Artysta

Dzień dobry, absurd – Sławomir Mrożek – „Artysta” [recenzja]

Myślę, że miałam ogromne szczęście. Miałam ogromne szczęście spotkać wspaniałą polonistkę. Polonistkę, która pół godziny potrafiła opowiadać o tym, jak Gombrowicz uwielbiał robić przeróżne miny do zdjęć (syndrom gęby?). O kompleksach Kafki, Schulza, ich miłościach. Opowiadał też o Mrożku. O jego słynnym liście do Luwru (link znajdziecie tutaj) i, oczywiście, czytaliśmy Tango. Słonia też czytaliśmy. Polubiłam jego ironię i humor. Kiedy Oficyna Literacka Noir Sur Blanc wydała dwa cykle – Kogut, Lis i ja oraz Nowosądecki, Majer i ja – w jednej książeczce o zgrabnych rozmiarach pt. Artysta, nie wahałam się ani chwili. Zamówiłam od razu.

Sam tytuł tomu opowiadań koresponduje z tytułem opowiadania pod tym samym tytułem – Artysta. To inicjalny tekst tego wydania, mój ulubiony zresztą. Kogut symbolizuje artystę o wybujałych ambicjach, który chce zostać lwem w cyrku. Czemuż by nie, kto artyście zabroni? Ano właśnie, zrobi to Mrożek w iście groteskowy sposób. Jak delikatnie wskazać artyście jego miejsce, ba, może pójdźmy dalej – jak pokazać nazbyt ambitnemu i zadufanemu człowiekowi, gdzie jego miejsce. Taką właśnie radę daje nam autor. Swoją drogą, Mrożkowy ptak, czyli kogut, skojarzył mi się z incipitem pieśni Kochanowskiego – Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony.  Ten cytat zawsze nasuwał mi na myśl jakiegoś dostojnego ptaka, który byłby godny symbolizować poetę czy poezję. Kojarzy mi się to z jakimś dostojnym ptakiem, może łabędziem? Myślę, że nie bez powodu Mrożek wybrał koguta – w tym przypadku mało reprezentatywnego ptaka, mającego symbolizować to, co twórcze i transcendentne. No i tutaj mamy właśnie całego Mrożka – ironistę z groteską w rękawie.

– Co ci strzeliło do głowy, dlaczego chciałeś grać lwa?

– Jak to dlaczego… – odpowiedział za niego Lis. – Czy widziałeś kiedy artystę bez ambicji?

To skondensowane mikroopowiadania, które mają w sobie coś z oświeceniowej bajki. Sam autor przypomina mi trochę Ignacego Krasickiego – XVIII-wiecznego moralizatora. W Mrożkowych opowiadaniach znajdziemy charakterystyczną dla bajki personifikację, zwierzęcych bohaterów, alegorię oraz morał. Czy warto wierzyć wariatom, nawet jeśli podają się za uzurpatorów, cytujących Szekspira? Co robić podczas wspólnego picia alkoholowych trunków  i co ma z tym wspólnego Sartre? I co ma równik wspólnego ze sklepem monopolowym? Odpowiedzi na te pytania egzystencjalne i wiele innych znajdziecie w tychże opowiadaniach. Dajcie się porwać w absurdalną eskapadę intelektualną z najlepszym możliwym przewodnikiem. Odświeżcie sobie „szkolnego Mrożka”, a tym samym zagwarantujecie sobie niebanalny i erudycyjny humor. Przecież nie bez powodu o czymś wyjątkowo bezsensownym i absurdalnym mówimy „jak z Mrożka”. A czyż cały wszechświat nie jest jak z Mrożka? Przekonajcie się sami: bierzcie i czytajcie!

Fot.: Oficyna Literacka Noir sur Blanc



Przeczytaj także:

Recenzja książki Opowiadania bizarne

Artysta

Write a Review

Opublikowane przez

Wiktoria Ziegler

Zastanawia się, pyta, poszukuje sensu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.