cisza

Niedefiniowalna – rozważania o ciszy – Erling Kagge – „Cisza” [recenzja]

Czym jest cisza? Czy potrafi przekazywać emocje lub ich brak? Jak długo istota ludzka jest w stanie w niej wytrzymać? I czy może doprowadzić człowieka na skraj załamania nerwowego? Dlaczego teraz jest ważniejsza niż kiedykolwiek? I w końcu – czy cisza w ogóle istnieje? Jedno jest pewne – zdefiniować ją jest ogromnie trudno. Bo czy ciszą można już nazwać milczenie? A może jest nią dopiero brak jakichkolwiek odgłosów? Ale z drugiej strony, czy istnieje miejsce pozbawione dźwięku? Któż inny mógłby się podjąć takiego, nieuchwytnego wydawałoby się, tematu jak nie Norweg. I nie chcę kierować się tutaj stereotypami, ale zamiłowanie Skandynawów do ciszy, spokoju i samotności jest powszechnie znane. Najpierw wyjaśniali nam czym jest hygge, teraz snują  filozoficzną refleksję nad ciszą.

Żyjemy w kakofonii dźwięków. Otacza nas ona zewsząd – zaczynając od naszych iPhone’ów, iPadów, tabletów, telewizorów przez nasze mieszkania, miejsca pracy, ulice, centra handlowe po wszelkiego rodzaju imprezy i uroczystości. I tak można by było wymieniać w nieskończoność. Nawet nasze zachowanie jest pewną formą hałasu, wywołującą niepokój i negatywne uczucia. Podobnie jest z mediami społecznościowymi. Czyż po zamieszczeniu wpisu nie czekamy na pożądany przez nas odzew? Większość osób siedzi i czeka, aż ktoś skomentuje lub oceni nasze zaangażowanie. Inni boją się pozwolić sobie, by coś ich ominęło. Ale czy takie rutynowe czynności naprawdę dają nam szczęście?

Wydaje się, że człowiek zatracił już umiejętność skupienia się na sobie samym bądź na jakiejkolwiek czynności. Pewnie nie zdajemy sobie nawet sprawy, że książka może spowodować, że choć na chwilę zatracimy się w innej rzeczywistości. I właśnie w takich momentach osiągamy… ciszę. A ta jest raczej ideą. Odczuciem. Wyobrażeniem. Jest czymś bezpośrednim i prostym, mogącym stanowić niedoceniane dobro luksusowe. To przeżycie, które nic nie kosztuje. Otaczająca nas cisza może mnóstwo w sobie zawierać, lecz najbardziej interesująca jest ta w nas samych. Cisza, którą w pewnym sensie tworzymy. Nie zmienia to jednak faktu, cisza ma także drugie oblicze – nudne. Potrafi wykluczyć, zakłopotać, a niekiedy nawet przerazić. Bywa też oznaką samotności lub żałoby. A cisza zwłaszcza „ po wszystkim” jest ciężka. Dlatego nie szukajmy wokół siebie ciszy absolutnej, poszukujmy tej, która jest przeżyciem osobistym.

Erling Kagge wydaje się najodpowiedniejszą osobą do tego, by mówić o ciszy. Po pierwsze dlatego, że zna ją z autopsji. Udał się bowiem samotnie na trwającą ponad miesiąc wyprawę na Biegun południowy. Przez cały ten czas był sam ze sobą – swoimi myślami, obawami, marzeniami i pragnieniami. Dodajmy, że według przeprowadzonych badań połowa populacji nie jest w stanie tego doświadczenia wytrzymać. Po drugie, przez całą tĘ podróż nie wypowiedział ani jednego słowa. Uważam zatem, że wymienianie kolejnych argumentów jest zbyteczne. Podsumowując, autor opowiada w książce o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać. Nie jest to jednak rodzaj poradnika czy psychologicznych teorii, a raczej literatura piękna. Na stu sześćdziesięciu ośmiu stronach podzielonych na trzydzieści trzy rozdziały Erling stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego teraz cisza jest ważniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Każda z prób odpowiedzi na to niełatwe pytanie została poparta przykładem z życia. Z całą pewnością jest to ważna lektura, choć zdecydowanie nie jest skierowana do masowego odbiorcy. Może nie zaliczymy jej do odkrycia, ale z całą pewnością pozwoli w inny sposób spojrzeć na otaczający nas świat.

Drogi Czytelniku, cisza w dalszym ciągu czeka na odkrycie, także przez Ciebie.

Fot.: Muza

 

 

cisza

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.