Książki,Recenzje

Nagie oblicze Królowej rocka – Mark Blake – “Queen. Królewska historia” [recenzja]

Zespołu Queen chyba nikomu nie trzeba przedstawiać – brytyjska legenda rocka to jeden z najsłynniejszych bandów w historii muzyki rozrywkowej. Wydawać by się mogło, że na temat zespołu powiedziano już wszystko – ale czy na pewno? W końcu po częstokroć historia Queen zdominowana jest przez dramatyczne losy nieodżałowanego Freddiego Mercury’ego, który swoją walką z chorobą i nagłą śmiercią przyćmił resztę ekipy, sprowadzając ich niekiedy do roli statystów. Książka Marka Blake’a Queen. Królewska historia prezentuje jednak skondensowaną historię zespołu, w którym każdy z jego członków odegrał istotną rolę w funkcjonowaniu grupy. Czyżby była to najlepsza biografia Queen?

Ta ponad 500-stronicowa książka w skrupulatny sposób prezentuje bogatą historię zespołu od jego początków aż do 2010 roku, gdy zespół Queen wciąż dawał koncerty na całym świecie i nie miał zamiaru złożyć instrumentów do szafy. Powinienem powiedzieć: prapoczątków, bowiem Mark Blake sięga daleko w przeszłość Farrokha Bulsary, Briana Maya, Rogera Taylora i Johna Deacona. I chociaż to głównie historia życia późniejszego Freddiego budzi od zawsze ekscytację, autor potraktował członków zespołu sprawiedliwie i bardzo dokładnie przedstawił ich życiorys już od młodzieńczych lat. Następnie autor przechodzi do muzycznych eksperymentów przyszłych gwiazd rocka, gdzie punktem zapalnym jest londyński światek młodych aspirantów na gwiazdy rocka oraz znajomość Maya i Taylora, która prowadzi do założenia zespołu Smile. Fred Bulsara, mimo kumplowania się z nimi, pokazał się na scenie znacznie później; było dla mnie niemałym szokiem, że do wspólnego grania tych trzech jegomości o mało nie doszło, a i z samego początku nawet nie myśleli o tym, żeby ze sobą współpracować.

 Początki Queen to bardzo długi wstęp, bez którego jednak nie da się zrozumieć skomplikowanych zależności między poszczególnymi muzykami. Już wtedy widać, że lansowany później przez prasę na frontmana Mercury wcale nie odgrywał roli lidera zespołu. Mało tego – to Freddie na początku był uważany za najsłabszy element zespołu! Dopiero później jego talent eksplodował i między innymi dzięki swej ekspresji scenicznej zdobył sobie przychylność mediów. Gdy wreszcie Mark Blake dochodzi do etapu nagrywania płyt i tras koncertowych, dużo uwagi poświęca omówieniu komponowanych utworów na kolejne albumy, jak i organizowanych tournée po Europie i świecie. Fani zespołu mogą więc przekonać się, jakie przyzwyczajenia mieli członkowie Queen w studiu i kto odpowiadał za powstanie poszczególnych kawałków, a także których utworów niektórzy z nich wyjątkowo nie znosili. Dużo jest również smaczków ze wspomnianych koncertów, które obfitowały w tragiczne oraz komiczne wydarzenia.

Dzięki licznym wywiadom, rozmowom i źródłom pisanym, Mark Blake posiadł dostateczną ilość danych, aby przedstawić dokładną historię Queen i chyba to najbardziej ujęło mnie w Królewskiej historii. Zawsze uważałem, że wiem całkiem sporo na temat mojego ulubionego zespołu, ale dopiero podczas tej lektury dowiedziałem się o długiej, trudnej drodze do jego powstania , jak i o licznych detalach, które dzisiaj wydają się oczywiste dla wielbicieli Queen. Tak więc teraz już wiem, w jaki sposób Farrokh Bulsara przeistoczył się we Freddiego Mercury’ego; dowiedziałem się również, jak doszło do powstania jego znaku rozpoznawczego – ułamanego w połowie statywu. Wiele spraw Mark Blake wyjaśnia i miałem okazję parę zasłyszanych tu i ówdzie informacji zweryfikować i ewentualnie wyrzucić do kosza nieprawdziwe. Co więcej, autor dotarł również do informacji i do osób, które do tej pory były zagadką w historii zespołu i jego członków. Odnalazł kilku kolegów ze szkoły Freda z Zanzibaru i Indii, którzy pomogli mu w nakreśleniu najmłodszych lat przyszłego twórcy rockowych przebojów. Z tą dociekliwością autora wiąże się również kolejna cecha, którą bardzo sobie cenię, chociaż jest ona raczej gorzką pigułką: otóż Mark Blake, opisując cudowny kwartet, mówi o pozytywnych ich cechach, jak i negatywnych. Świetnie, że nie stawia zespołowi pomników ze spiżu i nie oczyszcza ich z wszelakich zarzutów. W Królewskiej historii opisuje liczne kłótnie i spięcia między muzykami, które w pewnym momencie mogły doprowadzić do katastrofy. Chociaż zdawałem sobie sprawę, że gwiazdy rocka z reguły nie są niewiniątkami, wręcz przeraziła mnie jakość imprezowania Freddiego, gdzie prym wiodła kokaina, silne trunki i przypadkowi kochankowie, a niektóre imprezy obrosły do dzisiaj niesamowitymi legendami. Przedstawiając portrety psychologiczne, Blake nie boi się wytknąć Mercury’emu i Taylorowi życia w przepychu i maniakalnego czasami pragnienia sławy, które wiele osób może postrzegać jako gwiazdorzenie i megalomanię. Ich zaprzeczeniem wydają się May i Deacon – spokojniejsi członkowie zespołu, ale również nie do końca czyści jak łza. Świat rock ‘n’ rolla nie bierze jeńców, co Queen. Królewska historia bardzo dosadnie pokazuje.

Jest jednak również kilka niewiadomych w historii zespołu, które wiążą się z ekipą Queen. Rzecz głównie dotyczy, oczywiście, Freddiego, który wstrzymywał się od komentowania niektórych wątków i nie pozwalał sobie na odkrywanie swojej prywatności. Nadal więc związek wokalisty z Mary Austin owiany jest płaszczem tajemnicy, podobnie jak jego dzieciństwo czy okres choroby, do której bardzo długo nie chciał się przyznać – nawet przed kolegami z zespołu. Tajemnicza jest również postać basisty zespołu, Johna Deacona, który stronił od rozmów z mediami. I pomimo że sekretnych wątków z życia Freddiego już zapewne nie poznamy, to zabrakło mi chociażby szerszego wyjaśnienia przyczyn odejścia z zespołu Deacona niedługo po śmierci wokalisty. Tak po prawdzie ostatni rozdział z historią zespołu, po 24 listopada 1991 roku, jest uszczuplony i poprowadzony bardzo ogólnie – nie pada nawet dokładna data zrezygnowania basisty z grania w Queen. Miał jednak autor pod koniec książki nosa co do tego, że ocalona część zespołu jest blisko podjęcia współpracy z młodym Adamem Lambertem, a ostatnie kilka lat pokazują, że zespół jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Czyżby Królewska historia winna była być uzupełniona o kolejny rozdział?

Wydaje mi się, że dalsze słowa zachęty są zbyteczne – Queen. Królewska historia to wybitna i wyczerpująca biografia zespołu, którą świetnie się czyta i jeszcze milej się ją wspomina. W ramach prywaty powiedzieć muszę, że od dłuższego czasu miałem urywany kontakt z muzyką Queen, ale już w trakcie lektury odżyła we mnie stara pasja do nagminnego słuchania ulubionych płyt i koncertów. Książka Marka Blake’a pobudziła we mnie uśpiony sentyment i za to też bardzo cenię tę pozycję – wywołała we mnie uczucia, które, jak się obawiałem, już zniknęły.

Fot.: Wydawnictwo Sine Qua Non

Avatar

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.