Lema Dylematy – Stanisław Lem – „Cyberiada” [recenzja]

„Cyberiada” to zbiór opowiadań, o którym Stanisław Lem mówił, że to najlepsza książka, jaką napisał. I po takim stwierdzeniu znów okazuje się, że wszystko w życiu jest kwestią gustu, gdyż ja się z wielkim mistrzem polskiej literatury science fiction zgodzić nie mogę. Doceniam olbrzymi dystans, niesamowity humor, multum smaczków, zabawę językiem i zastosowanie licznych neologizmów, ale w wypadku „Cyberiady” w niektórych miejscach zalety są jednocześnie wadami.

Trurl i Klapaucjusz to wybitni konstruktorzy, będący jednocześnie przyjaciółmi i rywalami. Przemierzają wszechświat wzdłuż i wszerz, oferując licznym władcom i niewładcom swoje pomocne konstruktorskie umysły, zgarniając za to dość często pokaźne nagrody. Oczywiście wraz z licznymi przygodami mają miejsce niezliczone kłopoty i zdarzenia jak najbardziej losowe, kłopoczące naszych bohaterów do cna. I, w prawdziwie gargantuicznym skrócie, o tym traktuje „Cyberiada”. Choć nie do końca. A może i do końca?

Stanisław Lem w swoim zbiorze opowiadań świetnie się bawi i to widać na pierwszy rzut oka. Ci bardziej uważni zauważą, że autor w niektórych momentach dosłownie „robi sobie jaja” ze wszystkiego, co tylko możliwe – od warstwy fabularnej, przez opisy bohaterów, na zabawie językowo-stylistycznej kończąc. Ale tylko ci najbardziej uważni dostrzegą, że pod kołderką bezpiecznych, momentami przaśnych, w innych miejscach najzwyklejszych żarcików kryje się prawda trudna, smutna, brudna i szydercza, pełna ironii i łez wylanych za ludzkie przywary i podłości wszelkiego rodzaju. Od głupoty i skrajnego ograniczenia, przez pychę i brak szacunku do innych, na prześladowaniach i zaślepieniu kończąc. Lem za pomocą zręcznego zmiksowania starych dobrych bajek (w skład których nieodłącznie wchodziły księżniczki, smoki, potężni królowie, wielkie królestwa, rycerskie pojedynki, itp.) z gatunkiem science fiction (w skład którego wpisać trzeba wszelkiego typu gwiazdy, roboty, drogi mleczne, asteroidy, mechanizmy, trybiki, galaktyki itp.) przemycił wiele wartości zapomnianych już w czasach, w których „Cyberiada” powstała. Prawda jest jednak taka, że wszystkie te smaczki zmyślnie przemycone między wierszami są uniwersalne na tyle, iż będą aktualne właściwie dopóty, dopóki istnieje gatunek ludzki. To czyni „Cyberiadę” dziełem ponadczasowym.

Niestety, każdy medal ma dwie strony i zbiór historii opowiadających o przygodach konstruktorów Trurla i Klapaucjusza nie jest książką wolną od wad. „Cyberiada” jest swoistym paradoksem literackim, który przy pierwszym zetknięciu zachwyca, by z każdą kolejną stroną, nieodpowiednio dawkowaną brzydnąć i ciążyć czytelnikowi coraz bardziej. Tę książkę trzeba bowiem odpowiedzialnie dawkować, gdyż próba połknięcia jej na raz – moim skromnym zdaniem – jest niewykonalna, i po jakimś czasie czytelnik to, co uważał za zalety, zaczyna traktować jako wady. Wynika to z tego, że Lem napisał książkę niebywale trudną. Nie fabularnie, bo często gęsto są to proste w odbiorze bajeczki, które (jak już nadmieniałem wcześniej) sprytnie przemycają coś więcej; trudność „Cyberiady” polega na językowych wygibasach i połamańcach. Ilość neologizmów budzi podziw i uzmysławia czytelnikowi, że oto mamy do czynienia z twórcą niebywale inteligentnym, uprawiającym słowną żonglerkę na poziomie wirtuoza instrumentu, jakim jest język, jednak po tysięcznym neologizmie czytelnik zaczyna się tymi gierkami nużyć, odczuwa wzmożony dyskomfort i pragnie jedynie powrotu do normalnego, zarezerwowanego dla przeciętniaków języka polskiego oraz szuka usilnie fabuły, która w pewnym momencie jakby się chowała pod natłokiem językowych sztuczek i filozoficznych rozważań. Dlatego też – nie jest to najprzyjemniejsza w odbiorze książka Lema, jaką można sobie przyswoić. Może to nie wada Lema, ale wada czytelnika? Tego nie wiem. Wiem jednak, że od „Cyberiady” czytanej na jednym posiedzeniu niejeden czytelnik zwyczajnie się odbije z hukiem, skomląc i podkulając ogon niczym zbity pies.

Przygody Trurla i Klapaucjusza przyszło mi poznać za sprawą audiobooka wydanego dzięki współpracy portalu lem.pl oraz audioteki.pl. To jednocześnie audiobook otwierający serię Lemoteka, której zadaniem jest przybliżenie twórczości Stanisława Lema w formie dźwiękowej.  Obcowanie przez kilkanaście godzin z „Cyberiadą” było dla mnie doświadczeniem przyjemnym, niezwykle pouczającym, choć nie powiem – zdarzyły się chwile zwątpienia oraz momenty trudne do przebrnięcia. Olbrzymie pochwały kieruję w stronę Macieja Kowalika, który poradził sobie perfekcyjnie z tak trudnym zadaniem, jakim było przeczytanie „Cyberiady” tak, aby przeciętny miłośnik audiobooków był w stanie przyswoić treść zawartą na kartach zbioru opowiadań Lema. Ci, którzy doskonale znają ten tytuł, wiedzą, z jakim wyzwaniem przyszło się zmierzyć Panu Kowalikowi; ci, którzy nie wiedzą, bądź uważają, że przesadzam – zapraszam do przeczytania na głos znajomym choćby jednego opowiadania.

Cyberiada” to zbiór opowiadań będący językowym majstersztykiem, który budzi podziw i jednocześnie przytłacza, dlatego z pewnością nie jest to książka dla każdego i w moim odczuciu po książkę powinni sięgać raczej dojrzali czytelnicy, gotowi na literackie wyzwanie. Przygody dwóch niezwykłych konstruktorów przemierzających wszechświat to przezabawna zabawa konwencji i języka, która pod kołderką na pozór zwykłych bajek oferuje czytelnikowi sporo materiału do analiz, przemyśleń i dylematów. To dzieło trudne, ale nagradzające za uwagę. Pozostaje nam cieszyć się, że mamy tak dobrego pisarza i możemy poznawać jego dzieła z pierwszej ręki – bez ingerencji tłumaczy.

audioteka claim PL reserved black

Fot.: audioteka.pl

Write a Review

Opublikowane przez

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.