Qiu Miaojin

Nie taki krokodyl straszny – Qiu Miaojin – „Zapiski krokodyla”

Tajfuny to jedno z moich ulubionych wydawnictw. Każda książka to niesamowita podróż to świata azjatyckiej literatury, jednak z każdą nową publikacją wydawnictwo zabiera nas dalej niż tylko do Chin, Korei czy Japonii. Mimo iż uwielbiam książki z Tych Trzech Wspomnianych, to jednak w tym przypadku zdecydowałam się na bilet do Tajwanu lat osiemdziesiątych dzięki Qiu Miaojin i jej książce Zapiski krokodyla. Tajwan spod pióra Miaojin dostarczył „końskiej” dawki emocji w świecie, gdzie głęboko tłumione emocje wybuchają, niosąc za sobą zarówno wyzwolenie, jak i zagubienie czy lęk przed nieznanym.

Historia Laćki z jednej strony wydaje się prosta, lecz z drugiej odnoszę wrażenie, jakbym była świadkiem najbardziej zagmatwanego i rozwijającego się umysłu. Dziewczyna jest studentką tajpejskiej uczelni, a dni mijają jej na pisaniu, studiowaniu (o ile raczy się pojawić na zajęciach) oraz różnorakich spotkaniach, z czego tymi najbardziej intensywnymi są te w towarzystwie Shuiling. Koniec lat osiemdziesiątych dla Tajwanu był okresem wyzwolenia, doświadczania i poszukiwania własnego ja, gdzie strach przed nieznanym i poczucie beznadziei zderzało się z potrzebą wolności oraz czerpania z życia garściami. Taką wybuchową mieszanka emocji była m.in. relacja głównej bohaterki z Shuiling. Początkowo wydawała się ona dostrzegać w Shuiling swoją ostoję bezpieczeństwa, jednak stopniowo zaczęło ją to zarówno odrzucać, jak później ponownie do niej przyciągać. Jakby nie mogła się zdecydować, czy rzeczywiście chce angażować się w tę relację, czy może będzie ona początkiem ich wspólnego upadku. A w tym wszystkim najbardziej wydawała się cierpieć Shuling. Wszystko to w akompaniamencie historii o pewnym tajemniczym krokodylu.

„Nawet gdyby kochali mnie wszyscy ludzie na świecie, na nic by się to nie zdało, bo sama siebie nienawidzę”

Nasza narratorka była definicją zmieszania. Daje nam do zrozumienia, że darzyła pewne osoby żarząca miłością, lecz z drugiej strony sprawiała wrażenie, jakby sama jej obecność miała doprowadzić ich na dno. Z tego powodu dziewczyny kilkukrotnie się rozstawały i schodziły, a biedna Laćka wydawała się stopniowo niszczyć związek, w którym prawdopodobnie dobrze się czuła. Żebrała o miłość, lecz kiedy ją dostała, uciekała przed nią jak przed tytułowym krokodylem.

Książka w przekładzie Agnieszki Walulik zachwyciła mnie swoim delikatnym stylem i pewną poetyckością w opisywaniu emocji głównej bohaterki. Z jednej strony była to bardzo subtelna podróż przez niezrozumiałe emocje, a z drugiej strony wbijała kolejne szpile, sprawiając, że zachciało mi się płakać. Qiu Miaojin, mimo młodego wieku, przepięknie operowała słowem, więc w ogóle mnie nie dziwi, że Zapiski krokodyla trafiły na panteon tajwańskiej literatury.

„Człowiek jeszcze nie zdąży podrosnąć, a już nie może uciec przed niewytłumaczalnym wrażeniem, że z góry go przekreślono, że wydano na niego wyrok: „Samo twoje istnienie jest złem”. Tymczasem świat wokół niego toczy się dalej, jakby nigdy nic i jeszcze każe mu się uśmiechać.”

Osiem dzienników eksplorujących plejadę uczuć zagubionej młodej kobiety. Każda strona dawała mi kolejne powody do płaczu i do śmiechu, gdyż zachowanie głównej bohaterki wzbudzało zarówno politowanie, jak i współczucie. Jednym zdaniem, porządnie mi namieszała w głowie. I o to właśnie chodziło. Zapiski krokodyla w znakomity sposób ukazała zmieszanie, niepewność i strach przed nieznanym w chwili największej potrzeby eksplorowania siebie i swoich potrzeb. Rzuca nową perspektywę na współczesne „krokodyle”, którym w tym przypadku daleko od rodziny gadów. Tutaj tytułowy krokodyl przybrał zupełnie inną formę, próbujący znaleźć swoje miejsce w świecie, które nie akceptuje jego inności.

Fot.: Tajfuny

Qiu Miaojin

Overview

Ocena
8 / 10
8

Write a Review

Opublikowane przez

Natalia Trzeja

Piszę, więc jestem. I straszę w horrorach. Bu.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *