literackie wyzwanie 2025

Literackie wyzwanie 2025: Lipiec

Lipcowa odsłona naszego wyzwania otwiera drzwi do światów pełnych przygód – tych, które czekają na młodszych czytelników i tych, które przypominają nam samym o dziecięcej ciekawości i odwadze. To czas, kiedy książki dla dzieci i młodzieży pokazują, że przygoda nie zna wieku, a wyobraźnia potrafi zabrać nas dalej, niż moglibyśmy się spodziewać.

W lipcu sięgamy więc po historie, które kipią energią, humorem i odrobiną magii. Książki wybrane przez naszych redaktorów udowadniają, że literatura przygodowa to nie tylko zabawa, ale i podróż ku wartościom: przyjaźni, lojalności czy odwadze stawienia czoła nieznanemu. To właśnie w takich opowieściach młodzi bohaterowie uczą się, że prawdziwa siła często kryje się w sercu, a największe skarby znajdują się tam, gdzie się ich najmniej spodziewamy.

🎯 Co nas zaskoczyło?
To, jak bardzo różnorodnie literatura przygodowa potrafi rozbudzić emocje i wyobraźnię młodych czytelników. Raz wciąga nas w fantastyczne krainy pełne magii, innym razem uczy, że odwaga i spryt potrafią pokonać nawet największe przeciwności. Historie te bawią, wzruszają i inspirują, przypominając, że przygoda to nie tylko podróż w nieznane, ale też lekcja o nas samych.

💬 A Wy?
Po jakie przygodowe książki dla dzieci i młodzieży sięgacie w tym miesiącu? Które historie towarzyszyły Wam w młodości, a które odkrywacie teraz na nowo? Podzielcie się z nami swoimi lipcowymi przygodami! 🌊✨

Piszę, więc jestem.
I straszę w horrorach.
Bu.

Hobbit, czyli tam i z powrotem  J. R. R. Tolkien

Tej książki raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, a tym bardziej streszczać. Wszyscy z pewnością kojarzymy przygody pewnego słynnego hobbita, który od dalekich podróży i gór złota preferował jedynie dobre jadło, wygodny fotel i fajkę. Zrządzenie losu (i spotkanie z pewnym czarodziejem) sprawiło, że ta jego idylliczna codzienność została zastąpiona grupą krasnoludów, bolącymi nogami oraz spaniem na ziemi. Jako rasowa introwertyczka zdecydowanie rozumiem ból egzystencjalny Bilba, gdyż jak tu wyjść z domu, skoro mam tutaj wszystkie swoje ulubione rzeczy – łóżko, książki i ciepłą herbatę. Jednak ta aspołeczna część mnie wciąż po cichu pragnie jakże epickiej przygody, czekając aż i u progu moich drzwi również stanie czarodziej, który wyrwie mnie z tego codziennego marazmu. Bilbo jest niemal moim „duchowym przewodnikiem”, który pokazuje, że chęć zdobywania świata i pragnienie pozostania w swoich czterech ścianach nie muszą się wykluczać, a świat byłby o wiele lepszym miejscem, gdyby więcej ludzi ceniło dom i dobre jadło ponad górę złota (parafrazując słowa pewnego krasnoluda).

„Hobbit, czyli tam i z powrotem” to powieść, która wypaliła piętno w moim serduchu, a następnie się do niego wprowadziła, nie biorąc pod uwagi możliwości eksmisji. Nie żebym chciała ją stamtąd wyrzucić. Lipcowe wyzwanie było dla mnie idealną okazją, aby znowu, i znowu, i znowu do niej wrócić, mimo iż znam ją chyba na pamięć. Niemniej jednak z każdym razem historia Bilba i jego kompanii za każdym razem uderza mnie równie mocno,  prezentując chyba najprostszy możliwy przepis na szczęście – ceńmy dobre jadło, ciepłą herbatę, wygodny fotel i okazyjnie zapalaną fajkę ponad górę złota, a może i do nas zapuka kiedyś tajemniczy czarodziej bądź grupa krasnoludów.

Objaśnienie wyboru: 

Mimo iż uważam, że jest to dzieło „dla każdego”, to dziś tym krótkim tekstem chciałam choć odrobinę przekonać do niego kolejne pokolenie czytelników, by dalej krzewić pamięć o Bilbo Bagginsie, Gandalfie i Thorinie Dębowej Tarczy. Język „Hobbita”, choć poetycki, dalej wydaje się być przystępny dla młodzieży czy nawet nieco młodszych czytelników. Jednak to nie język jest tu najważniejszy – jest to przede wszystkim epicka przygoda, która pokazuje, że chęć bogactwa niekoniecznie równa się osobistemu szczęściu. Prawdziwą radość możemy odnaleźć w najdrobniejszych przyjemnościach, jak dobra książka, smaczny obiad czy ploteczki w przydomowym ogródku. Szczęście może być wszędzie, gdzie się znajdujemy, jeśli potrafimy dobrze szukać. I to właśnie pokazuje Bilbo.

Natalia Wesołowska-Basista

Z wykształcenia jestem romanistką. Mieszkam w Krakowie, a sercem w Zagrzebiu :) Pochłaniam książki i czekoladę, popijając kawą. Czytelniczo od kliku lat przechodzę fazę realizmu magicznego i nic nie zapowiada zmiany.

Letycja Patekatla. Poławiacze Pereł,  J.M. Donderowicz

Lipcowa odsłona wyzwania była dla mnie pretekstem do ponownego sięgnięcia po powieść fantasy dla nieco młodszych czytelników pt. Letycja Patekatla. Poławiacze Pereł. – debiut pisarski J.M. Donderowicz.

Jeśli kiedykolwiek powracam do jakiejś książki, dzieje się tak z dwóch powodów: albo jestem emocjonalnie przywiązana do danej historii albo dostarczyła mi ona naprawdę doskonałej rozrywki. Historia o Letycji to zdecydowanie ten drugi przypadek!

Jest to wyjątkowo obiecujący debiut pisarski w kategorii literatury młodzieżowej. Fantastyczny świat, który wyszedł spod pióra Pani Donderowicz jest pełen niezwykłości: jest przytulny, ale bywa też mroczny i bezlitosny. Zamieszkuje go grono barwnych postaci “z krwi i kości”. Autorka przykłada ogromną uwagę do ich kreacji, nawet w przypadku bohaterów drugoplanowych. Dzięki temu powieść obfituje w wyraziste, charakterne istotki, którym nadano indywidualny rys. Mnie jednak najbardziej urzeka język powieści Letycja Patekatla. Poławiacze Pereł.: Autorka umiejętnie bawi się leksykalną materią; łączy stworzone na potrzeby świata przedstawionego neologizmy z żywą, barwną polszczyzną. Sprawnie operuje też literackim humorem, przez co całość nabiera prawdziwej swady.

Letycja Patekatla. Poławiacze Pereł to opowieść o niezwykłej dziewczynie, która ma odwagę wychodzić poza schematy oraz mierzyć się z oczekiwaniami, dla których nie zamierza zrezygnować z tego, co lubi czy jaka naprawdę jest. Letycja to bohaterka, z którą chce się siedzieć w szkolnej ławie oraz łapać upiory. Liczę, że na jednym tomie o przygodach Letycji się nie skończy!

Objaśnienie wyboru: 

Zdecydowałam się ponownie przeczytać Letycję Patekatlę, tym razem w ramach lipcowego wyzwania czytelniczego, ponieważ jest ona źródłem doskonałej literackiej rozrywki zarówno dla młodszych jak i dla starszych. Jest to jedna z tych powieści, które ani nie “upupiają” dojrzalszego czytelnika ani nie będą zbyt trudne w odbiorze dla młodszych odbiorców. Wartka akcja, barwne postaci i ciekawe dialogi, zmieszane w idealnych proporcjach, a do tego okraszone nutką grozy i doprawione zaskakującym zakończeniem. Autorka nie stroni od trudnych tematów, ale udaje jej się połączyć atrakcyjną formę i mądre przesłanie, które może z pewnością otworzyć pole do wielu cennych rozmów. Dla mnie to idealna lektura na lato – cozy, ale nie przegadana, a do tego pełna psót i perypetii głównej bohaterki. Czyż nie takim historiom sprzyja lato? 

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych „Wielogłos”. Prowadzący cykl „Aktualnie na słuchawkach”. Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.

 

Oczy smoka,  Stephen King

Stephen King i powieść dla młodszego odbiorcy? Brzmi nietypowo, ale „Oczy smoka” to dowód, że mistrz grozy potrafi też oczarować młodszych czytelników opowieścią pełną przygód. Już od pierwszych stron zostałem wciągnięty w intrygę królestwa Delain, gdzie magia przeplata się z odwagą, a zło czai się tuż za królewskim tronem. Co ważne, ta historia zawiera nutę tajemnicy i napięcia, lecz pozbawiona jest grozy, dzięki czemu idealnie nadaje się dla młodzieży około 13–14 lat. Nie ukrywam – potrafi wciągnąć bez reszty także dorosłego!

W tej powieści tempo akcji pędzi jak królewski rumak – nie ma tu miejsca na nudę. Autor doskonale wie, jak utrzymać uwagę młodego czytelnika: niemal każdy rozdział przynosi nowy zwrot akcji albo odkrywa sekret ukryty w zamkowych murach. Gdy czytałem o perypetiach dzielnego młodego bohatera, niesłusznie oskarżonego o straszną zbrodnię, czułem ekscytację i napięcie niemal na własnej skórze. Klimat świata Delain jest baśniowy, ciepły, ale nie cukierkowy – w powietrzu unosi się delikatna mgiełka magii i tajemnicy. To trochę tak, jakby usiąść przy ognisku i słuchać starej legendy opowiadanej przez znakomitego bajarza. Królestwo w „Oczach smoka” żyje własnym życiem, a czytelnik ma wrażenie, jakby przemierzał zamkowe korytarze ramię w ramię z bohaterami. Skoro już o bohaterach mowa – bohaterowie „Oczu smoka” są wyraziści i łatwo ich polubić (lub znienawidzić, jeśli mówimy o czarnym charakterze!). Młody książę, odważny i sprytny, budzi naszą sympatię i sprawia, że kibicujemy mu z całego serca w walce o sprawiedliwość. Jego przeciwnik, złowrogi czarnoksiężnik knujący intrygi w zamku, jest na tyle przebiegły, by budzić dreszczyk emocji, ale nie aż tak przerażający, by śnił się po nocach. Ta równowaga sprawia, że emocje młodego czytelnika balansują między zaciekawieniem a przejęciem, bez popadania w prawdziwy strach. W trakcie lektury można poczuć gniew na niesprawiedliwość losu bohatera, radość z jego sprytu i determinacji, a nawet wzruszenie, gdy lojalność i odwaga zostają nagrodzone.

Objaśnienie wyboru: 

Stephen King napisał tę powieść z myślą o swojej córce i to czuć – powieść „Oczy smoka” emanuje sercem i ciepłem niespotykanym w jego mroczniejszych utworach. Mimo że autor kojarzy się z horrorem, tutaj serwuje nam baśniową przygodę, która rozpala wyobraźnię zamiast lęku. Język jest prosty, ale nie infantylny – młody czytelnik poczuje się traktowany poważnie, a jednocześnie będzie się świetnie bawić. Ta książka pokazuje, że klasyczna opowieść o walce dobra ze złem w rękach utalentowanego pisarza potrafi pochłonąć czytelnika w każdym wieku bez reszty. Jeśli szukacie historii, która zabierze Was (i Wasze nieco starsze już dzieci) w magiczną podróż pełną przygód, „Oczy smoka” będzie strzałem w dziesiątkę i może być swoistym przetarciem szlaków przed innymi tytułami Kinga. Polecam z całego serca tę pasjonującą lekturę – pozwólcie sobie zanurzyć się w świat zamków i bohaterów z prawdziwego zdarzenia. A gdy już wrócicie z tej wyprawy, dajcie znać w komentarzach, jakie inne przygodowe książki pobudzają Waszą wyobraźnię!

literackie wyzwanie 2025

Write a Review

Opublikowane przez

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Natalia Trzeja

Piszę, więc jestem. I straszę w horrorach. Bu.

Natalia Wesołowska-Basista

Z wykształcenia jestem romanistką. Mieszkam w Krakowie, a sercem w Zagrzebiu :) Pochłaniam książki i czekoladę, popijając kawą. Czytelniczo od kliku lat przechodzę fazę realizmu magicznego i nic nie zapowiada zmiany.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *