Siddharta

Naszym największym sukcesem jest to, że nadal wspólnie gramy i tworzymy muzykę – wywiad z basistą zespołu Siddharta, Janim Hace

Słoweński, rockowy towar eksportowy obok Laibach, czyli formacja Siddharta, świętuje w tym roku swoją dwudziestą rocznicę założenia. Z tej okazji zespół sprawia fanom niespodziankę w postaci potężnej dawki nowej muzyki, której pierwszą część możemy posłuchać na niedawno wydanym w Polsce albumie Infra. Z tej okazji porozmawialiśmy z basistą zespołu, Janim Hace. Zapraszamy do lektury.

Sześć lat czekaliśmy na następcę albumu Saga. To ogrom czasu, szczególnie, że Wasze pierwsze krążki pojawiały się na rynku dosyć regularnie. Skąd taka przerwa w działalności studyjnej?

W sumie to przerwa nie była aż tak długa. W 2011 roku nagraliśmy VI. Był to w zasadzie album koncertowy składający się z dwunastu nowych kawałków, jakie wykonaliśmy w Lublanie. Natomiast w 2013 roku graliśmy koncert z udziałem Orkiestry Symfonicznej telewizji RTV Słowenia. Na koncert złożyły się nasze ulubione piosenki oraz kilka premierowych, zaaranżowanych na orkiestrę lub wykonanych na instrumentach akustycznych, a całość znalazła się na albumie zatytułowanym Siddharta & Simfonicni Orkester RTV Slovenija. Biorąc pod uwagę te dwa projekty, można powiedzieć, że byliśmy bardzo zajęci, jednak – jak zauważyłeś –  Infra to nasz pierwszy album studyjny od czasów Sagi. Poza tym, możemy z dumą powiedzieć, że jest to także pierwszy projekt naszego własnego studia nagraniowego. Produkcją albumu zajął się nasz stary przyjaciel Dejan Radicevic, człowiek odpowiedzialny za produkcję naszej pierwszej płyty ID.

Infra, co zaskakujące, ma w sobie tylko i wyłącznie piosenki nagrane w języku słoweńskim. Planujecie anglojęzyczną płytę, czy tym razem uznaliście, że te piosenki zasługują wyłącznie na zaśpiewanie ich w Waszym ojczystym języku?

Jeszcze nie wiemy. Najpierw chcielibyśmy jak najlepiej zaprezentować i wypromować nasz nowy materiał w języku słoweńskim. Być może później niektóre z piosenek zostaną przetłumaczone na język angielski.

siddharta_cover

Z pozoru Infra wydaje się zwykłym zbiorem piosenek. Kompozycje na płycie są skupione wokół konkretnej tematyki, idei? Czy jednak są od siebie kompletnie niezależne?

Kiedy zaczęliśmy pracę nad piosenkami do Infry, doszliśmy do wniosku, że chcemy stworzyć album o innym brzmieniu, na którym wykorzystamy szerszą gamę dźwięków. Jedyną rzeczą, jakiej byliśmy pewni, było to, że chcemy tworzyć bardziej złożone kompozycje, o brzmieniu niekoniecznie aż tak koncertowym, tak więc użyliśmy różnych instrumentów i narzędzi, aby osiągnąć zamierzoną różnorodność. I nie, nie było żadnego pomysłu czy tematu, na którym album miałby się opierać, oprócz czasu i miejsca jego powstania.

Na Sadze było sporo kombinowania, uciekania od piosenkowych schematów. Na Infrze wydaje mi się za to, że postawiliście na dobre melodie i przebojowość. Zatęskniliście za prostszym graniem, czy brzmienie albumu wyewoluowało w sposób niezamierzony, naturalny?

Piosenki z Sagi miały raczej charakter jam session. Nie licząc kilku utworów, które były już wcześniej napisane,  kierowaliśmy się głównie zasadą, że „zacznijmy od dobrego riffu i zobaczmy, gdzie on nas zaprowadzi”. Jeśli chodzi o Infrę, to pragnęliśmy mocniejszych form kompozycji i tak jak zauważyłeś, granie każdego z utworów sprawiało nam frajdę z powodu ich płynnej i przejrzystej aranżacji.

