Mroczni rycerze ze stali. Wszechzima

Wikińskie opowieści w uniwersum DC – Jay Kristoff, Tirs Cons – Mroczni rycerze ze stali. Wszechzima

Jak poradziliby sobie komiksowi bohaterowie, gdyby wrzucić ich w świat fantasy? Na to pytanie postanowili odpowiedzieć twórcy opowieści Mroczni Rycerze ze stali. Wszechzima. Kontynuacja sagi o podtytule Wojna Trzech Królestw tym razem zabiera bohaterów do mroźnej krainy z wikińskich legend. I to działa!

Nie jestem fanem superbohaterskich uniwersów, ale jeśli już miałbym wybierać, byłoby nim DC, bo posiada w swoich koszarach Batmana — gościa w rajtuzach, ale bez nadzwyczajnych mocy poza furą forsy w spadku po rodzicach. Nie jestem także fanem wszelkiej maści spin-offów. The Boys obejrzałem, ale tylko główną linię fabularną. Przy Spider-Man: Uniwersum poddałem się w połowie. Jednak kiedy dowiedziałem się, że Mroczni Rycerze ze stali. Wszechzima wrzucą Batmana, Deathstroke’a i spółkę w wir wikińskiej sagi, nie mogłem się oprzeć i dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont mogłem się zapoznać z tym ciekawym projektem.

Zima otuliła kraj na ponad dwadzieścia lat. Ludzie walczą o władzę z innymi klanami, jak również z nieumarłymi draugrami. Główny bohater, Deathstroke, aka Zabójca Ymir, jest najemnym zbirem na usługach podłego jarla. Dręczy go straszna przeszłość, więc postanowił poradzić sobie z depresją jak mężczyzna — chlejąc na umór i pozując na niedbającego o nic twardziela. Przyjmuje kolejne zlecenie, które odmieni jego życie i pozwoli zdjąć klątwę Wszechzimy wiszącą nad królestwem od ponad dwudziestu lat. Po drodze spotka zarówno twardych, surowych sprzymierzeńców, jak i potężnych, przerażających wrogów. Często w jednej i tej samej osobie, jak to często bywa w superbohaterskich opowieściach.

Niestety fabuła komiksu jest dość infantylna i prawie niczym nie zaskakuje — chyba że negatywnie. To klasyczna opowiastka o ratowaniu świata za pomocą siły miłości. Deathstroke dość szybko, wbrew swojej woli, przygarnia tajemniczego chłopca, który jest obdarzony magiczną mocą natury, zdolną roztopić najtwardszy lód i zdjąć klątwę z królestwa. Wystarczy dostać się do stolicy, gdzie mieszka zły mag (w tej roli, a jakże — Frost), i voilà! Szczerze mówiąc, Mroczni Rycerze ze stali. Wszechzima zawiedli w najważniejszym dla mnie punkcie. Przyszłe wydarzenia są równie przewidywalne, jak to, że politycy znów nie dotrzymają złożonych obietnic.

Mocno rozczarowałem się postaciami występującymi w komiksie. Batman wpadł na chwilę (dosłownie!), posiekał mieczem i kilka stron dalej już zniknął, ponieważ… został ranny, więc logicznym posunięciem towarzyszy broni było pozostawienie człowieka-nietoperza w środku lodowego pustkowia, otoczonego przez hordy draugrów. Nie lepiej wypadają inne postacie. Rose jako upierdliwa córka ściga ojca i od czasu do czasu próbuje go nieudolnie zabić. Alec jako chłopiec od ratowania świata jest sztampowy i nieciekawy. Motywacja głównego antagonisty — Frosta — jest pospolita niczym piach.

Mimo to nie uważam, że Mroczni Rycerze ze stali. Wszechzima nie jest komiksem złym. Pod względem fabularnym rzeczywiście nie ma tu czego szukać. Nie jest to historia, którą będziemy wspominać latami, ale z drugiej strony nie nuży i byłem ciekaw finału opowieści. Tym, co błyszczy w dziele autorstwa Jay’a Kristoffa, są przepiękne plansze autorstwa hiszpańskiego ilustratora Tirsa Consa. Jako że świat jest spowity zimnym całunem, także kolory zbladły podczas wiecznej zimy. Większość komiksu jest czarno-biała, przez co sporadycznie występujące kolory robią dużo większe wrażenie. Dawno nie widziałem dzieła, w którym to właśnie kolor jest jednym z najważniejszych aktorów, a tak jest tutaj. Same plansze są bardzo ładne i warto sięgnąć po tę pozycję wyłącznie dla warstwy wizualnej.

Podsumowując, Mroczni Rycerze ze stali. Wszechzima jest komiksem bezpiecznym, choć wrzucenie superbohaterów do czasów przypominających średniowiecze jest raczej zabiegiem brawurowym. Bohaterowie, jak to bohaterowie, podołali zadaniu uratowania świata, ale zawiodła dość sztampowa fabuła. Na pewno nie mają tu czego szukać fani Batmana, ale zwolennicy uniwersum DC nie powinni być zawiedzeni. Dużym plusem jest wydanie tej pozycji w twardej oprawie oraz umieszczenie w niej aż sześciu komiksów razem. Składają się one na zamkniętą historię, bez potrzeby kupowania każdego egzemplarzu pojedynczo.

Fot.: Wydawnictwo Egmont

Mroczni rycerze ze stali. Wszechzima

Overview

Ocena:
6 / 10
6

Write a Review

Opublikowane przez

Adam Kamiński

Dusza anarchisty ściera się we mnie z romantycznym sercem. Jednego dnia rzucałbym koktajlem Mołotowa i palił rządowe pałace, innym razem wzruszam się nad twórczością klasyków literatury - Tołstoja, Steinbecka czy Remarque'a. W wolnych chwilach potrafię wyruszyć samotnie na szlak i biwakuję w ostępach przyrody. Moim marzeniem jest napisać powieść.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *