Mikromusic

Nabraliśmy dużo pokory i cierpliwości – rozmowa z Natalią Grosiak, wokalistką Mikromusic

Formacja Mikromusic w ostatnim okresie popisała się doskonałym albumem koncertowym zatytułowanym Mikromusic w kwietniu. To dobra okazja do rozmowy z Natalią Grosiak, wokalistką oraz autorką wspaniałych, jedynych w swoim rodzaju tekstów. Natalia odpowiedziała na kilka moich pytań, przy okazji uchylając rąbka tajemnicy odnośnie nowego albumu grupy. Zapraszam do lektury.

Na żywo jesteście bardziej mikro czy makro? Nie będę ukrywał, że zachwyciłem się bogatym brzmieniem Waszych koncertowych nagrań. W którym z wcieleń Mikromusic czujesz się lepiej? W studyjnym czy koncertowym?

Granie na żywo to żywa materia, a praca nad płytą w studiu ma w sobie zawsze presję czasu i gra się jednak do ścian, więc nie ukrywam, że nagrywanie koncertów, zwłaszcza gdy się zapomina o tym, że koncert jest nagrywany, to wisienka na torcie.

Czym dla Ciebie jest album Mikromusic w kwietniu? To podsumowanie pewnego etapu i zapowiedź nowego rozdziału dla zespołu? Czy jednak po prostu jest to płyta, która ma ukazać słuchaczowi zespół w warunkach scenicznych?

I to, i to. Po pierwsze dokumentacją trasy koncertowej – jest to  pewnego rodzaju pamiątka, bo za chwil kilka będziemy grać inaczej. Tak bardzo się cieszę, że powstały nasze poprzednie albumy koncertowe, bo pokazują, że graliśmy kiedyś inaczej i myśleliśmy o naszej muzyce w zupełnie inny sposób. Po drugie – jest to nasze odkrywanie się przed słuchaczami i pokazanie naszej koncertowej formy.

Jesteście już blisko piętnaście lat na scenie. Macie w dorobku pięć studyjnych płyt i spory hit. Spodziewałaś się w 2003 roku, że Mikromusic zajdzie tak daleko?

Szczerze mówiąc, ponad 10 lat temu, gdy nagraliśmy nasz debiut, to właśnie tak sobie wyobrażałam naszą karierę ;). Tylko musieliśmy się jednak dużo więcej i dłużej napracować, bo blisko 10 lat, aby dojść do takiego etapu naszej twórczości. Po drodze nabraliśmy dużo pokory i cierpliwości. I dzisiaj na spokojnie przyjmujemy wszystko, co nas spotyka.

Wspomniałem o hicie, czyli o piosence Takiego chłopaka. Przypuszczałaś, że piosenka osiągnie taki sukces komercyjny?

Nigdy w życiu.

Pamiętam, jak pierwszy raz posłuchałem tej piosenki, to trochę wzburzyłem się, ponieważ wydawała mi się nieco przesycona stereotypami. Z drugiej strony zrozumiałem, że my, mężczyźni, potrafimy myśleć w sposób analogiczny, jak bohaterka tekstu… Jest to bardzo uniwersalna piosenka. Czy pisząc tekst, myślałaś o tym, w jaki sposób mogą ją odebrać słuchacze?

W pewnym momencie wpadł mi do głowy taki ciąg słów opisujących idealnego faceta. I były to same cechy, które negowałam. Ta wyliczanka bardzo mi się spodobała. Ale długo nie wiedziałam, co z tym zrobić. Potem skomponowałam tę melodię i zwrotka sama się wymyśliła, a refren automatycznie się w to wkomponował. Wiedziałam, że Nie Polaka może nie jednego Polaka rozemocjonować, ale przecież na końcu godzę się i na takie rozwiązanie ;).

Jednym z moich faworytów na Mikromusic w kwietniu jest Pocałuj pochowaj, pełen klimatu rodem z Dzikiego Zachodu i z nieco makabrycznym tekstem. Co Cię zainspirowało do napisania tego tekstu?

Filmy Tarantino i Nick Cave.

Natomiast Krystyno wydaje się być ostrzeżeniem dla kobiet przed zbyt pochopnym zamążpójściem. Jaka jest geneza tego tekstu, który nieustannie mnie intryguje od czasu swojej premiery? Nie będę ukrywał, że nie do końca rozgryzłem tę kompozycję ;).

