Mieszanka wybuchowa – „Outsider” – Sezon 1 [recenzja]

Serialowy Outsider jest niezwykle sprawnym połączeniem filmu grozy z trzymającym w napięciu kryminałem. To, co znajdziemy w dziesięcioodcinkowym serialu HBO, to przede wszystkim bardzo dobrze zarysowane postacie, brawurowa akcja, która przyprawia o gęsią skórkę, oraz tajemnica, zagadka i mroczna historia. Jednak tym, co wyróżnia serial spośród masy innych seriali o śledztwach i morderstwach, jest to, że fabułę wymyślił sam Stephen King – przez wielu określany mianem mistrza horroru – i to fabułę niesztampową, ciekawą i wciągającą. Myślę nawet, że pomimo poznania już przeze mnie zakończenia historii z kart książki, podczas oglądania każdego z odcinków mogłam odnaleźć coś nowego – sposób prowadzenia historii, pomysł na kreację postaci Holly Gibney (Cynthia Erivo) i dodatkową dawkę emocji. Jeśli zaś ktoś nie czytał powieści Kinga, to lepiej na tym wyjdzie, gdy przed seansem ją przeczyta, rzadko film lub serial przewyższa powieść i nie inaczej jest w przypadku Outsidera.

Groza i makabra tego, co stało się w miasteczku w stanie Georgia, na pewno zostanie na długo zapamiętana przez jej mieszkańców. Urokliwe miasta mają w sobie to coś, że często stają się areną brutalnych morderstw. I właśnie tak jest w Outsiderze. W lesie zostaje znalezione zmasakrowane ciało jedenastoletniego chłopca i od tego momentu lawina podejrzeń i domysłów zalewa umysły mieszkańców. Oprócz tego dzieje się to, co zazwyczaj ma miejsce w przypadku tak okrutnych czynów – szukanie na siłę sprawcy. W przypadku tej historii jest on na wyciągnięcie dłoni, ale czy na pewno? Nie za szybko? Miły i szanowany trener drużyny bejsbolowej oraz nauczyciel w pobliskiej szkole mordercą i sadystą? Wszystko łączy się w jedną spójną całość i mogłoby zakończyć się na 3 odcinkach, gdyby nie fakt, że pomysł powstał w zwichrowanej głowie sędziwego już Kinga. Sędziwego, ale to nie znaczy, że brakuje mu polotu.

O ile jest to ekranizacja prozy, którą wielu uważa za czysty horror, to należy wiedzieć, że King bawi się wieloma gatunkami. Kiedy powstała powieść Pan Marcedes, fani przebąkiwali, że oto King wkracza na nieznane wody kryminału i chce być „cool”. A jednak Pan Marcedes okazał się strzałem w dziesiątkę i kolejnym bestsellerem pisarza z Maine. Dwie kolejne części udowodniły, że posiada on zacięcie w innych niż horror i piękna proza obyczajowa (a jakże, kto nie zna choćby Skazanych na Shawshank czy Dolores Claiborne, musi szybko nadrobić) gatunkach. Kiedy pojawił się Outsider, można było oczekiwać , że będzie to kolejny horror. Nie był nim, co bardzo mnie cieszy, i dodam jeszcze, że jest to jedna z ciekawszych książek tego współczesnego już Kinga.

Wracając do ekranizacji i łączenia horroru i kryminału – uważam, że bardziej widać tutaj kryminał – a my, widzowie, jesteśmy jak nasz niedowiarek, prowadzący śledztwo Ralph Anderson (Ben Mandelsohn). Łączymy fakty, opracowujemy scenariusz i szukamy winnego. Wydaje nam się, że go znaleźliśmy i nauczeni dziesiątkami takich spraw, od razu wiemy, że coś tu nie gra. Ale mimo wszystko dowody obciążające niejakiego Terry’ego Maitlanda (Jason Bateman) są na tyle silne i niepodważalne, że jesteśmy w kropce – czym zaskoczy nas serial ?

W serialu mamy jeszcze jedno nawiązanie do Pana Marcedesa, ale tylko i wyłącznie przez postać Holly Gibney – niestety wątek został tak poprowadzony, że nie ma ona nic wspólnego z tą postacią z serialu, ale… czy ja wiem, czy tak szkoda? W Outsiderze Holly jest unikatowa – bystra, bardzo inteligentna i posiadająca wiele zdolności, o których przekonują się bohaterowie serialu. To prywatna detektyw wspomagająca śledztwo, która spycha je na nieznane dotąd rewiry. Czy sceptyczny detektyw otworzy się na to, co inne, nieznane i tajemnicze?

Outsider to serial ciekawy, solidnie nakręcony, nastrojowy i z doskonałą obsadą. Czy jest w nim coś więcej, coś, co przekona widza? Oglądając serial, z tygodnia na tydzień patrzyłam na spadające oceny poszczególnych odcinków. Od rewelacyjnego otwarcia, po którym entuzjazm nie chciał puścić jeszcze przez kilka epizodów, aż do stopniowego spadku, aby końcowa ocena okazała się stosunkowo średnią. Jak jest w rzeczywistości? Czy to serial dobry? Uważam, że dobry, warty uwagi, ale nie wybitny i nie dla każdego. Dla widza nastawionego na czysty kryminał na pewno nie, a dla kogoś, kto wzorem detektywa Andersona jest w stanie przełknąć kilka gorzkich pigułek nadnaturalności – jak najbardziej. I tutaj dochodzę do odwiecznego problemu, a mianowicie takiego, że Stephen King nie ma szczęścia do ekranizacji, bo te kultowe i wybitne albo nie były horrorem, albo reżyser zmienił tak wydźwięk, że z pomysłu Kinga nie został nawet wiór (Lśnienie). Mimo to Outsider wypada dobrze na tle innych i myślę, że to serial całkiem udany.

Serial obejrzycie na HBO GO

pani fletcher


Przeczytaj także:

Recenzja książki Outsider

Wielogłos o książce Koniec warty

Wielogłos o słuchowisku Lśnienie

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.