Watchmen

Kto pilnuje Strażników? – Damon Lindelof – „Watchmen” [recenzja]

Serial Watchmen Damona Lindelofa to produkcja fenomenalna. Dziewięcioodcinkowa fabuła wciąga i angażuje. Serial nawiązuje do kultowego komiksu Alana Moora o tym samym tytule, ale nie jest jego adaptacją. Jest autonomicznym dziełem, wariacją na temat świata Strażników. Produkcja HBO jest dziełem absolutnie wyjątkowym. Fenomenalnym realizacyjnie, oryginalnym i dającym do myślenia. A także emocjonującym, angażującym widza, zmuszającym do refleksji, z fantastycznymi zdjęciami i genialną muzyką. Watchmeni w interpretacji Lindelofa, twórcy takich produkcji jak Lost czy Pozostawieni, przykuwają uwagę i nie pozwalają oderwać się od fabuły. I to od samego, niezwykle brutalnego, początku. Fabułę serialu otwiera bowiem masakra w Tulsie w 1921 roku, kiedy to biali mieszkańcy urządzili pogrom swoim czarnym sąsiadom. To wydarzenie nie tylko nadaje ton całej serialowej opowieści, ale i, jak w soczewce, skupia w sobie najważniejsze motywy opowieści o zamaskowanych mścicielach. 

Sekretna i zbrodnicza organizacja. Rasizm zawoalowany oraz ten całkiem jawny i dosłownie zabójczy. Tajemnice z przeszłości, czasem nadprzyrodzonej proweniencji. Filozoficzno-socjologiczny dyskurs o granicach wolności i kontroli. Dyskusja o cienkiej granicy dzielącej stróża prawa od przestępcy, a anarchię od fundamentalizmu. Historia, która lubi się powtarzać. Palące kwestie społeczne takie jak wykluczenie, uprzedzenia, inność. Prawicowi ekstremiści. Wyraziści bohaterowie, niektórzy z syndromem Boga. Grzechy przodków. Fenomenalne zdjęcia. Genialna muzyka. To wszystko i jeszcze więcej dostaną ci, którzy sięgną po serialowych Watchmenów. Ale po kolei.

Watchmen

Na początku był komiks

Licząca zaledwie dwanaście zeszytów seria Watchmen Alana Moore’a z rysunkami Dave’a Gibbonsa i Johna Higginsa pojawiła się w 1986 roku i po dziś dzień jest jedną z najważniejszych powieści graficznych wszech czasów. Wyjątkowość Strażników polegała na nowatorskim podejściu do klasycznego archetypu komiksowego superbohatera. Seria nie tylko brutalnie rozliczała się z superbohaterską konwencją, ale też przenikliwie wyrażała niepokoje społeczne dręczące amerykańskie społeczeństwo.  Strażnicy Alana Moora to jeden z najgenialniejszych, najważniejszych i najodważniejszych komiksów wszech czasów.

Fabuła serialu Damena Lindelofa została zainspirowana komiksem Moora, nie jest więc jego wierną adaptacją. Ba! W ogóle nie jest adaptacją. Tak naprawdę to kontynuacja. Od zakończenia komisowej serii minęły już przecież – zarówno w naszym świecie, jak i tym zamieszkiwanym przez bohaterów – aż 34 lata. To taka fantazja na temat: co by było, gdyby… Serial rozgrywa się w tym samym uniwersum, co komiks, i powracają w nim znane postaci, ale cała reszta to twórcza fantazja Lindelofa i spółki.

Ile Watchmenów w Watchmenach?

Widzowie zostają więc wrzuceni w uniwersum Strażników, ale z całkiem nowymi bohaterami. No prawie. Pojawią się też ikoniczni komiksowi Watchmeni, jednak ich tożsamość na początku zostanie sprytnie ukryta i – zwłaszcza dla osób znających tylko film Zacka Snydera z 2009 roku – może okazać się sporą niespodzianką.

Serialowa rzeczywistość jest rzeczywistością mocno alternatywną. Prezydentem USA jest Robert Redford. I to już od 1992 roku. W dodatku jako jedyny piastował to stanowisko w Stanach Zjednoczonych po Nixonie. Napięcia na linii Biały Dom – Kreml udało się przy tym nieco załagodzić, ale nadchodzi kolejne zagrożenie dla amerykańskiego stylu życia. Okoliczności są inne, ale serial podejmuje podobną problematykę, co komiks. Tyle że komunistów, którzy byli boogeymanami poprzednich pokoleń, zastąpili piewcy supremacji białej rasy.

Świat jest analogowy, nie ma w nim Internetu ani smartfonów. Są za to zamaskowani mściciele, którzy nie współpracują z policją i działają na własną rękę, poza prawem. Z kolei policjanci noszą charakterystyczne żółte maski. Wszystko po to, by chronić swoją tożsamość przed przestępcami.

Watchmen

Podobnie jak w komiksach, jądrem serialowej opowieści jest zagrożenie. Zagrożenie namacalne i wyimaginowane. Świat przedstawiony jest bowiem wyolbrzymionym odbiciem naszej rzeczywistości. Poczucie zagrożenia jest tu wszechobecne i podniesione do rangi paraboli. Tym razem jego źródło jest nie już zewnętrzne, a wewnętrzne. Wrogiem publicznym numer jeden staje się ekstremistyczna organizacja o nazwie Siódma Kawaleria. Jej członkami są wyznawcy teorii o supremacji białej rasy. Noszą maski Rorshacha z komiksu Moora. Zaadaptowali też manifest tamtego, delikatnie mówiąc, dwuznacznego bohatera, jako własny. I to właśnie oni są przyczyną zmian w policji.

„Kto pilnuje Strażników”?

Kwestia tego, na jak wiele mogą sobie pozwolić stróże prawa, to jeden z kluczowych wątków serialu. Pod żółtymi maskami kryją się ludzie, którzy chcą, by złoczyńcy odpowiedzieli za wyrządzone krzywdy. Ale czy sami nie zmieniają się na naszych oczach w złoczyńców? Powiedzieć, że bohaterowie tej historii są moralnie podejrzani, to nic nie powiedzieć. Pytanie: kto pilnuje Strażników? wybrzmiewa w serialu bardzo dobitnie.

Serial dobitnie pokazuje też, jaką pozycję mają w USA osoby o kolorze skóry innym niż biały. Otwierająca serial retrospekcja pokazuje masakrę w Tulsie w stanie Oklahoma, gdzie w wyniku pogromu zginęło wielu czarnoskórych – i zamożnych – mieszkańców. Te wydarzenia odcisną swoje piętno na fabule serialu i jego bohaterach. Bo właśnie w Tulsie toczy akcja Watchmen. Co więcej – bez Tulsy nie byłoby Strażników.

Ku Klux Klan wiecznie żywy

Od masakry minęły lata. Rząd zaczął wypłacać ofiarom pogromu i ich potomkom reparacje. I już ten fakt wywołuje napięcia w społeczeństwie i jest wodą na młyn ekstremistów. Serial rozpoczyna brutalny atak na policjanta, którego dokonał jeden z członków Siódmej Kawalerii. Sprawą zajmuje się Angela Abar (w tej roli Regina King), czyli główna detektyw w lokalnej policji oraz żona i matka dwójki dzieci. Prowadzi śledztwo i próbuje odkryć, kto tak naprawdę za tym stoi. W centrum wydarzeń jest też grany przez Dona Johnsona szef policji oraz Looking Glass (Tim Blake Nelson).

Pojawia się też Laurie Blake (grana przez Jean Smart), czyli agentka FBI specjalizująca się w chwytaniu samozwańczych stróżów prawa oraz była Silk Spectre w jednym. Watchmen pokazuje nam też dalsze losy Ozymandiasa (Jeremy Irons) i Doktora Manhattana.

Gatunkowy zawrót głowy

Wydaje się, że jedną z głównych idei przyświecających twórcom serialu Watchmen było mieszanie przeciwieństw. Serial pełen jest więc czarnego humoru, brutalności i paradoksalnego liryzmu. Zarazem jest to studium psychologiczne biorące pod lupę konsekwencje nieprzepracowanej traumy z dzieciństwa i obciążeń, jakie zostawiają nam w spadku przodkowie. Watchmen podejmuje bowiem temat odpowiedzialności pokoleniowej.

Fabuła zbudowana jest z elementów typowych dla opowieści detektywistycznej, thrillera i dramatu. Ten gatunkowy kogel-mogel został podany w charakterystycznej formie. Strażnicy mają swój unikalny styl wizualny, który zbliża aktorską produkcję do komiksu. Jaskrawe kolory strojów i rekwizytów, nieco zbyt czystych i zbyt mało zniszczonych, świetnie kontrastują z szaroburą rzeczywistością.

Wizualny majstersztyk

Zdjęcia są fenomenalne. Niemal każdy kadr jest przepiękny i nadający się do oprawienia i powieszenia na ścianie. Serial obfituje też w kadry-symbole. Mnóstwo tu scen, które niosą ze sobą skondensowaną, symboliczną treść, przedstawioną na dodatek w niesłychanie wyrazisty sposób. Realizacyjnie Watchmen to majstersztyk.

Watchmen

Nie mogę też nie wspomnieć o ścieżce dźwiękowej, która jest po prostu wybitna. Fantastycznie buduje klimat, nadaje ton opowieści, tworzy kontekst i często pełni rolę zaskakującego i niebanalnego komentarza. Watchmen to serial mądry, efektowny i diabelnie wciągający. Do tego z wyjątkowym klimatem, konsekwentnie tworzonym właśnie za pomocą zdjęć i muzyki.

I, co najważniejsze, twórcom udała się rzecz niezwykle trudna. Udało im się, mianowicie, stworzyć filmową alegorię naszej rzeczywistości. Mimo że świat Strażników na pozór nie przypomina naszego i jest mocno alternatywny, to jest zaskakująco nam bliski, przynajmniej w warstwie symbolicznej. Kostiumy i dekoracje mogą się różnić, ale świat Watchmenów i nasz dręczą bardzo podobne choroby. A opowieść o zamaskowanych Strażnikach chyba jeszcze nigdy nie była tak aktualna, jak teraz.

Omawiane wydanie DVD serialu Watchmen dostaniecie na Gandalf.com.pl

Fot.: HBO GO, Gandalf


Przeczytaj także:

Recenzja komiksu Zegar zagłady

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.