Książki,Recenzje

O tym, ile dobrego wnieść w życie mogą… ptaki – „Ornitologia terapeutyczna. Ptaki – Zdrowie – Psychika” – Piotr Tryjanowski, Sławomir Murawiec [recenzja]

Określenie „ornitologia terapeutyczna” w wielu może budzić zdziwienie, ale oznacza po prostu próbę zrozumienia tego, jak prowadzenie obserwacji ptaków, także na poziomie amatorskim, wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne ludzi. To dążenie do naukowego zrozumienia relacji ptaków ze zdrowiem ludzkim. Ornitologia terapeutyczna. Ptaki – Zdrowie – Psychika jest dziełem profesora Piotra Tryjanowskiego z Katedry Zoologii UPP oraz doktora nauk medycznych Sławomira Murawca, lekarza psychiatry i psychoterapeuty. Badacze starają się na łamach książki przybliżyć czytelnikom zagadnienia związane zarówno z ornitologią, jak i psychiatrią, w sposób przystępny i oparty na dowodach naukowych. W zbiorze esejów każdy znajdzie coś dla siebie: ciekawostki o różnych ptasich gatunkach, opowieści terenowe, wątki związane z historią czy też odnoszące się do medycyny. Jak przyznają autorzy, jest to książka dla każdego, a w szczególności dla osób otwartych na relacje z przyrodą i przede wszystkim z ptakami. Wspaniale sprawdzi się jako lektura zarówno dla początkujących i doświadczonych ornitologów, jak i dla tych, którzy zwracają uwagę jedynie na miejskie gołębie. Może usatysfakcjonować lekarzy, lekarzy weterynarii, terapeutów, rodziców i każdego, kto tylko ma ochotę odkryć, czym jest ptasiarstwo. Po lekturze Ornitologii terapeutycznej już nigdy nie spojrzycie na ptaki z obojętnością.

Ornitologia terapeutyczna. Ptaki – Zdrowie – Psychika podzielona została na cztery części (Wprowadzenie, Zależności ogólne, Przypadki szczególne, Zakończenie), w skład których wchodzą rozdziały i podrozdziały. We wprowadzeniu twórcy umieszczają dość istotny wątek dotyczący podobieństwa pomiędzy psychiatrią, psychoterapią i podpatrywaniem ptaków, co z pewnością może zdziwić tych, którzy nigdy o łączeniu tych zagadnień nie myśleli (czyli zapewne większość z sięgających po książkę). Okazuje się chociażby, że udane leczenie, tak samo, jak obserwacja ptaków, wymaga odpowiedniego nastawienia wykonującego te czynności i przestrzegania pewnych reguł. Rozdziały wzbogacone są o ilustracje i ryciny, które przekazało twórcom grono znajomych (wymienionych w podziękowaniach), a na końcu każdego z nich umieszczono zalecenia terapeutyczne, podsumowujące przeczytany fragment. Jak dodają autorzy: zalecenia można uporządkować od najprostszych, by po prostu wyjść w teren i przyglądać się ptakom, po zalecenia gatunkowe – na przykład wsłuchiwanie się w głos kukułki czy odtwarzanie specjalnych utworów muzycznych wykorzystujących ptasie motywy. Co więcej, uważają, że warto byłoby, gdyby wcielali je w życie psychiatrzy, zarówno w profilaktyce, jak i w leczeniu pacjentów. 

Podział książki na części nie jest przypadkowy, ale bardzo przemyślany, gdyż odbiorca dzieła najpierw ma okazję zaznajomić się z wizją i motywacją prof. Piotra Tryjanowskiego i dr. n. med. Sławomira Murawca, by poznać ogólny zarys przedstawianych zagadnień, a następnie zgłębiać ich szczegóły. Za najcenniejsze w Ornitologii terapeutycznej uważam podkreślenie tego, że pisanie oparte na przeglądzie literatury nie jest nigdy pozbawione subiektywnych wyborów, wynikających ze znajomości różnych dziedzin i własnych doświadczeń. Połączenie perspektywy medyka i biologa okazuje się wyjątkowo spójne i interesujące. Autorzy zaznaczają, że książka nie jest podręcznikiem (a na pewno nie podręcznikiem ornitologii), więc nie należy spodziewać się po niej atlasu ptaków ani spisu chorób psychicznych. W zbiorze naukowych esejów informacje o ptakach zostały ograniczone do niezbędnego minimum, ale wszystkie wydają się zdumiewające. Z jednego z podrozdziałów można dowiedzieć się, że – według współczesnych eksperymentów – do elitarnego klubu ptaków z wysokim IQ zaliczyć można krukowate i papugi. Inny opowiada, jak w XVIII i XIX wieku do kopalni zabierano kanarki i wykorzystywano je jako czujniki metanu w zamkniętych chodnikach – przy niskim stężeniu gazu stroszyły pióra, a przy wysokim mdlały, ze względu na swoją wrażliwość na tę substancję. Lektura umożliwia też nabycie informacji o tym, że przedrzeźniacze potrafią zapamiętać jednostkowe ludzkie twarze, kukułki (w odróżnieniu od innych gatunków) zajadają się owłosionymi gąsienicami motyli, wrony amerykańskie nie są obojętne wobec śmierci jednego z ich przedstawicieli, a jerzyki są w stanie nieprzerwanie przebywać w powietrzu około dwustu dni (latając jedzą, piją krople deszczu, a nawet kopulują). Poza ciekawostkami gatunkowymi są też anatomiczne – jak choćby fakt braku u ptaków prawdziwej krtani i strun głosowych, a posiadanie specjalnej struktury nazywanej syrinx (krtań tylna), leżącej w dolnej części tchawicy. W rozdziale o dokarmianiu ptaków podkreślona została waga świadomego do niego podejścia oraz stosowania odpowiednich pokarmów – ptaków nie wolno karmić chlebem, a powszechny mit na ten temat spędza sen z powiek wielu lekarzom weterynarii. Satysfakcję poszukującym ornitologicznego perfekcjonizmu z pewnością przyniosą za to łacińskie nazwy gatunkowe.

W książce nie brak też nawiązań do szeroko pojętej kultury – muzyki, literatury, kinematografii i malarstwa, z których można wyczytać między innymi to, że zwierzęta posiadają bardzo podobną do ludzkiej percepcję muzyki i podobnie na nią reagują, a wyjątkowym zainteresowaniem naukowców, jak i samych zwierząt, cieszy się kompozycja Eine kleine Nachtmusik Wolfganga Amadeusza Mozarta. Historii muzyki nieobce są także inspiracje ptasim śpiewem, wywodzące się z jego naśladownictwa. Badacze zachęcają do zapoznania się między innymi z WiosnąCzterech pór roku Antonio Vivaldiego, Karnawałem zwierząt Camille’a Saint-Saënsa, Obrazkami z wystawy – Tańcem kurcząt w skorupkach Modesta Musorgskiego i Czarnym Kosem Oliviera Messiaena. Ornitologiczną pasję posiadał nawet Ludwig van Beethoven, a za niedościgniony wzorzec wkomponowania ptasich głosów w muzykę uważa się jego VI Symfonię F-dur Pastoralną. Ptaki jako symbole cieszyły się popularnością w malarstwie chociażby Diego Velázqueza, Albrechta Dürera czy Pinturicchia, a w świecie kina znalazły swoje miejsce w – przywołanych przez autorów książki – Seksmisji Machulskiego, Ptaszniku z Alcatraz Frankenheimera czy Ptakach Hitchcocka. Poza popkulturą, w Ornitologii terapeutycznej obecne są również wątki językowe. Czy przeciętny użytkownik związku frazeologicznego „ptasi móżdżek” zdaje sobie sprawę, że niekoniecznie odnosi się do prawdy biologicznej, ale błędu badacza Ludwiga Edingera, który o ograniczeniach ptasiego mózgu wnioskował na podstawie badań na kurze domowej (która do tytanów intelektu nie należy)? Mit ten zostaje obalony przez Piotra Tryjanowskiego i Sławomira Murawca w rozdziale Czy „głupie ptaki” mogą poprawić samopoczucie ludzi?

W wydanej w 2021 roku książce nie pominięto informacji o tym, że problemy psychiczne bardzo nasiliły się w czasie pandemii COVID-19. Uczucie niepokoju, nieustanne napięcie, dogłębny smutek, wahania nastroju, problemy ze snem, obawa o przyszłość – to uczucia, które są wpisane w obraz choroby, jaką jest depresja czy uogólnione zaburzenia lękowe. Dziś takie trudne emocje i doznania podziela wiele osób, nie tylko w naszym, ale i wielu innych krajach. – wybrzmiewa na jednej ze stron. 

Ptaki mogą wykazywać funkcje terapeutyczne niemal takie jak inne zwierzęta, ale w nieco inny sposób. Obserwacja ptaków jako zooterapia nie wymaga rzeczywistego kontaktu ze zwierzęciem (jak w felinoterapii, dogoterapii czy hipoterapii), ale dystansu. To, jaki wpływ różne formy kontaktu z ptakami i ich głosami mają na terapię, stanowi jedno z najtrudniejszych pytań, jakie zadają sobie badacze. Pada ono w pracach naukowych, które potwierdzając istnienie takiej specyfiki, używają globalnych miar, jak na przykład poprawa nastroju, samopoczucia, uzyskanie stanu zrelaksowania, zmniejszenie odczuwania stresu, poprawa (subiektywna) funkcji poznawczych – koncentracji, uwagi, pamięci.

Jedna z zawartych w tekście hipotez głosi, że udana obserwacja dziko żyjących gatunków ptaków jest ćwiczeniem z umiejętności przewidywania, a czasami nawet teorii umysłu czy też treningiem empatii. Ornitologiczne spacery nigdy nie są bezproduktywne, nawet wtedy, kiedy nie trafia się na cenne okazy ptaków, ponieważ stanowią okazję do wyciszenia, ruchu, kontaktu z przyrodą, a także swego rodzaju rytuał związany z przygotowaniem sprzętu do obserwacji. Przed wyprawami w nowe miejsca obserwatorzy ptaków uczą się ich cech diagnostycznych i specyficznego nazewnictwa. W przybliżonych badaniach z czasopisma „Nature Neuroscience” opartych na pokazywaniu uczestnikom niepodobnych do siebie obrazków (tak zwanych greebles) i przyglądaniu się pracy ich mózgów z wykorzystaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, wywnioskowano, że niewidziane nigdy rzeczy lepiej zapamiętują osoby, które miały wcześniej doświadczenie motoryzacyjne (znajomość marek i modeli aut) i ornitologiczne (znajomość różnych gatunków ptaków). Umiejętności te uruchamiają struktury mózgu odpowiedzialne za pamięć, niezależnie od tego, co później należy zapamiętać. 

Poza opisami korzyści wynikających z interakcji z ptasimi widokami i dźwiękami autorzy przybliżają także konkretne wymagania związane z byciem ornitologiem czy aspekty codzienności ptasiarzy, których również zaklasyfikować można jako ciekawe okazy.

Badacze przyglądający się temu zjawisku, humorystycznie nawet diagnozują, że przyglądanie się osobom podpatrującym ptaki może być niemalże tak atrakcyjne, jak oglądanie samych ptaków. I to nie tylko w krajach anglosaskich, gdzie birdwatching czy birding są od dawna wpisane w tradycje kulturowe, ale i w innych miejscach, nawet tak egzotycznych jak Peru, Meksyk, Tanzania, Singapur czy Chiny. Wszędzie tam zespoły socjologów, psychologów i ornitologów przyglądają się tym, którzy przyglądają się ptakom. Populacje podpatrywaczy ptaków są bardzo zróżnicowane. Ich różnorodność wynika z płci, wieku, miejsca zamieszkania, zasobności portfela, a nawet tradycji rodzinnych i kulturowych naleciałości. Wśród ptasiarzy występują osobniki ściśle terytorialne, jak i takie, które preferują życie stadne. Ci, którzy jako podstawowe miejsce obserwacji wybierają własny ogród oraz ci, którzy za ptakami nieustannie wędrują, pokonując odległości niczym rybitwa popielata Sterna paradisaea.

Książka łącząca psychiatrię z ornitologią stanowi swego rodzaju innowację, a twórcy przyznają, że dziedzina ta wymaga wielu więcej badań, pełnych konkretów, gdyż sporo z dotychczasowych zawiera ogólne informacje. Istnieją badania dowodzące korzystnego wpływu obserwacji ptaków i aktywności z nimi związanych (jak choćby obserwacje przy karmnikach) na poprawę samopoczucia, nastroju i ustępowanie lęku. Prościej jest przeprowadzić badania związane z samym kontaktem z naturą a zdrowiem psychicznym. Literackie dzieło naukowców jest jednak oparte na własnych doświadczeniach i lekturze setek artykułów naukowych, a sposób ich selekcji, jak i obszerny spis zamieszczony został na końcu książki.

Zależnie od stopnia oddania się ptasiarskiemu światu (podobnież wciąga!) temu hobby z czasem staje się nieodłączne ciągłe poprawianie zdolności kognitywnych. Jak można dowiedzieć się z książki, wykazano, że na funkcjonowanie mózgu tak dobrze wpływają jedynie dwa obszary zainteresowań: ptasiarstwo i amatorska astronomia.

Spoglądanie w gwiazdy nie czyni z nas astronomów, a przyglądanie się ptakom – ornitologów. Ornitologię, naukę o ptakach, z jej zaawansowanymi metodami obserwacyjnymi, eksperymentalnymi i analitycznymi pozostawmy twardym naukowcom. (…) Obserwacje ptaków nie są i nie będą jedynym remedium na problemy ciała i duszy. Nawet u obserwatorów ptaków zdarzają się złe nastroje, pogorszenie jakości życia, skrajny pesymizm, depresja, a nawet samobójstwa… Ptaki to znaczący, ale tylko dodatek, do innych wartości wybieranych w życiu.

Nikt w Ornitologii terapeutycznej nie namawia odbiorcy do zaniechania farmakoterapii i psychoterapii na rzecz ptasich widoków, co szczegółowo opisują chociażby rozdziały o depresji czy spektrum autyzmu. 

Obserwacje ptaków nie muszą być i nie będą rozwiązaniem dotykających nas problemów, jednak czasem pomagają choć na chwilę o nich zapomnieć. Kontakt z przyrodą nie zastąpi kontaktu z lekarzem specjalistą. Jeśli jest on potrzebny, nie zwlekaj.

Autorzy dzieła zwracają w nim uwagę również na problemy związane z ociepleniem klimatu, ochroną przyrody, zanieczyszczeniem środowiska światłem i hałasem, a także skutki ciągłego wpatrywania się w ekrany czy uzależnienia od smartfonów. Bardzo dogłębnie przyglądają się szeregowi zagadnień, bliskich codzienności wielu z nas, jak chociażby emocjom. Zakres aktywności podejmowanych w celu wpływania na to, jakie i kiedy odczuwa się emocje, zwany jest regulacją emocjonalną, a obserwacje ptaków mogą przyczynić się do poprawy możliwości panowania nad własnymi emocjami oraz funkcji poznawczych. Jeżeli jesteście ciekawi, jak spoglądanie na ptaki za oknem może zmienić życie i zachęcić do wyszukiwania informacji o migracjach czy też biletów lotniczych do Ejlatu (w postpandemiczych czasach), nie zwlekajcie z lekturą. Spróbujcie także – za radą profesora Piotra Tryjanowskiego i doktora nauk medycznych Sławomira Murawca – podczas najbliższego spaceru wypatrywać ptaków, nieważne: czy w centrum miasta, na obrzeżach miasteczka, czy w otoczeniu pól, łąk i lasów. Nie pożałujecie, tym bardziej po lekturze książki.

 

Fot.: Bogucki Wydawnictwo Naukowe


Przeczytaj także:

Recenzja książki Audubon – na skrzydłach świata

Podobne wpisy:

Avatar

Pasjonatka kina, muzyki i literatury, a także sportu, w szczególności siatkówki. Filmowo ceni różnego rodzaju dramaty, filmy psychologiczne oraz kino niezależne. Muzycznie - głównie brzmienia alternatywne. W literaturze najczęściej wybiera powieści, często o tematyce egzystencjalnej, psychologicznej, ale nie stroni od dzieł biograficznych i podróżniczych. Swoimi recenzjami i relacjami dzieli się z czytelnikami Głosu Kultury. Kontakt: gosia@gloskultury.pl

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *