Niespodziewane macierzyństwo – Yngvild Sve Flikke – „Ninjababy”

Film Ninjababy w reżyserii mało jeszcze znanej Yngvild Sve Flikke (choć mam nadzieję, że relatywny sukces recenzowanego obrazu otworzy przed nią drzwi do wielkiej kariery) podczas ostatniej edycji Europejskich Nagród Filmowych został utytułowany statuetką dla najlepszej europejskiej komedii i choć daleko tejże produkcji do bulwarowych fars wywołujących salwy śmiechu, to ten słodko-gorzki (w miarę rozwoju akcji coraz bardziej poważny) portret przyspieszonego dojrzewania idealnie trafia w mój gust. Jest coś symptomatycznego, że najlepsze i najbardziej inteligentne komedie (jeśli dalej używać tego terminu, który w tych okolicznościach jest jednak nieco nieadekwatny) robią w ostatnim czasie Skandynawowie, by wspomnieć w tym miejscu o takich tytułach, jak Na rauszu, Przedział nr 6 (w dalszym ciągu bez polskiej dystrybucji) czy też Najgorszy człowiek na świecie. Notabene, ostatni z wymienionych w tym miejscu filmów, nie dość, że też pochodzi z Norwegii, t0 w podobny sposób opowiada o pokoleniu, które jest nieodpowiedzialne, nieporadne życiowo, skupione na rozrywce i promiskuityzmie. Bohaterki w jakimś zakresie są podobne do siebie, dzieli je natomiast status społeczny. Obie muszą sprostać wyzwaniom, jakie niechybnie postawi przed nimi życie, które wyrywa ze strefy komfortu i stawia w nieoczekiwanych sytuacjach. Film Ninjababy wchodzi na polskie ekrany sumptem firmy Aurora Films, Głos Kultury zaś objął tę produkcję swoim patronatem medialnym.

Fabułę można byłoby streścić właściwie przy użyciu jednego zdania. Dwudziestokilkuletnia Rakel, o której nie wiemy zbyt wiele (co do jej rodziny czy w ogóle wykonywanego zajęcia zarobkowego) prowadzi hulaszczy tryb życia pełen imprez, przygodnego seksu z kim popadnie, narkotyków i alkoholu, nie przejmując się specjalnie konsekwencjami ani przyszłością. Przyznaję, że przez większość czasu ekranowego z uwagi na tę dezynwolturę jest to dość irytująca postać. W pewnym momencie protagonistka dowiaduje się, że jest w szóstym miesiącu ciąży, przy czym potencjalny ojciec w tym momencie oczywiście nie jest znany. Jako że na przerwanie ciąży jest już za późno, sam zaś fakt nieświadomości co do stanu błogosławionego przez tak długi okres nie jest medycznie nieprawdopodobny, film nie dryfuje w kierunku aborcyjnego horroru, jakim był Zdarzyło się czy też Cztery miesiące, trzy tygodnie, dwa dni, ale właśnie lekkiego dramatu psychologicznego, gdzie bohaterka pierwszy raz w życiu staje przed podjęciem dalszych trudnych decyzji.

Ninjababy jest ekranizacją komiksu, co widać tutaj na każdym kroku. Film naszpikowany jest zabawnymi animacjami, w których Rakel rozmawia ze swoim wyimaginowanym rysunkowym – złośliwym oraz ironicznym – przyszłym dzieckiem, tytułowym Ninjababy. Osobiście wyjątkowo lubię motyw przenoszenia na duży ekran powieści graficznych, które prezentują zwykłe życie, vide The Ghost World, American Splendor czy też ostatnio Paryż, 13 dzielnica, przy czym w tym konkretnym wypadku ów komiksowy rodowód jest wyjątkowo widoczny. Nadaje to trudnemu tematowi, jakim jest zmierzenie się z dorosłością, lekkości, a nadto obraz nie grzęźnie w papierowych kliszach za sprawą wiarygodnego aktorstwa w szczególności Kristine Kujath Thorp w roli rzeczonej Rakel. Dużo tu sprośnego humoru (opowieści o penisach i cipkach) w stylu Wilgotnych miejsc, ale ostatecznie z uwagi na podejmowaną tematykę, jaką jest niespodziewana ciąża, bliżej filmowi do Juno Jasona Reitmana. Całość, wbrew temu, co wstępnie zapowiada, ma finalnie konserwatywną wymowę, aczkolwiek nie w ściśle politycznym znaczeniu. Ninjababy staje się pochwałą rodziny i tradycyjnych wartości, ale też faktu, że każdy musi dojrzeć do wyboru własnej ścieżki życiowej.

ninjababy

Overview

Ocena
8 / 10
8

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Mielnik

Radca prawny i politolog, hobbystycznie kinofil - miłośnik stołecznych kin studyjnych, w których ma swoje ulubione miejsca. Admirator festiwali filmowych, ze szczególnym uwzględnieniem Millenium Docs Against Gravity, 5 Smaków, Afrykamery, Ukrainy. Festiwalu Filmowego.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.