Ohydne dzieło wyobraźni – Heinrich Kramer, Jacob Sprenger – „Młot na czarownice” [recenzja]

Inkwizytor to przygarbiona postać w ciemnym kapturze o posępnym spojrzeniu i ustach zaciśniętych ze złości. Takie wyobrażenie o posłanniku Wielkiej Inkwizycji najczęściej podrzuca nam popkultura. Wypisz wymaluj wyobrażenie Heinricha Kramera, który był bodaj najbardziej sławnym inkwizytorem na świecie, a jego wydany w 1486 roku podręcznik o walce z czarami stał się bardzo wpływowym traktatem o tematyce demonologicznej. Kim był Heinrich Kramer i jak stał się słynnym i posępnym inkwizytorem? Ale co ważniejsze, co zawiera jego traktat, Młot na czarownice – obrazoburcze dzieło zbyt dużej wyobraźni autora, przez które tysiące kobiet, ale także mężczyźni i dzieci, byli skazywani na śmierć i poddawani najwymyślniejszym torturom i praktykom? Wydawnictwo Replika uwspółcześniło XV-wieczny traktat Malleus Maleficarum i przedstawia czytelnikom dzieło, które było nazywane biblią łowców czarownic i za którym ciągnie się zła sława.

Przewodnik dla łowców czarownic

Malleus Maleficarum to znany podręcznik, który instruuje, jak odkrywać czary, jak z nimi walczyć, jak wymuszać zeznania i w końcu – jak karać czarownice. Niniejsza pozycja dotyka zagadnień związanych z czarostwem, jednak bez zagadnień dotyczących karania za czary – trzecia część pozycji Młot na czarownice, nigdy nie została przetłumaczona na język polski. Niniejsze wydanie Młota na czarownice zawiera więc dwie części, trzecia część jest przygotowywana przez Wydawnictwo Replika. Pierwsza część zawiera dowody na istnienie magii, druga część opisuje formy magii, trzecia i ostatnia dotyczy zaś tego, w jaki sposób karać i sądzić wiedźmy. Bardzo istotne jest zaznaczenie, że niniejsze wydanie książki zostało uwspółcześnione, czego dokonał Tomasz Specyał. W Polsce krąży wiele różnych wydań Młota na czarownice, ale są to wersje z tłumaczeniem XVI-wiecznym, więc o wiele gorzej przystępnym dla współczesnego odbiorcy. Tomasz Specyał jest również autorem doskonałego wprowadzenia do publikacji, które objaśnia bardzo interesujące kwestie, przede wszystkim traktowania kobiet na przestrzeni lat, w których procesy o czarostwo miały miejsce. Jednak już samo wydanie zawiera szereg błędów językowych, niedopatrzeń stylistycznych, które czasem dość mocno rażą w oczy podczas lektury i zniechęcają do dalszego czytania. Kiedy dodamy do tego mocno kontrowersyjną treść, ogrom zasad i przykładów, to książkę po prostu źle się czyta. Wydaje mi się jednak, że taką publikację – przez wzgląd na treść, kontekst historyczny i ogrom zła, które wyrządziła – tak czy inaczej będzie czytało się źle.

Heinrich Kramer, znany także szerzej jako Henricus Institor, przyszedł na świat około roku 1430 w mieście Schlettstadt koło Strasburga. Jako młody człowiek wstąpił do zakonu dominikanów i przyjął święcenia kapłańskie. Stał się orędownikiem wiary w magię i czary, za sprawą jego bezpośrednich rozkazów zginęło wielu ludzi, a jeśli wierzyć jego wyznaniu, to działając jako inkwizytor do roku 1486, skazał na śmierć 48 kobiet oskarżonych o czary, łącznie wspominał natomiast o około 200 ofiarach. Jacob Sprenger był duchownym katolickim i inkwizytorem, urodził się w 1435 roku koło Bazylei, w mieście Reinfelden. Część badaczy twierdzi jednak, że Jacob Sprenger nie miał udziału w tworzeniu traktatu, który zyskał sławę jako Młot na czarownice. Samo dzieło pod tytułem Malleus Maleficarum zostało wydane w 1486 roku jako traktat dotyczący zwalczania magii. Nie był to pierwszy traktat mówiący o kwestii herezji, ale pierwszy tak znaczący i niosący tak katastroficzne skutki.

Kościół na tropie czarów

Mamy w Młocie na czarownice dobrze rozwinięty wątek chrześcijaństwa, które wstępnie nie było zainteresowane braniem udziału we wszelakich oskarżeniach o czary, wręcz w czary nie wierzyło. Dopiero powstanie zakonu dominikanów i jego roztaczające się wpływy sprawiły, że wiara w czary stała się powszechna również dla członków Kościoła, a łapanie heretyków i szeroko zakrojona walka z herezją stały się dla duchownych najwyższą misją. Młot na czarownice to dzieło historyczne pokazujące brutalną prawdę na temat czasów od wczesnego średniowiecza, czasów, kiedy to wystarczyło rzucone oskarżenie, by móc stracić życie i być potępionym na zawsze. To czasy innej moralności, łatwo było wtedy manipulować ociemniałym ludem, który za wyznacznik najwyższej prawdy uznawał duchownych, dając im tym samym potężny oręż do wyznaczania wyroków i likwidowania ludzi, którzy nie pasowali do ich schematów.

Czy Malleus Maleficarum warto przeczytać?

Nie jest to przystępna pozycja, czyta się ją ciężko i jest bardzo powtarzalna – ciągle te same zagadnienia są rozwleczone na ponad dwustu stronach. Jednak jest to także publikacja historyczna z XV wieku, która pokazuje, jaki był stosunek do kobiet, inności i odmienności. To publikacja, która mocno denerwuje, uświadamia bowiem absurd misternie budowanej machiny zwanej inkwizycją. Stosy płonęły od naprawdę banalnych oskarżeń, plotek i rzuconych gniewnych spojrzeń – nie było tu rzetelności, śledztwa i ciężkich oskarżeń, nie mówiąc o dowodach. Nie da się w żaden sposób usprawiedliwić ludzi i instytucji, która parała się najgorszą możliwą profesją – zabijaniem rzeszy niewinnych kobiet i mężczyzn, a także dzieci oskarżonych o zajmowanie się czarami. Jednak jeśli chcemy wczuć się w czasy wczesnego średniowiecza, w których nie było łatwo być kobietą, warto sięgnąć po ten traktat, wokół którego narosło wiele mitów i plotek, aby samemu unaocznić sobie prawdę na temat powodów, które dały garstce ludzi przeświadczenie o swojej nieomylności i nadludzkiej wręcz mocy, by skazywać innych na śmierć. Sprawdza się też jako traktat o życiu w średniowieczu, pokazujący realia, w jakich przyszło żyć ludziom, i opowiadający o tym, z czym musieli się na co dzień mierzyć oraz jak ograniczone były ich możliwości i zakres poznania.

Unikatowe dzieło zła

Młot na czarownice wywarł ogromny wpływ już wtedy, kiedy powstał, ale także kilka stuleci później. Dla wszystkich zajmujących się czarostwem także stanowił ostateczny i najwyższy autorytet. Możemy sobie tylko wyobrazić ogrom zła, jakie wyrządził. Publikacja jest syntezą ówczesnych wierzeń, poglądów i moralności. Przede wszystkim tekst skupia się na pokazaniu roli kobiety jako tej o słabszej naturze i mniejszej inteligencji, która poprzez swoje grzeszne ciało jest bardziej wystawiona na pokusy szatana niż mężczyźni. Mowa tutaj o kobiecej naturze, ale zadziwiające jest, że traktat wydaje się pisany całkiem poważnie w tematach takich jak pomioty szatana i wiedźmy, lubieżne praktyki z samym diabłem, nawet zamiana człowieka w zwierzę posiada skrupulatne wyjaśnienie tak, żeby nie było wątpliwości, że to wszystko jest sprawką szatana. Przyszli adepci inkwizycji mieli mieć w głowie ugruntowaną wiedzę, jak rozpoznać czarownicę, jak nie dać się omamić jej wdziękom i czarom oraz jak brutalnie się jej pozbyć. Nie było miejsca na sentymenty, a traktat Kramera i Sprengera miał być ich najważniejszym podręcznikiem do nauki i rozwiewania wątpliwości natury moralnej. Malleus Maleficarum stanowiło rdzeń i początek rozważań na temat demonologii, stał się zarzewiem wielu dyskusji i motorem napędowym działań wielu inkwizytorów w całej Europie. Ten twór wyobraźni stanowi początek samej koncepcji czarostwa, a wszystko, co było później w tej tematyce, ciągle wracało do pierwszego tak ważnego dzieła. Młot na czarownice to przełomowe dzieło, które stało się początkiem niewyobrażalnego zła, a pokłosie tego traktatu odczuła całą Europa, a także różne zakątki świata.

Fot.: Replika

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.