Powiem szczerze, że przy okazji sukcesu Rh- trochę go Wam zazdrościłem, bowiem mało który – jeśli nie żaden – polski wykonawca może się poszczycić taką popularnością na zachodzie, jaką Wy się cieszycie. W czym tkwi źródło Waszego sukcesu na rynku zachodnim, który często ignoruje wykonawców z Europy środkowo-wschodniej?

Nie możemy tak naprawdę mówić o żadnym wielkim sukcesie na rynku zachodnim także, chciałbym aby Twoja zazdrość miała solidniejsze podstawy (śmiech). Niemniej jednak, w ciągu lat zostawiliśmy po sobie jakiś znak w Niemczech, a co za tym idzie także w kilku innych krajach. Jednakże naszym największym sukcesem jest to, że nadal wspólnie gramy i tworzymy muzykę.

Siddharta - Ledena (official video) - Album Infra

Przy okazji się zapytam. Znacie polską scenę rockową? Macie ulubionych artystów z Polski?

Muszę przyznać, że nie wiemy zbyt wiele o polskiej scenie rockowej, jednakże znamy kilka zespołów i projektów  takich jak Coma, Myslovitz oraz projekt, w który byłem osobiście zaangażowany kilka lat temu. Mianowicie jako gość nagrałem partię basu na płytę Inside Story duetu Anity Lipnickiej i Johna Portera (chodzi o drugi krążek duetu, wydany w 2005 roku – przyp. red.). Album został nagrany w Lublanie i wyprodukowany przez Chrisa Eckmana.

Bardzo często gracie w Polsce. Chyba polubiliście grywać u nas. W najbliższym czasie możemy się Was spodziewać u nas na koncertach?

Tak, lubimy grać w Polsce, tak samo jak w innych miejscach, gdzie nas zapraszają (śmiech). Jedną wspaniałą rzeczą w polskiej publiczności jest to, że czujemy z nią pewną słowiańską więź. Prawdopodobnie wynika to z naszych wspólnych słowiańskich korzeni. Poza tym, ludzie w Polsce wydają się lubić, kiedy śpiewamy piosenki w naszym ojczystym języku. Z tego co się orientuję, nasi managerowie pracują właśnie nad przyszłymi projektami w Polsce. Jak tylko będziemy wiedzieć coś konkretnego, zamieścimy to na naszej stronie internetowej, Facebooku.

Kilka dni temu gdzieś przeczytałem, że ukazanie się albumu Infra to nie koniec Waszej działalności studyjnej w tym roku. Spekuluje się, że pod koniec roku wydacie płytę pod tytułem Ultra. Czego mamy się po niej spodziewać? Czy będzie to kontynuacja Infry?

Tak, właśnie nad tym teraz pracujemy. Chodzi o to, że w tym roku obchodzimy dwudziestolecie powstania zespołu. Po głębszym zastanowieniu doszliśmy do wniosku, że najlepszym sposobem na uczczenie rocznicy będzie nagranie 20-tu nowych piosenek, jako prezentu dla nas samych i naszych fanów. Postanowienie cały czas jest w mocy, a obecnie jesteśmy w połowie jego realizacji. Nagrywanie Ultry powinno się zacząć lada dzień. Planujemy wydać album pod koniec 2015 roku. Stylistycznie będzie to w pewien sposób kontynuacja Infry, jednak zawsze pragniemy czegoś nowego, czegoś co zaskoczy nas i naszych fanów. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że tym razem na płycie znajdzie się kilka ostrzejszych i mroczniejszych kawałków.

Dziękuje za rozmowę!

Za pomoc w realizacji i tłumaczeniu wywiadu dziękuję redaktorowi Mateuszowi Cyrze i Pawłowi Miturze.

Fot.: cantaramusic.pl.

Siddharta

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Pożarowszczyk

Czasami wyjdę z ciemności. Na Głosie Kultury piszę o muzyce.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *