kopnęłabym cię gdybym mogła

Matki bolesne męki – Mary Bronstein – „Kopnęłabym cię, gdybym mogła”

Nie wiem kto wpadł na pomysł, aby film Kopnęłabym cię, gdybym mogła nazwać czarną komedią. Piszę to już na samym wstępie, aby nikt się nie zdziwił w trakcie seansu – ten obraz to nie jest powód do śmiechu. Jeśli więc spodziewacie się zobaczyć coś w rodzaju Dnia świra, to bardzo mocno się rozczarujecie. Nie wiem, gdzie krytycy znaleźli coś, co było „miażdżąco śmieszne”, bo mi po seansie chciało się płakać. Film Mary Bronstein masakruje widza od pierwszej do ostatniej minuty i nie wiem, gdzie w tym miałbym się doszukiwać jakiegokolwiek żartu. To jeden z najbardziej powalających filmów, jaki widziałem w ciągu ostatnich paru lat, a Rose Byrne tą rolą zasłużyła na wiekopomne uznanie.

Już pierwsze kadry filmu pokazują, że postać grana przez Rose Byrne jest na skraju załamania. Nie chce słuchać opinii innych osób, jest przemęcz0na a dodatkowe sytuacje losowe powodują, że musi improwizować wspólne życie z niepełnosprawnym dzieckiem. Czuje się potwornie zagubiona, uważa że nikt jej nie rozumie, a cały świat zmówił się przeciwko niej. Linda z tym natłokiem obowiązków sobie po prostu nie radzi. Z tym, że Kopnęłabym cię, gdybym mogła nie jest epopeją o dzielnej matce, która mimo przeciwności losu zapewnia dobrobyt swojemu dziecku. To opowieść o osobie skrajnie zmęczonej, która jest o krok od poddania się. Wielokrotnie widzimy, jak zrezygnowana Linda opuszcza córkę podłączoną do aparatury i idzie wypić wino, zapalić papierosa i w spokoju posłuchać muzyki. Nie zawsze przyjdzie nam się zgodzić z podjętymi wyborami Lindy, ale tu jest właśnie kluczowe pytanie, które zadaje Mary Bronstein – czy kobieta ma do tego prawo, bo jest na wskroś zmęczona? czy jednak jako osoba odpowiedzialna powinna zostawić swoje potrzeby na boku?

Kopnęłabym cię gdybym mogła

Mary Bronsteun zastosowała bardzo ciekawy zabieg – dziecko jest właściwie anonimowe w tej opowieści. Nie widzimy twarzy, nie widzimy całej sylwetki, raptem urywek ciała. To nakazuje nam się skupić na tym, że cały swój ból chce nam przedstawić matka, ale czy słusznie? Czy właśnie jej ból jest najważniejszy? Linda przez większość filmu jest przekonana, że ona jest tylko tłem. Że ona wcale nie przyczynia się do tego, że jej córka czuje się bezradna. Ale jednocześnie nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że swoim zachowaniem może krzywdzić własne dziecko. Jej nadopiekuńczość połączona z przekonaniem, że ma rację sprawia, że córka często wpada w panikę, wzywa matkę na pomoc i nie radzi sobie z codziennymi czynnościami. To jest na pewno jedna z trudniejszych lekcji jakie odbierają matki i Kopnęłabym cię, gdybym mogła brutalnie pokazuje, że nawet jeśli rodziciel się stara, to wcale nie pomaga swojej latorośli.

Nominacja Rose Byrne to Oscara wcale mnie nie dziwi, bo jest tutaj gwiazdą, która potrafiła zagrać matkę oddaną, kochającą swoje dziecko, ale również cholernie zagubioną. Co więcej, wspomagający ją aktorzy też dali radę – chociaż się tego nie spodziewałem, że taki Conan O’Brien, który jest związany z branżą rozrywkową, tak dobrze zagra surowego psychologa. Powiem coś jeszcze bardziej kontrowersyjnego – jestem zawiedziony, że James nie odegrał istotniejszej roli w tym filmie, bo A$AP Rocky był ciekawym akcentem. Był osobą, która mogła wprowadzić trochę ciepła w życie Lindy, wybrano jednak drogę inną, tym bardziej dla mnie niezrozumiałą. Ich przypadkowe spotkanie, wymiana paru zdań wskazujących na to, że mogą się polubić, niewiele później wniosło, bo nawet jeśli James i Linda parę razy jeszcze się spotykają, to nie czuć już takiej energii, jak przy ich pierwszym kontakcie.

Kopnęłabym cię gdybym mogła

Kopnęłabym cię, gdybym mogła faktycznie kopie widza po tyłku. Film nie pozwala nawet na osiągnięcie stanu katharsis, nie jest tym samym żadnym pocieszeniem dla osób, które zmagają się z podobnymi problemami. Życie po prostu bywa czasem boleśnie trudne, zdaje się nam nawet, że niesprawiedliwe. Hiobowe cierpienie jednak nie przynosi tu skutku, i dopiero gdy Linda orientuje się, co powinna zrobić dla zdrowia własnej córki, opowieść mogłaby wnieść trochę ciepła w nasze serca. Zakończenie jednak sugeruje, że przed bohaterką jeszcze długa droga do tego, żeby osiągnąć spokój.

Fot.: Best Film

PS. Na film wybraliśmy się dzięki Cinema City.

zwierzogród 2

 

kopnęłabym cię gdybym mogła

Overview

Ocena
8 / 10
8

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *