Komandos

Życie w SEAL – Robert O’Neill – „Komandos. Moja służba w Navy Seal i strzały, które zabiły bin Ladena” [recenzja]

– Z tej misji już nie wrócimy, nie zobaczymy więcej dzieci, nie pocałujemy żon. Nigdy nie zjemy steku, nie zapalimy kolejnego cygara. – Próbowaliśmy dojść, dlaczego właściwie chcemy to zrobić, skoro jest prawie pewne, że zginiemy. Wyszło na to, że powodem była samotna matka, która we wtorek rano zawiozła swoje dzieci do szkoły i pojechała do pracy, a godzinę później wyskoczyła z okna wieżowca, bo było to mniej bolesne niż spłonięcie żywcem. W ostatnim, zwykłym ludzkim geście przytrzymała spódnicę, aby nikt nie zobaczył jej bielizny. Właśnie dlatego jechaliśmy. Ona po prostu chciała przetrwać ten dzień do wieczora, chciała po prostu żyć. Nie miała ochoty walczyć i nie potrafiła się bronić. Więc musieliśmy walczyć w jej imieniu. Chcieliśmy zabić tego faceta. 
11 września 2001 roku, to w tym dniu terroryści zburzyli dumę Nowego Jorku, a razem z nią amerykańskie poczucie bezpieczeństwa. Od tamtego wtorku, korzystając ze wszystkich dostępnych możliwości, próbowano odnaleźć i zabić Osamę bin Ladena. Komandos. Moja służba w Navy Seal i strzały, które zabiły bin Ladena to dzieło Roberta O’Neilla. W książce opowiada on historię swojej kariery w Navy Seal,  nieustannie zmierzając do momentu, w którym jego palec trzykrotnie pociąga za spust, zabijając najbardziej poszukiwanego terrorystę świata.

Nie jest to powieść, w której każde kolejne wydarzenie jest dla czytelnika zaskoczeniem. Od samego początku wiemy, co się wydarzy, a mimo to nie możemy się doczekać, by o tym przeczytać. Niestety książka tylko momentami jest poruszająca. Stanowi za to realistyczną i rzetelną relację Roberta O’Neilla, o jego karierze w Navy Seal. Nagła decyzja dziewiętnastolatka o wstąpieniu do armii rozpoczyna jego wieloletnią przygodę jako komandosa sił specjalnych.

Opis szkolenia SEAL jest zdecydowanie najlepszą i najbardziej wciągającą częścią tej książki. Wykonywane przez kandydatów na komandosów ćwiczenia są ekstremalne i często przekraczają możliwości normalnego człowieka. Instruktorzy znęcają się nad rekrutami, można by nawet wysunąć nieśmiały wniosek, że ich torturują. Mniejsze i większe uszkodzenia ciała są tam na porządku dziennym. Jednak im dłużej czytasz o tym arcytrudnym szkoleniu, tym szybciej zdajesz sobie sprawę, jak wielki ma sens. Wyłania ono jednostki najsprawniejsze fizycznie i, co najważniejsze, również te najlepiej przystosowane do radzenia sobie w trudnych sytuacjach – ludzi zawsze walczących do końca.

Robert O’Neill przeprowadza nas przez całość swojej kariery w Navy Seal, co daje solidny obraz życia komandosów oraz sposobów ich działania. Autor był operatorem przez 16 lat w najgorętszych dla oddziałów specjalnych czasach w historii USA. Brał udział w ponad 400 akcjach. Często co noc Team Six napadał na domy terrorystów lub stawał do walki. Ich najsławniejszymi akcjami, oprócz zabicia bin Ladena, było z pewnością uratowanie Marcusa Luttrella i odbicie kapitana Richarda Philipsa z rąk somalijskich piratów. Dzięki relacjom O’Neilla możemy dowiedzieć się chociażby, jak ogromnych umiejętności wymagało od snajpera SEAL zabicie somalijskiego pirata, którego głowę widział jedynie przez kilka sekund.

Książa ta napisana jest prostym, wojskowym językiem. Autor nie jest skąpy w słowach, ale wszystko opisuje oszczędnie. Zderzamy się tu również z trudnym, czarnym, żołnierskim humorem. To co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to niewątpliwa dehumanizacja przeciwnika dokonywana przez żołnierzy. Przez cały czas Komandos nazywa terrorystów „tymi złymi”. Stawiając tym samym siebie i swoich kolegów w kontrze jako „tych dobrych”. Dla mnie to czarno-białe rozróżnienie było rażące, chociaż rozumiem, skąd się wzięło.

Robert O’Neill został wielokrotnie odznaczony, m.in. dwa razy Srebrną i cztery razy Brązową Gwiazdą oraz trzykrotnie wymieniono go w rozkazach prezydenckich. Mógłby więc dziwić fakt, że nie okrywa się chwałą. Wszystkie zasługi przypisuje całemu zespołowi. Bo faktycznie bycie komandosem to gra zespołowa. Nie ma żadnych skrupułów by mówić o SEAL ” jesteśmy najlepsi”. Początkowo trochę to razi. Tak ogromna nieskromność jest zaskakująca. Jednak całość książki udowadnia, że tak właśnie jest. Ci niesamowici żołnierze walczą jak roboty. Dokonują rzeczy niemożliwych dla innych. Potrafią godzinami samotnie walczyć z zepsutym karabinem, czekając na odsiecz. Są niesamowicie skuteczni i niewiarygodnie wyszkoleni.

Mam na temat tej pozycji mieszane uczucia. Komandos to z całą pewnością pozycja dla osób, które nic nie wiedzą o SEALS, a chciałyby się dowiedzieć. Znawcy sił specjalnych nie dowiedzą się niczego zaskakującego. Książka nie wprowadza żadnych nowych treści do tematu, jedynie powiela wcześniejsze publikacje. Niemniej opis szkolenia czyta się szybko, jest emocjonujący i dla laika szalenie ciekawy. Dodatkowo na korzyść książki niewątpliwie działa fakt, że jej autor własnoręcznie zabił najsławniejszego terrorystę świata. Jeśli więc nie znasz, a chciałbyś poznać szczegóły z życia SEAL, ich działań i przeprowadzanych akcji, to jest to książka dla Ciebie.

Fot.: Dom Wydawniczy “REBIS”

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *