Życie po życiu – Megan Park – „The Fallout” [recenzja]

Masakra w szkole w Columbine miała miejsce ponad dwadzieścia lat temu. Od tego czasu w Stanach Zjednoczonych rok w rok dochodzi do wielu podobnych przypadków, a według niektórych źródeł średnio raz w tygodniu ktoś otwiera ogień w szkołach. Bohaterki filmu Megan Park – Vada i Mia – żyją w świecie, gdzie codziennością może stać się dla nich to, że ktoś zdecyduje strzelać w ich szkole. The Fallout to film opowiadający o ofiarach, o tym, jak trudne jest życie z traumą po takim wydarzeniu. To przede wszystkim także film, który z dużą goryczą krzyczy o strachu, strachu przed codziennością, przed wysłaniem dzieci do szkół, a także strachu przed zmierzeniem się z zastaną, posttraumatyczną rzeczywistością. Młodzież w tym filmie bierze na swoje barki dużo więcej od dorosłych i o tym też trochę jest ten film. O tym, jak łatwo ulec pokusie uwierzenia, że już wszystko będzie w porządku. Debiut reżyserski Megan Park to film interesujący, ale niepozbawiony przy tym wad i uproszczeń. Mimo to jest ważnym głosem o tym, że nie tylko ofiary śmiertelne strzelanin w amerykańskich szkołach są ofiarami. Są nimi wszyscy inni, którzy te masakry przetrwali. 

Utracona niewinność

Vada (Jenna Ortega) to zwykła licealistka, która nie wyróżnia się jakoś szczególnie. Jej życie jest normalne, uporządkowane. Poznajemy ją właśnie w tym momencie, w momencie zwykłej codzienności, która w jednej chwili zostaje brutalnie przerwana. I wydawałoby się, że przeżycie szkolnej strzelaniny to „wielkie szczęście”. To, że przetrwało się, wyszło bez fizycznych ran. Jednak rany ciążące na sercu i umyśle zdają się dużo bardziej dotkliwe, niż można by sądzić.

Obraz szkolnej strzelaniny w tym filmie odbiega znacząco od tych prezentowanych już wcześniej. Bez wątpienia pierwszy na myśl przychodzi mi nagradzany i rewelacyjny Słoń Gusa Van Santa. Zbudowane napięcie, niepokój i strach to główne emocje, które tamten film po sobie zostawia. The Fallout jednak idzie inną drogą. Bez zbędnego afiszowania scenami masakry, bez wnikania w umysł strzelców, bez pokazywania, bez gloryfikowania. Pod tym względem wypada to dość autentycznie. Sam czas strzelaniny w szkole Vady i Mii to czas krótki, zintensyfikowany do sceny w szkolnej łazience, gdzie ukrywają się dziewczyny. Jest tu surowość i pewien naturalizm, a młode aktorki w tych scenach wypadają chyba najlepiej.

Życie po traumie

The Fallout chce nam opowiedzieć tę historię inaczej, z tej perspektywy życia po – jak sobie poradzić? Dlaczego to ja przeżyłem? Niektórzy bohaterowie oddają się tutaj takim rozmyślaniom, jak choćby najlepszy przyjaciel Vady – Nick (Will Ropp). Jednak sama Vada oraz Mia (Maddie Ziegler) mają nieco inne dylematy, nieco inny sposób radzenia sobie z zastaną rzeczywistością. Już sam fakt konfrontacji ich postaw, odmienności podejścia do sytuacji, technik radzenia sobie z kryzysem jest ciekawy i bez wątpienia zasługuje na uwagę widza.

Nastolatkowie, którzy żyli dotychczas w szczelnym kokonie swoich rodzin, w zdawałoby się bezpiecznym środowisku, nagle stają przed wyzwaniem posklejania swojego życia do kupy, pozbierania się po wydarzeniach, które niezwykle boleśnie traumatyzują. Te strzelaniny w szkołach nie są niczym nowym, oglądając tv, można już być zobojętniałym (widać to świetnie w jednej ze scen, w której matka i siostra Vady rozmawiają, oglądając wiadomości), ale kiedy jednak dotyka to nas…. Vada, Mia i także Quinton, którego brat został postrzelony w szkole, budzą się w nowym świecie – jedni doklejają sztuczne uśmieszki „wszystko będzie dobrze”, a inni testują granice swoje i innych, pragnąc coś poczuć, zobojętniali na świat wokół. Choć niekiedy topornie przedstawione, to jednak film mierzy się z prawdziwymi, ludzkimi traumami i za to należą się twórcom brawa.

 

Czy warto obejrzeć The Fallout?

The Fallout to film, który traktuje o niezwykle ważnym temacie. Temacie radzenia sobie z bólem, który także w świetle ostatniej sceny filmu przybiera na sile. Vada została wrzucona w dorosłe życie bez ostrzeżenia. Z beztroskiej nastolatki stała się dziewczyną po strasznych przeżyciach, dla której codzienne pójście rano do szkoły będzie okupione strachem, niepewnością, bólem i przypominaniem co rusz, jak to było przed. Przed tym wszystkim. Przed naruszeniem jej świata. Przed zabiciem dzieci w jej szkole. Przed zabiciem setek dzieci w innych szkołach na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Mimo że film niekiedy wypada topornie, niekiedy jest przerysowany, czasami wpada w schemat, to całościowo wypada nieźle. Nie podobała mi się na pewno kreacja Shailene Woodley, która była po prostu słaba w swojej roli. Mdła i nijaka. Może nie miała do zagrania zbyt wiele, ale mogła się bardziej postarać. Świetnie wypada natomiast Jenna Ortega, która kreśli dojrzałą rolę, emocjonalną tam, gdzie trzeba, a także wycofaną, czasem zblazowaną.

The Fallout nie wydają mi się tanią sensacją czy filmem tworzonym pod publikę. Owszem, to film zrodzony z potrzeby chwili. Chwili, która w Stanach Zjednoczonych trwa już za długo. Z tygodnia na tydzień amerykanie słyszą o kolejnych i kolejnych strzelaninach w szkołach. Do nas docierają wieści tylko o tych najtragiczniejszych, z największą liczbą ofiar – tak jak ta w Parkland na Florydzie, w której zginęło 17 osób – ale bilans jest tragiczniejszy właśnie z powodu samobójstw uczniów ocalałych z tej masakry.


The Fallout dostępny jest w HBO Max

 

 

Overview

Ocena
6 / 10
6

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.