Książki,Patronat,Recenzje

Wymagający eksperyment – Jasmin B. Frelih – „Na pół” [recenzja]

Frelih
Frelih

Jasmin B. Frelih, pisarz pochodzący ze Słowenii, w 2013 roku napisał powieść. I to nie byle jaką, bo docenioną w 2016 roku Nagrodą Literacką Unii Europejskiej. Nadał jej tytuł Na pół. Przedstawił w niej dystopijny świat przyszłości, który z naszym niewiele ma wspólnego, ale jednocześnie… ma aż nazbyt wiele. Brzmi jak sprzeczność, ale trudno to wyjaśnić komuś, kto nie czytał tej powieści. Wydawnictwo Wyszukane pod koniec 2020 roku wydało powieść naszego południowego sąsiada, dając nam do rąk tytuł zgodny z nazwą wydawcy, jak mało co. Głos Kultury objął tę powieść patronatem medialnym.  

Poszukująca wolności, prawdy i szczęścia europejska poetka Zoja, której dzieła zostały zakazane na starym kontynencie, ucieka od swoich katów do Zjednoczonych Grup Zainteresowań Ludzi o Identycznych Albo Przynajmniej Podobnych Wartościach, które znajdują się gdzieś na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych, i planuje tam swój występ, który może odmienić losy świata. Zniszczony używkami, cyniczny do granic możliwości i dźwigający ciężar mrocznej przeszłości japoński reżyser Evan, który zatracił się we wspomnieniach dotyczących nieżyjącej żony, tworzy nijakie coraz bardziej i pozbawione treści dzieła. Nieznoszący sprzeciwu, śliski konformista, minister słoweńskiej obrony Kras jest głową niezwykle barwnej rodziny, która zdaje się być związana ze sobą wyłącznie korzyściami. To z perspektywy tej trójki będziemy przyglądać się losom świata, który pogrążył się w chaosie po Wielkiej Kakofonii. Zjawisko to spowodowało chaos organizacyjny i przede wszystkim komunikacyjny. Nic nie jest pewne, niczego nie wiadomo na pewno, nikt nie wie, za kim warto podążać, jakie informacje są prawdziwe, a które zmyślone, wszystko zmierza do destrukcji i kompletnej izolacji. 

Zacznę od wyznania – książkę tę czytałem nieco ponad trzy miesiące. Nie chodzi o to, że mnie nie ciągnęło, bo historia zaprezentowana przez Jasmina B. Freliha jest niezwykle pociągająca, ale jednocześnie autor postawił swoim czytelnikom poprzeczkę niezwykle wysoko i naprawdę albo tylko nieliczni, albo niezwykle zdeterminowani będą w stanie przedrzeć się przez liczne eksperymenty językowe i techniczne zastosowane w powieści Na Pół. Przyznaję bez bicia – to najdziwniejsza i najtrudniejsza powieść, z jaką przyszło mi się zmierzyć, a przeczytałem w swoim życiu już ponad pół tysiąca książek. Zdarzają się tutaj całe strony bez zastosowania żadnych znaków przestankowych, zdarzają się także dygresje, które prowadzą donikąd, albo myśli, które urywają się w połowie. Są też rozmowy bohaterów, które także zostają ucięte tak szybko, jak się pojawiły, bądź zastępuje je nagły strumień myśli jednego z bohaterów. Język czysto poetycki miesza się tutaj ze zdaniami krótkimi niczym seria z karabinu maszynowego. Bywa, że opisy otoczenia lub przyrody są ograniczone do minimum, by kawałek dalej zdominowały całe strony. Niektóre zdania zdają się wrzucone losowo między inne, jakby autor bawił się uwagą czytelnika i wystawiał ją na próbę. Wszystko to miało z pewnością na celu przybliżenie czytelnikowi, czym jest Wielka Kakofonia, od której wszystko się zaczęło i w której przyszło żyć bohaterom Na Pół. Pani tłumaczka, Marlena Gruda, wykonała tytaniczną robotę i naprawdę należą jej się wszelkie możliwe brawa za uchwycenie wszystkich tych smaczków i atrakcji, które przygotował dla czytelnika autor. 

Frelih w swoim dziele opowiada przede wszystkim o dojmującej samotności, której nie da się wypełnić relacją z robotami bądź klikaniem w klawiatury lub ekrany telefonów. Człowiek potrzebuje kontaktu z innym człowiekiem i nic nie jest i nie będzie w stanie mu tego zastąpić – taki wniosek wysnuwa się po lekturze Na pół. Świat wykreowany przez słoweńskiego pisarza to miejsce mroczne, nieprzystępne, momentami wręcz odpychające, w którym nikt zdrowo myślący nie chciałby się za nic w świecie znaleźć – dominuje tu chaos, strach i dezinformacja, ludzkość została od siebie odizolowana na wszelkie możliwe sposoby, a podziały nie były wyraźne nigdy aż tak dobrze. Ludzie popadają w depresję i stany lękowe bądź zupełnie wariują, nie mogąc skontaktować się z innymi lub nawiązać zdrowych relacji. Oczywiście, jak wskazuje sam tytuł powieści, świat został podzielony na pół – na tych, którzy zdołali odnaleźć się w nowej rzeczywistości, oraz na tych, którzy nie opanowali tejże sztuki. 

Na pół to powieść niebywale skomplikowana. Zarówno fabularnie, jak i pod względem językowym. Dla wszystkich miłośników takich literackich hybryd-eksperymentów będzie to strzał w dziesiątkę. Zwłaszcza że skojarzenia z Ulissesem Jamesa Joyce’a nie będą tutaj w żadnym wypadku na wyrost. Freliha stworzył powieść, z którą z pewnością warto podjąć walkę, ale należy mieć świadomość, że możecie bardzo łatwo wrócić z tego starcia na tarczy. Nastawcie się też na to, że to nie jest jedna z tych pozycji, które „połyka się” w kilka wieczorów. Wszelcy miłośnicy prozy banalnej, taśmowej, rzemieślniczej wręcz będą zawiedzeni i znajdą pierwszą lepszą okazję, żeby pozbyć się Na pół. Jeśli jednak wymagacie od literatury czegoś więcej lub jesteście znudzeni kolejnym takim samym kryminałem – dajcie szansę wizji naszego południowego sąsiada. W żadnym wypadku nie będzie to czas stracony, a doświadczenie to wzbogaci Wasze wnętrze.

„Na pół” Jasmina B. Freliha - zwiastun książki

Fot.: Wydawnictwo Wyszukane

Podobne wpisy:

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub czarnepioro@gmail.com

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *