaterki, Luizy Zagórskiej, z poznanym Walterem von Offenbergiem. W jakiś sposób ta wzajemna fascynacja dwojga ludzi z tak różnych środowisk jest bardzo wciągająca i interesująca.

Wątki romansowe w powieściach kryminalnych bywają bardzo różnorakie, ale ten pokazany w publikacji W cieniu twierdzy od samego początku intryguje czytelnika. Chociaż same rozwiązania kreślące wątek romansowy nie są w jakiś sposób nowatorskie, to udało się wykreować bardzo spójną opowieść miłosną. I mimo że niektóre sceny bardzo przypominają wiele im podobnych, szczególnie w literaturze romansowej z tłem historycznym, to nie uważam, żeby to był wielki zarzut. Wszelkie spotkania Luizy i Waltera zostały pokazane ciekawie, a w czytelniku rośnie napięcie dotyczące pytań: czy ze sobą będą? Co z tego wyniknie? O takiej relacji głównych bohaterów czyta się bardzo dobrze.

Kamila Cudnik w swojej powieści używa bardzo delikatnego i poetyckiego języka, który doskonale pasuje do czasu akcji, a także do bohaterów – jedni wywodzą się z arystokracji i jest to podkreślone przez sposób, w jaki mówią, podobnie zresztą w przypadku gwarowości osób niższego pochodzenia: mówi się tu po polsku, ale są także różne niemieckie stwierdzenia, nazwy własne, nazwy ulic i miejsc. Wszystko wyjaśnione w przypisach i zrozumiałe dla czytelnika. Autorka wplata także do narracji określenia, które pozwalają wczuć się w opisywane sytuacje, które na chwilę przenoszą nas w początek XX wieku:

Ujął jej dłoń i ucałował z rewerencją.

W świecie intryg, rodzinnych sekretów i mezaliansu

Luiza Zagórska zdaje się osobą bardzo mocno stąpającą po ziemi, odważną, która nie truchleje w obliczu różnych zagrożeń. Nie boi się otwartej konfrontacji z komisarzem policji, nie peszą jej obcesowo zadawane pytania. To inteligenta młoda kobieta, która pobierała nauki w Paryżu i miała możliwość zobaczyć kawałek świata, więc też powrót do rodziny, w szczególności w sytuacji odebrania im majątku ziemskiego wraz z domem, wydawał jej się przykrą koniecznością i czym prędzej chciała wrócić do nauki we francuskiej stolicy. Już na samym początku odkrywany też, że jest ona w jakiś sposób zagadkowa i intrygująca, pełna brawury, a czasem też lekkomyślna i naiwna, przez co wplątuje się w niebywale trudną i niebezpieczną dla siebie sytuację.

Uważam, że autorce udało się wykreować postać, która, mimo tego, w jakich czasach żyje i jakie ma możliwości, już od samego początku budzi w czytelniku podziw. Bardzo szybko zaczyna się ją lubić i kibicować jej, zwłaszcza patrząc na jej przykre położenie – rodzinny majątek roztrwonił ojciec, który nie darzy córki ciepłymi uczuciami i życie z nim pod jednym dachem też jest dla dziewczyny udręką.

Walter von Offenberg, pruski oficer, to druga wysuwająca się na pierwszy plan postać. Wzbudza on respekt i szacunek, nie tylko z powodu munduru, który nosi, ale także z powodu specyficznej maniery i władczego tonu. To mężczyzna, który na pierwszy rzut oka jest bardzo odpychający, ale także pociągający. Ma za sobą trudną przeszłość – tragiczną śmierć żony, z którą to sytuacją nie umie sobie poradzić. Walter skrywa także bardzo głęboko spore pokłady wrażliwości, które ujawniają się w różnych momentach, ale nie dopuszcza on ich do siebie.

Nieszablonowe umiejscowienie powieści – na granicy zaboru, w Toruniu w roku 1904 czyni z powieści Kamili Cudnik swoisty kryminał retro. Kryminał pełen mylnych tropów, intryg, wnikania w różne sekrety ziemiaństwa i arystokracji tamtego okresu. To również pięknie umiejscowiona powieść obyczajowa, która zwraca naszą uwagę na problemy kobiet tamtych lat, na problem podziałów klasowych oraz tych związanych z sytuacją historyczną – podział na Niemców i Polaków. Autorka włożyła spory trud w opisanie tak wielowymiarowego świata, w pokazanie konfliktów, które trafiły społeczność, a także szerszego kontekstu historycznego, dzięki czemu jesteśmy w stanie bardzo dobrze zorientować się w sytuacji i nie gubić w wydarzeniach i niuansach historii. Oprócz tego mamy wciągającą powieść romantyczną, nawiązującą stylem do najpiękniejszych historycznych opowieści o miłości, fascynacji i pożądaniu. Wszystkie te elementy składają się na jedną całość i tworzą wyjątkową mozaikę powieściową, z którą bez wątpienia musi się zapoznać każdy miłośnik prozy historycznej z tajemnicą w tle.

Fot.: Zysk i S-ka


Przeczytaj także:

Recenzja książki Cień Judasza

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.