premie górskie

Literatura na rowerze – Jakub Kornhauser – „Premie górskie najwyższej kategorii” [recenzja]

Słuchanie audiobooka podczas jazdy na rowerze nie wydaje się być niczym wyjątkowym. To słynne połączenie przyjemnego z pożytecznym. A co gdyby przełożyć jazdę rowerem na literaturę? Brzmi dosyć zaskakująco, ale dla literatury nie ma niczego niemożliwego. Dlatego zapraszam Was w krótką, pozornie zwyczajną podróż na rowerach wraz z Jakubem Kornhauserem i jego najnowszą książką pt. Premie górskie najwyższej kategorii, która ukazała się nakładem wydawnictwa Książkowe Klimaty. Uprzedzam od razu, że to podróż literacko nietuzinkowa i w pewien sposób językowo innowacyjna. Przed Wami strome zbocza rowerowej prozy i podarty plan Krakowa. Kask na głowę, bidon do plecaka i ruszamy!

Już sam tytuł wprowadza czytelnika w profesjonalną rzeczywistość kolarską. Premia górska to wyznaczony punkt na trasie wyścigu kolarskiego, który znajduje się na końcu podjazdu. Istnieją różne kategorie premii, a nawet wzór matematyczny, który pozwala ocenić trudność podjazdu (sic!). Książka składa się z czternastu niedługich rozdziałów – czasem humorystycznych (Czy pani Marta jest grzechu warta), czasem obcojęzycznych (Ich bin immer traurig, wenn ich glücklich bin!), zaś innym razem zupełnie zwyczajnych (Mapa i terytorium). Autor wchodzi w rolę rowerowego przewodnika-gawędziarza. Zresztą dobrze byłoby zaznaczyć, że nie mamy do czynienia z amatorem czy adeptem jednośladu, ponieważ Jakub Kornhauser współpracuje z portalem Małopolska To Go, na którego łamach opisuje przeróżne trasy rowerowe.

Rozpoczęcie podróży oczywiście zaczyna się od studiowania planu miasta:

Zacznij od mapy. A właściwie od planu miasta. W ten sposób – pochylony nad gmatwaniną kolorowych kresek imitujących ulice, place, cieki wodne i polne drogi – spędzałeś całe wieczory (…).

Naturalnym początkiem jest baza teoretyczna i zapoznanie się ze swawolnymi kształtami krakowskich ziem. Tak więc autor wylicza najbardziej znane punkty w Krakowie – Planty, Wzgórza Krzesławickie, klasztor w Mogile, Nową Hutę. Pojawiają się także miejsca mniejsze, mniej znane, odkryte jakby przez lupę – bar „Meksyk”, ulice Poniedziałkowy Dół, Brzask, Uśmiech, Kaczorówka. Po teorii następuje praktyka, a więc autentyczna jazda. Styl Kornhausera jest bardzo gęsty, zdania są długie, jakby rodem wyciągnięte z prozy Prousta. Ciągną się jak jazda na rowerze pod górę, to strome zdania, które czasem przerażają swoją długością, są niczym szlaki rowerowe – kręte i kilometrowe. W zdaniach dominuje czas teraźniejszy (kontynuujesz, jedziesz, wałęsasz się), co wraz z wyliczeniami tworzy efekt dynamizmu i rowerowej szybkości. Ta proza jedzie rowerem.

Tekst opatrzony jest również czarno-białymi fotografiami, które są przyjemną przerwą dla oka od potoku słów. To zdjęcia tras, przydrożnych kościołów, fauny, flory czy murali. Ów dodatek dodaje autentyczności naszej rowerowej podróży – przecież czytelnik widzi trasę, a czasem nawet jej otoczenie. Może przystanąć, spoglądnąć na kapliczkę i jechać (czytać) dalej. Język autora jest swobodny i prosty, w tekście nie brakuje humorystycznych anegdot. Ciekawą rolę odgrywa tutaj autor będący zarazem przewodnikiem, GPS-em, gawędziarzem, kompanem i kolarzem. Zwraca się do czytelnika, kieruje go, opowiada. Książka Jakuba Kornhausera jest genialnym przykładem aktywizacji czytelnika, bo jaki autor bierze swojego czytelnika na rower?

Premie górskie najwyższej kategorii to pozycja dla miłośników Krakowa, kolarzy i wszystkich, którzy chcą poznać krakowskie zakamarki. Nie jest to książka do połknięcia w jeden wieczór, to raczej lektura, do której wraca się co jakiś czas, przez którą trzeba przebrnąć. Gwarantuje nie tylko realizm topograficzny na najwyższym poziomie, ale również interesujące ciekawostki nawet dla miejscowych.

Fot. Książkowe Klimaty

premie górskie

Write a Review

Opublikowane przez

Wiktoria Ziegler

Zastanawia się, pyta, poszukuje sensu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.