Komiksy,Recenzje

Marzenia się spełniają – Skottie Young – „Nienawidzę Baśniowa – 1 – I żyli długo i burzliwie” [recenzja]

nienawidzę baśniowa
nienawidzę baśniowa

Bajkowe światy. Piękne, żywe kolory, cukierkowe budowle, postaci rodem z najpiękniejszych baśni. Królowa, której suknia utkana jest z chmur. Czy w takim świecie można w ogóle odczuć, czym jest frustracja, złość, a tym bardziej… nienawiść? Wydaje się to niemożliwe. Tak samo jak to, że ktoś mógłby się w takim miejscu źle czuć, a co dopiero… chcieć go zniszczyć. I wymordować jego mieszkańców. Czy połączenie słodkiej bajkowej krainy z walającymi się po kadrach flakami i soczystą posoką, a także przekleństwami ocenzurowanymi przez słodycz mogło się udać? Czy pierwsza część komiksowej serii Nienawidzę Baśniowa ze scenariuszem i ilustracjami Skottiego Younga sprawdza się jako zabawna, wciągająca lektura, a nie tylko jako ciekawy eksperyment? Tom otwierający cykl, zatytułowany I żyli długo i burzliwie, nie pozostawia we mnie żadnych wątpliwości co do tego, czy jest to lektura dla mnie. Na odpowiedź będziecie musieli jednak chwilę poczekać. Powiedzmy… co najmniej jeden akapit. Fujowo, nie?

Gertrude to słodka, niewinna dziewczynka w wieku lat dziesięciu, którą od zwykłych śmiertelników odróżniają soczyście zielone włosy. Być może już kolor czupryny powinien być dla niej zwiastunem tego, że nie jest jej pisane zwykłe życie. Być może nawet urocza małolata zdawała sobie z tego sprawę? To tłumaczyłoby, dlaczego nie wystarczał jej zwykły świat i dlaczego:

[…] marzyła o niezwykłej krainie, pełnej cudów, magii, śmiechu i radości. Szczęśliwie dla Gertrude, niektóre marzenia się spełniają.

Szczęśliwie! Ha, ha – dobre sobie! Słusznie jednak mędrcy mawiają, by uważać, czego sobie życzymy. Bo kiedy wreszcie życzenie się spełnia, może okazać się, że jest ono odwrotnością tego, o czym myśleliśmy, wypowiadając je – na głos lub w myślach. W przypadku Gertrude dzieje się właśnie tak. Dziesięciolatka trafia – a i owszem – do pięknej i cudownej baśniowej krainy, którą włada piękna i urocza królowa Chmuria. Jedyne, co nasza bohaterka musi zrobić, by wrócić do swojego świata, to wybrać się w podróż ze swoim przewodnikiem, larwą Larrym, i znaleźć klucz, który otworzy drzwi z powrotem do jej świata. Nie powinno to zająć dziewczynce więcej niż jeden dzień. I tak oto… 27 lat później, sfrustrowana 37-latka, w ciele małej dziewczynki, błąka się obłąkana i owładnięta chęcią niszczenia wszystkiego, co stanie jej na drodze, szukając tego przeklętego klucza, po cudownym, wspaniałym Baśniowie, które najchętniej obróciłaby w nicość.

nienawidzę baśniowaGertrude klnie jak szewc (choć w Baśniowie panuje cenzura, co sprawia, że z ust kobiety w ciele dziewczynki wychodzą takie „kwiatki” jak fujowy czy ciastolony – a w zasadzie głównie te dwa „przekleństwa”, co przypomina zabieg zastosowany także w serialu Dobre miejsce, gdzie również z automatu przekleństwa wychodzące z ust bohaterów zamieniały się w eufemizmy), chętnie wdaje się w bijatyki, nie zna litości, śmiech w jej wykonaniu to tylko ten złowieszczy, niestraszne jej walki na śmierć i życie ani potwory z najgorszych koszmarów. Nic w tym dziwnego, kiedy zrozumiemy, że dla Baśniowa, to Gertrude jest chodzącym koszmarem. Królowa Chmuria marzy od lat, aby się jej pozbyć, ale niestety prawo to prawo. A to mówi jasno i wyraźnie, że gościowi krainy, z rąk władcy, włos z głowy spaść nie może. Chmuria wynajmuje więc kolejnych zabijaków, aby pozbyli się gościa, jednak zawsze kończy się tak samo – flakami, krwią i cierpieniem tego, który ośmielił się przyjąć zlecenie. W ogóle kolejne kadry i plansze szybko zaczynają przedstawiać prosty schemat, na którym oparta została fabuła. Gertrude przemierza kolejne krainy coraz bardziej sfrustrowana, siejąc coraz gorsze i brutalniejsze zniszczenie, a klucza do opuszczenia Baśniowa – jak nie było, tak nie ma. Co rusz mamy również innego narratora, opowiadającego historię dziewczynki… a narratorzy ci także nie kończą zbyt szczęśliwie.

Podobno Skottie Young wpadł na pomysł stworzenia Nienawidzę Baśniowa, kiedy tworzył ilustracje do komiksowej adaptacji o przygodach Dorotki w krainie Oz. No cóż, Gertrude do tamtej bohaterki daleko, ale też – jak nietrudno się domyślić – właśnie o to artyście chodziło. Niestety Nienawidzę Baśniowa to eksperyment w moim odczuciu nieudany i stanowiący raczej zmarnowany czas, talent, a także potencjał, który przecież w pomyśle Younga tlił się całkiem mocno i jasno. Tymczasem Baśniowo to bardzo schematyczny i (przynajmniej w pierwszym tomie) przewidywalny komiks, który wbrew swojemu założeniu nie bawi, nie śmieszy i nie stanowił dla mnie podczas lektury żadnej rozrywki – nawet w najmniejszym stopniu. Z trudem przewracałam kolejne strony, modląc się o dotrwanie do końca. Nie bawiły mnie ani zapędy Gertrude do mordowania wszystkiego, co stanęło jej na drodze, ani jej szalone z obłąkania oczy. Największy problem polega na tym, że Nienawidzę Baśniowa zasadza się wyłącznie na walających się flakach kolejnych stworzeń w kolejnych krainach i polukrowanych przekleństwach wydobywających się z ust dorosłej kobiety uwięzionej w ciele dziecka. Sam kontrast, jaki daje zestawienie bajkowego, kolorowego, cukrowego świata z brutalnością i krwią to nieco za mało, żeby przyciągnąć moją uwagę. Nie można jednak odmówić komiksowi zapadających w pamięć ilustracji, które wypełnione zostały niesamowicie żywymi, ciastolebnymi barwami, do których wzrok aż się wyrywa. Owa kolorystyka, z dużą dozą jaskrawego różu i zieleni, przywodzi mi na myśl komiks Kosmiczne rupiecie, natomiast jeśli chodzi o inspiracje co do samej fabuły, to nie ulega wątpliwości, że Skottie Young czerpał garściami z klasycznej opowieści o Alicji w krainie czarów. Zresztą już pierwsze plansze, na których Gertrude zostaje wessana do Baśniowa, jednoznacznie przywodzą na myśl lot Alicji, po wpadnięciu do króliczej nory. Polski wydawca, Non Stop Comics, podaje również tropy porównawcze do Pory na przygodę, Tank Girl czy Deadpoola.

Nienawidzę Baśniowa to komiks specyficzny, owszem, ale jego największy problem nie leży w owej specyfice, a raczej w tym, że nie został wykorzystany jej potencjał. Komiks został jednak doceniony, dwukrotnie zdobywając nagrodę Ringo Awards, więc moje zdanie może być odosobnione, a sama lektura okazać się odświeżającą i zabawną dla wielu czytelników. Dla każdego coś dobrego, jak to mawiają. Moja osobista przygoda z historią Getrtude okazała się drogą przez mękę. Walczyłam sama ze sobą, aby nie zasnąć podczas czytania, a kolejne „przygody” zielonowłosej wzbudzały we mnie jedynie nieznaczne uniesienie brwi spowodowane raczej pytaniem samej siebie: „I co w tym zabawnego?”. Zabrakło mi również tego, aby w pewnym momencie pojawiło się jakiekolwiek wyjaśnienie tego, dlaczego bohaterka wciągnięta została do Baśniowa, czy jest to częsta praktyka i jak ów świat ma się do tego naszego, ludzkiego. Podejrzewam jednak, że świat wykreowany przez Skottiego Younga jest już tak absurdalny, że dziwne rzeczy dzieją się w nim po prostu bez powodu, byle wpasować się w scenariusz komiksu, byle pchnąć – w zasadzie nijaką – fabułę do przodu.

Nie twierdzę, że nie znajdą się miłośnicy tego komiksu, którzy z lubością będą obserwować Gertrude podczas jej kolejnych krwawych przygód. Wręcz przeciwnie – myślę, że czytelników, którzy będą się dobrze bawić podczas lektury, nie zabraknie. Ja jednak do tego grona nie należę. Baśniowo zdecydowanie nie jest moją bajką, a humor prezentowany w komiksie nie jest i raczej nigdy nie będzie moim humorem. Nie wiem, co może w Baśniowie śmieszyć ani co może trzymać w napięciu, by z chęcią przewracać kolejne strony. Słowem – wychodzi na to, że Nienawidzę Baśniowa to w moim przypadku bardzo adekwatny tytuł.

Ponieważ jednak mam w domu drugi tom, odważę się dać serii Younga jeszcze jedną szansę. Kto wie, być może „twist fabularny” zaserwowany na koniec pierwszej części przez scenarzystę, przyniesie tej historii coś dobrego.

Fot.: Non Stop Comics

Avatar

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!