Filmy,Relacje,Wydarzenia

Millennium Docs Against Gravity 2021: piekło kobiet, koszmar wojny, koniec świata, symfonia hałasu i spojrzenie z balkonu [relacja, część 2]

Millennium Docs Against Gravity
Millennium Docs Against Gravity

Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity 2021 to największy festiwal filmów dokumentalnych w Polsce i jedyny festiwal filmowy w Europie, który odbywa się jednocześnie w siedmiu różnych miastach (Warszawa, Gdynia, Wrocław, Katowice, Bydgoszcz, Lublin, Poznań). Od 3 do 12 września trwa jego osiemnasta edycja, a tegorocznym hasłem przewodnim jest: „świat się budzi”. Hasło odnosi się do powrotu do względnej popandemicznej normalności, a w programie zagościły filmy poruszające najbardziej aktualne współczesne problemy, dotyczące ekologii, praw człowieka, polityki, nauki, psychologii, architektury, sportu czy sztuki.

Rok temu twierdziłam, że edycja 2020 jest nietypowa, bo odbywa się w okresie pandemii i z tego względu organizatorzy zadbali o reguły mające przyczynić się do bezpieczeństwa uczestników. Obecnie wszyscy już na tyle do tego stanu przywykliśmy, że maseczki na kinowej sali i odstęp między widzami nikogo nie dziwią. Poza seansami w programie festiwalu nie brakuje ciekawych spotkań z twórcami i bohaterami filmów, a także debat wokół ważnych tematów prezentowanych na ekranach.

Festiwal – jak każdy inny – jest sztuką dokonywania wyborów, dlatego przybliżę Wam w kilku częściach relacji te dzieła, które udało mi się obejrzeć. W drugiej opisuję: Salwador. Piekło kobiet, Skąd przybywamy, Ten deszcz nigdy nie ustanie, Symfonia hałasu i Film balkonowy.


SALWADOR. PIEKŁO KOBIET (Fly So Far)
Reżyseria: Celina Escher

Więzienie w Ilopango. Kobiety skazane za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Jak myślicie, kogo zabiły? Teodora Vásquez w dziewiątym miesiącu drugiej ciąży została uderzona w brzuch w autobusie przez mężczyznę, który chciał ją okraść. Kilka dni później poczuła ogromny ból i uznała, że zaczyna rodzić. Pięć razy dzwoniła na policję, błagając o pomoc, ale nikt się nią nie zainteresował. Wydaliła martwy płód z łożyskiem i zemdlała, a wtedy policja nie miała oporów, żeby skuć ją w kajdanki, oskarżyć o zabójstwo i umieścić w więzieniu na 30 lat. Kolejna kobieta zza drutu kolczastego w czwartym miesiącu ciąży, na oczach dziewięcioletniej córki, została uderzona w brzuch przez męża. Trafiła do szpitala, a stamtąd do więzienia, bo poroniła. Do oskarżenia o zabójstwo wymagano jedynie zeznań świadka, czyli przemocowego partnera, i testu DNA. W sprawie nie dopuszczono zeznań żadnej innej osoby, chociaż ubiegał się o to ojciec osadzonej. Następna skazana na 30 lat więzienia została zgwałcona przez trzech mężczyzn, w tym swojego brata. Poroniła 20 dni po śmierci własnej matki, a kiedy umieszczono ją w zakładzie karnym, jej dwie córki zostały bez opieki – nie miały ojca, dziadków, a nie mogły trafić pod opiekę wujka gwałciciela. Kiedy reżyserka pokazuje nam tereny więzienne, dowiadujemy się, że przebywa tam trzy tysiące kobiet, z których część (szczególnie nowo osadzonych) śpi na podłodze, wszystkie borykają się z brakiem wody i dostępem do zaledwie sześciu toalet. Wszystkiemu winna okazuje się obowiązująca w Salwadorze „jedna z najbardziej nieludzkich regulacji dotyczących terminacji ciąży”, w wyniku której sądy skazują kobiety na wieloletnie więzienie za to, że poroniły albo straciły dziecko w wyniku przemocy domowej ze strony swoich partnerów. Ogromna presja skutkuje tym, że okres ciąży staje się dla nich źródłem ogromnego stresu i obawy o własne życie (czy nie brzmi to znajomo?). Po 11 latach w Ilopango Teodora otrzymuje szansę na ponowne przesłuchanie, posiadając prawnika, który sam postanowił zawalczyć o sprawiedliwość kobiet (przy skazywaniu takiej możliwości nie miała, ponieważ jej rodzina musiałaby oddać dostępnemu obrońcy dom i ziemię, zostając z niczym). Widzowie stają się świadkami drogi kobiety do wolności i jej dalszego aktywizmu, mającego wyzwolić pozostałe niewinne. Na ekranie wielokrotnie pojawiają się stwierdzenia, że Salwador zawłaszcza sobie życie kobiet, wykazuje się skrajną mizoginią i karze kobiety za to, że są kobietami. Lekarzom za pomoc tej, która poroniła, grozi do 12 lat pozbawienia wolności, przez co sami zaczęli zgłaszać cierpiące pacjentki na policję. W nagraniach pochodzących z salwadorskich mediów pojawił się także polityk Ricardo Velasquez Parker, który nie odróżnia urodzonego dziecka od płodu, wnioskuje o kary cięższe niż 30 do 50 lat w więzieniu i świętuje z prolife’owcami odrzucenie ustawy zezwalającej na legalizację aborcji w wyjątkowych sytuacjach (wady wrodzone płodu, ciąża na skutek gwałtu i zagrażająca życiu ciężarnej). Obywatelki Salwadoru mówią wprost, że zachodząc w ciążę, stają się żywymi inkubatorami, a mężczyźni decydują o ich losie i prawie do życia płodów, nie kobiet. Narracja kościelna jest tożsama z patriarchalną. W momencie finalizacji dokumentu poza Teodorą z więzienia udało się uratować jedenaście niewinnych kobiet, osiemnaście czekało na wolność, a pięć zmarło. Film zadedykowany został 17+ osadzonym, a ich dramatyczne losy zasługują na poznanie. O sytuacji w Salwadorze przeczytacie w mediach, ale sądzę, że warto zapoznać się też z materiałem Escher i zastanowić, jaka odległość nas w rzeczywistości od tego państwa dzieli.

Salwador. Piekło kobiet (Fly So Far) - trailer | 18. Millennium Docs Against Gravity


SKĄD PRZYBYWAMY (Who We Were)
Reżyseria: Marc Bauder

Już na początku filmu padają słowa o tym, że gatunek ludzki jest najgorszy, bo ludzie potrafią być okrutni i autodestrukcyjni. Za twierdzeniem idą dowody, przedstawiane przez intelektualistów i naukowców, między innymi oceanografkę Sylvię Earle, geofizyka i kosmonautę Alexandra Gersta, ekonomistę Dennisa Snowera, wykładowcę ekonomii i muzyka Felwina Sarra czy Matthieu Ricarda – francuskiego biochemika, pisarza i mnicha buddyjskiego, towarzyszącego Dalajlamie XIV. Z wypowiedzi gości dowiedzieć możemy się, że trwa szóste masowe wymieranie, indywidualność według buddyzmu prowadzi ludzkość w złym kierunku, a oceaniczna głębia, do której jest w stanie dotrzeć w łodzi podwodnej człowiek, sięga 11 kilometrów. Amerykański psycholog Tim Kasser zwraca uwagę na to, iż konsumpcjoniści dążą do hedonistycznych przyjemności, co samo w sobie nie gwarantuje szczęścia, a Hiroshi Ishiguro, wynalazca i dyrektor Intelligent Robotics Laboratory, przekonuje, że jak wszyscy umrzemy, to zostanie po nas technologia – przetrwają jedynie roboty, choć sztuczna inteligencja też może po czasie okazać się dla nas niebezpieczna. Jednymi z najciekawszych kadrów wydały mi się te przedstawiające bezwładne unoszenie się astronautów w rakiecie kosmicznej i widok z jej okien na oko cyklonu czy pożary na Ziemi. Główną refleksją płynącą z filmu staje się jednak niezdolność ludzi do wyciągania wniosków z przeszłych katastrof i brak szans na uniknięcie kolejnej. Niektóre sceny okazały się przydługie (te beznarracyjne), a pozbawiony przestojów dokument mógłby potrwać jakieś 20 minut krócej. Na ekranie nikt nie oferuje konkretnego planu walki o przedłużenie ludzkiego życia na naszej planecie, ale chyba każdy wyciągnie z filmu Baudera jakiś ciekawy wątek, który rozwinie samodzielnie, albo zamarzy o locie w kosmos (niczym współcześni miliarderzy).

Skąd przybywamy (Who We Were) - trailer | 18. Millennium Docs Against Gravity


TEN DESZCZ NIGDY NIE USTANIE (This Rain Will Never Stop)
Reżyseria: Alina Gorlowa

Ten deszcz… to czarno-biała opowieść o wojnie, migracji, narażaniu życia i niesieniu pomocy. Matka bohatera, dwudziestoletniego Andrieja Sulejmana, pochodzi z Ukrainy, a ojciec jest syryjskim Kurdem. Rodzina z bombardowanej Syrii uciekła do bliskich na Ukrainie, w samo centrum kolejnej wojny. Andrieja poznajemy jako wolontariusza Czerwonego Krzyża w Donbasie, rozdartego między poczuciem obowiązku powrotu do ojczyzny a ucieczką w bezpieczne miejsce do wujka w Berlinie. Z mistrzowskich kadrów Wiaczesława Tswetkowa (odpowiadającego również za zdjęcia do filmu Ziemia jest niebieska jak pomarańcza) wyłaniają się fabryki czołgów i szkolenia militarne, cierpienie i spokój, bieda, samotność jednostki, anonimowość wśród uchodźców i liczne tragedie. Alina Gorlowa w estetycznej (o ile można w tym przypadku użyć tego określenia) formie ukazuje przerażającą codzienność ludzi zmagających się z wojną oraz wpływ tragicznych doświadczeń na ich egzystencję. To wyjątkowo ważny film uświadamiający, jak wygląda wschodnia rzeczywistość i ile dojmujących, potwornych sytuacji wydarza się w czasie, kiedy zasiadamy przed kinowymi ekranami.

Ten deszcz nigdy nie ustanie - trailer | 18. Millennium Docs Against Gravity


SYMFONIA HAŁASU – REWOLUCJA MATTHEW HERBERTA (A Symphony Of Noise – Matthew Herbert’s Revolution)
Reżyseria: Enrique Sánchez Lansch

Matthew Herbert uważa, że dotychczasowy język muzyki się wyczerpał i na pianinie zbyt wiele innowacji nie powstanie, dlatego mikrofon przystawia do uderzającej o stół, odciętej świńskiej głowy, umieszcza go wewnątrz ścinanego drzewa czy zbliża do skwierczącego oleju w smażalni ryb. Z początku być może absurdalne pomysły brytyjskiego dźwiękowca, kompozytora i muzyka elektronicznego, nabierają coraz większego sensu, kiedy odsłania on kryjące się za nimi historie. Używa przy tym wszystkiego, co jest w stanie wydać odgłos, każdy dźwięk uważając za wyjątkowy. Jak stworzyłby dźwięk burgera? To proste: nagrałby odgłos upadającej bułki lub nadepnięcia na nią. Twierdzi, że rewolucja, którą przeszła muzyka, jest w stanie obalać rządy; opowiada o nagrywaniu płyty z zespołem Brexit Big Band (projekt związany z ukazywaniem konsekwencji wynikających z Brexitu), początek X Symfonii Mahlera nagrywa w trumnie i tłumaczy, że powinniśmy uważniej wsłuchiwać się w otaczający nas świat. Najważniejszym wnioskiem, jakim dzieli się z odbiorcami, jest jednak ten, że kontekst (polityczny, społeczny, muzyczny) zmienia nastawienie i sposób postrzegania muzyki. Udowadnia to chociażby elektronicznym koncertem, na którym publiczność zupełnie inaczej odbiera dźwięk, którego słucha ponownie ze świadomością, iż jest to zmiksowany odgłos przecinania wieprzowej tuszy. Kreatywność Herberta zaskakuje, a jego rewolucyjne podejście do muzyki znacząco zmienia jej postrzeganie.

Symfonia hałasu - rewolucja Matthew Herberta - trailer | 18. Millennium Docs Against Gravity


FILM BALKONOWY
Reżyseria: Paweł Łoziński

Filmowy eksperyment Pawła Łozińskiego zaskakuje kierunkiem, który obiera. Reżyser staje na balkonie mieszkania na Saskiej Kępie i przez 2,5 roku rozmawia z przechodniami, rejestrując uniwersalny obraz społecznych różnorodności. Pod balkonem przystają najmłodsi i najstarsi, zatroskani i radośni, czytający książki, śpiący w samochodzie, spieszący na spotkania. Ludzie zupełnie przypadkowi, jak i znani twórcy odpowiadają pytającemu ich o codzienność, sens życia czy też marzenia. Jak sam zapowiedział seans Łoziński: w końcu ludzie przychodzą do niego, a nie on za nimi gania, co jest swego rodzaju powrotem do korzeni kina. Dialogi z przechodniami zwracają uwagę na ich odmienne reakcje, tajemniczość i zagadkowość życiorysów, punkty wspólne oraz diametralne różnice. Reakcje publiczności w postaci momentów zadumy, przeplatają wybuchy niepohamowanego śmiechu i oklaski. Do stałych bohaterów można się przywiązać, śledząc ich życie, a nad epizodycznymi zastanowić. Oglądaniu towarzyszy również niecierpliwość i ciekawość tego, kto zaraz pojawi się na ekranie i jaką historię opowie. Film balkonowy to między innymi Robert, pani Zosia, Agnieszka – żona reżysera, para na patchworkowym etapie wspólnego życia, chłopiec marzący o zostaniu profesorem czy narodowcy kochający ojczyznę. To opowieść, którą ma się ochotę odtworzyć jeszcze raz, poobserwować wszystkich ponownie i pomyśleć, jak samej i samemu odpowiedziałoby się na padające w wymianach zdań pytania. Po seansie odbyło się spotkanie z Pawłem Łozińskim, w którym przyznał, że podczas pracy nad dokumentem udało mu się nagrać dwa tysiące rozmów, a finalnie w filmie znalazło się ich około siedemdziesięciu, ale niczego by już w nim nie zmienił. Balkonowa relacja po dwóch pokazach okazała się też faworytem głosowania festiwalowej publiczności (ostateczne wyniki będą dostępne po jego zakończeniu).

Film balkonowy. (The Balcony Movie) - trailer | 18. Millennium Docs Against Gravity

Fot.: Millennium Docs Against Gravity

Podobne wpisy:

Pasjonatka kina, muzyki i literatury, a także sportu, w szczególności siatkówki. Filmowo ceni różnego rodzaju dramaty, filmy psychologiczne oraz kino niezależne. Muzycznie - głównie brzmienia alternatywne. W literaturze najczęściej wybiera powieści, często o tematyce egzystencjalnej, psychologicznej, ale nie stroni od dzieł biograficznych i podróżniczych. Swoimi recenzjami i relacjami dzieli się z czytelnikami Głosu Kultury. Kontakt: gosia@gloskultury.pl

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *