Miasta i miasteczka – Marek Szymaniak – „Zapaść” [recenzja]

Polskie miasta i miasteczka po transformacji ustrojowej z każdym rokiem traciły na swej świetności na rzecz megamiast. To tam przenosiły się innowacje, możliwości i praca. Obecnie sytuacja ta powolutku zaczyna się zmieniać. Jednak tytułowa zapaść społeczno-ekonomiczna grozi niemal połowie z dwustu pięćdziesięciu małych i średnich miast. Sytuacja bytowa ich mieszkańców nie napawa optymizmem. Panujące w nich wysokie bezrobocie niejednokrotnie zmusza do emigracji. Dla młodych ludzi wyjazd z małych miast po ukończeniu matury jest oczywisty. Nie odcinają się od „starego życia”, ale zaczynają „nowe” z dala od rodzinnych miejscowości. Gdzie należy szukać przyczyn tego zjawiska? Marek Szymaniak odwiedził takich miast kilkadziesiąt. Dzieli je wielkość i  lokalizacja, ale łączą problemy, z którymi się zmagają, a które nadal pozostają poza zainteresowaniem ogólnopolskich mediów. 

Pozornie wydaje się, że transformacja w naszym kraju przebiegła pomyślnie. Autor oddaje jednak głosy tym, dla których przemiany po 1989 roku były druzgocące, mocno obniżające warunki bytowe. Zamykano wtedy duże fabryki, którym niejednokrotnie udało się przetrwać wojny, czasy komuny, ale niestety nie przetrwały prywatyzacji. Dotąd to one stanowiły o rozwoju miasta, dawały stabilne zatrudnienie, mimo iż praca niejednokrotnie była ciężka. Teraz ludzie zostali bez pracy, zaczęli wyjeżdżać za granicę, pracować na czarno, bądź żyć z zasiłków. Tylko nieliczni są zadowoleni ze swojej stopy życiowej. Podobny scenariusz spotkał prawie każde miasto opisane przez Marka Szymaniaka. Niekorzystne zjawiska w miastach zapaści przez lata pogłębiał m.in. przyjęty model rozwoju naszego kraju, oparty na wzmacnianiu metropolii. W teorii miał być motorem, który pociągnie ku dobrobytowi  mniejsze miejscowości. Finalnie mechanizm ten z każdym rokiem zwiększał różnice w poziomie życia. 

Reportaż o miastach i miasteczkach jest mi niezmiernie bliski. Doskonale znam problemy, które opisuje autor, gdyż pochodzę ze średniej wielkości miasta, które niebywale ucierpiało, gdy krok po kroku zamykały się zakłady produkcyjne zatrudniające setki pracowników. Tym bardziej z wielkim smutkiem czytało mi się tę prawdziwą opowieść o miejscach, które niegdyś tętniące życiem, obecnie trawione są przez nepotyzm, bezrobocie i marazm. Każdy z rozdziałów porusza wybrany problem, z którym boryka się miasto zapaści: począwszy od mieszkalnictwa, smogu, przez ograniczony dostęp do służby zdrowia czy kultury, trudności na rynku pracy, po coraz częstszą emigrację, a także negatywne nastawienie do imigrantów. Wszystkie te trudności niestety rodzą kolejne: frustrację, radykalizację poglądów, rozerwanie więzi rodzinnych i samotność osób starszych. Czy są zatem miasta, z których inne mogą wziąć przykład? Którym się udało? A skoro tak, to co takiego zrobiły? 

Marek Szymaniak we wcześniejszym reportażu  zajmował się tematem zatrudnienia. Z tych obserwacji powstał reportaż Urobieni (recenzję znajdziecie TUTAJ). Tym razem bierze na warsztat małe i średnie miejscowości, a właściwie to, jak zmieniły się po transformacji ustrojowej. Wspaniałe jest to, iż nie stara się być mądrzejszy od swoich rozmówców, a wręcz przeciwnie – oddaje im głos i nie śmie ich oceniać. Dzięki temu udaje mu się przedstawić szerokie spektrum problemów, którymi są trawione, choć nie doszukuje się przyczyn, które do tego doprowadziły. Dlatego Zapaść jest przede wszystkim opowieścią o ludziach, którzy, tak samo, jak autor, są nierozerwalnie związani z miastami, w których przyszli na świat, spędzili młodość, zakochiwali się, snuli plany i marzenia, a czasem też miotali się w niespełnieniu. Z których uciekali lub do których wracali, nie mogąc uciec na zawsze. Jedynym minusem są bardzo widoczne sympatie polityczne. Sięgając po reportaż, oczekuję, że będzie on jak najbardziej dążył do neutralności i obiektywizmu. 

Fot.: Wydawnictwo Czarne

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.