nash

Na całe życie – Nash – „Trik” [recenzja]

To cudownie, że płyty takie jak Trik duetu Nash pojawiają się na krajowym rynku. Płyty, które brzmią naturalnie, płyną sobie niespiesznie, wręcz cudownie powoli, w sobie właściwym tempie, dając nam w świecie biegnącym na złamanie karku odrobinę wytchnienia i jakże potrzebnego wyciszenia. Nash absolutnie nie robi muzyki na pokaz, na sprzedaż, na jeden sezon. Wydaje się, że dogłębne poznanie dźwięków z albumu Trik jest jakby pozyskaniem przyjaciela, który będzie nam towarzyszył przez długi okres życia. Słoneczna sceneria nie służy może melancholijnej, wyciszonej muzyce od Nash, ale to właśnie nie jest muzyka sezonowa, a może się okazać towarzyszką życia.

Taka właśnie jest zawartość albumu Trik, pozbawionego oczywistych przebojów i chwytliwych od pierwszej nuty kawałków. Może to spowodować, że album po prostu zginie w tłumie jemu podobnych, jak i muzycznych produktów wielkich wytwórni, które są forpocztą olbrzymiej machiny zysku. Nash to muzyka w pewnym sensie dla koneserów, dla poszukiwaczy piękna, łagodności, liryzmu w muzyce; z drugiej strony, Trik powinien się spodobać każdemu, kto odrobinę otworzy swoje serce, umysł i duszę na dźwięki, które wspólnie stworzyli Anna Gadt i Miłosz Wośko.

Ktoś, kto dobrnął do tego momentu recenzji, może pomyśleć, że Nash na Triku zaproponowali muzykę nagraną w praktycznie jednej stylistyce, dla konkretnego, z góry skrojonego odbiorcy. Uspokajam – płyta pomimo odpowiedniej spójności stylistycznej jest bardzo różnorodna i mieni się wieloma barwami. Ogólnie rzecz biorąc, Nash w swojej twórczości krąży po orbicie ambitnego popu, jazzu i alternatywy. Czyli każdy powinien w tej muzyce odnaleźć najcenniejszy dla siebie pierwiastek.

Nash - Trik (cały album)

Na Triku bywa minimalistycznie, stricte akustycznie, jak w Astrożonie, aby przejść w wysmakowane, jazzowe granie. W muzyce duetu można wyczuć posmak country (Granice), a także dream popu rodem z 4AD (Ślady, Bajka, Pogoda). Jest miejsce również na lekko transowe granie (Między Miastami, ID czy fenomenalny, hipnotyzujący, wręcz singlowy Mandalay). Wspaniale swoje możliwości wokalne Anna Gadt ukazuje w utworze Twoimi Ustami, gdzie paktycznie całą przestrzeń muzyczną wypełnia jej głos. No właśnie… pomimo różnych rozwiązań, odniesień i porównań, to trudno nie stwierdzić, że głos Anny i charakterystyczne, ciepłe brzmienie generowane przez Miłosza Wośkę i pozostałych instrumentalistów – takich jak chociażby Andrzej Izdebski – a także pomimo solidnej obecności pozornie chłodnej elektroniki, łączą się klamrą w jedną całość. Nie ma zgrzytów tudzież pomyłek. Oczywiście można utyskiwać na to, że Nash momentami mogli spróbować zaryzykować, pójść mocniej w jednym z kierunków, które sobie obrali na płycie. Mogli, ale po co? Stworzyli blisko pięćdziesiąt minut muzyki, która wprawia w zadumę, cieszy, rozwesela, odpręża i wprawia w błogi nastrój.

Szczerze mówiąc, nie wiem też do końca, dlaczego płyta Trik budzi u mnie uczucia bliskie zachwytu. Może dlatego, że trochę mi brakowało takiego grania zaśpiewanego w języku polskim? A może potrzebowałem w gonitwie każdego kolejnego dnia muzyki, która koi, a nie podwyższa poziom adrenaliny, jak wszelakie odmiany metalu? Trudno stwierdzić. Ja wiem, że do tej płyty będę wracał, i to nader często. Bo to jest taka płyta na całe życie.

Fot.: Smile PR/Fonobo

2 Komentarze

  • Nie Mateusz tylko Miłosz Wośko :-)

    • Oczywiście mój błąd. Dziękuje za czujność i już poprawiam :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.