Tutaj mamy scenę wesela, które się nie odbyło. A nasza tytułowa Krystyna tak pięknie wszystko już zaplanowała. Tak naprawdę głównym bohaterem jest syn Krystyny. Możemy sobie tylko wyobrazić, co mógł zrobić lub też nie, że Krysia nie zostanie teściową naszej bohaterki :).  Zainspirowało mnie samo życie i sytuacje, w których mamy chciałyby się pozbyć tzw. „gorących ziemniaków”, swatając swoich nieudolnych synów z  fajnymi, przebojowymi i zaradnymi dziewczynami.  Ale tutaj mówię: „O nie, Krystyno, nie będę Twoją synową, nie przejmę Twoich obowiązków w niańczeniu i opiekowaniu się”.

Rozbudowane wersje Zostań tak czy Nie umrę, to dowód, że zespół doskonale się czuje i współgra ze sobą w warunkach koncertowych. Po kilkukrotnym wysłuchaniu Mikromusic w kwietniu zastanawiałem się, dlaczego nie dajecie się ponieść instrumentalnemu szaleństwu na płytach studyjnych. Chyba HaloPięknego końca jest wyjątkiem od reguły krótszych form. Ograniczacie się celowo w studiu nagraniowym? Czy jednak boicie się rozmycia piosenek, kompozycji w szaleństwie improwizacji?

Do płyty Sova, czyli do trzeciej studyjnej płyty, takich solówek było od groma. A potem stwierdziliśmy, że chcemy, aby nasze piosenki były po prostu piosenkami.  Do trzeciej płyty pokazaliśmy, że umiemy grać solówki. Na koncertach zawsze znajdziemy chwilkę na dłuższe popisy instrumentalne.

W książeczce czytamy, że w trasę pojechałaś z małym pasażerem na gapę, czyli 3-miesieczną Wandą, Twoją córeczką. Jak wygląda życie w trasie wspólnie z dzieckiem?

Akurat dziecko nam bardzo pomogło, bo spokojniejszej osoby niż Wanda nie poznałam w swoim życiu. Testowałyśmy hotelowe umywalki jako wanienki dziecięce. Nasz kierowca opanował do perfekcji jej usypianie w czasie, gdy grałam koncert. I mieć tylu wujków, którzy zagrają kołysankę, to skarb.

Świetnie wypada Twój głos w połączeniu ze Skubasem. Planujecie kolejne kooperacje?

Ostatnio Skubas wspomniał, że na swoją płytę chciałby zaprosić żeński wokal, ale wydaje mu się, że zaproszenie mnie na płytę byłoby już chyba jakimś przegięciem. W sumie też planujemy kolejnych gości na przyszłych płytach i smutno mi z myślą, że Skubasa miałoby tam nie być, z drugiej strony, rzeczywiście, dobrze iść do przodu, eksperymentować z innymi głosami i poznawać nowych ludzi.

Słucham Was od poziomu drugiego albumu, czyli płyty Sennik. Na trackliście Mikromusic w kwietniu próżno szukać utworów z Sennika i debiutu – Mikromusic. Nie chcecie bardzo wracać do przeszłości? Czy jednak te płyty Wam się z czasem wydają mniej udane niż nowsze wydawnictwa? Ciekawi mnie Twoja opinia o tych krążkach z perspektywy czasu i kolejnych scenicznych i studyjnych doświadczeń.

To są piosenki napisane przeze mnie ponad 10 lat temu. I przede wszystkim te treści nie są dla mnie już aktualne. Nie jestem już tamtą osobą i nie utożsamiam się z tamtymi historiami. Muzycznie też nam się w głowach pozmieniało i nie mielibyśmy już radości z grania tamtym piosenek.

Jak wspominasz pracę nad albumem Historie nagranym wspólnie ze Smolikiem i Miuoshem? Która z opowiadanych historii najbardziej trafiła do Twojego serca? Nie będę ukrywał, że absolutnie rozczulającym mnie momentem na płycie jest Alunia zaśpiewana właśnie przez Ciebie.

Tak, historia Aluni jest wyjątkowa. I to chyba słychać. Ta piosenka powstała też najszybciej, bo ta historia nas porwała i opowiedziała się prawie sama. Inne historie były bardziej skomplikowane, rozbudowane, wielowątkowe, trudniejsze do opowiedzenia w formie piosenki. A Alunia była o jednym – o miłości.

Czytałem, że już tworzycie kompozycje na kolejną płytę. W jakim kierunku zamierza pójść Mikromusic na następcy płyty Matki i żony?

Chciałabym wrócić do klimatu Pięknego końca, prostoty i melancholii w melodii. Myślę, że to słowa-klucze kolejnego albumu.

Dziękuję za rozmowę!

MIKROMUSIC Nie umrę (Official Live Video)

Fot.: Bartek Sadowski

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *